Konsekwencje katastrofy technologicznej na terytorium ZSRS, a zwłaszcza związanej z nią polityki informacyjnej władz komunistycznych, przyczyniły się do rozkładu bloku sowieckiego. Władze ZSRS, a za nimi także m.in. PRL, początkowo zatajały informację na temat awarii, a później starały się umniejszyć wagę zdarzenia.
Ukrywanie prawdy
Gdy o katastrofie wiedział już praktycznie cały świat, władze w Warszawie, chcąc udowodnić, że tak naprawdę nic groźnego się nie wydarzyło, wymusiły start polskich kolarzy w początkowej fazie Wyścigu Pokoju w Kijowie.
Polityka władz PRL wywołała jeszcze większy niepokój społeczeństwa, dowiadującego się o sprawie najpierw z rozgłośni nadających z Zachodu, a dopiero później z reżimowych mediów.
Starsze i średnie pokolenie Polaków pamięta ówczesny niepokój i akcję podawania w szkołach płynu Lugola, czyli wodnego roztworu jodu, mającego przeciwdziałać skutkom napromieniowania młodych organizmów.
Długi cień katastrofy
Katastrofę w Czarnobylu i sposób radzenia sobie z nią przez władze powszechnie uznano za dowód rozkładu systemu sowieckiego. Z perspektywy czasu konsekwencje polityczne katastrofy z 1986 r. są niekiedy oceniane jako ważniejsze, bardziej długofalowe i dalekosiężne, niż negatywny wpływ katastrofy na środowisko.
Wydarzenie utrwaliło się w pamięci społecznej i zagościło w kulturze masowej, stając się m.in. tematem filmów dokumentalnych, a nawet produkcji fabularnych i gier komputerowych. Fenomen obecności katastrofy w Czarnobylu w literaturze czy filmie, dotyczy zwłaszcza okresu po upadku bloku sowieckiego.
Władze PRL, które najpierw wydarzenie ukrywały i bagatelizowały, były później, tylko pozornie paradoksalnie, dość wyczulone na konsekwencje katastrofy.