4 lipca 1946 r. w Kielcach doszło do rozruchów, w wyniku których zamordowanych zostało kilkadziesiąt osób narodowości żydowskiej. Sprawcami byli polscy cywile, a także milicjanci, funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa oraz żołnierze wojska podporządkowanego komunistom.
Ofiary zbrodni upamiętniliśmy podczas wieczoru muzycznego. W Sali Koncertowej Filharmonii Świętokrzyskiej wystąpiła Orkiestra Klezmerska Teatru Sejneńskiego.
Przed występem głos zabrał dr Mateusz Szpytma, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej:
– Spotykamy się dzisiaj w pobliżu miejsca tragicznych wydarzeń. 80 lat temu, 4 lipca 1946 r. w Kielcach doszło do rozruchów, w wyniku których zamordowanych zostało kilkadziesiąt osób narodowości żydowskiej. Sprawcami byli polscy cywile, a także milicjanci, funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa oraz żołnierze wojska podporządkowanego komunistom. Dzisiaj szerzej rozumiemy kontekst tych zbrodni. Rozumieć, nie znaczy jednak usprawiedliwiać.
Tłum podburzyła fałszywa plotka o rzekomym porwaniu 8-letniego Henryka Błaszczyka przez Żydów i przetrzymywaniu go wraz z innymi polskimi dziećmi w piwnicy w budynku przy ulicy Planty 7/9. Ojciec chłopca złożył doniesienie na milicję, a sprawa szybko zatoczyła szerokie kręgi. Wiemy, że te kłamliwe pogłoski rozprzestrzeniali także milicjanci zmierzający do budynku – zanim cokolwiek sprawdzili.
Wiemy, że kiedy żołnierze pojawili się na miejscu – tłum na zewnątrz był już podburzony. Zabójstwa żydowskich bezbronnych cywilów wewnątrz budynku stały się początkiem zbrodni dokonywanych na zewnątrz.
Władze komunistyczne, niezależnie od współudziału w tych zbrodniach formacji im podległych, postanowiły wydarzenia te wykorzystać w propagandowych działaniach przeciw siłom niepodległościowym, Polskiemu Stronnictwu Ludowemu oraz Kościołowi. To tym bardziej skłania do zadawania pytań.
Widać jak łatwo zwyczajni ludzie – odurzeni kłamstwem, pod wpływem emocji – stali się narzędziem dla tych, którzy wiedzieli, jak dla własnych celów wykorzystać każdą zbrodnię.
Nie jest i nie może być dla nas obojętne, że ten uczestniczący w zbrodni tłum był złożony z polskich mieszkańców miasta. To wśród nich znaleźli się ci, którzy wzięli bezpośredni udział w zbrodni, która pozbawiła życia kilkadziesiąt osób. Możemy opisywać emocje wzbudzane przez kłamliwe pogłoski, możemy opisywać wzburzenie tłumu i nakręcenie spirali nienawiści. Możemy objaśniać sekwencję zdarzeń i liczyć na pojawienie się jeszcze nowych dokumentów, które rzucą na nie dodatkowe światło. Tak jest w historii często. To jednak nie umniejszy horroru tamtego dnia, nie zwolni od odpowiedzialności ludzi, którzy wzięli udział w tym brutalnym mordzie.
Trzeba powiedzieć jasno: fałszywe pogłoski, plotki prowokujące wybuch emocji, ani jakiekolwiek prowokacje i zachęty nie mogą usprawiedliwiać tych, którzy wzięli udział w mordowaniu bezbronnych, niewinnych ludzi.
Mamy obowiązek pamięci o każdej z ofiar, każdym z zamordowanych Żydów – naszych współobywateli. Nie możemy im przywrócić życia ale musimy o ich losie przypominać. Jesteśmy im winni prawdę o tamtych wydarzeniach.
Cześć ich Pamięci!
***
Wskutek zajść w Kielcach doszło do śmierci co najmniej 37 Żydów i 3 Polaków. Kolejnych 35 Żydów odniosło rany.
W zorganizowanych dziewięciu procesach pokazowych oskarżonych zostało 38 osób. Wydano m.in. kilka wyroków śmierci, które zostały następnie wykonane.
Polecamy lekturę materiałów:













