Instytut Pamięci Narodowej

https://ipn.gov.pl/pl/historia-z-ipn/archiwum/182448,Karolina-Trzeskowska-Kubasik-Ciezarne-robotnice-przymusowe-w-obozie-przejsciowym.html
27.02.2026, 17:44
Karta pracy Janiny Matuszak

Karolina Trzeskowska-Kubasik: Ciężarne robotnice przymusowe w obozie przejściowym w Pile (Durchgangslager Schneidemühl) w latach 1943-1945

Obóz przejściowy w Pile (Durchgangslager Schneidemühl) funkcjonował w latach 1942-1945. Był przeznaczony dla Polaków i Rosjan, wywożonych następnie w głąb III Rzeszy. Po upadku Powstania Warszawskiego do obozu trafiła ponadto grupa wypędzonych mieszkańców stolicy.

Durchgangslager Schneidemühl zajmował obszar kilku hektarów przy al. Powstańców Wielkopolskich (Krojenkestrasse). Podlegał Urzędowi Pracy (Arbeitsamtowi). Teren obozu podzielono na narodowe rewiry i otoczono drutem kolczastym. Pilnowany był przez wartowników rozmieszczonych na wieżach. Na jego terytorium znajdowało się najprawdopodobniej około 100 baraków.

Warunki bytowe niewiele różniły się od warunków panujących w obozie koncentracyjnym. Ciężka praca, niewłaściwe odżywianie, brak elementarnych warunków sanitarnych były powodem licznych chorób i epidemii. Wszystkich więzionych zatrudniano w miejscowych zakładach produkcyjnych, głównie w roszarni, krochmalni, tartakach, przy wyładunku wagonów oraz przy oczyszczaniu miasta. Od jesieni 1944 r. wszyscy więźniowie pracowali na peryferiach Piły przy budowie umocnień.

Dwa baraki odgrodzono od reszty obozu drucianym płotem. Znajdowało się w nich pomieszczenia dla ciężarnych kobiet, izba porodowa, a także sala dla kobiet z powikłaniami po porodzie.

Inne formy ludobójstwa

Najprawdopodobniej ciężarne robotnice przymusowe trafiały do obozu w Pile kilka tygodni przed rozwiązaniem. Wśród nich znajdowały się m. in. kobiety, które wcześniej odmówiły poddania się aborcji. Maria Pajka sprzeciwiła się usunięciu ciąży na żądanie jej niemieckiego pracodawcy – Gustawa Tuchtenhagena, zamieszkałego we wsi Rusowo. Według jej zeznań:

„Po ujawnieniu faktu ciąży mój gospodarz jeździł do Arbeitsamtu, aby mnie zabrano od niego w celu usunięcia ciąży. Byłam wzywana do Arbeitsamtu do Kołobrzegu, gdzie nakłaniano mnie do usunięcia ciąży. Ja kategorycznie nie zgodziłam się na usunięcie ciąży i powróciłam do pracy w gospodarstwie. W związku z tym zostałam ponownie skierowana do Arbeitsamtu, gdzie byłam badana przez lekarza i w dniu 28 września 1944 roku zostałam skierowano do lagru do Piły w celu urodzenia dziecka”.

Pajka w obozie w Pile urodziła syna. Po ośmiu dniach po porodzie odesłano ją do poprzedniego miejsca pracy.

Poddaniu się aborcji sprzeciwiła się również Anna Czekaj. Po przybyciu do obozu w Pile namawiano ją ponownie na przerwanie ciąży, proponując zrobienie zastrzyku wywołującego przedwczesny poród. Jak zeznawała po wojnie:

„Namawiając mnie do tego grożono mi, że przecież i tak dziecka tego nie będę w stanie wychować. Jak mówiono to nie są czasy, w których ja mogłabym wydawać potomstwo na świat”.

Wobec odmowy Polki, pozostawiono ją w obozie, gdzie pracowała w kuchni i sprzątała mieszkania funkcjonariuszy obozowych. 20 października 1944 r. Czekaj urodziła córkę – Marię. Po powrocie po dwóch tygodniach do majątku w Kurowie, nie udzielono jej żadnej pomocy. Nie otrzymała m. in. dodatkowego wyżywienia oraz odzieży dla dziecka. W czasie jej pracy dziecko zostawało samo.

22-letniej Annie Horuń, będącej wówczas w szóstym miesiącu ciąży, lekarz niemiecki zaproponował przeprowadzenie aborcji. Jak oświadczył, jej sprzeciw respektował tylko dlatego, że była mężatką. W sierpniu 1944 r. Horuń skierowano do obozu w Pile. 4 października 1944 r. urodziła dziecko. Po 10 dniach wywieziono ją do Połczyna, gdzie pracowała w zakładzie dla dzieci. Tamże próbowano odebrać jej dziecko, jednakże bezskutecznie.

Niemiecka „opieka”

Warunki bytowe ciężarnych w obozie w Pile były niezwykle trudne. Kobiety otrzymywały głodowe wyżywienie: kawałek chleba z gorzką kawą, zupę z przegniłej brukwi lub kapusty oraz kawałek chleba. Spały na pryczach, a za materac służył im siennik wypchany słomą. Robotnicom nie zapewniono pościeli, a w pomieszczeniu panował chłód. Do samego porodu musiały pracować w obozowej kuchni.

Równie warunki porodu były niezwykle trudne. Dla wielu z robotnic było to traumatyczne przeżycie. Kobiety oczekiwały na rozwiązanie na sali wyposażonej w żelazne łózka. Obsługę medyczną stanowili jeden lekarz i dwie pielęgniarki. Medyk wizyty zaczynał od pytania:

„No która się dzisiaj oprosi lub ocieli?”.

Czytaj więcej na portalu przystanekhistoria.pl