Uroczystości rozpoczęła Msza Święta w Kościele pw. św. Anny, po której uczestnicy przemaszerowali pod krzyż-pomnik poświęcony Ofiarom Obławy Augustowskiej.
W wydarzeniu uczestniczyli m.in. wójt Gib Robert Bagiński, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2010-2015 Bronisław Komorowski, poseł na Sejm Dariusz Piontkowski, wojewoda podlaski Jacek Brzozowski oraz pracownik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Białymstoku Jarosław Wasilewski.
– Kiedy zakończyła się okupacja niemiecka, to przyszła druga okupacja – okupacja sowiecka, nazywana czasami wyzwoleniem. Cóż to za wyzwoliciel, który morduje najlepszych synów narodu polskiego, którzy nie zaprzestali walki o wolną i niepodległą Rzeczpospolitą?
– powiedział zastępca prezesa IPN dr hab. Karol Polejowski. Wspomniał także o tym, że miejsca pochówku kilkuset polskich bohaterów pozostają do dzisiaj nieznane, jednak w Instytucie Pamięci Narodowej przez cały czas prowadzone są badania i kiedy tylko pojawi się taka możliwość, to Instytut jest gotowy, aby udać się na Białoruś w miejsca wytypowane i podjąć natychmiast działania poszukiwawcze.
– Naszym zobowiązaniem jest odnalezienie ofiar, zidentyfikowanie ich, oddanie rodzinom i uczynienie im chrześcijańskiego pochówku, tak jak przynależy się on polskim bohaterom, żołnierzom i oficerom Wojska Polskiego. To misja IPN, którą będziemy realizować, kultywując pamięć, ale działając też dla przyszłych pokoleń, bo przyszłe pokolenia również muszą pamiętać o tym, co było udziałem ich przodków
– zaznaczył na koniec zastępca prezesa IPN.
***
Jarosław Schabieński: Obława Augustowska
Nasza wiedza na temat Obławy Augustowskiej jest już spora, choć wciąż nie wiemy, gdzie znajdują się doły śmierci zamordowanych Polaków. Kiedy do nich dotrzemy, poznamy dokładną liczbę ofiar, którą dziś możemy jedynie szacować.
W obławie wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy sowieckiej 50. Armii gen. lejtn. Fiodora Ozierowa, złożonej z czterech Korpusów Strzeleckich i Korpusu Pancernego Gwardii. Dowództwo armii umieszczono w Suwałkach, a wydział operacyjny w Augustowie. Śledztwami i likwidacją polskich patriotów zajmował się Smiersz – wojskowy kontrwywiad.
Funkcję pomocniczą pełnili żołnierze Ludowego Wojska Polskiego i kierowani przez Sowietów funkcjonariusze miejscowego Urzędu Bezpieczeństwa. Okrążono olbrzymi teren w Polsce i na Litwie od krańca Puszczy Augustowskiej na północy, od Niemna na wschodzie, Kanału Augustowskiego na zachodzie po Biebrzę, Wołkuszankę i Czarną Hańczę na południu. Obława rozpoczęła się między 10 a 12 lipca 1945 r. Koniec jej umieszcza się między 19 a 28 lipca.
Bez wątpienia tereny powojennej północno-wschodniej Polski były dla komunistów trudne do ujarzmienia. Wiosną 1945 r. ich władza ostała się w zasadzie tylko w największych ośrodkach, takich jak Suwałki czy Augustów. W terenie rządzili przedstawiciele podziemia niepodległościowego, a konkretnie Armii Krajowej Obywatelskiej.
I to właśnie było jedną z przyczyn przeprowadzenia tak wielkiej, unikalnej akcji wojskowo-policyjnej. Najczęściej przebieg obławy wyglądał następująco: żołnierze sowieccy rozsypani w tyralierę przeczesywali dokładnie teren. Ludzi zatrzymywano na polach i łąkach, w lasach i domach. Podejrzanych osadzano w punktach filtracyjnych – strzeżonych stodołach i piwnicach. Niektórych zatrzymywano przypadkowo, innych według list przygotowanych przez miejscowych konfidentów.
Aresztowano ok. 7 tys. ludzi. Więźniów bito, starając się wymusić zeznania o przynależności do Armii Krajowej. Niektórych wypuszczano.
Piętno niewyjaśnionych tragedii
Helena Pietrewicz z d. Puczyłowska wspomina aresztowanie ojca Jana Puczyłowskiego – leśniczego w miejscowości Przewięź niedaleko Augustowa, uczestnika wojny 1918–1921, żołnierza AK. Po walkach w partyzantce podczas okupacji niemieckiej, wiosną 1945 r. wrócił do domu. 10 lipca zabrała go z domu grupa ubowców i enkawudzistów. Rodzinie powiedziano, że zaraz wróci, tylko potwierdzi jakieś dokumenty. Po kilku dniach pojawił się jeden ze zwolnionych aresztowanych i przekazał żonie leśniczego jego złoty sygnet oraz zegarek. Powiedział też, że przetrzymywano ich w piwnicy w miejscowości Ateny. Sam został zwolniony, ponieważ nie było go na liście przygotowanej dla NKWD przez augustowski UB. To była ostatnia otrzymana informacja. Od tego dnia do dzisiaj rodzina nie dowiedziała się niczego więcej o swoim ojcu i mężu. Ślad zaginął także po aresztowanym bracie Jana Puczyłowskiego.







