Jarosław Neja: Konsternacja i manipulacje, czyli jak media (nie)informowały o śląsko-dąbrowskich protestach 1980 r.

Wieczorem 28 sierpnia 1980 r. załoga Kopalni Węgla Kamiennego „Manifest Lipcowy” w Jastrzębiu-Zdroju przerwała pracę. W jej ślady poszły załogi kolejnych kopalń i zakładów w mieście i innych ośrodkach Rybnickiego Okręgu Węglowego. Zapoczątkowało to wielką falę strajków kluczowych zakładów pracy województwa katowickiego.

W nocy 29 sierpnia rozpoczął się strajk w Zakładzie nr 2 Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Tychach. W tym samym dniu stanął także symbol dekady „przyspieszonego rozwoju”, Kombinat Metalurgiczny Huta Katowice w Dąbrowie Górniczej. W kolejnych dniach protesty podejmowali pracownicy następnych zakładów i przedsiębiorstw. Dominacja w gospodarczej przestrzeni regionu górnictwa węgla kamiennego i hutnictwa przekładała się na strajkową aktywność pracowników. Przy kopalni „Manifest Lipcowy” i w Hucie Katowice powstały Międzyzakładowe Komitety Strajkowe. Akces do nich zgłaszały coraz to nowe zakłady i ich załogi.

Gra na zwłokę

O tym, co rzeczywiście działo się w województwie katowickim media regionalne i ogólnopolskie milczały, pomimo iż protestujący domagali się podania, zwłaszcza w publikatorach ogólnokrajowych, informacji o strajkach i ukonstytuowaniu się MKS, a przede wszystkim ogłoszenia, że załogi solidaryzują się z Wybrzeżem i popierają tamtejsze postulaty. Od opublikowania tych wiadomości w radiu i telewizji jastrzębski MKS uzależniał dalsze rozmowy i zakończenie protestów. Był to również jeden z warunków, które władzom postawiła załoga tyskiej FSM. Podania informacji o strajku solidarnościowym z Wybrzeżem domagali się także pracownicy Huty Katowice.

Władze obawiały się jednak nagłośnienia informacji o strajkach, zwłaszcza w kopalniach. Protesty uderzały w kreowany przez dziesięciolecia propagandowy obraz górników – najbardziej dyspozycyjnej wobec systemu komunistycznego grupy zawodowej, zawsze bezwarunkowo wyrażającej poparcie i przywiązanie do PZPR. Ogłoszenie informacji o ich strajkach i stawianych żądaniach było równoznaczne z przyznaniem, że środowisko tworzące jądro wielkoprzemysłowej klasy robotniczej wymówiło partii posłuszeństwo, a ta traciła nad nim kontrolę.

Nie bez znaczenia pozostawał fakt, że negocjacje komisji rządowych z międzyzakładowymi komitetami strajkowymi w Szczecinie i Gdańsku wchodziły właśnie w decydującą fazę i wiadomości o sytuacji w kluczowym dla polskiej gospodarki województwie katowickim wzmocniłyby pozycję strony strajkowej w toczących się rokowaniach na Wybrzeżu. Jednakże ignorowanie żądań, od których spełnienia strajkujący w Katowickiem uzależniali powrót do pracy, wpływało na przedłużanie tamtejszych protestów i ich eskalację. Stąd też 29 sierpnia w trzecim, ostatnim tego dnia, wydaniu ogólnopolskiego Dziennika TV podano krótką wiadomość o strajku w tyskiej FSM i jej bielskiej centrali. Następnego dnia protest został więc zawieszony do 6 września – tyle czasu tyska załoga dała władzom na ustosunkowanie się do pozostałych postulatów.

Czytaj całość na portalu przystanekhistoria.pl

do góry