Wystawa przygotowana przez Instytut Pamięci Narodowej przedstawia historyczne i duchowe znaczenie Prymasa Tysiąclecia w podtrzymywaniu jedności wspólnoty narodowej, szczególnie w latach powojennej Polski. Podczas wernisażu dr hab. Karol Polejowski zaznaczył:
– Komuniści z zadowoleniem przyjęli powołanie Stefana Wyszyńskiego na Prymasa Polski. Uznawali go za mało znaczącego hierarchę kościelnego, bez większego dorobku, bez mocnej pozycji. Ale okazało się, że dostaliśmy kardynała, który został Prymasem Tysiąclecia. Człowieka, który okazał się wybitny na tle epoki, w jakiej funkcjonował.
O Prymasie Wolności rozmawali prelegenci konferencji – mówili m.in. o jego postawie w trudnych realiach politycznych, trosce o kwestie społeczne i moralne, znaczeniu Ślubów Jasnogórskich Narodu Polskiego oraz o roli Prymasa w rozwoju chrześcijańskiego ruchu zawodowego i rozwoju NSZZ Solidarność. Zastępca prezesa IPN dr hab. Karol Polejowski przybliżył postać kardynała, odnosząc się do jego działalności oraz postawy wobec wyzwań społecznych i politycznych XX wieku:
– Komunizm to system masowych represji skierowanych przeciwko temu, co każdy Polak kocha najbardziej. Przeciwko wolności. Kardynał Stefan Wyszyński, tak jak jego poprzednik, musi odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie – jak wobec komunistycznych zbrodni popełnianych na polskich patriotach ma się zachować Kościół. I postanawia, że polski Kościół musi pozostać wierny swojej tradycji. Tradycji związanej z ideą wolnej, niepodległej Polski.
Konferencji przysłuchiwali się m.in. parlamentarzyści, przedstawiciele władz państwowych, instytucji, duchowieństwa, a także młodzież ze szkół i placówek, których patronem jest kard. Stefan Wyszyński.
Spotkanie poświęcone życiu, działalności i dziedzictwu Prymasa Tysiąclecia zorganizował Parlamentarny Zespół ds. Dziedzictwa Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
***
Rafał Łatka: Niekwestionowany przywódca
Prymas Stefan Wyszyński odgrywał w rzeczywistości społeczno-politycznej PRL bardzo ważną rolę. Był traktowany jako interrex i cieszący się olbrzymim autorytetem wyraziciel dążeń narodu.
Uzyskał Prymas ten autorytet mądrze zarządzając Kościołem w Polsce, tworząc i urzeczywistniając program Wielkiej Nowenny oraz obchodów milenijnych, a także walcząc o poszerzenie zakresu wolności społecznej – nie tylko w kwestii prawa do wyznawania wiary.
Początki sprawowania funkcji Prymasa Polski oraz metropolity gnieźnieńskiego i warszawskiego nie były dla abp. Wyszyńskiego łatwe. Autorytet najmłodszego wówczas – w roku 1948 – i słabo rozpoznawalnego polskiego biskupa nie mógł żadną miarą równać się z poważaniem, jakim cieszył się jego poprzednik, kard. August Hlond. Dało się to zauważyć zwłaszcza w momencie zawierania w kwietniu 1950 r. „porozumienia” z władzami PRL ‒ dokumentu krytycznie ocenianego nie tylko przez Stolicę Apostolską, lecz również przez znaczącą część biskupów, w tym kard. Adama Stefana Sapiehę. Sytuację całkowicie odmieniły aresztowanie Prymasa i jego trzyletnia izolacja oraz okoliczności, w których powrócił do sprawowania swoich funkcji kościelnych w 1956 r.
Autorytet Prymasa
Istotną rolę w kształtowaniu się autorytetu kard. Wyszyńskiego w Kościele odegrały uprawnienia nadzwyczajne ‒ obejmujące nie tylko katolików polskich, ale i zamieszkałych w ZSRS oraz wiernych obrządku greckokatolickiego ‒ przyznane mu i potwierdzane przez Stolicę Apostolską. Otrzymał je w chwili, gdy został prymasem, i korzystał z nich przez cały czas swojej posługi w latach 1948–1981. Ich zakres był niezwykle szeroki ‒ pisał o tym w swoim dzienniku Pro memoria 12 stycznia 1977 r., odnosząc się do polityki wschodniej Stolicy Apostolskiej:
„Nie chciałem, by S[ekretariat] S[tanu] wtrącał się w nasze sprawy, bo mogą być pomyłki naszym kosztem. Broniły przed tym facultates specialissimae. Często zasłaniałem się tymi uprawnieniami. […] Szły one rzeczywiście bardzo daleko, aż do zawieszenia w czynnościach biskupa ordynariusza, gdyby dobro Kościoła tego wymagało. Dzięki Bogu nie musiałem nigdy do tego się odwoływać. Papież Pius XII udzielił mi tego uprawnienia ustnie, bez obowiązku tłumaczenia się przed kimkolwiek, tylko przed Nim lub jego Następcą. To samo dotyczyło konsekracji biskupa, w razie istniejących przeszkód politycznych i istotnej potrzeby Kościoła. Pytał mnie kiedyś jeden biskup, czy nie czas, bym to ujawnił. Odpowiadałem, że nigdy nie będzie na to czas in genere. Natomiast in specie lepiej, by nigdy taki czas nie nadszedł, dla nikogo. I dla ks. biskupa”.
Biskup Alojzy Orszulik, blisko współdziałający z kard. Wyszyńskim, a od 1962 r. pracujący w jego sekretariacie, wspominał, że uprawnienia te służyły do
„regulowania w imieniu Stolicy Apostolskiej wszystkich spraw, które były do załatwienia w Polsce”.
Przewidywały one także daleko idący wpływ na nominacje ordynariuszy i sufraganów. Można zatem uznać, że pod tym względem Prymas odgrywał rolę legata papieskiego (w znacznie szerszym znaczeniu niż wynikające z honorowego tytułu legatus natus, przysługującego prymasom Polski). Nie bez przyczyny Służba Bezpieczeństwa zwracała uwagę na to, że zdecydowana większość członków Episkopatu Polski jemu zawdzięcza swoje stanowiska, by wspomnieć choćby raport Stanisława Morawskiego, dyrektora Departamentu IV MSW z 1969 r., podkreślający, że
„na ogólny stan 64 biskupów 53 biskupów otrzymało sakrę biskupią w okresie władzy Wyszyńskiego”.
Pozycję prymasa Wyszyńskiego wśród polskich hierarchów ugruntowało przekonanie o jego męczeństwie, towarzyszące mu po opuszczeniu internowania w 1956 r. Biskupom, którzy nie doświadczyli komunistycznych represji, trudno było kwestionować jego decyzje ‒ tym bardziej, że powrócił on do sprawowania funkcji na własnych warunkach, a postulaty, jakie przedstawił władzom PRL, zostały spełnione. Na pierwszy plan wysuwały się wśród nich: uwolnienie wszystkich aresztowanych i izolowanych duchownych, rezygnacja z dekretu o obsadzie stanowisk kościelnych z 1953 r. (zastąpionego znacznie złagodzoną wersją w grudniu 1956 r.), powrót religii do szkół czy zwrot prasy katolickiej prawowitym redakcjom. Prymas wykazał się w owym czasie doskonałym zmysłem analizy rzeczywistości politycznej, wzywając do spokoju społecznego w uzasadnionej obawie przed sowiecką interwencją. Dla kard. Wyszyńskiego najważniejsze było – wobec wzrastających niepokojów – uniknięcie rozlewu krwi. W codziennych notatkach zapisał:
„[…] gdybym wiedział, że dla ratowania Narodu należałoby pójść na kolanach do KC, poszedłbym. Nie jest bowiem istotna moja osoba, a byt i przetrwanie Narodu”.
Szacunek przyniosło mu także wybaczenie bp. Michałowi Klepaczowi i bp. Zygmuntowi Choromańskiemu ich uległości wobec władz podczas jego odosobnienia. Był to nie tylko wyraz chrześcijańskiej postawy, lecz także mądra i świadoma decyzja przełożonego, który dla dobra zarządzanej przez siebie instytucji umiał zapomnieć o własnych krzywdach.
Na korzyść Prymasa przemawiał też szeroki odzew społeczny na opracowany przez niego program Wielkiej Nowenny i obchodów Milenium Chrztu Polski, których celem było odwołanie się do chrześcijańskich fundamentów narodu, jego moralne przebudzenie i umocnienie. Powszechnie uważano, że dzieło to przyniosło owoce w postaci pogłębienia polskiej religijności. Warto pamiętać, że spotkał się w tym ogromnym przedsięwzięciu z oporem i ostrą krytyką ze strony części katolików „postępowych” (szczególnie ze środowiska „Znaku” i „Tygodnika Powszechnego”), którzy oczekiwali rozwoju polskiego katolicyzmu w innym kierunku ‒ otwarcia na modernistyczne prądy i wspierania wizji Kościoła elitarnego. Konflikt ten miał daleko idące konsekwencje dla polskiego katolicyzmu, ale kolejne lata pokazały, że działania kard. Wyszyńskiego dodały Polakom sił i zwiększyły autonomię Kościoła. Podobnie było w przypadku wprowadzania w życie reform soborowych, które Prymas implementował w Kościele w Polsce ostrożnie i powoli, mając świadomość, że w systemie komunistycznym panują odmienne warunki niż na Zachodzie.
Jego wielkość ujawniała się także w momentach kolejnych poważnych kryzysów społecznych: Marca ’68, Grudnia ’70, Czerwca ’76 i wreszcie Sierpnia ’80. Kościół pod jego kierownictwem zareagował na te wydarzenia w rozsądny i umiarkowany sposób, troszcząc się przede wszystkim o los prześladowanych oraz popierając wolnościowe aspiracje narodu, nie pozwalając przy tym wciągnąć się w rozgrywki między różnymi odłamami elit komunistycznej władzy.
Tekst pochodzi z numeru 6/2020 „Biuletynu IPN”
Czytaj artykuł Rafała Łatki Niekwestionowany przywódca na portalu przystanekhistoria.pl
Instytut Pamięci Narodowej od wielu lat przybliża życie i działalność kard. Stefana Wyszyńskiego poprzez publikacje, wystawy i działania edukacyjne.
- Biograficzna wystawa elementarna Stefan Wyszyński
- Artykuły na portalu Przystanek Historia
- Broszura do pobrania: Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia (1901–1981)
- „Biuletyn IPN” nr 6/2020 – Kardynał Stefan Wyszyński
- Publikacja: Kardynał Stefan Wyszyński 1901–1981
- Publikacja: Prymas Stefan Wyszyński. Biografia
- Publikacja: Pro memoria, t. 21: 1974
- Publikacja: Stefan Kardynał Wyszyński Prymas Polski. Dzieła zebrane, tom XIX. Styczeń–lipiec 1967
- Publikacja: Prymas Stefan Wyszyński i episkopat Polski
- Publikacja: Prymas Stefan Wyszyński a Górny Śląsk – kontakty, wizyty, wystąpienia
- Publikacja: Prymas Wyszyński a Niepodległa. Naród – patriotyzm – państwo w nauczaniu Prymasa Tysiąclecia
- Publikacja: Stefan Wyszyński wobec oporu społecznego i opozycji 1945–1981
- Publikacja: Prymas Tysiąclecia w pamięci Polaków 1981–2011
- Teka edukacyjna Stefan Wyszyński
- Filmy na IPNtv o kard. Stefanie Wyszyńskim
- Wystawa „Wyszyńskiego i Wojtyły gramatyka życia”
- Wystawa: Więzienne lata prymasa Wyszyńskiego







