Po mszy świętej w kościele św. Mikołaja zebrani złożyli kwiaty przy pomniku w centrum Liszek oraz na cmentarzu parafialnym przy grobach ofiar pacyfikacji, gdzie staraniem gminy Liszki, IPN, wojewody i parafii odnowiono pomnik nagrobny. Poświęcił go proboszcz parafii św. Mikołaja ks. Władysław Szymoniak.
W swoim wystąpieniu dyrektor Musiał przypomniał, że pacyfikacja Liszek wpisuje się w cały ciąg niemieckich zbrodni, masowych morderstw, wysiedleń i niszczenia majątku. Historycy szacują, iż podczas 650 akcji specjalnych, które Niemcy przeprowadzili w latach 1942-1944 w 10 tys. polskich wsi, zamordowali 17 tys. osób.
Głos zabrali także m.in. dyrektor generalna Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego Angelika Bodziony-Durych, która odczytała list wojewody małopolskiego Łukasza Kmity oraz gospodarz uroczystości, wójt gminy Liszki Paweł Miś.
Niemiecka pacyfikacja Liszek, 4 lipca 1943 r.
Zaledwie trzy dni po tragicznej pacyfikacji Kaszowa, 4 lipca 1943 r. Niemcy przeprowadzili podobną operację w podkrakowskiej wsi Liszki. Zbrodnia miała niemalże identyczny przebieg, a jej wykonawcami byli funkcjonariusze policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa (Gestapo) z Krakowa, kierowani m.in. przez SS-Untersturmführera Heinricha Balba i SS-Sturmscharführera Ericha Vollbrechta, a także niemiecka żandarmeria. Jako odpowiedzialnego za akcję wskazuje się także niemieckiego starostę (Kreishauptmanna) dr. Alberta Schaara.
W nocy z 3 na 4 lipca 1943 r. Niemcy otoczyli kordonem całe Liszki, uniemożliwiając ich mieszkańcom ewentualną ucieczkę. Następnie przeprowadzono w domostwach rewizje i po wyprowadzeniu Polaków na łąkę, dokonano ich selekcji, po czym rozkazano wszystkim leżeć nieruchomo twarzą do ziemi. Do zatrzymanych dołączono także ludzi z sąsiednich wiosek, zmierzających na niedzielną mszę świętą do kościoła w Liszkach. Spośród leżących na ziemi wybierano pojedyncze osoby, które kierowano na brutalne przesłuchania do pobliskiej stodoły. Świadkowie zapamiętali przeraźliwe odgłosy bicia i jęki torturowanych, których Niemcy wieszali za związane na plecach ręce i bili po całym ciele. Przerażonym po takim „przesłuchaniu” mieszkańcom nakazywano leżeć na wzgórzu zwanym „Maciejówka”.
Pacyfikacja trwała kilkanaście godzin. Pod koniec dnia jeden z wyższych oficerów niemieckich rozkazał, by wszyscy spędzeni na łąkę powstali i wysłuchali jego przemówienia. Oznajmił wówczas, że przesłuchane osoby zostaną rozstrzelane z powodu przynależności lub sprzyjania „bandom” występującym przeciwko władzom okupacyjnym. Następnie jeden z niemieckich funkcjonariuszy przeszedł wśród leżących na „Maciejówce” i zamordował strzałem w tył głowy 30 osób. Zginęło wówczas 27 mężczyzn i 3 kobiety. Po zakończeniu egzekucji rozkazano pozostałym przy życiu Polakom złożyć ślubowanie, że nie będą w przyszłości angażowali się w działalność antyniemiecką. Okupanci nałożyli również na wieś kontrybucję oraz podpalili część zabudowań, zakazując gaszenia pożaru. Następnie rozkazano wybranym mężczyznom wykopać rów, do którego wrzucono ciała ofiar zbrodni.
Po ustąpieniu Niemców w 1945 r. zarządzono ekshumację ofiar pacyfikacji Liszek. Ciała pochowano w zbiorowej mogile na cmentarzu parafialnym.
































