Obraz Potasha przenosi widza do niewielkiego Gniewoszowa, położonego w czasie okupacji niemieckiej w dystrykcie radomskim Generalnego Gubernatorstwa. Stąd właśnie pochodził Yaacov Goldstein i jego rodzina – zbiorowy bohater dzieła Potasha. Poznajemy jej losy przed drugą wojną światową, w czasie jej trwania i po zakończeniu. Dowiadujemy się, że młodszy brat Yaacova, Ezra, został oddany pod opiekę polskiej rodzinie. Niestety zaginął, a rodzice tuż po wojnie zostali zamordowani przez nieznanych sprawców. Szerokim tłem dla opowieści o historii Goldsteinów są wątki związane z postawami Polaków, czyli tytułowymi „sąsiadami”.
Piękna forma i intelektualna nieuczciwość
Film wyróżnia się dobrym dokumentalnym warsztatem. Oryginalne fotografie i filmy w biało-czarnej kolorystyce połączono ze współczesnymi obrazami tych samych miejsc i ludzi. Szeroko wykorzystano również animację, utrzymaną głównie w czarno-białej tonacji. Jednym słowem zadbano o wyraz artystyczny całości.
W poszczególnych sekwencjach filmu wypowiadają się najstarsi mieszkańcy Gniewoszowa, pamiętający czasy przedwojenne, okupację niemiecką i powojnie, potomkowie Żydów gniewoszowskich, zaproszeni eksperci, a przede wszystkim wspomniany Yaacov Goldstein. Dzieło tworzy więc niezwykle sugestywne, oddziałujące przez obraz, emocjonujące i pobudzające do refleksji kino dokumentalne.
Wydaje się zatem, że mając przed sobą tak dużą perspektywę czasową, twórcy filmu poprzez szerokie kwerendy archiwalne, analizę literatury, wywiady z naocznymi świadkami maksymalnie wniknęli w historię Gniewoszowa i okolic. Jest to jednak wyjątkowo złudne przeświadczenie. Historyka znającego wspomniane okresy historyczne, a zwłaszcza realia niemieckiej okupacji w Polsce, dzieło Potasha, podkreślmy – będące efektem kilkuletnich prac – razi jednostronnością przekazu, przejaskrawieniami, pomijaniem kontekstu historycznego (zwłaszcza wojennego), a przede wszystkim – niemal całkowitą nieobecnością realiów życia codziennego „sąsiadów”.
Ponadto film pełen jest luk interpretacyjnych, w miejsce których pojawia się bogactwo wątków politycznych. Z konieczności odniosę się szczegółowo tylko do wybranych zagadnień.
Zacznijmy od tego, że ówczesne realia w decydujący sposób wpływały na relacje między Polakami i Żydami pod okupacją. Choć to oczywista sprawa, to w filmie je pominięto, co całkowicie zaciemniło prawdę historyczną. Nie dowiemy się zatem o powszechnym terrorze, dotykającym ludności polskiej w Generalnym Gubernatorstwie – mimo, że Niemcy stosowali go jako podstawową metodę zarządzania podbitym terenem. W regionie radomsko-kieleckim, na obszarze którego leżał Gniewoszów, jego ofiarą padło grubo ponad 100 tys. etnicznych Polaków, w przeważającej części mieszkańców wsi.
