Nawigacja

Видання IPN укр

Historia z IPN

Bohaterowie z boiska: Jerzy Bułanow – Rosjanin, który pokochał Polskę

Dziś niektórzy powiedzieliby o nim: pierwszy „farbowany lis” w polskiej reprezentacji. Miał kilkanaście lat, gdy wraz z rodziną – uciekając przed bolszewikami – opuścił Moskwę i przyjechał do Polski. Pozostał jej wierny przez całe życie, stając się pierwszym w historii rodzimego futbolu naturalizowanym kadrowiczem. Oto Jerzy (właśc. Jurij) Bułanow – Rosjanin, który został kapitanem biało-czerwonych.

Ojciec Jerzego był oficerem tzw. białej Rosji, dlatego rodzina przyszłego reprezentanta Polski, wyjeżdżając z ogarniętego rewolucją rosyjskiego imperium, wybierała praktycznie między życiem a śmiercią. W Warszawie, do której dotarli w 1919 roku, Bułanowowie czuli się bezpiecznie, ale musieli przystosować się do nowej rzeczywistości. Początki były trudne, tym bardziej, że trzeba było nauczyć się polskiego języka…

Przyszły kadrowicz wspominał:

Po 48 godzinach jazdy wozem rodzina moja przekroczyła granice Polski. Z jaką ciekawością przyglądałem się krajobrazowi. Za mną leżała ciemna, nieskończona noc mąk i udręczeń, przede mną było nowe, nieznane, ale jakże inne życie. W oddali ukazał się mały obłok kurzu i wreszcie usłyszeliśmy tętent kopyt końskich. W blasku porannego słońca po raz pierwszy ujrzałem patrol polskich ułanów. Nie mogłem powstrzymać łez.

Swoje pierwsze piłkarskie kroki Jerzy stawiał w moskiewskich klubach. Po przyjeździe do Warszawy, wraz z braćmi, wznowił treningi. Najpierw grał w barwach Korony, ale później związał się z klubem o dużo większych tradycjach – miejscową Polonią.

Piłkarski Puchar Europy Środkowej. Drużyna polska przed meczem z Węgrami. Stoją od lewej: Symplicjusz Zwierzewski, NN, Karol Pazurek, Aleksander Mysiak, Karol Kossok, Jan Wojciechowski, Józef Kałuża, Leon Sperling. Klęczą od lewej: Józef Mila, Henryk Martyna, Marian Fontowicz, Jerzy Bułanow. Poznań 1929 r. Fot. NAC

Przez wiele lat był kapitanem „czarnych koszul” (w Polonii trenowali też dwaj jego bracia: Borys i Wiktor) – grając przy Konwiktorskiej święcił największe sukcesy w klubowej piłce. Szybko stał się jedną z klubowych legend. Dla Polonii zagrał 180 meczów, zdobył 10 bramek. W 1926 roku sięgnął z drużyną po wicemistrzostwo kraju.

Po raz pierwszy koszulkę z białym orłem naturalizowany kadrowicz (pierwszy w historii polskiego futbolu!) założył 3 września 1922 roku, grając przeciwko Rumunii. Był to dla 19-letniego wówczas Bułanowa niebywały zaszczyt! Zaskakujący może wydawać się fakt, że w tamtym czasie nie posiadał on jeszcze… polskiego obywatelstwa, a żeby przekroczyć granicę musiał posłużyć się „lewym” paszportem. Ostatecznie użył dokumentu innego piłkarza – bramkarza Stefana Popiela z Cracovii. Szczęśliwie nie doszło do zatrzymania przez pograniczników.

Przed premierowym meczem w koszulce z białym orłem powodem do tremy była nie sportowa forma, a… znajomość Mazurka Dąbrowskiego.

– Po raz pierwszy stałem z godłem Polski, słuchając w jakimś nabożnym, skupieniu wesołych tonów Mazurka. Czułem, że doniosłość tej chwili formalnie przytłacza, czułem się dziwnie mały. Była chwila, że chciałem krzyknąć rozpaczliwym głosem: – Puśćcie mnie! – i uciekać ile sił w nogach

wspominał Bułanow.

Piłkarz Jerzy Bułanow z kwiatami otrzymanymi z okazji rozegranego 400 meczu w barwach klubu sportowego Polonia Warszawa. Warszawa 1935. Fot. NAC

Polska szybko stała się dla niego drugą ojczyzną. Ci sami kibice, którzy początkowo odnosili się do przybysza z Rosji z rezerwą, a niekiedy nawet niechęcią, teraz ochoczo go oklaskiwali.

Gdy po raz kolejny – w 1928 roku – Rosjanin założył biało-czerwoną koszulkę, był już doświadczonym graczem, filarem obrony warszawskiej Polonii, prawdziwym liderem na boisku. Zawsze zdyscyplinowany, przewidujący ruchy przeciwnika. Uchodził za „ścianę” nie do przejścia, a zarazem wzór gry fair-play. Ogółem w narodowej kadrze rozegrał 22 mecze (oficjalne spotkania), w większości z opaską kapitana. Po raz ostatni polskich barw na boisku bronił w 1935 roku – tym samym, w którym, ze względu na kontuzję kolana, zakończył karierę zawodnika.

Mecz piłki nożnej Belgia-Polska w Brukseli. Drużyna Polski. Widoczni m.in.: kapitan Jerzy Bułanow (4. z prawej), Józef Kotlarczyk (2. z prawej), Franciszek Wilczkiewicz, Aleksander Mysiak (4. z lewej), Karol Kossok (1. z prawej), Karol Pazurek (5. z prawej), Witold Wypijewski, Józef Nawrot (7. z lewej), Marian Fontowicz (6. z lewej), Henryk Martyna (2. z lewej), Władysław Szczepaniak, trener Józef Kałuża (1. z lewej). 1931 r. Fot. NAC

W 1932 roku Bułanow zwyciężył w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” dla najlepszego polskiego piłkarza. Pięć lat później uhonorowano go Srebrnym Krzyżem Zasługi. Po zakończeniu kariery piłkarskiej zajął się dziennikarstwem sportowym. Miał w swym dorobku także… dwie powieści. Próbował swych sił jako trener. W latach 1935-1938 był szkoleniowcem Polonii oraz kilku innych stołecznych klubów (Olszynka Grochowska, PWATT Warszawa, Ursus).

Podczas II wojny światowej Bułanow po raz kolejny musiał uciekać przed Armią Czerwoną. W kraju opanowanym przez Sowietów – ze względu na rodzinną przeszłość – nie miał już czego szukać. Także później, w czasach PRL, komuniści spuścili na Rosjanina grającego dla niepodległej Polski zasłonę milczenia. Nie mogło być jednak inaczej, skoro Bułanow… przedostał się do Włoch i wstąpił do 2 Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa. Choć prawdopodobnie nie walczył na pierwszej linii frontu, pozostał wierny idei niepodległości.

Mecz piłki nożnej Polska – Jugosławia na stadionie Warty w Poznaniu
Kapitanowie drużyn Jerzy Bułanow (z lewej) i Milutin Ivković (z prawej) wręczają sobie wiązanki kwiatów przed meczem. 1931 r. Fot. NAC

Po wojnie zamieszkał w Wielkiej Brytanii, jednak na stałe osiadł dopiero w Argentynie. Na emigracji wrócił do dawnej publicystycznej pasji, publikując teksty na łamach popularnych magazynów, m.in. w „Piłce Nożnej”. Z wielkim zainteresowaniem śledził grę Polaków na Mundialu w 1978 roku, spotykając się z kadrowiczami w Buenos Aires, gdzie mieszkał.

Od Warszawy poprzez Czerniowce, Konstantynopol, Budapeszt, Graz, Kopenhagę, Belgrad, Sztokholm, Rygę, Brukselę, Zagrzeb, Bukareszt, Neapol, Genuę i Berlin utrwalała się codzienna przyjaźń między mną – Rosjaninem, a 10-ciu Polakami, z którymi współwalczyłem o sukcesy dla biało-amarantowych barw. (...) Wspólna dola i niedola złączyła nasze serca i ja Rosjanin z uczuciem prawdziwego zadowolenia twierdzę, że znalazłem w Polsce przybraną Ojczyznę

pisał po latach.

Jerzy Bułanow nigdy nie zapomniał o swojej przybranej ojczyźnie. Kultywował polskość nawet w dalekiej Argentynie. Zmarł w Buenos Aires 17 marca 1980 roku na zawał serca.

Waldemar Kowalski (Instytut Pamięci Narodowej)

 

do góry