Grzegorz Majchrzak: „Tygodnik Mazowsze” radzi zwerbowanym do współpracy

Artykuł Marty Woydt Cyrograf, opublikowany w „Tygodniku Mazowsze”, pozostaje cennym świadectwem jak do współpracy SB – oczywiście tej wymuszonej, a nie podejmowanej dobrowolnie – podchodziła przynajmniej część opozycji. Co radzono osobom, które znalazły się w takiej sytuacji?

Stan wojenny – zwłaszcza jego pierwsze dni i tygodnie – były dla Służby Bezpieczeństwa „czasem żniw” w przypadku werbunku osób do agenturalnej współpracy. Potwierdzają to dane statystyczne, np. pion III „A”, który odgrywał główną rolę w zwalczaniu opozycji (na czele z NSZZ „Solidarność”) w pierwszych trzech kwartałach 1981 r. pozyskał zdecydowanie mniej (739) nowych tajnych współpracowników, niż w samym czwartym (975).

Cyrograf

Werbunek do współpracy ułatwiała – szczególnie na początku stanu wojennego – jego groza. Podobnie było zresztą w przypadku tzw. lojalek, czyli deklaracji lojalności. Problem ten dostrzegali oczywiście działacze opozycji, wypowiadając się na łamach podziemnej prasy w obu tych kwestiach.

W przypadku agenturalnej współpracy wymuszonej przez funkcjonariuszy SB rad osobom zmuszonym do niej udzielał „Tygodnik Solidarność”, a dokładniej publikująca na jego łamach – pod pseudonimem (j) – Marta Woydt. W artykule zatytułowanym Cyrograf z 17 listopada 1982 r. pisała ona:

„SB zawsze usiłuje zmusić do współpracy ludzi, którzy znaleźli się w jej rękach. Zdecydowana większość opiera się naciskom, niektórzy jednak – ulegając groźbom – podpisują. Dopiero później zaczynają zdawać sobie sprawę, że zamiast uwolnić się od szantażu uwikłali się jeszcze głębiej”.

Następnie przechodziła do rad, jak się z takiej sytuacji „wyplątać”. Stwierdzała, że

„podpis złożony pod przymusem jest nieważny”.

Tu od razu trzeba dodać, że lektura materiałów esbeckich wskazuje, że współpraca – choć definiowana jako dobrowolna – najczęściej była de facto wymuszona presją czy wręcz mniej lub bardziej otwartym szantażem. Nierzadko zresztą kłamstwem czy zwykłym blefem, np. na temat rzekomo grożących represji.

Czytaj całość na portalu przystanekhistoria.pl

do góry