W projektach polskich dokumentów żądano, by Niemcy po klęsce zwróciły zrabowane dobra i odbudowały zniszczone zabytki pod kontrolą aliantów…
Celowego niszczenia oraz konfiskat dóbr państwa nieprzyjacielskiego zabraniała konwencja haska z 1907 r., nakazując równocześnie, by w czasie walk stosować środki niezbędne do oszczędzania zabytków ‒ pod warunkiem że obiektów tych nie używano do celów wojskowych. Ochronie przez okupanta miał podlegać majątek instytucji zajmujących się edukacją, sztuką, nauką i kultem religijnym.
Kradzież w zgodzie z „okupacyjnym prawem”
Już 15 listopada 1939 r. Niemcy wydali rozporządzenie o „zajęciu” majątku państwa polskiego na obszarze Generalnego Gubernatorstwa, dopełnione 16 grudnia tego samego roku rozporządzeniem o „zajęciu” dzieł sztuki. Zeznający przed Sądem Okręgowym w Krakowie w lutym 1946 r. Adolf Szyszko-Bohusz oddał istotę okupacyjnego prawodawstwa, mówiąc, że było
„jaskrawym pogwałceniem prawa, a w szczególności artykułów 46 i 56 Regulaminu dotyczącego praw i zwyczajów wojny lądowej IV konwencji haskiej z 18 października 1907 […], której Niemcy byli stroną. Moc prawną tych przepisów starali się juryści ze sztabu Franka sparaliżować przez czysto werbalne przemianowanie prywatnych oraz kościelnych dzieł i zbiorów sztuki na kulturalne dobro publiczne (öffentlicher Kunstbesitz), i dobro to […] poddali generalnej konfiskacie »w celu spełnienia zadań publiczno-użytecznych«”.
Tymczasem 30 listopada 1939 r. prezydent RP na uchodźstwie wydał dekret o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych stanowiący, że
„wszelkie akty prawne i zarządzenia władz okupujących terytorium Państwa Polskiego, jeżeli wykraczają poza granice tymczasowej administracji okupowanym terytorium, są, zgodnie z postanowieniami IV Konwencji haskiej z 1907 roku o prawach i zwyczajach wojny lądowej, nieważne i niebyłe”.
Paulsen, Mühlmann i inni
Plany rabunku polskiego dziedzictwa kulturowego mają przedwojenną genezę, a do ich realizacji Niemcy przystąpili już we wrześniu 1939 r. z inicjatywy Stowarzyszenia Badawczo-Dydaktycznego „Dziedzictwo Przodków” (Forschungs- und Lehrgemeinschaft „Das Ahnenerbe”). 23 września 1939 r. powołano Kommando kierowane przez profesora prehistorii Uniwersytetu Berlińskiego, a zarazem Untersturmführera SS Petera Paulsena ‒ zaczęło ono działać na początku października na okupowanych terenach polskich, koncentrując się na instytucjach naukowo-badawczych. Równocześnie z upoważnienia Hermanna Göringa do dzieła przystąpił Sturmbannführer SS Kajetan Mühlmann, którego celem były przede wszystkim inwentaryzacja oraz konfiskata (Sicherstellung) najcenniejszych dzieł sztuki.
W skład „Arbeitsstabu” Mühlmanna weszli m.in.: Gustav Barthel, dyrektor Stadtliche Kunstsammlungen we Wrocławiu; Joseph Mühlmann, brat Kajetana, marszand i antykwariusz; Werner Kudlich, dyrektor Reichsgau Museum w Troppau (dziś: Opawa, Czechy); Erich Meyer i Günther Otto, kustosze Städtische Kunstsammlungen we Wrocławiu; Anton Krauss, bibliotekarz Kunstakademie w Wiedniu, oraz Karl Pollhammer z Kunsthistorisches Museum w Wiedniu.
Funkcję konsultantów pełnili m.in. Hans von Demel, kierownik działu egiptologicznego Kunsthistorisches Museum w Wiedniu; Dagobert Frey z wrocławskiego Osteuropa-Institut; Arthur Haberlandt, dyrektor Museum für Volkskunde w Wiedniu; Kurt Dittmer, dyrektor Völkerkundemuseum w Berlinie; Eduard Holzmair, kustosz w Wiener Münzkabinett; Josef Mader, dyrektor Wiener Gobelinmanufaktur, oraz Leopold Ruprecht, dyrektor Waffensammlung w Kunsthistorisches Museum w Wiedniu. Zespół ten uzupełniali wiedeńscy konserwatorzy: Ingeborg Spann, Eduard Kneisel, a także Franz Sochor.
Wypada więc zgodzić się z konkluzjami zeznań Władysława Tomkiewicza przed Sądem Okręgowym w Warszawie z maja 1946 r., że straty
„spowodowane przez niemców [tak w oryginale] w dziedzinie kultury polskiej […] były wynikiem zbrodniczej, świadomej i planowej działalności wszystkich władz państwowych niemieckich […] w osobach wybitnych profesorów, muzealistów i konserwatorów”.