Sąd pod przewodnictwem kpt. Stanisława Wróblewskiego orzekł 6 wyroków śmierci (Wacław Borodziuk, Waldemar Klimczewski, Edward Kokotko, Edward Kosieradzki, Zenon Łozicki, Henryk Szyćko) oraz kary od dożywotniego więzienia do 1 roku utraty wolności wraz z przepadkiem całego mienia i utratą praw obywatelskich.
Bojowy Oddział Armii
Proces rozpoczął się 16 sierpnia 1948 r. w sali Wojewódzkiej Rady Narodowej i był szeroko relacjonowany na łamach lokalnej prasy. W drugim dniu procesu zeznawał Edward Kokotko. Wedle relacji prasowej partyzant mówił łamiącym się głosem i odpowiadał inaczej niż podczas wymuszonych podczas śledztwa zeznań– dzięki temu zebrana publika mogła usłyszeć niespreparowaną historię kresowego oddziału partyzanckiego BOA.
Bojowy Oddział Armii został zorganizowany na mocy rozkazu wydanego przez komendanta Obwodu Wołkowyskiego AKO Władysława Piekarskiego ps. „Ordon” z 25 lutego 1945 r. Do jego głównych zadań należała walka z okupantem sowieckim, a także ochrona polskiej ludności cywilnej przed działaniami NKWD.
Dowódcą BOA został ppor. Stefan Pabiś ps. „Stefan”, który po aresztowaniu przez bezpiekę, 19 maja 1948 r., zeznał, iż w maju 1945 r. pod jego dowództwem pozostawało 18 partyzantów i byli jednym z czterech oddziałów działających w Obwodzie AK Wołkowysk.
Z rąk wołkowyskiej organizacji podziemnej w czerwcu i lipcu 1945 r. zabici zostali sowieccy agenci, którzy przebywali w Hnieźnie, Mścibowie i Świsłoczy. Działania te nie uszły uwadze enkawudzistów. Żołnierze BOA, aby uniknąć aresztowania, stosowali kamuflaż, ubierali się w mundury NKWD.
Pomocna przy tym okazała się również znajomość języka rosyjskiego. Dzięki zachowanym środkom ostrożności BOA, jako jedynemu ze wspomnianych czterech oddziałów, udało się uniknąć rozbicia przez jednostki NKWD i dotrzeć za linię Curzona.
W kontakcie z 5. Brygadą Wileńską AK
Z końcem października 1945 r. oddział BOA dotarł do Gdańska, gdzie „Stefan” szukał miejsca na tymczasowe osiedlenie się. Pomoc znalazł w delegaturze koszalińskiego Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, w którym pracowała była łączniczka mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, Regina Mordas-Żylińska ps. „Regina”.
Wedle jej słów, spisanych w protokole przesłuchania z 25 kwietnia 1946 r.:
„W Bobolicach 1945 r. jesienią osiedliła się część bandy „Stefana” w sile trzydziestu paru ludzi (…). W grudniu 1945 chcieli powiesić jednego z milicjantów (…) zamieszkują w Bobolicach przy ulicy Koszalińskiej i Spichrzowej i mają warsztaty samochodowe zarejestrowane na braci Wołyńców”.
Ponadto grupie młodych mężczyzn z Kresów Wschodnich przydzielone zostały warsztaty stolarskie, w których w listopadzie 1945 r. uruchomiona została spółdzielnia pracy „Robotnik”.
Konspiratorzy z BOA nawiązali współpracę z 5. szwadronem 5. Brygady Wileńskiej AK dowodzonym przez ppor. Zdzisława Badochę „Żelaznego”. Doszło do kilku wspólnych przedsięwzięć, m.in. akcji ekspropriacyjnej na Bank Rolny w Koszalinie (18 marca 1946 r.). Niestety, wskutek współpracy „Reginy” z bezpieką, nastąpiły aresztowania.