Informacja

Strona znajduje się w archiwum.

Przemysław Gasztold: Ataki na pomniki żołnierzy armii sowieckiej w 1981 roku. Manifestacja antysowieckiego sprzeciwu i komunistyczna prowokacja

W okresie karnawału „Solidarności”, czyli szesnastu miesięcy (wrzesień 1980–grudzień 1981) legalnego funkcjonowania niezależnego samorządnego związku zawodowego, dochodziło w Polsce do wielu incydentów antysowieckich, a jedną z najpopularniejszych form sprzeciwu była dewastacja pomników kojarzonych z Moskwą.

20.11.2024

W samym tylko 1981 r. Służbie Bezpieczeństwa udało się zidentyfikować 86 ataki na pomniki żołnierzy sowieckich, a komunistyczne sądy wydały w tych sprawach 26 wyroków.

Każdy przypadek malowania antykomunistycznych napisów na murach i budynkach, kolportowania antysowieckich ulotek, czy uszkadzania grobów i pomników „polsko-radzieckiego braterstwa” był w tym czasie szczegółowo relacjonowany przez komunistyczne media, które oczywiście oskarżały członków i sympatyków „Solidarności” o profanacje „miejsc pamięci” oraz podgrzewanie i tak gorących nastrojów.

Ataki na sowieckie pomniki były ponadto tematem uchwał i rezolucji Podstawowych Organizacji Partyjnych PZPR oraz innych organizacji, jak Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, które publicznie potępiały wandalizm, niszczenie pomników i bezczeszczenie sowieckich grobów.

Przeciwnicy i partyjni intryganci

Niszczenie pomników żołnierzy armii sowieckiej lub innych miejsc kultu „braterstwa polsko-radzieckiego” wynikało w dużej mierze z protestu przeciwko komunistycznym władzom oraz manifestacji sprzeciwu wobec polityki Moskwy, która brutalnie ingerowała w wewnętrzną sytuację w PRL i domagała szybkiego zdławienia „Solidarności”. Pomniki te budowały zresztą fałszywą narrację o współpracy polsko-sowieckiej i zakłamywały historię, często czcząc ludzi odpowiedzialnych za śmierć wielu Polaków.

Malowanie napisów, dewastowanie i oblewanie pomników farbą było często dziełem młodych ludzi, którzy poprzez takie spektakularne działania wyrażali swój stanowczy sprzeciw wobec sowieckiej dominacji nad Polską.

Z drugiej strony niektóre z incydentów nie miały nic wspólnego z manifestacją wrogości wobec komunizmu, gdyż ich sprawcami byli członkowie PZPR o twardogłowych poglądach. Jak wynika ze wspomnień Janusza Ratzko, dziennikarza związanego z tygodnikiem „Rzeczywistość”, gazetą będącą wówczas głównym organem partyjnych sił dogmatycznych, zgłosił się do niego jeden z partyjnych twardogłowych i przyznał, że razem z innymi „towarzyszami” zniszczyli kilka pomników „przyjaźni”, co miało na celu zirytowanie Moskwy i skłonienie jej do bardziej agresywnych działań.

Czytaj więcej na portalu przystanekhistoria.pl

do góry