Obrońcy parlamentu rekrutowali się przeważnie z ochotników, widziałem nawet emigrantów litewskich z USA, którzy przyjechali bronić niepodległości. Zachwycał widok najprzeróżniejszej broni – od strzelb myśliwskich, poprzez karabiny z I i II wojny światowej, mauzery, nagany, kałasznikowy. Cała mozaika światowego rusznikarstwa. Spostrzegłem także… guldynkę nabijaną przez lufę od przodu, z kurkiem krzemieniowym! Tą bronią można by zapełnić niejedno muzeum. Najważniejszymi jednak obrońcami byli obywatele litewscy, którzy jak żywa tarcza otaczali wokół parlament. Przyjechali z najdalszych zakątków Litwy, by na mrozie, przy ogniskach, dyżurować na posterunkach. Były ich tysiące.
Piotr Hlebowicz, album „Wilno–Warszawa. Wspólna droga do wolności”.
W nocy z 12 na 13 stycznia 1991 r. posłowie Sejmu Litewskiego dowiedzieli się o ataku oddziałów sowieckich na Wieżę Telewizyjną w Wilnie. Zginęli niewinni ludzie – od kul karabinowych i pod gąsienicami czołgów.







