Ok. godz. 17.00, w kolonii Zamłynie pod Długosiodłem pojawiła się grupa operacyjna, złożona z funkcjonariuszy UB i żołnierzy KBW pod dowództwem chor. Tywonka, kpt. Jana Żelazki (zastępcy naczelnika Wydziału III Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego) i ppor. Kazimierza Piecychny (szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Ostrowi Mazowieckiej).
Działając na podstawie informacji otrzymanych od pozyskanego do współpracy Tadeusza Małaszka ps. „Kruczek” (członka oddziału Jana Kmiołka ps. „Wir”) – agenta bezpieki ps. „Danusia” – zlokalizowali oni i otoczyli trzech, ukrytych w zbożu, uzbrojonych mężczyzn. Byli to od dawna poszukiwani przez resort bezpieczeństwa członkowie zespołu sztabowego KP NZW „Noc” – „Tatry”, rozpracowywani m.in. w ramach sprawy operacyjnej o krypt. „Lancet”.
Ostatnia walka
Pomimo zaskoczenia, partyzanci błyskawicznie podjęli nierówną walkę z przeważającymi siłami przeciwnika. Niestety podczas próby przebicia się przez okrążenie, ostrzeliwani ogniem broni maszynowej i obrzucani granatami, zostali kilkakrotnie ranni. Bronili się jeszcze przez jakiś czas, po czym, nie chcąc wpaść w ręce bezpieki, odebrali sobie życie.
Ich ostatnie chwile zostały szczegółowo przedstawione w „Opisie akcji doraźnej przeprowadzonej w dniu 12.06.1949 r. przeciwko bandzie »Kryma« w rejonie m. Przetycz – Zamłynie” powstałym w sztabie Grupy Operacyjnej „C” KBW:
„(…) Wskutek otwarcia ognia bandyci zostali ranni lecz pomimo odniesionych ran wyczołgali się na skraj żyta i usiłowali zbiec w kierunku zabudowań. W chwili przebiegania przez wąski pas nieobsianego pola bandyci zostali ostrzeleni przez żołnierzy będących na obstawie, w wyniku czego jeden z bandytów został ciężko ranny. Bandyta ten podczołgał się jeszcze do żyta i tam wystrzałem z pistoletu dobił się. Obaj pozostali bandyci widząc że są okrążeni zaczęli rzucać w stronę obstawy od zabudowań granaty, chcąc jednocześnie za wszelką cenę przedostać się do zabudowań. Jednakże żołnierze ogniem swej broni zmusili bandytów do cofnięcia się. W chwili cofania się bandytów, zostali ostrzelani z drugiej strony przez grupę szturmową i zmuszeni przez to [do] zatrzymania się w życie.
D-ca grupy zbliżył się do bandytów i ponownie wezwał do poddania się. Ci jednak podobnie jak poprzedni bandyta nie widząc innego wyjścia dobili się”.