Fascynowały ją czynny patriotyzm Józefa Piłsudskiego i działalność literacka Stefana Żeromskiego (w 1925 r., już w wolnej Polsce, na Uniwersytecie Jagiellońskim obroniła doktorat dotyczący polityczno-społecznych poglądów tego pisarza).
Łódź, „ziemia obiecana”, ale i ziemia nędzy, pozostawiła w niej również trwały rys społecznej empatii i szczególnego wyczulenia na ludzką biedę. W Drugiej Rzeczpospolitej angażowała się więc nie tylko w działalność polityczną (głównie u boku męża, wybitnego działacza PPS i posła na Sejm Adama Ciołkosza), lecz nade wszystko w liczne inicjatywy pomocowe i edukacyjne na rzecz uboższych, a w ich gronie – zwłaszcza dzieci.
„Anglicy wiwatowali, ja gorzko płakałam”
Okres II wojny światowej spędziła wraz z mężem (i synem Andrzejem) na wychodźstwie, najpierw we Francji, potem w Wielkiej Brytanii. Nie zaprzestali wtedy żadnej ze swych publicznych aktywności. Lidia działała we władzach emigracyjnej PPS, udzielała się także na rzecz pomocy polskim uchodźcom i w przedsięwzięciach kulturalnych.
Koniec wojny w Europie Zachodniej nie był końcem wychodźstwa Ciołkoszów.
„Anglicy wiwatowali, ja gorzko płakałam, a Adam milczał przygnębiony”
– wspominała majowe dni 1945 r. Lidia. W pełni świadomie, konsekwentni w swych antykomunistycznych, przyjętych w okresie walk o odzyskanie przez Polskę niepodległości, poglądach, wybrali dalszą emigrację. Nie przestali jednak wierzyć, że – pomimo fatalnych perspektyw dla zniewolonej przez Rosję sowiecką ojczyzny – dalsza praca niepodległościowa i społeczna ma sens.
Lidia Ciołkosz podczas powojennego wychodźstwa zajmowała się rozliczną działalnością wydawniczą, dziennikarską i pomocową. Pisała nie tylko artykuły do prasy emigracyjnej, ale również książki. Współpracowała z Radiem Wolna Europa, popularyzowała wiedzę o dziejach polskiej demokratycznej i patriotycznej lewicy.