Paweł Popiel: Piotr Bartoszcze. Rolnik, związkowiec, ofiara SB

W nocy z 7 na 8 lutego 1984 r. Piotr Bartoszcze, działacz rolniczej „Solidarności”, rozwoził nielegalne ulotki. Z domu brata Romana odjechał swoją dostawczą Syreną Bosto. Do pokonania miał około dwóch kilometrów. Nigdy nie dotarł jednak na miejsce.

Jednym z owoców tzw. karnawału Solidarności było ożywienie niezależnej działalności na wsi. Rolnicy, reprezentowani początkowo przez trzy organizacje: NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność Wiejska”, NSZZ „Solidarność Chłopska” i Chłopskie Związki Zawodowe, ostatecznie powołali do życia jeden Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych „Solidarność”.

Komuniści odrzucili jednak istnienie związkowej reprezentacji mieszkańców wsi, co wywołało, w styczniu 1981 r., strajki. Sytuację rozwiązało podpisanie porozumienia bydgoskiego, zawierającego program działania związku, gwarantującego nienaruszalność chłopskiej własności i wolność w obrocie ziemią, zrównanie praw rolników indywidualnych z prawami gospodarstw państwowych oraz praw socjalnych mieszkańców wsi i miast, zmiany w oświacie na wsi oraz uznanie praw religijnych, w tym wydawanie zezwoleń na budowę kościołów i zapewnienie opieki duszpasterskiej w wojsku.

NSZZ RI „Solidarność” został zarejestrowany 12 maja 1981 r. z Janem Kułajem jako przewodniczącym. Zdelegalizowany po wprowadzeniu stanu wojennego, prawo do działania odzyskał w kwietniu 1989 roku.

Działacz związkowy

Wśród jego działaczy znalazł się także Michał Bartoszcze, właściciel dziesięciohektarowego gospodarstwa w Sławęcinie pod Inowrocławiem. W pracę związku zaangażowali się także jego dwaj starsi synowie: Roman i Piotr. Michał Bartoszcze był jednym z trzech działaczy pobitych przez milicjantów podczas tzw. kryzysu bydgoskiego, kiedy opozycja odmówiła opuszczenia sali, w której odbywała się sesja Wojewódzkiej Rady Narodowej. Zorganizowali oni także i uczestniczyli w strajkach okupacyjnych w siedzibach Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego w Bydgoszczy i Inowrocławiu.

Rodzinę otoczyła „opieką” Służba Bezpieczeństwa. Do akcji wkroczyły nieoznakowane samochody, a ojciec i synowie trafili na listę działaczy przeznaczonych do internowania podczas stanu wojennego i dwa miesiące spędzili w ośrodku w Mielęcinie-Włocławku. Mimo represji nadal uczestniczyli w pracy podziemnej: zaangażowali się w działalność Ogólnopolskiego Komitetu Oporu Rolników, redagowali i kolportowali podziemne pismo „Żywią i bronią”.

Czytaj artykuł Paweła Popiela Piotr Bartoszcze. Rolnik, związkowiec, ofiara SB na portalu przystanekhistoria.pl

Polecamy:

do góry