Augustyn Mańkowski urodził się 20 maja 1890 r. w Warszawie jako syn Augustyna i Marii z domu Michalak. Przed wybuchem II wojny światowej był prowincjałem polskiej prowincji Kongregacji Szkolnictwa Chrześcijańskiego św. Józefa Kalasantego.
Aresztowanie i uwięzienie
10 stycznia 1940 r. został aresztowany przez gestapo w domu zakonnym przy ul. Barskiej 4 w Warszawie. Po przewiezieniu do więzienia na Pawiaku, poddano go brutalnemu śledztwu (nocne przesłuchania, celowe pozbawianie snu, bicie połączone z przemocą psychiczną wobec osadzonego). Księdzu Mańkowskiemu postawiono zarzut wrogiej działalności wobec narodu niemieckiego i wychowywania w tym duchu młodzieży.
Z więzienia na Pawiaku przetransportowano go do więzienia w Tarnowie, gdzie przebywał przez pewien czas. Jak sam zeznał, w połowie czerwca 1940 r. został przywieziony z tarnowskiego więzienia do obozu koncentracyjnego Auschwitz.
W trakcie pobytu w obozie początkowo pracował przy noszeniu cementu, później przy budowie dróg, następnie w Führeheimie. Stamtąd został przeniesiony do pracy w Bunie przy budowie obozu. Było to – z powodu warunków pracy, niedostatecznego wyżywienia, terroru ze strony kapo oraz strażników – najgorsze miejsce, w jakim się znalazł.
Pod koniec uwięzienia w Auschwitz pracował w obozowej drukarni. Praca tam ułatwiła mu ucieczkę z obozu koncentracyjnego.
Z fałszywą przepustką
Ksiądz Augustyn Mańkowski zeznał, iż w lipcu 1944 r. rozpoczęły się ucieczki więźniów z KL Auschwitz-Birkenau, a kierował nimi Lucjan Rajewski, dyrektor gimnazjum Lorentza w Warszawie, zatrudniony jako więzień w Politische Abteilung. Rajewski zauważył, że wszystkie przepustki dla pracowników cywilnych zatrudnionych na terenie obozu Auschwitz-Birkenau były drukowane w drukarni obozowej. Informację tę przekazał dr. Aleksandrowi Słapie, który przed wojną był kierownikiem księgarni Gebethnera w Krakowie.
Z powodu niemożności zdobycia fotografii więźniowie posługiwali się doskonale przygotowanymi portretami wykonywanymi przez artystę o nazwisku Machnowski (brak imienia). Rysunki były przekazywane Wandzie Dusik, pracującej w biurze budowlanym obozu jako pracownik cywilny. Ona sama lub wtajemniczony w sprawę fotograf wykonywali z rysunków zdjęcia, które następnie wklejano do przepustek, a Rajewski – posiadający dostęp do pieczęci z racji miejsca pracy w obozie – ostemplowywał je.
