Pochodził ze wsi Kompina w Łowickim, w ówczesnym zaborze rosyjskim. Po ukończeniu szkoły elementarnej został wysłany przez rodziców na dalszą naukę do gimnazjum w Podgórzu (dziś dzielnica Krakowa), jak można przypuszczać, aby kształcić się w swobodniejszej atmosferze autonomii galicyjskiej.
Szlak legionowy
Jako uczeń wstąpił do Polskich Drużyn Strzeleckich i wziął
„czynny udział w jej pracach, uczęszczając na ćwiczenia i wykłady. Sumienny i obowiązkowy, dobrze zasłużył się sprawie niepodległości”.
W pamiętnym sierpniu 1914 r. Serwaczyński wstąpił do Legionów. Służył w 2. pp, wkrótce włączonym do słynnej II Brygady, zwanej żelazną. Bił się z Rosjanami w kampanii karpackiej, odnosząc ranę pod Rokitną. Po dłuższym leczeniu wziął udział w legionowych bojach na Wołyniu.
Jesienią 1915 r. mianowany podporucznikiem, w następnym roku został ranny pod Gruziatynem. Wrócił do pułku jesienią, w grudniu 1916 r. uzyskując awans na stopień porucznika. Kiedy w lutym 1918 r. jego II Brygada przebiła się pod Rarańczą na rosyjską stronę frontu w proteście przeciw postanowieniom traktatu brzeskiego, przebywał służbowo w Krakowie. Ponieważ nie był obywatelem austriackim, nie został wówczas internowany i przeszedł do 2. pp Polskiej Siły Zbrojnej.
„Jeden z lepszych dowódców kompanii, służbę zewn[ętrzną] i wewn[ętrzną] zna; kompanią zajmuje się gorliwie; wystąpienie przed frontem pewne […]. Postępuje taktownie i honorowo oraz jest koleżeński”
– pisał dowódca pułku mjr Ferdynand Zarzycki. W innych opiniach podkreślano jego zdolności strzeleckie, a także umiejętności wówczas nieczęsto spotykane – jazdę na rowerze i pływanie.
W pierwszej linii idąc…
Od listopada 1918 r. służył w Wojsku Polskim i już w pierwszych dniach następnego roku jako dowódca kompanii 9. pp uczestniczył w wojnie polsko-ukraińskiej, a następnie z bolszewikami. Mianowany kapitanem i przeniesiony do 54. pp 12. DP, na której czele stał wówczas jego legionowy dowódca Marian Żegota-Januszajtis, nadal dowodził kompanią, a następnie, w zastępstwie, baonem szkolnym podoficerskim tej dywizji podczas walk z Armią Czerwoną na Ukrainie.
Jak notował 3 czerwca 1920 r. gen. WP i wybitny historyk Marian Kukiel,
„w Czobotarce mocną ręką ujął obronę kapitan Serwaczyński”.
Lecz już następnego dnia siły bolszewickie ponownie atakowały jego batalion w tej miejscowości:
„Śp. mjr Serwaczyński na czele swego batalionu, w pierwszej linii idąc, zimną krwią i rozsądkiem dał dowód niebywałej wprost odwagi. Pośród gradu kul, ze spokojem zagrzewał swych ludzi do zaciętej walki słowami: »Chłopcy, dziś pokażemy, jak należy pomścić naszych praojców i dziś musimy zwyciężyć! Bijcie więc, jak na żołnierzy Polaków przystało!«. Słowami tymi zagrzewał swych żołnierzy wśród największego ognia. Skoncentrowaniem sił wrażych na swój oddział umożliwił naszym oddziałom oskrzydlenie wroga – sam zaś następnie na czele swego oddziału wszedł jako pierwszy do wsi Sokołowska”.