Niekłamany przedwojenny celebryta w szarmanckim borsalino, za kierownicą bugatti. W czasie wojny – żołnierz Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Na emigracji – także cięty publicysta (wybór szkiców prozą – „Awantury w rodzinie”). Niewyczerpana osobowość artystyczna – publikuje liryczny tom za tomem. Między innymi dobrze ilustrujący tytułem treść jednej z głównych linii jego pisarstwa zbiór „Satyry patetyczne”.
Z urodzenia Jan Marian Hescheles, krewny Stanisława Lema, jeden z ostatnich Mohikanów formacji kulturowej Żydów Polskich; jak wyjaśniał:
„Polaków ochotniczych, z zaciągu, nie z poboru”.
Piewca Lwowa – w żywym słowie, w czułej pieśni („Chleb Kulikowski”).
Atrybut wizerunku: mikrofon (estradowy i radiowy rozgłośni Wolna Europa, gdzie prowadził – do konfliktu ideowego z Janem Nowakiem-Jeziorańskim – popularną audycję). Miasta wyjścia z ojczyzny: Lwów i Warszawa. Miejsca wygnania: Londyn i Dorking.
Zwrotka 1: Melodramatyczne tanga z seksapilem
Jeszcze na przełomie lat 1944 i 1945 uważał, że kabaret
„stoi na sztuce stosowanej, na kompromisie, na improwizacji i lekkomyślności, na banale zakamuflowanym, podniesionym do artyzmu. W kabarecie, podobnie jak w kinie, jak w programie radiowym, nie ma miejsca na prawdziwą sztukę, na jej prawdziwy tragizm, lub cynizm, na celebrowanie jej metafizycznych sentymentów, na odwagę jej rewoltującego dowcipu”.
Zadziwiające, jak zaprzeczy wyszukanej definicji dorobkiem nadchodzącego ćwierćwiecza. Nie wystarczy już stwierdzenie ukute przez Jana Bielatowicza o Ref-Renie, Feliksie Konarskim – „poeta rewiowy”.
Nieco wcześniej, po ukazaniu się tomu „Dwie Ziemie Święte” (1942) Kazimierz Wierzyński dostrzeże:
„Utalentowany komediopisarz, krotochwilny satyryk i pełen sentymentu piosenkarz zmienił ton i stanął na wezwanie tragicznego czasu”.
Odtąd z utworów tych
„bije patriotyzm, żarliwa polskość szczera i rzetelna – od instynktów do ideowych sformułowań”.
Stają się one „pamiętnikiem uchodźcy i śpiewnikiem żołnierza, pamfletem współczesnym i elegią”, posiądą przeto „coś z modlitewnika”. Wszystko w nich
„żyje, jest ciepłe – chciałoby się rzec – ogrzane porywczym, lwowskim sercem”.