Tadeusz Markiewicz, album „Wilno–Warszawa. Wspólna droga do wolności”:
Zaraz po pacyfikacji przez Sowietów Wieży Telewizyjnej i zajęciu przez nich strategicznych instytucji w styczniu 1991 roku, pojechaliśmy z dużym transportem do Wilna. Towarzyszyło nam pięciu senatorów Rzeczypospolitej, nas było chyba siedem osób. Wieźliśmy ze sobą różnego rodzaju sprzęt poligraficzny, w tym offset, oraz silną radiostację nastrojoną na pasmo nadawania miejscowego radia w Wilnie. Jednak radiostacja ta nie została nigdy użyta, gdyż nie było takiej potrzeby. Gdy odbywał się pogrzeb ofiar spod Wieży TV, my byliśmy zajęci instalowaniem przywiezionego sprzętu. Po styczniowych wypadkach rozpoczęła się regularna dostawa z Polski na Litwę różnorakiego sprzętu, który był na Litwie potrzebny. Transporty jeździły praktycznie co tydzień. Organizowaliśmy i zawoziliśmy sprzęt medyczny, lekarstwa, szpitale polowe – wszystko, czego akurat strona litewska w danym momencie potrzebowała.
W transportach tych były bardzo potrzebne Litwinom środki łączności oraz specjalne skanery radiowe do podsłuchiwania rozmów sowieckich garnizonów i struktur okupacyjnych. To wszystko tam funkcjonowało na miejscu.
Kazimierz Michalczyk, album „Wilno–Warszawa. Wspólna droga do wolności”:
Zostałem przedstawicielem Autonomicznego Wydziału Wschodniego „Solidarności Walczącej” w Berlinie Zachodnim i od tej pory z przeznaczeniem dla Wydziału Wschodniego „SW” przerzucaliśmy sprzęt i materiały poligraficzne oraz zakazaną w Związku Sowieckim literaturę. Po dostarczeniu transportów do Polski członkowie i współpracownicy Wydziału Wschodniego „SW” przewozili, a raczej szmuglowali, książki, czasopisma i maszyny poligraficzne do wielu regionów ówczesnego ZSRS – na Litwę, Łotwę, do Estonii, na Białoruś i Ukrainę, na Krym, na cały Kaukaz, do Azji Średniej.
Tadas Vyšniauskas, album „Wilno–Warszawa. Wspólna droga do wolności”:
Po ogłoszeniu niepodległości zaproszono mnie do pracy w parlamencie i przejęcia kierowania całą łącznością. Oczywiście, wówczas sami nie byliśmy w stanie sprowadzić na Litwę żadnych środków łączności.
Tu na pomoc przyszli Polacy. Polska była jedynym naszym oknem na świat, przez które mogliśmy ściągnąć niezbędny sprzęt. Zamówione przez nas przesyłki szły do Warszawy na adres mojego kolegi, krótkofalowca Tomasza Ciepielowskiego (SP5CCC). Następnie musieliśmy przewieźć to wszystko na Litwę. Tak rozpoczęły się moje podróże do Polski i z powrotem, przez granicę wówczas jeszcze strzeżoną przez Rosjan.



