Izabella Kopczyńska: Barcelona – schronienie dla polskich dzieci po II wojnie światowej

24 kwietnia 1946 r. do Barcelony przybyła pierwsza grupa dzieci polskich. W czasie II wojny światowej odbierane były polskim rodzinom przez Niemców w ramach akcji rabunku i germanizacji dzieci polskich. Następnie kierowano je do ośrodków germanizacyjnych znajdujących się wówczas na terenie Kraju Warty oraz III Rzeszy.

Po zakończeniu II wojny światowej część tych dzieci znalazła się pod opieką Polskiego Czerwonego Krzyża przy 2. Korpusie Polskim, działającego na terenie Austrii, który później – razem z dziećmi – przeniesiony został do Włoch. Po zaproszeniu od władz hiszpańskich i uzyskaniu zgody oraz dzięki inicjatywie polskich instytucji dzieci te dotarły, poprzez Genuę, do Hiszpanii, do Barcelony. Podopieczni PCK pochodzili głównie z terenu Śląska i z Łodzi, ale była też grupa dzieci z Wielkopolski.

Z pomocą rodakom

Sprowadzenie dzieci do Barcelony stało się możliwe dzięki osobie hrabiego Józefa Potockiego, powołanego przez polski rząd na uchodźstwie na stanowisko chargé d’affairs w poselstwie RP w Madrycie. W 1945 r. wystosował on do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Londynie projekt, mający na celu otoczenie opieką dzieci pozbawionych rodzin oraz pozostających nadal na terenie Niemiec i Austrii. Józef Potocki zaproponował Barcelonę, gdyż PCK od 1944 r. dysponował wynajętą willą przy ulicy Azucena, która służyła jako schronienie dla polskich uchodźców ewakuowanych z Francji. Tam właśnie planowano przyjąć polskie dzieci po przybyciu do Barcelony.

Przez okres dziesięciu lat, od 1946 do 1956 r., w Barcelonie funkcjonował ośrodek dla polskich dzieci. Instytucjami polskimi roztaczającymi opiekę nad dziećmi były: Polski Czerwony Krzyż, Konsulat Honorowy RP w Barcelonie oraz Poselstwo RP w Madrycie.

Jedną z kierowniczek Oddziału PCK w Barcelonie i Komitetu dla spraw grupy dzieci polskich w Barcelonie była Anna (Klemensiewicz) Rodon, żona Konsula RP w Barcelonie, Eduarda Rodón y Blasa. Zdaniem Anny Rodon, w willi Azucena można było utworzyć ośrodek dla dużej liczby dzieci polskich i zorganizować nauczanie oraz przedszkole, a co najważniejsze dla tych dzieci byłby to „nieprzerwany, a niekiedy wznowiony kontakt ze środowiskiem polskim”.

Sekretarzem konsula RP w Barcelonie była Wanda Morbitzer-Tozer, mianowana w maju 1946 r. (w porozumieniu z posłem RP w Madrycie, Józefem Potockim i Juliuszem Babeckim, delegatem PCK w Hiszpanii) łącznikiem między Komitetem i władzami hiszpańskimi w kwestii opieki nad dziećmi polskimi. To głównie dzięki Wandzie Morbitzer-Tozer dzieci otrzymały wsparcie i możliwość nauki w szkole powszechnej, kontynuację edukacji w szkołach średnich, a także możliwość odbywania praktyk zawodowych.

Wanda Morbitzer-Tozer rozpoczęła pracę w Konsulacie RP w Barcelonie już w latach 30., a podczas II wojny światowej odegrała ważną rolę w ewakuacji Polaków z Francji do Hiszpanii. Stała się główną opiekunką dzieci, kierując ośrodkiem dla dzieci polskich oraz pomagając im w życiu codziennym.

W Hiszpanii

Początkowo do Barcelony planowano wysłać grupę 40 dzieci. W realizacji procesu sprowadzenia dzieci postanowiono poprosić o pomoc Floriana Piskorskiego, delegata działającej w Genewie American Polish War Reflief. Organizację tę powołano do udzielania pomocy Polakom w czasie II wojny światowej. Po uzyskaniu zgody na zaangażowanie się w ten projekt z siedziby Rady Polonii Amerykańskiej w Chicago, przedstawił on Józefowi Potockiemu plan pomocy w sprowadzeniu około 100 dzieci, znajdujących się w okolicach Salzburga (w strefie amerykańskiej) w obozach dla uchodźców. W związku z tą propozycją Józef Potocki uzyskał wizy dla dzieci oraz ich opiekunów, umożliwiające przyjazd do Hiszpanii dla pierwszej grupy. W marcu 1946 r. PCK przy 2. Korpusie Polskim wytypowało listę dzieci, które miały już wkrótce wyruszyć w podróż do Barcelony.

Pierwsza grupa dzieci polskich, licząca 35 podopiecznych, dotarła do Barcelony 24 kwietnia 1946 r. Umieszczono je w willi Angli, a władze hiszpańskie zobowiązały się do pokrycia kosztów utrzymania dzieci oraz personelu. Wśród personelu polskiego znaleźli się Stefan Przybylski i Iwona Grabska. W nauczaniu dzieci uczestniczył również salezjanin ks. Paweł Łysek. Druga grupa, licząca blisko 77 dzieci, dotarła do Hiszpanii dnia 19 czerwca, o czym wspominał również poseł Józef Potocki, informując:

„Grupa druga została pomieszczona przez władze Hiszpańskiego Czerwonego Krzyża w Barcelonie, w oddzielnej dużej willi z ogrodem w dobrych warunkach. Obecnie jesteśmy w trakcie organizowania szkoły, jeśli to możliwe sześcioklasowej”.

W drugiej grupie znalazły się dzieci z roczników 1931 i 1932 , ale również kilka młodszych dzieci w wieku 2, 4 i 5 lat. W związku z małą ilością miejsca w wilii Angli, władze Barcelony oddały do dyspozycji Polaków również rezydencję Vallcarca, służącą wcześniej jako budynek pomocy społecznej (Auxilio Social). Postanowiono, że w przyznanym budynku będą mieszkali chłopcy, a w wilii Angli dziewczęta. Józef Potocki wspólnie z Juliuszem Babeckim czuwał nad opieką i ustaleniem trybu nauczania dzieci polskich. Ostatnia grupa dzieci polskich dotarła do Barcelony dnia 16 października 1946 r. Liczyła zaledwie 13 dzieci.

Wanda Morbitzer-Tozer, opiekująca się grupą dzieci polskich, wspominała, że przystosowanie się dzieci polskich do nowych warunków nie było łatwe, zwłaszcza w kwestii nauki języka polskiego. Większość przybyłych dzieci mówiła bardzo często w języku niemieckim, a tylko niektóre dobrze znały język polski. Lekcje prowadzono na początku w dwóch językach, polskim i niemieckim. Niektóre dzieci, mimo, iż były już nastolatkami, uczyły się czytać z elementarza. Jednak dzieci uczyły się z chęcią i robiły duże postępy. Wanda Morbitzer-Tozer wspominała ten czas w taki oto sposób:

„Walczyliśmy bez wytchnienia, na przekór wszystkiemu, i na pozór łagodnie, walczyliśmy o adaptację, która tak łatwa wydaje się na pierwszy rzut oka”.

Czytaj artykuł Izabelli Kopczyńskiej Barcelona – schronienie dla polskich dzieci po II wojnie światowej na portalu przystanekhistoria.pl
do góry