Michał Wenklar: Kryzys przysięgowy

Szlak bojowy Legionów u boku państw centralnych, zwłaszcza kampania wołyńska z bitwą pod Kostiuchnówką, dowodziły męstwa polskich żołnierzy i wojennego szczęścia ich dowódców. Wprowadzając polskie wojsko do walki z carską Rosją, Legiony spełniły już swoje pierwotne zadanie. Jednak prędzej czy później musiało dojść do zerwania taktycznego sojuszu z Austro-Węgrami i niemiecką Rzeszą, które nie spieszyły się z budową na zdobytych terenach Kongresówki niezależnego polskiego państwa. Moment ten nadszedł latem 1917 r., gdy na wezwanie Piłsudskiego tysiące legionistów odmówiły złożenia przysięgi.

09.07

Dymisja Piłsudskiego i Polski Korpus Posiłkowy

Kryzys narastał już od jakiegoś czasu. Co prawda Legiony biły się dobrze, ale zyskujący coraz większą popularność ich twór­ca i komendant I Brygady bry­gadier Piłsudski stawał się dla państw centralnych coraz po­ważniejszym problemem. Do­magał się zespolenia wysiłku działających dotąd oddzielnie trzech brygad Legionów, najle­piej pod własną komendą, oraz konkretnych deklaracji politycznych w kwestii państwa polskiego i polskiej armii. Ro­sły w nim też słuszne obawy, że Austriacy chcą przekazać Legiony Niemcom. W końcu 29 lipca 1916 r. Józef Piłsudski złożył raport o dymisję.

Decyzja ta, mająca na celu wymuszenie na Austriakach jakiejś reakcji, była kłopotliwa dla wielu stron. W trudnej sy­tuacji postawiła politycznego patrona Legionów, Naczelny Komitet Narodowy, którego przewodniczący Władysław Leopold Jaworski na próżno starał się nie dopuścić do tej dymisji i uzyskać ustępstwa od Austriaków.

W jeszcze trudniejszej sytu­acji znaleźli się sami legioniś­ci, tracąc niekwestionowane­go przywódcę i pewność co do sensu swojej walki. Do tej pory ich jedynym zadaniem było walczyć, myślał za nich Komendant, teraz sami musie­li podejmować decyzje polityczne. Popierając postulaty Piłsudskiego Rada Pułkowni­ków z m.in. Józefem Hallerem, Kazimierzem Sosnkowskim i Bolesławem Roją, stanowią­ca rodzaj reprezentacji Legionów, skonkretyzowała żądania: uznania Legionów za woj­sko polskie, usunięcia oficerów austriackich, powierzenia sta­nowisk dowódczych oficerom legionowym, uporządkowania kwestii rang i dystynkcji.

Świadome fermentu w szeregach Legionów władze au­striackie podjęły działania. Piłsudskiego, dla uspokojenia sy­tuacji, wysłano na urlop. Ca­łość Legionów została zaś prze­mianowana 20 września 1916 r. na Polski Korpus Posiłkowy, z zapowiedziami rozbudowy formacji i pewnymi gestami symbolicznymi, takimi jak pol­skie sztandary. NKN przyjął te decyzje entuzjastycznie, spo­łeczeństwo i legioniści nieco mniej.

Kryzys nie został szybko za­żegnany, bo tydzień po pow­staniu PKP Piłsudski razem z Sosnkowskim zostali zwolnieni z armii. Komendant wzy­wał legionistów do sprzeciwu - tych z Kongresówki do składania raportów o zwolnienie, tych z Galicji do przechodzenia do regularnej armii austro-wę­gierskiej. W podaniach mieli pisać, że Legiony przestają być formacją skierowaną na utworzenie armii i państwa Polskie­go, więc służbę w nich uznają za nieużyteczną dla dobra Oj­czyzny.

Wielu legionistów stanęło przed ogromnym dylematem. Nie po to bili się przez ostatnie dwa lata, żeby z wszystkiego rezygnować, były nawet przy­padki samobójstw. Do uspoko­jenia sytuacji i utrzymania for­macji legionowej w postaci PKP wzywali tacy oficerowie jak Józef Haller, Władysław Si­korski, Marian Żegota-Janu­szajtis czy Zygmunt Zieliński. Ostatecznie większość ofice­rów i żołnierzy pozostała, Bry­gady wróciły na front, sytuacja w końcu się ustabilizowała.

Po Akcie 5 listopada

Przełomem mógł się okazać Akt 5 listopada cesarzy austria­ckiego i niemieckiego, zapowiadający wprost utworzenie Królestwa Polskiego.

Wkrótce powstała Tymcza­sowa Rada Stanu, do której decyduje się wejść Piłsudski, sta­jąc na czele Komisji Wojskowej. Liczył, że w oparciu o PKP, a nawet bardziej o wychodzącą właśnie z konspiracji Polską Organizację Wojskową (POW), zbuduje armię rodzącego się państwa polskiego. Wiosną 1917 r. wszystkie formacje le­gionowe zostały podporządkowane generał-gubernatorowi Hansowi von Beselerowi, spra­wującemu władzę na zajętych przez Niemców terenach zabo­ru rosyjskiego. Zaczęto two­rzyć nową strukturę, Polską Si­łę Zbrojną, z niemiecka nazwa­ną Polnische Wehrmacht.

Nie była to armia, o którą chodziło Piłsudskiemu. Do Pol­skiej Siły Zbrojnej rekrutowano tylko Królewiaków, czyli Pola­ków z zaboru rosyjskiego. No­we mundury miały orzełki, ale szyte były według wzorów nie­mieckich, nie legionowych. Ję­zykiem służbowym miał być niemiecki. Co prawda Niemcy poszli później na pewne ustępstwa, dopuszczono więcej ofi­cerów polskich na wyższe sta­nowiska, zapowiedziano przy­wrócenie munduru legionowe­go I języka polskiego, ale poja­wił się nowy problem - sprawa przysięgi.

Kłopotliwe braterstwo

Tekst przysięgi, jaką mieli skła­dać pochodzący z Kongresów­ki żołnierze Polskiej Siły Zbrojnej, był już wcześniej ustalony, zaakceptowany i przez Tymcza­sową Radę Stanu, I przez same­go Piłsudskiego. Mówił o wier­ności mającemu powstać Króle­stwu Polskiemu I zapowiadane­mu dopiero królowi, oraz o bra­terstwie broni wobec wojsk nie­mieckich i austrowęgierskich.

Ten drugi zapis budził oczy­wiście sprzeciw, ale nie tu w istocie tkwił problem. Jeden ze współpracowników Piłsud­skiego, Felicjan Sławoj-Skład­kowski, szczerze to podsumowywał: „W tej formalnej sprawie o przysięgę było bardzo mało z przysięgi. Nie o przysię­gę bowiem w istocie chodziło. Gorsze przysięgi się składało i powtarzało je nawet po parę razy w życiu, gdy potrzebne to było dla sprawy".

Problem był w tym, że Pił­sudski nie dostrzegał szansy na realną odbudowę polskiego państwa u boku Niemiec. Pol­ska Siła Zbrojna była mało popularna, akcja werbunkowa nie dawała zadowalających efektów. Pozycja polityczna za­równo jego samego, jaki całej Tymczasowej Rady Stanu by­ła słaba. Widział, że nie będzie mógł realnie kierować nową formacją, że Niemcy potrzebu­ją jedynie symbolu przydatne­go w dyplomatycznych przetargach, a nie wojska stanowią­cego zalążek armii niepodle­głego państwa polskiego. Zda­wał sobie w końcu sprawę, że wobec rewolucyjnego chaosu w Rosji, to nie ona będzie naj­większym zagrożeniem dla od­budowy Polski, ale Niemcy.

Piłsudski wezwał zatem do zbojkotowania przysięgi. Wśród legionistów pojawiły się wiece, uchwały przeciw przy­siędze, protestacyjne deklara­cje. Ceremonie składania przysięgi miały się odbyć 9 lipca w Warszawie i dwa dni później w pozostałych garnizonach. Wobec widocznego poruszenia zdecydowano przeprowadzić je w zamkniętych koszarach, a do składania przysięgi wy­znaczono świeżo zwerbowa­nych ochotników z Królestwa.

Wezwania Piłsudskiego po­słuchali w większości żołnierze I i III Brygady. Według danych Polskiego Korpusu Posił­kowego odmówiło złożenia przysięgi 199 oficerów I ponad cztery i pół tysiąca podofice­rów i szeregowców. Później do­łączyli kolejni, którzy w dniu przysięgi byli nieobecni w koszarach.

Jeden z legionistów, który nie złożył przysięgi, pochodzą­cy z Kielc Wincenty Solek tak opisywał to we wspomnieniach: „Naturalnie, że Legiony złożenia tej przysięgi odma­wiają, bo jakże przysięgać kró­lowi, którego nie ma, a przysięgi na wierność obcym, sprzymierzonym armiom, nie skła­dała dotychczas żadna w świe­cie armia i żądanie takie jest jeszcze jednym dowodem chęci zagarnięcia armii polskiej przez Niemcy dla wyłącznie ich celu; przy tym przysięga ta ma też na celu rozbicie Legio­nów, gdyż do przysięgi wezwa­no tylko Królewiaków".

Beniaminów, Szczypiorno, Magdeburg

Wkrótce rozpoczęły się repre­sje. Część inspiratorów zwolnio­no z armii, jak Edwarda Smigłe­go-Rydza czy Bolesława Roję. Inni, jak Walery Sławek, zostali aresztowani. 22 lipca zatrzyma­no samego Piłsudskiego, który razem z Sosnkowskim został uwięziony najpierw w Wesel nad Renem, apóźniej w Magde­burgu.

Królewiacy zostali internowani - oficerowie w Beniamino­wie koło Zegrza, a podoficerowie i szeregowcy w Szczypior­nie pod Kaliszem. Łącznie inter­nowano 3300 żołnierzy. Część legionistów z Galicji została przeniesiona lub sama się prze­niosła do armii austro -węgierskiej - dotyczyło to około trzech i pół tysiąca żołnierzy, którzy w większości trafili na front włoski.

Pozostali żołnierze z Galicji wrócili w ramach Polskiego Kor­pusu Posiłkowego pod rozkazy austriackie. W Kongresówce po­została szczątkowa Polska Siła Zbrojna, licząca po kryzysie za­ledwie około stu oficerów i nie­co ponad tysiąc żołnierzy. For­macje legionowe zostały rozbi­te na PKP i PSZ, niezależnie od nich działała POW, schodząc ponownie do konspiracji. Tym­czasowa Rada Stanu podała się do dymisji, kładąc kres nadziejom na szybką budową szcząt­kowego chociaż państwa pol­skiego u boku Niemców. A Pił­sudski w Magdeburgu czekał na rozstrzygnięcia wojenne. Do swojej legendy bojownika z caratem i legionowego dowódcy dodawał właśnie nowy element - mit przeciwnika i więźnia Niemiec.

Artykuł pochodzi z dodatku prasowego Oddziału IPN w Krakowie do „Dziennika Polskiego” – 16 października 2018

do góry