Aktualności

Eva Mozes-Kor wskazuje siebie i bliźniaczkę Miriam na znanym zdjęciu wykonanym po zajęciu terenu obozu przez Armię Czerwoną. Fot. Archiwum M. Foksa

Mówią byli więźniowie KL Auschwitz – wywiady z zakładki „Nie tylko o książkach”.

W 80. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz przypominamy wywiady z byłymi więźniami z zakładki „Nie tylko o książkach”.

27.01.2025

– Mówię ludziom, że niestety nikt nie może zmienić tego, co się wydarzyło, nieważne jak będzie próbować. Pytanie do tych, którzy o tym myślą. Czy naprawdę chcesz być wolny od tego, co tobie uczyniono? Czy myślisz, że zasługujesz na to, by być od tego wolnym?

– pytała Eva Mozes-Kor, ofiara eksperymentów Josefa Mengele, w rozmowie przeprowadzonej w 70. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz.

 

– Pewnego dnia zamknięto nasz barak i nie pozwolono prawie cały dzień wychodzić. W żeńskiej części obozu zobaczyliśmy kobiety, którym kazano rozbierać się do naga. Załadowano je na samochody jak jakiś towar. Zamknięto pokrywy ładunkowe i auta ruszyły w kierunku krematorium. Za nimi jechał żołnierz na motocyklu. Jeżeli któraś z kobiet wyskoczyła, to strzelał do niej. Innym razem widzieliśmy elegancko ubranych ludzi prowadzonych w kierunku krematorium, po gwieździe Dawida zorientowaliśmy się, że byli Żydami. Szli spokojnie. Jak się później dowiedzieliśmy drogą więźniarską pochodzili z Europy Zachodniej, mówiono im, że jadą do pracy na wschód Europy

– mówił Stanisław Zalewski, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych.

 

– Przyjechało parę wagonów Zugangu. Otworzyli drzwi. Wewnątrz ludzie z walizkami, a na walizkach napisy, po żydowsku. Jeden z Żydów, którzy ze mną pracowali, powiedział, że to jego rodacy, z Belgii. Tymczasem Niemcy ubliżali Żydom – kupcom, lekarzom, nauczycielom... Od razu zabrali mężczyzn pod eskortą. Zostały babcie, matki i dzieci, same chłopaczki. Pamiętam, że esesmani mieli długie, metalowe sztyce, które wsadzili do tego błota, przewiązali linkę i gonili pod nią dzieci. Chcieli zorientować się, ile mają lat. Działy się dantejskie sceny

– wspominał Karol Tendera, laureat nagrody IPN „Świadek Historii”.

 

– Myślę, że Boga w ogóle nie ma. Widział, co się działo, i nie zareagował

– mówiła Niusia Horowitz-Karakulska, dziewczynka z listy Schindlera.

 

– Schwytanego więźnia wyciągnięto z Bloku Śmierci, zawieszono mu na szelkach ogromny bęben, z tyłu tablicę z napisem „Hurra, hurra, ich bin schon wieder da!” („Hurra, hurra, znów tu jestem”). Skazany walił w bęben, idąc obozowymi uliczkami, by zobaczyli go wszyscy więźniowie. Widzieliśmy w nim śmierć. Im bardziej zbliżał się do miejsca straceń, tym mniej intensywnie uderzał. Szedł coraz wolniej. Zdjęli z niego bęben. Esesman kopnął skrzyneczkę. Więzień zawisł. Niemcy zaaranżowali to jak na filmie

– mówił Kazimierz Piechowski, Kustosz Pamięci Narodowej.

 

– Po wojnie weryfikowałem wnioski o przyznanie karty kombatanckiej. Przyszedł do mnie. „Wie pan, panie kolego…” – zaczął nieśmiało. Przypomnę, że po wspomnianej ucieczce rozstrzelano grupę więźniów. „Proszę pana, każdy ma prawo bronić swojego życia” – odpowiedziałem. Namówiłem go, żeby napisał wniosek. „Gdyby pan zrezygnował, biorąc całą winę na siebie, poczułbym, że pan się złamał. Jak to, z Auschwitz dał pan dyla, a teraz pan się łamie?” – powiedziałem na zakończenie rozmowy. Ten popularny aktor uczynił wiele dobrego, przyczyniając się później do powstania hospicjum dla byłych więźniów obozu. Żałuję, że nie mogłem być na jego pogrzebie

– wspominał Augusta Kowalczyka, znanego powojennego aktora Jerzy Skrzypek.

 

Jakie przesłanie przekaże Pan młodym ludziom jako były więzień KL Auschwitz I?

– Uważam, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Nigdy nie wolno tracić nadziei, ponieważ jej utrata nie może pomóc w niczym, a mocne przywiązanie do nadziei może pomóc w przejściu przez najgorszy Rubikon, w nowym początku, który dopóki się żyje jest zawsze możliwy

– mówił Władysław Bartoszewski, Kustosz Pamięci Narodowej.

Rozmawiał Maciej Foks.

do góry