Tłum obywateli Litwy dniami i nocami dyżurował pod parlamentem. Pomimo styczniowego mrozu ludzie nie opuszczali placu. Mieszkańcy pobliskich domów wynosili na ulicę ciepłe jedzenie i herbatę przemarzniętym do szpiku kości obrońcom parlamentu. Palono ogniska, słychać było patriotyczne pieśni oraz modlitwy. W tym tłoku zauważyć można było również Białorusinów, Gruzinów, Ukraińców, Tatarów, Polaków, przedstawicieli Łotwy i Estonii oraz innych kaukaskich narodów. Panowała prawdziwa jedność.
Piotr Hlebowicz, album „Wilno–Warszawa. Wspólna droga do wolności”.




