Skazańców, związanych drutem kolczastym, przywieziono na miejsce ciężarówkami. Egzekucji dokonali żandarmi z Przasnysza. Ciała rozstrzelanych pochowano w miejscu ich śmierci, w dole po wybranym żwirze.
Zabici Polacy stanowili jedynie część aresztowanych przez Niemców w ramach prowadzonych w ciągu ostatnich dni działań odwetowych za śmierć jednego Niemca – ogrodnika miejskiego Gustawa Podlicha (w dokumentacji znajdującej się w Archiwum IPN figuruje również jako „Podlik”).
Zabity ogrodnik pochodził z Pęchcina, niewielkiej miejscowości położonej pod Ciechanowem. Prowadził tam gospodarstwo ogrodnicze. Posiadał szklarnie, w których zatrudniał również Polaków. Uważany był przez miejscowych za spokojnego i dobrego człowieka oraz za bardzo dobrego pracodawcę.
Brutalny odwet za śmierć Niemca
W odwecie za śmierć jednego Niemca, zgodnie z zasadą odpowiedzialności zbiorowej, okupanci przeprowadzili wobec ludności polskiej szeroko zakrojone działania represyjne. Aresztowania objęły w większości przypadkowych ludzi, nie tylko niezwiązanych z tym jednostkowym mordem, ale w ogóle nieangażujących się w działalność konspiracyjną. W sumie represje związane z zabójstwem Podlicha miały dotknąć ok. 130 osób, w tym także osadzonych w areszcie Gestapo w związku z innymi śledztwami. Ostatecznie rozstrzelanych zostało 30 osób, pozostałych więźniów wywieziono do obozów w Pomiechówku, Działdowie i do KL Stutthof. Większość z nich nie przeżyła wojny.
Wśród osób rozstrzelanych 3 lipca znaleźli się m.in. mieszkańcy wsi Wólka Drążdżewska w pow. makowskim, zatrzymani 29 czerwca: Teofil Dudek, Bolesław Zdunek, Stefan Zalewski, Czesław Dąbrowski oraz Wiktor Mikulak. Byli oni zamieszani w sprawę prowadzoną przez Gestapo przeciwko sołtysowi ww. wsi Władysławowi Parzychowi i jego synowi Antoniemu. Zarzucono im, że za ich namową sołtys nie zgłosił na posterunku żandarmerii faktu pojawienia się we wsi dwóch obcych mężczyzn. Z dokumentacji sprawy wynika, że ich śmierć nastąpiła w związku z akcją odwetową za zabicie Podlicha.