W trakcie obchodów 69. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz poruszające przemówienie wygłosił dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau dr Piotr M. A. Cywiński. Poniżej zamieszczamy jego tekst.
Spojrzenia
Nie sposób
patrzeć spokojnie na twarze z Albumu Auschwitz.
Dzieci,
nastolatki, rodzice, babcie, dziadkowie, całe rodziny.
Człowiek.
Twarze
nieme, a jakże wymowne.
W oczach nie
widać strachu,
może bardziej
niepewność,
a przede
wszystkim ogromny żal.
I jak tu nie
poczuć, że patrząc w obiektyw esesmana,
owym niewysłowionym
żalem docierają aż do nas.
Nasze
spojrzenia się spotykają,
ponad czasem
i ponad śmiercią.
Ich żal i
nasz spokój nie są już dziś do pogodzenia.
Ileż
podobnych spojrzeń noszą w swojej pamięci
przybyli tu
dziś Ocalali, byli więźniowie Auschwitz,
największego
niemieckiego nazistowskiego piekła na ziemi…
Dziękuję Wam
za Waszą obecność.
Patrzymy w
przeszłość i słyszymy wasze słowa.
Spoglądamy w
przyszłość i odczuwamy lęk przed Wielką Ciszą.
Czyżbyśmy
lękali się sami siebie?
Przyszłość
nie jest jutro czy pojutrze.
Ona jest już
dzisiaj – w naszych rękach.
Dlatego,
jeśli dziś istnieje jakikolwiek niezbędny
rite de passage w życiu człowieka,
to jest nim
przejście przez pozostałości Auschwitz.
Każdy człowiek powinien przeżyć swoje własne
zrozumienie.
Więcej: powinien poczuć ciężar swojej
własnej
dzisiejszej odpowiedzialności.
Prowadzeni
dotychczas – jakby za rękę – przez głosy Ocalałych
zbliżamy się
nieuchronnie do wieku naszej własnej dojrzałości.
Dziś świat
musi stać się samodzielny w swojej pamięci.
Właśnie
patrząc w nieme spojrzenia sprzed siedemdziesięciu laty,
zdajemy
sobie w pełni sprawę, że Wielka Cisza nie nastąpi.
Jest nas za
wielu i wiemy za dużo.
Nadchodzą
wielkie okrągłe, siedemdziesiąte rocznice.
Wiosną
ruszyły największe w historii Trzeciej Rzeszy
transporty –
węgierskich Żydów.
W niespełna
trzy miesiące ponad 400 000 osób.
Wśród nich w
maju przybył dziewięcioletni Zeilig Jacob,
którego
spojrzenie uchwycone na rampie
stanowi dziś
znak rozpoznawalny Miejsca Pamięci.
Latem SS zlikwidowała
Zigeunerfamilienlager,
67.000 Żydów
zwieziono do Auschwitz
z
likwidowanego getta Litzmannstadt.
Warszawa wówczas
płonęła i tu na tę samą rampę
przybyły
całymi rodzinami cztery duże transporty z Powstania Warszawskiego.
Jesienią
miał miejsce zbrojny bunt Sonderkommando.
Te
wydarzenia z roku 1944 wyznaczają nam
kalendarz
przygotowań do wielkiej rocznicy.
W przyszłym
roku tegoż mroźnego styczniowego dnia
obchodzić
będziemy siedemdziesiątą rocznicę wyzwolenia.
Wówczas
powiemy Ostatnim,
że ich słowa
trwale wpisały się w naszą świadomość.
Że ich ból,
podobnie jak żal wpisany w twarze ofiar,
stały się
immanentną częścią fundamentów naszej cywilizacji.
Zapewnimy
ich również, że relikty ich piekła
– świadectwo
Człowieka – są bezpieczniejsze
niż
kiedykolwiek wcześniej,
dzięki
wsparciu tych rządów i tych ludzi,
dla których
przyszłość nie jest obojętna.
Człowiek
człowiekowi los ten zgotował.
Tak, to
prawda.
A zatem
jedynie człowiek może człowieka
przed takim
losem uchronić.
To jest
ostateczna lekcja Auschwitz.
To jest
imperatyw naszych czasów.
To jest
ostoja naszego człowieczeństwa.