22 lipca, pomyślane jako rocznica narodzin „Polski lubelskiej”, mająca zastąpić „burżuazyjne” święto 11 listopada, od zarania miało bardziej rozrywkowy charakter niż Święto Pracy; miała się w nim wyrażać radość „ludu”. Równocześnie spełniało rolę „dnia wielkiego bilansu osiągnięć” – wizytówki Polski Ludowej: od 1946 r. nieodzownym elementem obchodów było uroczyste oddawanie do użytku nowych, sztandarowych inwestycji. Prasa donosiła o zobowiązaniach produkcyjnych podejmowanych przez załogi zakładów przemysłowych, a w przeddzień lipcowego święta o meldunkach z ich wykonania oraz o zaciąganiu przez załogi „lipcowych wart”.
Ceremonie rocznicowe organizowano 21 i 22 lipca. Scenariusz święta nie był doprecyzowany tak, jak w przypadku 1 Maja, zawierał raczej zestaw wskazówek co do pożądanych rytuałów i atrakcji niż szczegółową instrukcję – pozostawiał lokalnym władzom pewną swobodę w określeniu charakteru obchodów. Stałym elementem była centralna uroczystość z udziałem przedstawicieli najwyższych władz partyjno-państwowych oraz ceremonie oddawania do użytku nowych inwestycji.
Wszystkie uroczystości odbywały się w scenografii przesyconej patriotyczną symboliką, wśród biało-czerwonych flag i dekoracji. Szczególnie okazałe były obchody w okrągłe i półokrągłe rocznice: w dziesiąte „urodziny” (w lipcu 1954 r.) główne uroczystości zorganizowano w Lublinie, stolicy „Polski Lubelskiej”. Piętnaste uczczono poprzez otwarcie w stolicy trasę Mostu Gdańskiego, największą warszawską inwestycję od czasu trasy W-Z.
Obchody i wielka polityka
Trzy miesiące po śmierci Stalina Polska znajdowała się na uboczu „wielkiej historii”, toczącej się raczej w Moskwie, Pradze czy Berlinie niż w Warszawie. Na szczytach władzy z niepokojem obserwowano rozwój sytuacji i zwroty wschodnioeuropejskiej polityki Kremla oraz wydarzenia w krajach ościennych. Na kształcie obchodów 22 lipca 1953 r. w dużej mierze zaważył niepokój związany z buntami społecznymi: falą strajków i robotniczym powstaniem w Pilźnie w Czechosłowacji oraz powstaniem w NRD.
Polscy robotnicy równie boleśnie jak ich czechosłowaccy i wschodnioniemieccy koledzy doświadczali „przyspieszonej budowy socjalizmu” i obawy, że mogą pójść w ich ślady, były uzasadnione. Po zniesieniu w styczniu 1953 r. reglamentacji kartkowej i drastycznym podniesieniu cen artykułów spożywczych i przemysłowych koszty utrzymania rodziny robotniczej w Warszawie wzrosły o ok. 45%, a wydatki na żywność o blisko 50% – na Śląsku nawet o 51% i 56%.
Do poważniejszych wystąpień jednak nie doszło. W warunkach silnej represywności ludzie podejmowali głównie izolowane i rozproszone działania o znamionach oporu społecznego. Z perspektywy władz głównym problemem było to, że wiadomościami o powstaniu w NRD żywo interesowali się zamieszkujący kraj Niemcy i ludność rodzima, co znalazło wyraz w antysystemowych komentarzach i częstszym publicznym używaniu języka niemieckiego. Zjawisko to osiągnęło apogeum w lipcu 1953 r., gdy na Śląsku nawet bileterzy w tramwajach czy sprzedawcy w sklepach obsługując klientów posługiwali się językiem niemieckim, w czym zaniepokojone władze widziały przejaw rewizjonizmu.
Pokaz siły
Obchody 22 lipca dostarczyły władzom pretekstu do udzielenia odpowiedzi na to „rewizjonistyczne zagrożenie” – zorganizowania pokazu siły. Obchody miały dwojaki charakter, a ich kluczowy punkt został zorganizowany poza stolicą, w Stalinogrodzie (Katowicach).
W Warszawie świętowano jak dotąd: w przeddzień święta w Hali Gwardii odbyła się uroczysta sesja Stołecznej Rady Narodowej z udziałem najwyższych władz, w tym Bieruta, który wygłosił okolicznościowe przemówienie. Przed częścią artystyczną zwyczajowo wręczono odznaczenia, głównie dla budowniczych, w związku z oddaniem do użytku Rynku Starego Miasta i zakończeniem pierwszego etapu odbudowy Starego Miasta. 22 lipca przed przywódcami, zgromadzonymi na trybunie na Krakowskim Przedmieściu vis-à-vis pomnika Mickiewicza, przedefilowała w równym, wojskowym szyku młodzież.
