„Bobrowicz”, „Cymbał”, „Kumet”, „Goliat”, „Podkowa”, „Żyży”, „Kismet”, „Szkot”, „Brąz”, „Kajtek”, „Marek”, „Graf”, „Orlicz”, „Neon”, „Wrzask”, „Puma”, „Igrek”, „Szkwał”, „Jur”, „Moskito”, „Szczaw”, „Orlik”, „Kadet”, „Konrad”, „Czajka”, „Olimpia”, „Saper”, „Miraż”, „Błysk”, „Czekan”, „Chlebowski”, „Brylant”, „Zbyszek”, „Kukułka”, „Szermierz”, „Okoń”. Harcerski pluton, rocznik 1926. Wspólny rocznik i wspólny biogram.
Działalność konspiracyjną zaczęli już w październiku 1939 roku, wchodząc w skład jednej z pierwszych podziemnych organizacji organizowanych w Wilnie - Związku Bojowników Niepodległości (czyli – jak później to określono – Szarych Szeregów). Już w styczniu 1940 roku działali w terenie, wspólnie z oficerami konspiracji ZWZ przygotowując plan powstania powszechnego. Ich zadaniem było m.in. dokładne spenetrowanie terenu przyszłych walk, czyli wywiad.
Służyli przez całą wojnę w konspiracji, jednocześnie uzupełniając wykształcenie na tajnych kompletach i uczęszczając na tzw. Kurs Młodszych Dowódców (czyli popularnej „podchorążówki”). Pierwsze kończyło się maturą, drugie zaś (ponieważ osiągnęli właśnie pełnoletność) możliwością podjęcia działalności z bronią w ręku.
Dojrzali do walki
16 czerwca 1944 roku wyruszyli z Wilna w teren, aby w składzie plutonu szkolnego (tzw. „harcerski pluton”) wejść w skład 3. Wileńskiej Brygady AK dowodzonej przez kpt. Gracjana Fróga „Szczerbca”. Służyli w 2. plutonie ppor. Mieczysława Zajewskiego „Turbacza” wchodzącej w skład 3. kompanii ppor. Jana Kasprzyckiego „Joego”. Razem z innymi oddziałami partyzanckimi opanowali znaczną część Wileńszczyzny, tworząc tzw. „republiki partyzanckie”. Ukoronowali swoją działalność udziałem w szturmie Wilna, znanym pod nazwą „Ostra Brama”. Udało im się ujść sowieckiej niewoli, kiedy Stalin potraktował ujawniające się i wspomagające sowietów oddziały Armii Krajowej jako jednostki wrogie.
Ponownie zaangażowali się w działalność konspiracyjną, podporządkowując się ówczesnemu komendantowi Garnizonu konspiracyjnego miasta Wilna, kpt. Józefowi Grzesiakowi – „Czarnemu”, legendarnemu założycielowi Czarnej Wileńskiej Trzynastki, a także faktycznemu twórcy Szarych Szeregów na Wileńszczyźnie. Wobec ostatecznej utraty Wilna na rzecz Związku Sowieckiego i rozkazom z Warszawy, nakazującym ewakuować się na ziemie centralnej Polski, przedarli się przez nową granicę. Niektórzy z bronią w ręku, a niektórzy korzystając z dostarczonych przez konspirację fałszywych dokumentów.
Osiedlili się w Gdańsku, Białymstoku, Lublinie, Łodzi, Wrocławiu. Rozpoczęli studia, podjęli pracę, zaczęli stabilizować swoje życie. Jednak na wieść o możliwości kontynuowania walki o niepodległości Ojczyzny po raz kolejny stanęli do boju. Włączyli się do dalszej walki w szeregach 5. Wileńskiej Brygady AK, odtwarzanej na Podlasiu, Białostocczyźnie czy Pomorzu przez mjr Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”. W zasadzie wspólny życiorys dla kilkudziesięciu harcerzy z Wilna. Kogo wybrać? Praktycznie można na zasadzie losowej.
„Marek” - Marian Jankowski, rocznik 1926, harcerz
Do konspiracji wszedł, bo nie wyobrażał sobie, żeby było inaczej. Bardzo energiczny, zastępowy w drużynie harcerskiej, dowódca grupy słuchaczy na Kursie Młodszych Dowódców, drużynowy w plutonie AK. Po zajęciu Wileńszczyzny przez Sowietów w 1944 roku kontynuował konspirację. Ewakuował się do Polski centralnej na początku 1945 roku. Postanowił osiedlić się w Gdańsku (zawsze marzył o podróżach po świecie). Rozpoczął studia na Politechnice Gdańskiej, znalazł pracę, zakochał się.
Jednak na wieść o konieczności kontynuacji walki zostawił prywatne życie i ruszył do lasu, do szeregów 5. Brygady. Najpierw służył w patrolu dywersyjnym, aby zdobyć pieniądze na dalszą działalność konspiracyjną i partyzancką. Potem został mianowany dowódcą drużyny w szwadronie por. Zdzisława Badochy „Żelaznego”, walcząc na Pomorzu. Pamiętany był jako wesoły, energiczny lecz bardzo zasadniczy żołnierz, któremu można było w pełni zaufać. Pewnie dlatego został łącznikiem pomiędzy oddziałami działającymi w lesie a Komendą Okręgu Wileńskiego.
Kiedy razem z innymi żołnierzami patrolu dywersyjnego przeprowadzał akcje ekspropriacyjne, ich celem były przede wszystkim punkty Monopolu Spirytusowego bądź Tytoniowego. Kiedy po wielu latach zapytałem, dlaczego właśnie w tych punktach rekwirowali pieniądze, powiedział iż jako harcerze chcieli walkę połączyć z ideami harcerstwa, czyli walką z wszelkimi używkami. W partyzantce walczył do końca, do rozwiązania oddziałów w listopadzie 1946 roku.
Nie zakończył działalności podziemnej. Dalej pracował w konspiracji. Pomagał pisać meldunki informacyjne przekazywane na Zachód, zbierał dane w terenie, koordynował łączność. Kres wileńskiego podziemia nadszedł w czerwcu 1948 roku, kiedy to w ramach ogólnopolskiej „Akcji X” Urząd Bezpieczeństwa Publicznego aresztował kilka tysięcy żołnierzy AK pochodzących z Północno-Wschodnich Kresów RP.
Trzykrotnie uciekał z „kotła” zastawionego przez UB. Ostatecznie, widząc wszędzie zaciskające się pętle aparatu bezpieczeństwa, razem z dwoma innymi kolegami, harcerzami i partyzantami z „harcerskiego plutonu”, Bogdanem Obuchowskim „Zbyszkiem” i Januszem Rybickim „Kukułką” przedarł się na Zachód. Przeszli przez granicę – najpierw z Czechosłowacją, a następnie dotarli do Niemiec, do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Szli w mundurach harcerskich, posiłkując się jedynie niewielką mapą samochodową i kompasem. Ostatecznie trafił do Australii. Po raz kolejny w Polsce mógł się znaleźć dopiero w 1991 roku.
„Moskito” - Tadeusz Urbanowicz, rocznik 1926, harcerz
Już w pierwszej połowie 1945 roku dołączył do walczącej na Białostocczyźnie i Podlasiu 5. Wileńskiej Brygady mjr Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Walczył w szwadronie por. Romualda Rajsa „Burego”. Od początku 1946 roku działał w patrolu dywersyjnym na Pomorzu. Potem w szwadronie „Żelaznego”, po komendą serdecznego druha – „Marka”. Mówiono o nim – doświadczony partyzant. Bardzo wesoły. Dusza towarzystwa. Niezmiernie koleżeński.
9 października 1946 roku ta więź nabrała pięknego, ale niezwykle tragicznego wymiaru. W miejscowości Brzeziny (Bory Tucholskie) zaskoczony przez funkcjonariuszy MO szwadron zaczął się wycofywać. Wtedy „Moskito” został ranny ciężko w nogę. Nie chcąc narażać kolegów z oddziału na niepotrzebne straty podczas próby ewakuacji go z pola walki, dostrzelił się z pistoletu, wołając „Czołem chłopaki!”.
Pochowano go jeszcze tego samego dnia. Po kilku dniach grupa śledcza UB wykopała jego ciało, aby mieć pewność, że rzeczywiście zginął partyzant. Ponowną ekshumację przeprowadzili w 1995 roku jego przyjaciele z oddziału, którzy przeżyli. Spoczywa w Gdańsku, na cmentarzu Srebrzysko.
„Czajka” - Henryk Kaźmierczak, rocznik 1926, harcerz
Ewakuował się do Białegostoku w czerwcu 1945 roku. Na początku 1946 r., dowiedziawszy się o możliwości kontynuowania walki, dołączył do szwadronu „Żelaznego” na Pomorzu. Silny i postawny, był celowniczym rkm-u.
23 maja 1946 roku w miejscowości Podjazy koło Sierakowic, natknąwszy się na zasadzkę UBP i MO, żołnierze szwadronu por. Zdzisława Badochy „Żelaznego” znaleźli się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Stłoczeni na samochodzie pod ogniem nieprzyjaciela mieli małe szanse w walce. Nie bacząc na wrogi ostrzał „Czajka” ustawił rkm na dachu szoferki i osłaniając ogniem umożliwił kolegom bezpieczne wyskoczenie z ciężarówki. Szybko szala przechyliła się na stronę 5 Brygady.
13 lipca wyruszył razem z Danutą Siedzik „Inką” do Gdańska. Udało mu się uniknąć wpadki, uciekając z kotła. Ponieważ wszystkie kontakty były spalone, ukrywał się u znajomych niezwiązanych z konspiracją. Ostatecznie trafił aż do Jeleniej Góry, już do lasu nie wrócił. Aresztowany w 1948 roku, został skazany na karę śmierci. Udało mu się przeżyć.
„Szczaw” - Henryk Urbanowicz, rocznik 1926, harcerz
W 3 Wileńskiej Brygadzie AK był dowódcą drużyny. Jak wszyscy jego koledzy z harcerskiego plutonu, w lipcu 1944 roku wrócił do konspiracji. Jednak już w styczniu po raz drugi ruszył na partyzancki szlak, operując w ramach oddziału Samoobrony Czynnej Ziemi Wileńskiej AK pod dowództwem Hipolita Alesionka „Andzia”. Dopiero w czerwcu 1945 roku przyjechał do Gdańska. Podjął pracę, znalazł mieszkanie.
Po raz trzeci rozpoczął partyzantkę 14 IV 1946 roku, wychodząc w pole ze szwadronem „Żelaznego”, razem ze swoimi przyjaciółmi z harcerstwa. Brał udział we wszystkich akcjach tego oddziału, mimo ran jakie podczas nich otrzymał. Po demobilizacji szwadronu rozpoczął studia ekonomiczne na Wydziale Prawno-Ekonomicznym Uniwersytetu Łódzkiego, a następnie Wydziale Historii Uniwersytetu Wrocławskiego. Jednocześnie pracował, aby móc się utrzymać. Utrzymywał dalej kontakt z wileńską konspiracją, służąc jako łącznik, zbierając informacje.
W lipcu 1948 roku został aresztowany we Wrocławiu przez grupę operacyjną funkcjonariuszy WUBP. Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu skazując go na karę śmierci podkreślił w uzasadnieniu że „oskarżony Urbanowicz jest przestępcą zawodowym, nałogowym i jako taki nie podpada pod dobrodziejstwo ustawy amnestyjnej". 6 V 1949 został rozstrzelany. Ciało pogrzebano na cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu.