Tomasz Cieślak: Wyzwolenie KL Gusen I i II przez wojska amerykańskie 5 maja 1945 r.

Zlokalizowane na terenie Austrii KL Mauthausen i KL Gusen były najdłużej funkcjonującymi obozami koncentracyjnymi w III Rzeszy. Osadzeni w nich więźniowie musieli wyczekiwać wolności aż do 5 maja 1945 r.

Trzy dni wcześniej upadła stolica III Rzeszy – Berlin. Opuszczeni, wycieńczeni, bliscy śmierci głodowej oraz wyczekujący w napięciu wyzwolenia pod groźbą masowej likwidacji w tamtejszych sztolniach, więźniowie KL Gusen przeżyli wówczas piekło. Dzięki niezwykłemu zbiegowi okoliczność większość z nich przeżyła ten trudny czas, ale też wielu nie doczekało upragnionej wolności.

KL Gusen I i jego filia Gusen II zostały podobnie jak KL Mauthausen wyzwolone najpóźniej ze wszystkich obozów. Głównym powodem tego był fakt, że rejon ten znalazł się na styku dwóch wielkich ofensyw, radzieckiej napierającej ze wschodu i alianckiej z zachodu. Mimo zbliżających się frontów, życie obozowe w Gusen biegło swoim zbrodniczym rytmem, a tysiące więźniów pracowało nadal w halach produkcyjnych takich firm jak austriacki koncern Steyr-Daimler-Puch AG oraz niemiecki Messerschmitt AG. W 1945 r. średnia życia przeciętnego więźnia w Gusen wynosiła zaledwie trzy miesiące! To tyle, ile założyli sobie, tworząc ten obóz, nazistowscy zbrodniarze. Głównym powodem tak wysokiej śmiertelności w tym okresie, były drastyczne braki w zaopatrzeniu w żywność, co wywołało w obozie ogromny głód i to na kilkanaście dni przed wyzwoleniem. Była to sytuacja, która zagroziła egzystencji trzymających się resztek nadziei tysięcy więźniów, a wkrótce okazało się, że nie byli oni jedynymi, których należało wówczas nakarmić.

Obóz w Mauthausen oraz obozy w Gusen I i II pod koniec 1944 r. mogły pomieścić łącznie do 65 000 więźniów, z czego prawie 45 000 w Gusen I i II. To i tak więcej niż przewidywały jakiekolwiek normy. Z powodu niekorzystnej dla III Rzeszy sytuacji na frontach II wojny światowej, mimo przepełnienia, głodu i chorób, stały się one od stycznia 1945 r. punktem docelowym dla transportów więźniów z innych ewakuowanych przez Niemców miejsc eksterminacji, głównie z Auschwitz, Gross-Rosen, Sachsenhausen i Ravensbrück. Za bramy obozowe przyjmowano tylko tych, którzy uniknęli pogromów po drodze, jadąc lub idąc w niewolniczych „marszach śmierci”. Podczas transportów ewakuacyjnych zginęły ich tysiące i większość z więźniów nie dotarła nigdy ani do Mauthausen, ani do Gusen. Sytuacja ta powtórzyła się na początku kwietnia 1945 r., kiedy rozpoczęto ewakuację KL Dachau oraz pozostałych, mniejszych podobozów KL Mauthausen (Floridsdorf, Wiener Neudorf, Wiener Neustadt). W tym czasie Armia Czerwona przygotowywała się do szturmu na Wiedeń.

Ten trudny czas transportów śmierci do kompleksu Mauthausen-Gusen wspomina Józef Kobyliński więzień m.in. Majdanka i Gross-Rosen:

Pociąg rusza dalej, lecz po godzinie staje na stacji Mauthausen. A więc jedziemy do obozu. Po kilku godzinach wyczekiwania otwierają się drzwi wagonów. Wysiadać! Większość pada na ziemię, nie może stać na nogach. Tych, u których pomieszanie zmysłów posunęło się dość daleko, przytomniejsi musieli trzymać by uchronić chorych od zastrzelenia. „Kto chory lub słaby, wystąpić” – pada rozkaz esesmana. Pojedziecie autem. Wystąpiło kilkadziesiąt. Daleko nie pojechali. Zastrzelono ich na miejscu. Do celu podróży – obozu było 5 km. Idziemy wąskimi, ciemnymi uliczkami Mauthausen, mijamy je, później kroczymy wzdłuż Dunaju. Słychać już strzały. To esesmani dobijają tych, którzy dalej iść nie mogą. Koledzy są tak słabi, że ledwie nogi ciągną. Wspinamy się do góry. Och, jak ciężko! Nogi chwieją się. Idziemy jak pijani. Głodu już nie czujemy. Jedynie pragnienie jest taki silne, że miesza nam zmysły. Słyszymy poszum potoków górskich. Ach, wody, wody! Nie wolno jednak kroku zboczyć. Pod grozą zastrzelenia!”.

Likwidacja „muzułmanów” w Gusen I i II

Tymczasem w Gusen I i II widząc nieuchronny koniec wojny oraz chcąc zmniejszyć stan osobowy osadzonych w nich więźniów, Niemcy przetransportowali do KL Mauthausen prawie 3400 najsłabszych więźniów. Wszystkich zagazowano tam w pierwszych dniach marca 1945 r. Miesiąc później rozpoczęto masową likwidację bloków inwalidzkich w Gusen I. Przebywali w nich najbardziej wycieńczeni i ledwo żywi więźniowie tzw. „muzułmanie”. Rozkaz eksterminacji 2000 z nich wydał komendant Gusen Fritz Seidler. Argumentował on ten mord zbliżającą się linią frontu, w tym czasie wojska sowieckie znajdowały się już na zachód od Wiednia, oraz problemami w zaopatrzeniu. Zbrodni ostatecznie dokonało czterech Niemców, byłych kapo obozowych, wcielonych do Dywizji Dirlewangera. Zagazowali oni w zabitym deskami bloku nr 31 w Gusen I między 600 a 800 więźniów. Do gazowania posłużył im cyklon B. Dokładna data tej zbrodni nie jest znana, ale dokonano jej między 19 a 23 kwietnia 1945 r., niespełna dwa tygodnie przed wyzwoleniem obozu.

Czytaj artykuł Tomasza Cieślaka Wyzwolenie KL Gusen I i II przez wojska amerykańskie 5 maja 1945 r. na portalu przystanekhistoria.pl

Polecamy:

do góry