Odradzająca się po 123 latach zaborów Polska na premierowy udział w igrzyskach olimpijskich musiała czekać do 1924 r. Pierwsze złoto wywalczyła cztery lata później za sprawą Haliny Konopackiej, która w Amsterdamie zrobiła furorę nie tylko dzięki kapitalnemu wynikowi sportowemu.
Odległość 39,62 m. dziś nie dałaby czołowej lokaty w zawodach juniorek w rzucie dyskiem. Niemal 100 lat temu taki wynik oznaczał nie tylko olimpijski triumf, ale też poprawę – własnego – rekordu świata. Dołożyła do niego nietypowe wyróżnienie – przez dziennikarzy sportowych została uznana za „Miss igrzysk”.
31 lipca 1928 r. był wyjątkowym dniem dla liczącej sobie niespełna dekadę II RP. Do wywalczonego przez Konopacką złota drugie dołożył...redaktor naczelny „Przeglądu Sportowego” Kazimierz Wierzyński, za tomik poezji „Laur Olimpijski”.
Wierzyński już wcześniej inspirował Konopacką, która w 1926 r., tym samym, w którym wywalczyła pierwszy dla Polski złoty medal lekkoatletycznych mistrzostw świata, wydała własny tomik zatytułowany „Któregoś Dnia”.
Była zresztą sportsmenką wszechstronnie uzdolnioną. Oprócz rzutu dyskiem startowała także w biegach sztafetowych, pchnięciu kulą, rzucie oszczepem, skoku w dal, skoku wzwyż, a w tenisie ziemnym zdobyła brązowy medal mistrzostw Polski w mikście.
26-krotna mistrzyni Polski uprawiała sport z pasją:
„Sportu bez entuzjazmu nie rozumiem. Z potrzeby, na chłodno można uprawiać gimnastykę zdrowotną, w sporcie koniecznym jest zapał. Uprawiać sportu od niechcenia nie można".
W okresie międzywojennym Konopacka zadawała szyku jeżdżąc po Warszawie elegancką Lancią. Była jedną z pierwszych kobiet w stolicy, która posiadała prawo jazdy. Te zdolności przydały się jej w 1939 r., kiedy jako kierowca autobusu wzięła udział w brawurowej ewakuacji zapasów złota Banku Polskiego.
W 1941 r. Halina Konopacka na stałe zamieszkała w Stanach Zjednoczonych. W okresie PRL trzykrotnie odwiedziła Polskę. Zmarła 28 stycznia 1989 r. w Daytona Beach na Florydzie. W 1990 roku jej prochy spoczęły na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.