Gdy w styczniu 1991 roku na Litwie polała się krew, w Polsce ruszyła fala solidarności z narodem litewskim. Pod ambasadą sowiecką w Warszawie oraz przy sowieckich konsulatach w całym kraju demonstranci protestowali przeciwko barbarzyńskiej polityce ZSRS. Były nawet próby podpalania konsulatów.
14 stycznia, po sowieckiej akcji pod Wieżą TV i pod siedzibą radia i TV, Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” wydała ostre oświadczenie potępiające akcje armii sowieckiej na Litwie, a w dniu następnym (15 stycznia 1991 roku) zaapelowano do zarządów regionów NSZZ „Solidarność” w całej Polsce o pomoc dla Litwy. Po zebraniu medykamentów, odzieży i innych rzeczy transporty wyruszyły do Wilna. Cała Polska była z narodem litewskim. Niestety, ówczesna sytuacja przerosła władze odrodzonej RP. A był to właściwy moment, by uznać Republikę Litewską jako podmiot prawa międzynarodowego i powiedzieć stanowcze „nie!” sowieckiej okupacji.
Piotr Hlebowicz, album „Wilno–Warszawa. Wspólna droga do wolności”.
Tuż po informacji o masakrze obrońców wileńskiej Wieży Telewizyjnej pojawił się pomysł demonstracji przed sowieckim konsulatem w Krakowie. Zadziałał instynkt. Podobny do tego, który zmuszał wielu ludzi w Wigilię 1989 roku do pielgrzymowania od szpitala do szpitala, by oddać krew bratnim Rumunom. Pod konsulatem zebrała się grupa młodzieży z krakowskiego Klubu Inteligencji Katolickiej i ich znajomi. Organizacja demonstracji ograniczyła się do dyskusji, jakie hasła wypisać na transparentach i skandować. Nie bez trudu przeforsowałem hasło: „Nobel dla Hitlera”. Zwyciężyła gorycz wywołana naiwnością czy też wishfull thinking Zachodu w stosunku do Gorbaczowa, który miesiąc wcześniej odebrał Pokojową Nagrodę Nobla.
Artur Pocielej, album „Wilno–Warszawa. Wspólna droga do wolności”.







