Miejsce niemieckiej pacyfikacji na Woli Justowskiej

Marcin Kapusta: Niemiecka pacyfikacja dawnych wsi Bielany, Chełm, Olszanica, Przegorzały, Wola Justowska oraz rejonu Salwatora

„Pokój i chwała męczennikom pomordowanym przez Niemców…” – taki napis widnieje na grobie ofiar pacyfikacji, którą Niemcy przeprowadzili 80 lat temu. W nocy z 27 na 28 lipca 1943 r. otoczyli kordonem część Krakowa, położoną pomiędzy Rudawą i Wisłą.

Na tym terenie położone były głównie wioski przylegające do Lasu Wolskiego, w większości przyłączone do Krakowa w 1941 r. – Bielany Chełm, Olszanica, Przegorzały, Wola Justowska oraz rejon Salwatora. Dziś to krakowska Dzielnica VII „Zwierzyniec”. Bezpośrednim powodem pacyfikacji, według źródłowych dokumentów niemieckich, było ostrzelanie przez nieznanych sprawców 25 lipca, prawdopodobnie w pobliżu Woli Justowskiej, niemieckiego podoficera sanitarnego oraz siostry Niemieckiego Czerwonego Krzyża, w wyniku czego mężczyzna – Josef Zimmer – zmarł, a kobieta została ranna.

Brutalny odwet

Akcja, w którą poza oddziałami policyjnymi zaangażował się też Wehrmacht, rozpoczęła się o świcie. Siły niemieckie były podzielone na mniejsze grupy, działające niezależnie w poszczególnych rejonach. Do udostępnienia informacji o mieszkańcach zobligowano przedstawicieli administracji (sołtysów) i miejscową „granatową” policję.

Mieszkańców wyganiano z domów i gromadzono, oddzielając mężczyzn od kobiet i dzieci, w wybranych punktach, którymi były m.in. rejon szkoły nr 32 przy ul. Królowej Jadwigi 78, podwórko szkolne na terenie Woli Justowskiej, plac w rejonie skrzyżowania ulic Księcia Józefa Poniatowskiego i Malczewskiego, łąka w Olszanicy, na której w okresie powojennym wybudowano szkołę oraz trzy ogrody na terenie Chełmu.

Szukano osób bez stałego miejsca zamieszkania na tym terenie, ukrywających się, niepracujących. W powojennych zeznaniach pojawia się także informacja, że Niemcy żądali danych o osobach, które „żyją ponad stan”.

Tych, którzy próbowali uciekać lub ukrywać się po złapaniu, oznaczano na ubraniu literą F (prawdopodobnie „Flüchtling” – uciekinier). Przeprowadzano też rewizje w zabudowaniach, podczas których wpadła podziemna drukarnia. Zarekwirowano też trzy pistolety.

Czytaj więcej na portalu przystanekhistoria.pl

do góry