Nawigacja

Historia z IPN

Radosław Kurek: Rękopis wspomnień o Ignacym Janie Paderewskim wyrzucony na śmieci w centrum Krakowa

Na początku 2021 r. do krakowskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej przekazane zostały w ramach projektu Archiwum Pełne Pamięci materiały historyczne znalezione przypadkowo przez Pana Marcina Kapustę oraz jego syna.

Maria Chełkowska (w górnym rzędzie, trzecia od prawej) wraz z rodziną, Buchwałd (obecnie Bukowo), 15 września 1895 r.

Podczas spaceru po centrum Krakowa ich uwagę przykuł nietypowy pakunek porzucony przy koszu na śmieci u zbiegu ulic Dunin-Wąsowicza i Syrokomli. Jak się okazało, zawierał on materiały historyczne dotyczące działaczki społecznej i politycznej z przełomu XIX i XX wieku, Marii z Donimirskich Chełkowskiej. Wśród nich zdecydowanie najcenniejszym znaleziskiem jest rękopis wspomnień dotyczący jej znajomości z Ignacym Janem Paderewskim.

Autorka wspomnień – Maria z Donimirskich Chełkowska

Maria Chełkowska urodziła się 13 września 1878 r. w Telkwicach (powiat sztumski) jako córka Jana Donimirskiego, dziedzica Buchwałdu (obecnie Bukowo) i Zofii z Mittelstaedtów Donimirskiej. W młodości nie uczęszczała do szkół. W zamian odebrała niezwykle staranne wykształcenie w domu rodzinnym, w którym wielką wagę przykładano do krzewienia polskiej kultury narodowej i tradycji patriotycznych. W 1898 r. poślubiła właściciela ziemskiego oraz działacza społeczno-politycznego, Józefa Chełkowskiego.

Młode małżeństwo zamieszkało w pałacu w Śmiełowie (powiat jarociński). W opozycji do polityki germanizacyjnej zaborcy pruskiego Chełkowscy uczynili z tego miejsca lokalne centrum krzewienia kultury polskiej oraz ośrodek kultu Adama Mickiewicza. W kolejnych latach gościli tu najznamienitszych przedstawicieli świata kultury, sztuki i polityki, m.in.: Henryka Sienkiewicza, Wojciecha Kossaka, Władysława Tatarkiewicza, gen. Józefa Hallera czy wreszcie Ignacego Jana Paderewskiego. Ponadto znani byli ze swej działalności dobroczynnej i organicznikowskiej.

W grudniu 1918 r. Maria Chełkowska towarzyszyła Ignacemu Janowi Paderewskiemu w jego podróży z Gdańska do Poznania. W momencie wybuchu Powstania Wielkopolskiego była jednym z gości ostrzelanego przez Niemców hotelu „Bazar”. W kolejnych latach starała się wywierać aktywny wpływ na polityków w sprawie zorganizowania powstania zbrojnego na Pomorzu, Warmii i Powiślu. W tej sprawie utrzymywała korespondencję nawet z Józefem Piłsudskim.

W październiku 1939 r. pałac w Śmiełowie zajęli Niemcy, a rodzinę Chełkowskich umieszczono w obozie dla internowanych. Po zakończeniu wojny Maria Chełkowska powróciła do rodzinnych Telkwic. W roku 1952 trudne warunki życia zmusiły ją jednak do przeprowadzenia się do Krakowa. Wraz z mężem doczekała się czternaściorga dzieci (tzw. dzieci śmiełowskie). Zmarła 18 marca 1960 r. w wieku niespełna 82 lat. Pochowana została na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.

Rola synowej – dr Anny Żeleńskiej-Chełkowskiej

Jak wynika z lektury odnalezionych materiałów, Maria Chełkowska rozpoczęła spisywanie swoich wspomnień w drugiej połowie lat 50. XX wieku, spełniając tym samym życzenie małżonki swojego najmłodszego syna, Andrzeja (ur. 1922 r.). Anna Żeleńska-Chełkowska była doktorem historii, autorką m.in. monografii poświęconej Senatorowi  Rzeczypospolitej Krakowskiej – Feliksowi Radwańskiemu. Wiele wskazuje na to, że przynajmniej niektóre z uratowanych przed zniszczeniem materiałów były niegdyś częścią jej zbiorów.

Odnajdujemy wśród nich przede wszystkim liczne maszynopisy przygotowywanych do druku opracowań historycznych, które zostały oparte na wspomnieniach Marii Chełkowskiej. Ponadto (niezbędne w pracy każdego historyka) fiszki oraz korespondencję dotyczącą planów wydawniczych. Najciekawsze materiały znalazły się jednak na samym dnie paczki. Są to trzy fotografie z ostatniej dekady XIX w., przedstawiające młodą Marię Chełkowską (wówczas jeszcze Donimirską) wraz z członkami swojej rodziny, a także rękopis jej wspomnień dotyczący późniejszej znajomości z Ignacym Janem Paderewskim.

Ignacy Jan Paderewski oczami Marii Chełkowskiej

„Ignacy Jan Paderewski mówił do mnie: »Nie zapomnę do śmierci, kiedy w Sudyłkowie na Wołyniu, mając trzy lata biegłem na drodze, podczas powstania w 63-cim roku, zdzielił mnie Kozak nahajką przez plecy...«. A ja nie zapomnę, że Paderewski urodził się w 1860 r.”

Od tych słów zaczyna się osiemnastostronicowy, gęsto zapisany, rękopis Marii Chełkowskiej, poświęcony jednemu z Ojców Niepodległości.

Pierwszą część wspomnień Chełkowska poświęciła przytoczeniu znanych sobie relacji krewnych związanych z pierwszymi kontaktami jej rodziny z Paderewskim, gdy była jeszcze małym dzieckiem. Okoliczności jego przyjazdu do Łysomic, do jej stryja Edwarda, były nader dramatyczne. W październiku 1880 r., krótko po porodzie, zmarła żona młodego artysty, Antonina (z d. Korsak). Stryj Chełkowskiej miał osobiście zająć się pogrążonym w rozpaczy Paderewskim i przywrócić w nim chęć do pracy artystycznej. Po wypoczynku na wsi zorganizował mu nawet pierwszy koncert w pobliskim Toruniu. Trema wzięła jednak w Paderewskim górę:

„Edward osłupiał... po chwili spokojnie po ramieniu go poklepał: «Panie Paderewski, my tu w Toruniu tak znowu się nie znamy na muzyce, żeby Pana krytykować»”.

Jak zapisała dalej Chełkowska, perswazja podziałała, a koncert wypadł imponująco.

Po raz pierwszy Chełkowska miała okazję osobiście zetknąć się z Paderewskim podczas jego koncertu w Poznaniu w 1901 r. Był już wtedy żonaty z Heleną Marią Paderewską. Jak pisała w swoich wspomnieniach, zawsze podziwiała Państwa Paderewskich jako wzorową i nierozłączną parę. Z dalszej części wspomnień wynika, że obie kobiety miały ze sobą bardzo dobre kontakty, a Helena Paderewska szczególnie lubiła opowiadać Chełkowskiej o założonej przez siebie hodowli kur w jednym z majątków pod Krakowem, który zakupił Paderewski.

Prawdziwym przełomem był dla niej zbliżający się koniec Wielkiej Wojny i krążące pogłoski o rychłym lądowaniu armii dowodzonej przez gen. Józefa Hallera w Gdańsku:

„Ani dziesięcioro dzieci, choinka, ani bawiąca u nas córka Mickiewicza pani Maria Gorecka nie utrzymały mnie w Śmiełowie! Historyczna chwila: Bałtyk i moje rodzinne Pomorze wrócić musi do nas. Trzeba wyzyskać przelękłych Niemców, zająć armią Hallera wszystkie miasteczka, trzęsących się «Soldatenratów», Rodziców oswobodzić!”

Chełkowska wyjechała do Gdańska wraz z trzecim w kolejności synem, Szczęsnym (ur. 1901 r.), który wiózł prowiant dla Hallerczyków. Ku jej wielkiemu rozczarowaniu nie pojawili się wówczas w Gdańsku.

Tuż przed powrotem do rodziny doszła ją wiadomość o zmierzającym do Gdańska, wraz z delegacją angielską, Paderewskim:

„Stop – zostajemy. Cały dzień schodzi na gorączkowych przygotowaniach w tymże «Danziger Hof», apartament, kwiaty, pokoje dla przyjezdnych (...)”.

W jej oczach przywitanie gości w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia wypadło nader okazale, a

„Paderewski zachwalał Anglikom polską, tym razem buchwałdzką kiełbasę, doskonałą, jakiej nie jadł od najmłodszych lat. Radował się galerią mojej dziatwy rozstawionej przed moim miejscem w miniaturowym ekranie”.

Następnego dnia wyruszyła wraz z Paderewskimi pociągiem do Poznania. Stolica Wielkopolski owacyjnie przywitała wielkiego artystę, który jeszcze tego samego dnia przemawiał do rozentuzjazmowanego tłumu z okna hotelu „Bazar”:

„Pani Helena w swej zwykłej troskliwości: »chrypki dostaniesz« – woła. Odciągamy go z przeciągu do wspaniale urządzonego apartamentu z oknami na Plac Wolności, jeszcze Wilhelmsplatz, naprzeciwko dawnego teatru niemieckiego „Eldorado”.

W pamięci Chełkowskiej zapadła także jej rozmowa z późniejszym Marszałkiem Sejmu, Wojciechem Trąmpczyńskim, który podczas bankietu wydanego na cześć Paderewskiego miał podawać w wątpliwość sens zajmowania przez Polskę Pomorza:

„Porwałam się z miejsca na równe nogi. »Co? Czy wojnę wygrała Ententa, czy Niemcy«?”

Rozmowę przerwały strzały:

„Kule niemieckie z «Eldorado» przez Plac do «Bazaru» , przebiły szyby w apartamencie Paderewskich i utknęły w kolanach potężnej niewiasty Jacka Malczewskiego (...). Detonacje! Popłoch! Paderewscy nie mogli już wrócić do swoich apartamentów. Schronili się do mego pokoju, potem głębiej z oknami na podwórze – bezpieczniejsze”.

Rozpoczęło się powstanie wielkopolskie, w którym udział wziął m.in. najstarszy syn Chełkowskiej, Franciszek (ur. 1899 r.).

Tekst przygotowany w związku z projektem Archiwum Pełne Pamięci

Czytaj więcej na portalu przystanekhistoria.pl

do góry