Dokument poświadczający wpisanie Eugenii Pohl na niemiecką listę narodową (volkslista), 28 października 1941 r. (AIPN Łd, 503/106, t. 10, k. 5/1)

Nie miała litości dla polskich dzieci

Eugenia Pohl, dozorczyni niemieckiego obozu dla dzieci i młodzieży przy ul. Przemysłowej w Łodzi, zapisała się w pamięci najmłodszych więźniów jako jedna z najokrutniejszych strażniczek.

– Dostałam karteczkę i poszłam na ulicę Przemysłową, gdzie w domu poprawczym – tak, byłam do końca przekonana, że to był zakład poprawczy – miałam pilnować i nadzorować pracę polskich dziewczynek. Wiedziałam, że jestem nadzorczynią, zastępcą Sydonii Bayer, nie funkcjonariuszką policji. Na bramie była tablica: „Polen-Jugendverwahrlager”. Dopiero teraz, blisko 30 lat po wojnie, dowiedziałam się, że to nie był zakład poprawczy, tylko obóz – miała zaznawać podczas procesu.

Obóz przy ul. Przemysłowej w Łodzi został utworzony przez Niemców w grudniu 1942 r. na obszarze wydzielonym z getta i funkcjonował do końca okupacji miasta, tj. do stycznia 1945 r. Dodatkowo na początku 1943 r. otwarto oddział dla dziewcząt w Dzierżąźni. Prześladowania i codzienne obcowanie ze śmiercią pozostawiły trwałe ślady na psychice i zdrowiu dzieci, które przeżyły obóz.

– Dostałam paczkę żywnościową z domu. Pohl wezwała mnie do swojego pokoju. Powiedziała, że dostanę paczkę, jak przeczołgam się od drzwi wejściowych do jej stóp i wycałuję jej nogi. Nie chciałam, więc pobiła mnie kijem po ciele, szczególnie po głowie. W pewnej chwili złapałam kawałek ciasta leżący na stole i zaczęłam uciekać z pokoju. Kopnęła mnie w plecy tak silnie, że przewróciłam się na śnieg i rozgniotłam ciasto – wspomina jedna z więźniarek obozu Maria Prusinowska-Migacz.

Eugenia Pohl/Pol została skazana 2 kwietnia 1974 r. przez Sąd Wojewódzki w Łodzi na 25 lat pozbawienia wolności. Nigdy nie przyznała się do winy.

Polecamy:

 

do góry