Po powstaniu Sąjudisu w 1988 r. Litwa rozpoczęła trudną drogę do niepodległości. Dziesiątki tysięcy osób przychodziły na wiece organizowane przez opozycję. Coraz głośniej mówiono o oderwaniu się od ZSRS, o pełnej niepodległości i restytucji Republiki Litewskiej. Władze sowieckie na Litwie powoli przestawały kontrolować sytuację. Do Wilna przyjeżdżali ludzie z najodleglejszych zakątków Związku Sowieckiego, by poczuć atmosferę wolności. To był wtedy prawie wolny skrawek „komunistycznego raju”. Na Litwie i Łotwie opozycjoniści z Ukrainy, Rosji, Białorusi, Kazachstanu oraz z całego Kaukazu drukowali swoje niezależne gazety, a nakłady wozili samolotami, pociągami, autobusami. Moskwa zaczynała się niepokoić, obawiała się efektu domina.
Relacja z demonstracji w Wilnie. Gazeta niezależna „Solidarność Walcząca” Oddział Kraków, nr 145 z 17 września 1990 r. (fragmenty)
Wilno, 23 sierpnia 1990 r.
W 51. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop–Mołotow, co stało się przyczyną późniejszego rozbioru Europy Środkowej między hitlerowskie Niemcy a stalinowską Rosję Sowiecką, w Wilnie, pod pomnikiem Adama Mickiewicza, o godz. 18.00, Liga Wolności Litwy zorganizowała mityng. Przemawiali m.in. lider Ligi Wolności Litwy – Antanas Terleckas, członek Ligi – Leonardas Vilkas, Petras Cidzikas, pan Viktoras Petkus oraz członkowie innych ugrupowań politycznych. Mimo złej pogody (deszcz) przybyło setki wilnian. Po mityngu uformowała się demonstracja, która przeszła przez miasto pod pomnik wodza światowego proletariatu – Włodzimierza L. Tam, u jego stóp, złożono wieńce wdzięczności z drutu kolczastego, na których widniały tabliczki: „KGB” i „LKP” (Litewska Partia Komunistyczna). W pewnej chwili ktoś poczęstował Włodzimierza Iljicza „koktajlem Mołotowa”, co wywołało przepiękne efekty świetlne na pomniku.
Szybko jednak obudzili się ze snu „obrońcy” wodza – członkowie partii i komsomołu, głównie Rosjanie, którzy własnym ciałem zaczęli pomnik ochraniać, wszczynając bójki na pięści z demonstrantami (wśród „obrońców” były także kobiety!). Do „akcji porządkowej” wkroczyła po chwili także milicja, która jednak zachowywała się dosyć biernie w porównaniu do „gwardii przybocznej” Włodzimierza L. Po rzuceniu właściwych okrzyków pod adresem mieszanych cywilno–mundurowych sił porządkowych, demonstranci uformowali się znów w pochód i ze śpiewem na ustach, niosąc powiewające flagi narodowe – ruszyli w stronę centrum. Celem akcji była tablica pamiątkowa z popiersiem komunisty, kolaboranta litewskiego na rzecz Moskwy – Justasa Paleckisa. Wisiała ona na ścianie gmachu, w którym znajduje się redakcja gazety litewskiej „Respublika”, nieco dalej, w tym samym gmachu, urzęduje litewskie MSW. Po chwili roztrzaskana tablica leżała na ziemi. W pewnym momencie na demonstrantów rzucili się jak dzikie bestie sowieccy milicjanci, którzy bezlitośnie zaczęli okładać pałami kogo popadnie, ciągnęli po ziemi za włosy kobiety i dzieci. (...)
Przeciwko brutalnej akcji milicji została naprędce napisana i przyjęta rezolucja, która została także podpisana w imieniu organizacji „Solidarność Walcząca” przez Piotra Hlebowicza, uczestnika i świadka tych zajść. W rezolucji żąda się m.in. ukarania autorów tej haniebnej prowokacji oraz ustąpienia litewskiej władzy wykonawczej gabinetu pani Prunskienė i zastąpienia jej nową.






