Zanim jednak wybrzmiały pierwsze dźwięki sylwestrowej zabawy, zawsze padało to odwieczne pytanie – w co się ubrać? Pytali także panowie, choć trzeba przyznać, że jednak nieco częściej pytały panie…
Miejscem, w którym ubierały się kobiety z elity był dom mody Bogusława Hersego, nazywany „polskim Diorem”. Do jego stałych klientek należała m.in. Hanka Ordonówna. W latach 30. charakterystyczne balowe kreacje to z jednej strony obcisłe suknie, a z drugiej krynoliny ze spódnicami pełnymi falban. W detalach odbiła się fascynacja Afryką i egzotyką azjatycką, kolory inspirowane były m.in. tradycyjnymi kostiumami tancerek z Bali. Dla panów najwytworniejszym strojem był frak oraz lakierowane pantofle balowe, a dodatkiem białe rękawiczki i biały kwiatek w butonierce.
Gdzie, zatem się bawiono w Sylwestrową noc? Najbardziej ekskluzywne, ale i najdroższe sale balowe znajdowały się w hotelach Bristol i Europejskim w Warszawie. Mniejsze, ale cieszące się renomą lokale to m.in. Stępek Grande Taverne przy placu Zbawiciela i założona pod koniec lat 20. Adria...
Główną atrakcją tego miejsca była sala taneczna mieszcząca 1500 osób z obrotowym parkietem. Do tańca grała tam jedna z najbardziej uznanych orkiestr międzywojnia – Golda i Petersburskiego. Od momentu powstania Adrii to właśnie tu wypadało żegnać stary i witać nowy rok. Wśród bywalców nie brakowało aktorów, polityków oraz oficerów.
W Stępku z kolei goście mogli korzystać ze znajdującej się w podziemiach sali, w której podawano wspaniałe koktajle tzw. „american drinks”. Najsłynniejszy i najbardziej prestiżowy był Bal Sylwestrowy w Hotelu Europejskim w Warszawie. Co roku wybierano na nim Króla i Królową Mody. I tak np. w 1929 r. o koronę rywalizowały najpopularniejsze w RP aktorki: Hanka Ordonówna i Zula Pogorzelska. W noworoczny poranek bulwarowa prasa prezentowała relację z konkursu. W magazynie „Teatr i Życie Wytworne” pisano, że:
„Nieliczni cierpliwi doczekali rannej godziny, w której królowa roku 1928, pani Maria Balcerkiewiczówna, włożyła swój diadem na chłopięcą główkę pani Pogorzelskiej, obranej królową na rok 1929”.
Wśród zwyciężczyń i zwycięzców nie brakowało także takich nazwisk jak Nina Andrycz, czy pisarz i poeta Jarosław Iwaszkiewicz.
Na parkietach prym wiodły nowości przybyłe zza oceanu takie jak charleston, shimmy, one-step. Nie brakowało również polek, walca, czy oberka. Jeśli któremuś z panów, w obliczu strojnych pań, nieśmiałość odbierała mowę, pomocą służył „Podręcznik zwyczajów towarzyskich”. Radzono w nim np.:
„Kawaler zbliża się do damy i złożywszy jej ukłon, wypowiada swoje życzenie jak najgrzeczniej i jak najdelikatniej i niekiedy w formie komplementu. Np. »czy do mazura mieć mogę pani pierwszego zaproszenia zaszczyt«”. Podręcznika nie znał zapewne Wieniawa-Długoszowski, gdy pewnego razu tańcząc z ładną dziewczyną ubraną wedle najnowszej mody w krótką sukienkę „przyklęknął i pocałował – ku zaskoczeniu dziewczyny – jej odsłonięte kolano. Dokonawszy tego, wygłosił dowcipne przemówienie na temat, że należy chwalić Stwórcę w jego dziełach”.
