Ignacy Tłoczyński w 1931 r. Fot.: NAC

Ewelina Ślązak: Ignacy Tłoczyński. Z kortu tenisowego do 2. Korpusu gen. Władysława Andersa

Szczególnie brutalna natura II wojny światowej przerwała wiele obiecujących karier i wyrządziła niepowetowane straty nie tylko rodzimemu sportowi, ale i samym sportowcom. Tym bardziej budująca wydaje się historia Ignacego Tłoczyńskiego – tenisisty, konspiratora i powstańca – który szczęśliwie przebrnął przez wojenną zawieruchę i powrócił po wojnie na korty Wimbledonu.

Sport w dwudziestoleciu międzywojennym – podobnie jak i inne dziedziny życia – musiał odbudowywać się po okresie zaborów. Czas ten charakteryzował się sukcesami polskich sportowców na arenach międzynarodowych w wielu dyscyplinach, m.in. w tenisie: Jerzy Gotschalk, Józef Hebda, Jadwiga i Zofia Jędrzejowskie, Włodzimierz Marszewski, Czesław Spychała, Maksymilian i Jerzy Stolarow oraz Ksawery Tłoczyński. Szczyt ich karier sportowych przypadł na rok 1939 i okres okupacji. To właśnie wtedy, na kortach imienia Rolanda Garrosa, Jadwiga Jędrzejowska zdobyła swój jedyny wielkoszlemowy tytuł. Do wyżej wymienionego grona polskich tenisistów należy doliczyć również Ignacego Tłoczyńskiego, urodzonego 14 lipca 1911 r. w Poznaniu, wychowanka miejscowego AZS.

Od zera do sparingpartnera

Przygodę z tenisem rozpoczął jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości, kiedy jako dziecko chodził do Lasku Golęcińskiego w Poznaniu podglądać grających w tenisa Niemców. Ze względu na trudną sytuację finansową jego rodziców, młody Ignacy zatrudnił się na kortach jako pomoc do podawania piłek. Dość szybko awansował na sparingpartnera, dzięki czemu mógł kontynuować treningi.

Pobieranie gaży za lekcje tenisa było powodem, dla którego Polski Związek Lawn-Tenisowy podjął 15 stycznia 1929 r. specjalną uchwałę uznającą Tłoczyńskiego za amatora. Decyzja ta pomogła mu w tym samym roku zadebiutować na mistrzostwach Polski, w których – w grze singlowej – doszedł do ćwierćfinału, przegrywając wyłącznie z obrońcą tytułu Maksymilianem Stolarowem.

Wydarzenie, które zapoczątkowało wielką karierę sportową Ignacego na arenie międzynarodowej był mecz reprezentacji Polski z Rumunią, rozgrywany w dniach 2–4 maja 1930 r. w ramach Pucharu Davisa w Warszawie. Wygrana w całym spotkaniu zależała od wyniku spotkania Tłoczyńskiego z najlepszym ówczesnym rumuńskim tenisistą Nicolae Mischu. Styl, w jakim młody polski tenisista odniósł zwycięstwo, pokazał jego waleczny charakter. Pomeczowy komentarz redakcji „Przeglądu Sportowego” w bardzo trafny sposób oddaje jego charakter sportowy:

„ten tenisista o dziecinnej jeszcze budowie, o chłopięcych, cienkich ramionach wykazał hart ducha i siłę nerwów starego, zaprawionego w bojach mistrza. Wykazał przy tym ogromny talent tenisowy, niezwykłą orientację i przytomność umysłu. (…) gra Tłoczyńskiego jest zapowiedzią nowej epoki tenisowej”.

Zwycięstwo Ignacego pozwoliło odnieść Polsce pierwszą historyczną wygraną w Pucharze Davisa.

Dwóch mężczyzn, Ignacy Tłoczyński i Roderich Menzl, w strojach tenisowych na korcie. Obaj trzymają w rękach tenisowe rakiety.

Mistrz walczy z Niemcami… na korcie

Pierwszy tytuł mistrza Polski Tłoczyński zdobył jako dziewiętnastolatek w 1930 r., pokonując dotychczasowego triumfatora Maksymiliana Stolarowa. W pamięci swoich najbliższych i przyjaciół zapamiętany został jako gwałtowny, pełen temperamentu, gadatliwy, wiecznie roześmiany, a przede wszystkim głośny, zaś na korcie prezentował zdecydowane przeciwne cechy: chłodny, opanowany, skupiony, pracowity i sumienny. W latach 1925–1939 Tłoczyński stale plasował się w ścisłej czołówce polskich tenisistów walczących o mistrzostwo kraju. Tytuły w grze pojedynczej zdobył w 1934 i 1937 r., ponadto był siedmiokrotnym mistrzem Polski w grze deblowej i mieszanej.

Czytaj całość na portalu przystanekhistoria.pl

Więcej o żołnierzach gen. Andersa i ich tułaczce znajdziesz na portalu Szlaki nadziei. Odyseja wolności

do góry