Nawigacja

Oddziałowa Komisja w Lublinie (stan na listopad 2019 r.)

Śledztwa zakończone wydaniem postanowienia o umorzeniu

Zbrodnie komunistyczne.

1. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej pomiędzy dniem 28 października 1946 r., a dniem 12 lutego 1947 r., w Hrubieszowie i Lublinie, województwa lubelskiego, polegającej na fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad pozostającym w stosunku zależności, zatrzymanym Zygmuntem Ch. przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, którzy w trakcie śledztwa przekroczyli swoje uprawnienia, m. in. bijąc go i łamiąc mu żuchwę, przy czym czyn ten stanowił represję z powodów politycznych. ( S 75.2017.Zk )

Podstawą wszczęcia śledztwa w opisanej sprawie było zawiadomienie o przestępstwie złożone przez syna pokrzywdzonego – Antoniego Ch. oraz jego zeznania w charakterze świadka. Z ich treści wynika, że Zygmunt Ch. był funkcjonariuszem urzedu bezpieczeństwa, jednak z formacji tej uciekł. Następnie został żołnierzem WiN, który w 1946 r. został zatrzymany przez funkcjonariuszy z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Hrubieszowie. Zaś w czasie prowadzonego przeciwko niemu śledztwa był bity przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, którzy złamali mu żuchwę. Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie wyrokiem z dnia 12 lutego 1947 r., wydanym w sprawie o sygn Sr 141/47, skazał go m. in. za przynależność do organizacji WiN na karę śmierci, zamienioną później na dożywotnie więzienie.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 2 listopada 2018 r.

2. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej przez funkcjonariusza państwa komunistycznego, prawdopodobnie z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Chełmie, który w dniu 01 lub 02 lipca 1945 r., przekroczył swoje uprawnienia podczas czynności wykonywanych w miejscu zamieszkania nieletniej Danuty W., w ten sposób, że chwycił pokrzywdzoną za szyję, powodując u niej obrażenia skóry poniżej prawego ucha, a także przy użyciu latarki naftowej, spowodował u pokrzywdzonej poparzenie skóry     w okolicy kolana prawej nogi, przy czym czyn ten stanowił represję z powodu pokrewieństwa pokrzywdzonej z osobami działającymi w organizacji antykomunistycznej. ( S 39.2018.Zk )

Podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego było ustne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa oraz przesłuchanie Danuty W. w charakterze świadka. Pokrzywdzona zeznała, że na początku lipca 1945 r., do jej domu we wsi Buza, wtargnęło pięciu funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Zatrzymali oni śpiących w tym czasie na parterze budynku - Eugeniusza i Mikołaja G., natomiast przebywający na górze Antoni G. zdołał zbiec. Następnie jeden z funkcjonariuszy, chcąc uzyskać od nieletniej Danuty W., określone informacje dotyczące zatrzymanych, podszedł do jej łóżka. Funkcjonariusz chwycił pokrzywdzoną za szyję i silnie skręcił jej skórę w okolicach prawego ucha, czym wywołał u niej ogromny ból. Następnie sprawca ten przystawił latarkę naftową do jej prawej nogi w okolicę kolana, czym spowodował bolesne oparzenie skóry. Jednakże nie uzyskał od Danuty W. żadnych informacji. Funkcjonariusze wyprowadzili braci G. i wraz  z zatrzymanym w sąsiednich zabudowaniach Bolesławem K., zaprowadzili ich w stronę pobliskiej miejscowości Olchowiec.

Jak ustalono w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie prowadzone było śledztwo w sprawie dokonanych w latach 1944 - 1946 na terenie pow. chełmskiego, zabójstw Eugeniusza G., Bronisława K. i innych osób, zakończone postanowieniem o umorzeniu wobec niewykrycia sprawców przestępstwa. Jednakże zakres prowadzonego wówczas śledztwa nie obejmował czynu popełnionego wobec pokrzywdzonej Danuty W.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 7 listopada 2018 r.

 

3. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na znęcaniu się fizycznym i psychicznym, w Wytycznie, województwa lubelskiego nad pozbawionym wolności, pozostającym w stosunku zależności i nie mogącym się przeciwstawić członkiem organizacji "Wolność  iNiezawisłość" Longinem S., poprzez bicie go laskami po całym ciele, daty bliżej nieustalonej, w grudniu 1946 r. przez przekraczających swoje uprawnienia, działających w strukturach państwa totalitarnego, posługującego się dla realizacji celów politycznych i społecznych na wielką skalę terrorem, funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie( S 1.2018.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego był protokół przesłuchania w charakterze świadka członka organizacji "Wolność i Niezawisłość" Login S. Pokrzywdzony zeznał m.in., że należał do podziemia niepodległościowego. W grudniu       1946 r. funkcjonariusze UB zatrzymali go w jego domu w Wytycznie, skąd został zabrany  do mieszkania jednego z mieszkańców tej miejscowości. Tam bito go laskami po całym ciele,  po czym trafił do więzienia na Zamku w Lublinie, gdzie przebywał sześć miesięcy. Na podstawie materiałów archiwalnych - "Księgi aresztowanych byłego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie" oraz "postanowienia o zwolnieniu" z dnia 5 lutego 1947 r. ustalono, że przeciwko Longinowi S. funkcjonariusze byłego Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie prowadzili postępowanie karne, w którym pokrzywdzony pozostawał pod zarzutem popełnienia czynu polegającego na nielegalnej współpracy z organizacją WiN. Wobec niego zastosowano areszt tymczasowy od dnia 19 grudnia 1946 r. do dnia 9 lutego1947 r. Postępowanie karne zostało umorzone w dniu 5 lutego1947 r. "z powodu braku materiałów obciążających". Z zabezpieczonej do śledztwa dokumentacji Urzędu ds. Kombatantów wynikało, że Longin S. w ramach działalności kombatanckiej i doznanych represji od stycznia 1943 r. do lipca 1944 r. był członkiem AL,   od października 1946 r. do grudnia 1946 r. członkiem Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość", od grudnia 1946 r. do lutego 1947 r. był uwięziony za walkę o niepodległość i suwerenność Polski, ponownie od marca 1947 r. do października 1947 r. kontynuował działalność  w Zrzeszeniu "WiN". Świadkowie potwierdzali jego członkowstwo w Zgrupowaniu "WiN" obwodu włodawskiego, w oddziałach "Jastrzębia" i "Żelaznego". Longin S. brał m.in. udział w bitwie pod miejscowością Świerszczów, rozbiciu placówki ORMO w Rozkopaczewie w dniu 4 grudnia 1946 r., napadzie na pociąg w Gródku i innych akcjach podziemia niepodległościowego.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 28 listopada 2018 r.

 

4. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na znęcaniu się fizycznym i psychicznym, przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, w okresie od dnia 18 lipca 1946 r. do daty bliżej nieustalonej, nie później jednak jak do dnia 30 stycznia 1947 r., na terenie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Węgrowie, województwa mazowieckiego, poprzez bicie po piętach i po całym ciele, podczas uciążliwych przesłuchań, pozostającego w przemijającym stosunku zależności Lucjana D., co stanowiło przejaw stosowania represji wobec jednostki sprzeciwiającej się tworzonemu ustrojowi państwa komunistycznego, a także było czynami zabronionymi pod groźbą kary. ( S 47.2018.Zk )

Postępowanie zostało wszczęte na podstawie materiałów wyłączonych postanowieniem z innego śledztwa prowadzonego w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie w sprawie dokonanych, przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, w dniu 18 lipca 1946 r. w miejscowości Żdżar, gmina Kotuńpowiat siedlecki, województwa mazowieckiego, zbrodni przeciwko ludzkości, stanowiących zbrodnie komunistyczne polegających na zabójstwie Jana K. i Aleksandra K.

W toku prowadzonego śledztwa ustalono, że wiosną 1944 r. powołano do życia Krajową Radę Ministrów, będącą odpowiednikiem rządu, formując w ten sposób Polskie Państwo Podziemne. Do stycznia 1945 r. obecność na obszarze tzw. Polski Lubelskiej niemal dwóch milionów żołnierzy sowieckich do minimum ograniczała działalność zbrojną podziemia. Jedocześnie na wiosnę 1945 r., kiedy to główne sowieckie siły przesunęły się na zachód, sytuacja radykalnie uległa zmianie. Od pierwszych dni marca aktywność podziemia na obszarach położonych na wschód od Wisły gwałtownie wzrosła. Faktyczna władza komunistów ograniczała się do miast wojewódzkich i powiatowych. W celu zastraszenia ludności, w odwecie za akcje podziemia, funkcjonariusze UB, często bez sądu lub  z fasadowym sądem, na oczach ludności, rozstrzeliwali zatrzymywane osoby. W połowie 1945r. zmieniły się stosowane wobec podziemia, przez aparat bezpieczeństwa, metody. W zamian za demobilizację oddziałów i oddanie broni oferowano gwarancje osobistego bezpieczeństwa, możliwości podjęcia legalnej pracy i działalności politycznej w legalizowanych partiach politycznych. Ukoronowaniem tej taktyki była ogłoszona, w sierpniu 1945 r., amnestia, która obok celów politycznych i propagandowych miała przynieść konkretne efekty operacyjne. Ujawniający się członkowie podziemia byli ewidencjonowani. Niektórych typowano do werbunku. Ten relatywnie łagodny kurs komunistów sprawił, że już w okresie od czerwca do września 1945 r. większość oddziałów AK i NSZ rozwiązała się. Ujawniło się też wiele lokalnych grup partyzanckich.

Położona w gminie Kotuńpowiatu siedleckiego, województwa mazowieckiego, wieś Żdżar w 1945 r. przynależna była do gminy Sinołęka. W jej okolicach „na terenie południowym pow. węgrowskiego dokonywano napadów z bronią w ręku”. Jak wynika z powołanego wyżej meldunku - w drodze poufnych informacji Referat Kryminalny Służby Śledczej MO w Węgrowie dowiedzieć się miał, że we wsi Żdżar znajduje się kilku osobników, którzy nielegalnie posiadają broń i dokonywać mieli napadów na żołnierzy Armii Czerwonej zabierając im transportowane z zachodu konie i inne przedmioty oraz podejrzewani byli o inne napady rabunkowe z bronią w ręku. Osoby te miały być poddane obserwacji w przebiegu której dodatkowo miało być ustalone, że miały one należeć do „bandy terrorystyczno - rabunkowej pod dowództwem Kołaka”. „Osobnikami” mieli być: Jan i Aleksander K., Stanisław W., Lucjan D. i Stanisław M., wszyscy zamieszkali we wsi Żdżar. Mężczyźni ci mieli się ukrywać ponieważ byli poszukiwani przez PUBP w Węgrowie, przez PUBP w Mińsku Mazowieckim i przez Wojsko. W dniu 17 lipca 1945 r. MO w Węgrowie opracowało plan akcji, który przekazano do realizacji Plutonowi Operacyjnemu Komendzie Powiatowej MO. Węgrów. Funkcjonariusze udali się na teren posterunku MO w Bojmie  i o godz. około 24-tej otoczyli wieś Żdżar, gdzie zatrzymali ukrytych w stodole, w sianie dwóch braci K. oraz Stanisława W., Lucjana D. i Stanisława M. W czasie doprowadzania     do miejsca zbiorki bracia K. zostali zastrzeleni. Pozostałych zatrzymanych przewieziono do Węgrowa.

Lucjan D. i Stanisław W. skazani zostali przez Wojskowy Sąd Okręgowy nr II w Bydgoszczy z dnia 18 sierpnia 1949 r. na kary 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności za to, że do chwili aresztowania, tj. do 17 lipca 1949 r. rozpowszechniali nieprawdziwe informacje o zbrodni katyńskiej i zachwalali działalność partyzantki poakowskiej.

Jednocześnie Lucjan D. zeznał, że przez około 6 miesięcy przetrzymywany miał być na terenie Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Węgrowie, gdzie w śledztwie bito go po piętach i po całym ciele. Stanisław Walecki zeznał, że wszyscy byli przetrzymywani przez 16 miesięcy, bo akta ich postępowania miały zaginąć oraz, że śledztwo w ich sprawie umorzono. Wskazany świadek nie zeznał nic na temat nielegalnych metod prowadzenia tego śledztwa.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 4 grudnia 2018 r.

 

5. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad pozbawionym wolności Aleksandrem P., w okresie od dnia 31 grudnia 1946 r.,  do stycznia 1947 r. daty bliżej nieustalonej, w Wildze, powiatu garwolińskiego, woj. mazowieckiego, poprzez wielokrotne bicie po całym ciele, w celu zmuszenia do złożenia wyjaśnień przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego - żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, co stanowiło formę poważnej represji politycznej ze względu  na przynależność pokrzywdzonego do Armii Krajowej. ( S 3.2018.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego było pisemne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożone przez Agnieszkę R.  w związku z prowadzonym w 1946 r. wobec Aleksandra P. postępowaniem karnym, w toku którego pokrzywdzony miał zostać pozbawiony wolności przez okres 3 miesięcy w areszcie śledczym Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Garwolinie. Podczas prowadzonego postępowania przesłuchany w charakterze świadka został Aleksander P., który potwierdził okoliczności związane z prowadzeniem przeciwko niemu śledztwa przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa w Garwolinie. Z zeznań złożonych przez pokrzywdzonego wynikało, że w okresie okupacji zamieszkiwał w Zambrzykowie Nowym, powiatu garwolińskiego. Pomagał w prowadzeniu należącego do rodziców gospodarstwa rolnego. Od 1942 r. należał do Armii Krajowej, jego bezpośrednim dowódcą był Stanisław K. Po zakończeniu działań wojennych oddział partyzancki, z którym był związany nadal kontynuował działalność niepodległościową walcząc z władzami komunistycznymi. W dniu 31 grudnia 1946 r. funkcjonariusze z jednostki KBW zorganizowali zasadzkę w pobliżu miejscowości Ostry Bór, gdzie odbywała się zabawa sylwestrowa, na którą pokrzywdzony poszedł z kolegami. Po zatrzymaniu Aleksander P. był więziony przez kilka dni w siedzibie posterunku milicji w Wildze, gdzie wielokrotnie został brutalnie pobity przez żołnierzy KBW. Następnie pokrzywdzony został przewieziony  do aresztu w Garwolinie. Z aresztu tego pokrzywdzony został zwolniony w marcu 1947 r.  na podstawie przepisów ustawy o amnestii.omimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 19 grudnia 2018 r.

 

6. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na fizycznym znęcaniu się, w okresie od dnia 01 listopada 1945 r. do dnia 18 października 1946 r., w Radomiu, nad pozbawionym wolności Jerzym D., poprzez uderzanie po całym ciele przez funkcjonariuszy przekraczających w ten sposób swoje uprawnienia, wykonujących czynności służbowe   w toku śledztwa prowadzonego w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego  w Radomiu, zakończonego wydaniem wyroku przez Wojskowy Sąd Rejonowy   w Kielcach, co stanowiło represje w związku z prowadzoną działalnością niepodległościową. ( S 105.2017.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności  w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. „o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. Z analizy akt sprawy, a w szczególności z relacji wnioskodawczyni Marii D. – żony zmarłego Jerzego D. wynikało, iż z związku z działalnością niepodległościową jej mąż był pozbawiony wolności. W prowadzonym wówczas śledztwie, funkcjonariusze Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Radomiu znęcali się nad nim fizycznie i bili pokrzywdzonego po całym ciele.

Śledztwem objęto również pozostałe osoby oskarżone z Jerzym D., a mianowicie Antoniego R., Ryszarda T. oraz Jana K. Z uwagi na śmierć represjonowanego – Jerzego D., w sprawie przesłuchano również jego żonę Mariannę D. Zeznała ona, iż jej męża był przed wojną zawodowym żołnierzem i wychował syna w duchu patriotycznym. Podczas wojny Jerzy D.     z racji młodego wieku należał początkowo do Szarych Szeregów w Radomiu, a następnie wstąpił do Armii Krajowej. Po wojnie kontynuował działalność w organizacji antykomunistycznej. Marianna D. pamiętała opowiadania męża o akcjach zbrojnych,  w których brał udział, a w szczególności o rozbiciu więzienia w Radomiu we wrześniu 1945r. Z tego powodu został zatrzymany i prowadzono przeciwko niemu śledztwo, podczas którego był bity. Nie znała tożsamości funkcjonariuszy, którzy stosowali wobec jej męża niedozwolone metody śledcze. Wskazała, że śledztwo prowadzone było także przeciwko kolegom jej męża: Janowi K., Antoniemu R. i Ryszardowi T.

Odnaleziono akta postępowania karnego prowadzonego przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Radomiu przeciwko Jerzemu D., Antoniemu R., Ryszardowi T. oraz Janowi K. Na ich podstawie ustalono, iż w śledztwo wszczęto w dniu 25 października 1945 r. Tego dnia Jerzy D. został przesłuchany w charakterze podejrzanego i przyznał się m.in. do działalności w AK pod dowództwem „Stańczyka” oraz udziału w rozbiciu więzienia w Radomiu Jerzy D. został tymczasowo aresztowany, a z dniem 12 listopada 1945 r. osadzono go w więzieniu w Radomiu. Antoni R. został tymczasowo aresztowany, a z dniem 12 listopada 1945 r. osadzono go w więzieniu w Radomiu. Zarzucano mu m. in. przynależność do nielegalnej organizacji i udział w napadzie na więzienie w Kielcach. Ryszard T. został tymczasowo aresztowany, a z dniem 12 listopada 1945 r. osadzono go        w więzieniu w Radomiu. Ryszardowi T. zarzucono przynależność do nielegalnej organizacji      i udział w rozbiciu więzienia w Radomiu. Jan K. został tymczasowo aresztowany, a z dniem 12 listopada 1945 r. osadzono go w Więzieniu w Radomiu. Janowi K. zarzucono przynależności od nielegalnej organizacji AK pod ps. „Dąb”.

Wojskowy Sąd Garnizonowy w Kielcach z siedzibą w Radomiu w dniu 28 listopada 1945 r. w sprawie o sygn. G 125/45 wydał wyrok, uznając oskarżonych za winnych popełnienia zarzucanych im czynów, za wyjątkiem Jerzego D., którego uniewinnił od zarzutu napaści na funkcjonariusza państwa komunistycznego. Sąd skazał Jerzego D. na łączną karę 4 lat więzienia, Antoniego R., Ryszarda T. - na kary po 3 lata więzienia z warunkowym zawieszeniem ich wykonania na okres 2 lat, a Jana K. - na karę 4 lat pozbawienia wolności      z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres 1 roku. Sąd uchylił tymczasowe aresztowania wobec skazanych i zarządził ich zwolnienie z więzienia w Radomiu.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 10 stycznia 2019 r.

 

7. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej stanowiącej również zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na znęcaniu się fizycznym i psychicznym nad pozbawionym wolności Kazimierzem Zdzisławem K., do którego doszło w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Radomiu, województwa mazowieckiego, poprzez bicie po piętach i łydkach, zrzucanie ze stołu na podłogę, przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, w czasie bliżej nieustalonym, w okresie od dnia pozbawienia wolności tj. od dnia 16 września 1945 r. do dnia zwolnienia tj. do 4 grudnia 1945 r. ( S 73.2018.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności  w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. „o uznaniu     za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. Z analizy akt archiwalnych wynikało, iż Kazimierz Zdzisław K. należał w czasie okupacji niemieckiej do Armii Krajowej, a po wyzwoleniu kontynuował działalność konspiracyjną w organizacji „NIE”, przekształconej następnie w zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. W dniu 16 września 1945 r. pokrzywdzony został zatrzymany pod zarzutem udzielania pomocy przy organizowaniu rozbicia więzienia radomskiego. Przesłuchujący go funkcjonariusze UB w Radomiu usiłowali przemocą wymusić na nim wyjaśnienia. Z zeznań Kazimierza Zdzisława K. wynikało, że nie był            w stanie opisać ani też rozpoznać funkcjonariuszy, którzy uczestniczyli w jego pobiciach.     W toku prowadzonego śledztwa ustalono, że Kazimierz Zdzisław K. zmarł, więc podjęto próbę przesłuchania w charakterze świadka osobę wykonującą prawa osoby pokrzywdzonej, córkę pokrzywdzonego – Joannę D.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,               co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 26 lutego 2019 r.

 

8. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej i zarazem zbrodni przeciwko ludzkości, dokonanej w okresie pomiędzy dniem 10 stycznia 1946 r., a dniem 8 kwietnia 1946 r. w Puławach i Lublinie, województwa lubelskiego, polegającej na fizycznym znęcaniu się przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, w trakcie prowadzonego postępowania karnego o sygn. Sr 219/46 nad pozbawionym wolności Stanisławem Sz., w celu zmuszenia go do złożenia określonej treści wyjaśnień, przy czym czyn ten stanowił represję z powodów politycznych. ( S 78.2018.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były informacje zawarte      w aktach sprawy wpisanej do rerjestru Ns w przedmiocie ustaleń zmierzających do wystąpienia z wnioskiem o unieważnienie wyroku w trybie ustawy z dnia 23 lutego 1991r. „o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. W toku tej sprawy przeprowadzono analizę akt Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie o sygn. Sr 219/46, w sprawie przeciwko Stanisławowi Sz., oskarżonemu o przynależność do nielegalnej wówczas organizacji Armii Krajowej. Ujawniono w nich wyjaśnienia składane przez pokrzywdzonego na rozprawie,  z treści których wynika, że wcześniejsze relacje złożone przez niego w trakcie śledztwa zostały przez przesłuchujących funkcjonariuszy UB wymuszone biciem.

W toku prowadzanego przez prokuratora IPN śledztwa przesłuchano w charakterze świadków synów pokrzywdzonego – Stanisława i Antoniego Sz., którzy potwierdzili, że ojciec zmarł wiele lat temu, gdy byli jeszcze dziećmi. Nie posiadali jednak żadnych informacji na temat przedmiotowego zdarzenia oraz działalności niepodległościowej pokrzywdzonego. Stanisław S. dodał jedynie, że jego matka, która również już nie żyje powiedziała mu kiedyś, iż ojciec działał w partyzantce. Na podstawie analizy zgromadzonych w nich dokumentów ustalono,   że pokrzywdzony został zatrzymany w dniu 10 stycznia 1946 r. przez funkcjonariuszy WUBP w Lublinie. Zarzucono mu przynależność do „nielegalnej organizacji AK, mającej na celu zagarnięcie władzy w Państwie Polskim”, a prokurator Wojskowej Prokuratury Rejonowej     w Lublinie zastosował wobec niego w dniu 22 stycznia 1946 r. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Zwrócić w tym miejscu należy uwagę na fakt, że składając wyjaśnienia w śledztwie Stanisław S. przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu twierdząc, że do organizacji AK zwerbował go Józef S. ps. „Jaszczur”.   Na rozprawie, odbywającej się przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Lublinie w dniu 8 maja 1946 r. Stanisław S. nie przyznał się do zarzutu oskarżenia i odwołał swoje wyjaśnienia ze śledztwa twierdząc, że złożył je „na skutek bicia przez przesłuchujących go funkcjonariuszy UBP”. Na kolejnej rozprawie w dniu 13 września 1946 r. oskarżony podtrzymał swoje wyjaśnienia. Wydanym tego samego dnia wyrokiem Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie uznał go winnym popełnienia zarzuconego mu przestępstwa i skazał na karę 2 lat więzienia.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, o spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 27 lutego 2019 r.

 

9. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na dokonanym w dniu 4 marca 1945 r. w Godowie, województwa lubelskiego, fizycznym i psychicznym znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem nad pozostającym w stosunku zależności zatrzymanym Antonim J., przez funkcjonariuszy Posterunku Milicji Obywatelskiej w Godowie, którzy przekraczając swoje uprawnienia torturowali go w nieokreślony bliżej sposób, powodując m. in. liczne obrażenia głowy,  a następnie przewieźli go do aresztu Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach, gdzie w dniu 7 kwietnia 1945 r. pokrzywdzony zmarł, przy czym czyn ten stanowił przestępstwo według polskiej ustawy karnej obowiązującej w czasie jego popełnienia i był poważnym prześladowaniem z powodu przynależności pokrzywdzonego do Armii Krajowej. ( S 71.2018.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności polegające na analizie dokumentów zespołu Związek Bojowników o Wolność i Demokrację Zarząd Wojewódzki w Lublinie, przekazanych przez Archiwum Państwowe w Lublinie, w których ujawniono pismo Stanisławy J. z dnia 2 kwietnia 1957 r. starającej się o przyznanie renty po zmarłym synu – żołnierzu AK – Antonim J. Z treści wskazanego dokumentu wynikało, że Antoni J. w dniu 4 marca 1945 r. wracał do domu po wizycie w urzędzie bezpieczeństwa   w Lublinie, gdzie ujawnił swoją wcześniejszą działalność partyzancką. Na drodze pomiędzy Bełżycami, a Chodlem został zatrzymany przez funkcjonariuszy Posterunku MO w Godowie. Po doprowadzeniu na ten posterunek pokrzywdzony był brutalnie torturowany przez funkcjonariuszy, po czym odwieziono go do aresztu PUBP w Puławach, gdzie w dniu 7kwietnia 1945 r. zmarł. Z dołączonego przez Stanisławę J. zaświadczenia lekarskiego z dnia 5 marca 1945 r. wynikało jednocześnie, że na skutek opisanego zdarzenia pokrzywdzony odniósł obrażenia głowy i klatki piersiowej, spowodowane przez liczne „razy” twardym, tępym narzędziem. W toku prowadzonego śledztwa ustalono, że pokrzywdzony zmarł bezdzietnie. Przesłuchano więc w charakterze świadków zstępnych jego rodzeństwa – Jana J., Sławomira M., Danutę B. oraz dalszego krewnego – Mieczysława J. Przesłuchani świadkowie potwierdzili podstawowe fakty związane z torturowaniem i śmiercią pokrzywdzonego. Jednakże nie byli oni w stanie wskazać żadnych okoliczności wskazujących na tożsamość sprawców pobicia i spowodowania śmierci Antoniego J. Kwerendy przeprowadzone  w Oddziałowym Archiwum IPN w Lublinie i w Archiwum IPN w Warszawie również nie przyniosły spodziewanych efektów.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 15 marca 2019 r.

 

10. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad zatrzymanymi: Władysławem M., Zygmuntem M., Czesławem Z., Marianem G. i Stanisławem S., przez okres bliżej nieustalony, w październiku 1945 r. oraz zabójstwa Stanisława S., w październiku 1945 r., w Mławie, województwa mazowieckiego, dokonanych przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Mławie, przy czym czyny te stanowiły poważne prześladowanie pokrzywdzonych  z powodu podejrzeń o współpracę z organizacją niepodległościową. ( S 35.2018.Zk )

Postępowanie zostało wszczęte na podstawie materiałów wyłączonych postanowieniem z innego śledztwa prowadzonego w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie w sprawie zbrodni komunistycznych będących zarazem zbrodniami przeciwko ludzkości, polegających na dokonywaniu zabójstw, bezprawnych pozbawień wolności oraz stosowaniu niedozwolonych metod śledczych wobec szeregu osób pokrzywdzonych w okresie od 1945 r. do 1949 r., przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Mławie.

Podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego były materiały, z których wynikało, iż zatrzymań pokrzywdzonych osób dokonano podczas akcji przeprowadzonej przez Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Mławie, podjętej w celu zatrzymania Henryka M., członka oddziału AK – WiN, dowodzonego przez Izydora B. Mężczyźni zostali zatrzymani w październiku 1945 r. w miejscowości Bronisław i jej okolicach. Następnie wszyscy zostali osadzeni w siedzibie aresztu PUBP w Mławie, gdzie byli szczegółowo przesłuchiwani. Podczas tych czynności funkcjonariusze znęcali się nad nimi fizycznie  i psychicznie, bili pokrzywdzonych, zgniatali im palce w drzwiach, ściągali paznokcie, wieszali nogami do góry i przypalali. Jak ustalono podczas pobytu w areszcie został najprawdopodobniej zamordowany Stanisław S., a pozostałych więźniów jeszcze  w październiku 1945 r. zwolniono. Przesłuchane w charakterze świadków osoby najbliższe dla pokrzywdzonych nie były w stanie wskazać żadnych okoliczności wskazujących na tożsamość funkcjonariuszy z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Mławie, którzy dopuścili się popełnienia czynów na szkodę Władysława M., Zygmunta M., Czesława Z., Mariana G. i Stanisława S. Kwerendy przeprowadzone w tym zakresie w Oddziałowym Archiwum IPN w Lublinie i w Archiwum IPN w Warszawie również nie pozwoliły na przeprowadzenie takich ustaleń.

W związku z tym, pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 26 marca 2019 r.

 

11. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad pozbawionym wolności Władysławem M., w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Radomiu, poprzez bicie pokrzywdzonego po całym ciele, w okresie od dnia 17 lutego 1947 r. do dnia 1 czerwca 1947 r. w Radomiu, województwa mazowieckiego, co stanowiło represje w związku z prowadzoną przez Władysława M. działalnością niepodległościową w Armii Krajowej. ( S 49.2018.Zk )

 

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności   w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. „o uznaniu     za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. Z analizy akt archiwalnych wynikało,  iż funkcjonariusze PUBP w Radomiu stosowali wobec Władysława M. niedozwolone metody śledcze. W czasie dochodzenia prowadzonego w okresie od dnia 17 lutego 1947 r. do dnia      1 czerwca 1947 r., niejednokrotnie brutalnie bili zatrzymanego po całym ciele. Z wyjaśnień złożonych na rozprawie w dniu 15 grudnia 1993 r. przez Stanisławę M. - wdowę po zmarłym Władysławie M. wynikało, że był on od dnia 17 lutego 1947 r. pozbawiony wolności z przyczyn politycznych w areszcie Miejskiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego  w Radomiu. Mąż został zatrzymany z powodu działalności w czasie okupacji niemieckiej  w Armii Krajowej. Władysław M. odbył przeszkolenie wojskowe w oddziale partyzanckim, służył w stopniu podporucznika. Następnie był więziony do dnia 1 czerwca 1947 r., a po zwolnieniu męża z aresztu Stanisława M. widziała na jego ciele obrażenia, w szczególności na plecach i nogach były wyraźne ślady po pobiciach. Z relacji Władysława M. wynikało,    że w czasie pobytu w areszcie był bardzo źle traktowany, brutalnie go bito. Nadmienić należy, że sam pokrzywdzony Władysław M. nie został w toku niniejszego śledztwa przesłuchany  w charakterze świadka -  zmarł w dniu 9 lipca 1973 r. Nadto z zeznań syna pokrzywdzonego – Krzysztofa M. wynikało, że rodzina ojca pochodziła ze wsi Ciepła pod Radomiem i zajmowała się prowadzeniem gospodarstwa rolnego. Krzysztof M. potwierdził, że w okresie okupacji niemieckiej Władysław M. był żołnierzem Armii Krajowej i posługiwał się pseudonimem „Korzeń”. Należał do oddziału partyzanckiego Antoniego H. pseudonim „Szary”. Po zatrzymaniu w miejscu zamieszkania Władysław M. został przewieziony do aresztu urzędu bezpieczeństwa na ul. Kościuszki w Radomiu, gdzie był więziony około pół roku. Zarzucono mu przynależność do Armii Krajowej, dręczono go psychicznie wyzywając od bandytów, a także stosowano wobec niego przemoc fizyczną, był brutalnie bity. Po zwolnieniu był w złym stanie fizycznym, wyglądał bardzo źle, był wychudzony i wycieńczony. Posiadał na ciele ślady pobicia w postaci siniaków i krwawych ran. Do zdrowia dochodził przez kilka miesięcy.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 28 marca 2019 r.

 

12. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej i zbrodni przeciwko ludzkości, polegającej na fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad pozbawionym wolności Adolfem Sz., w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Radomiu, poprzez bicie pokrzywdzonego po całym ciele, ubliżanie, przetrzymywanie w ciemnej piwnicy,  w okresie około 5 tygodni od daty zatrzymania tj. od dnia 7 sierpnia 1946 r. w Radomiu, województwa mazowieckiego, co stanowiło represje w związku z prowadzoną przez niego działalnością niepodległościową. ( S 50.2018.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. „o uznaniu     za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. Z analizy akt archiwalnych wynikało, że Adolf Sz. został zatrzymany i osadzony w areszcie PUBP w Radomiu w dniu 7 sierpnia 1946 r., z powodu przynależności do podziemnej organizacji niepodległościowej, a konkretnie         do Zrzeszenie Wolność i Niepodległość. Funkcjonariusze PUBP w Radomiu stosowali wobec pokrzywdzonego, w toku prowadzonego postępowania karnego, niedozwolone metody śledcze w postaci przemocy fizycznej, ubliżania i przetrzymywania w ciemnej piwnicy. Ustalono, iż Adolf Sz. zmarł. Zakresem przedmiotowym prowadzonego postępowania objęte zostały również osoby współoskarżone z Adolfem Sz., a mianowicie: Aleksander K., Zygmunt K. i Jerzy W. Spośród tych osób Adolfowi Sz., Jerzemu W. oraz Zygmuntowi K. zarzucono przynależność do oddziałów partyzanckich oraz posiadanie bez zezwolenia broni palnej. Zygmunt K. oraz Jerzy W. ponadto zostali oskarżeni o udział napadach zbrojnych. Aleksander K. stanął pod zarzutem udzielania pomocy oddziałowi partyzanckiemu i niezawiadomienia organów władzy o jego działalności.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 28 marca 2019 r.

 

13. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej i zarazem zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej w okresie dokładnie nieustalonym, pomiędzy dniem 12 lipca 1946 r.,  a dniem 7 marca 1947 r., w Chełmie, województwa lubelskiego, polegającej na fizycznym i psychicznym znęcaniu się w trakcie prowadzonego postępowania karnego, nad pozbawionym wolności Stanisławem K., przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, którzy w celu zmuszenia pokrzywdzonego do przyznania się do winy  i złożenia określonej treści wyjaśnień bili go i przetrzymywali w karcerze wypełnionym częściowo wodą, przy czym czyn ten stanowił represję z powodów politycznych. ( S 77.2018.Zk )

W toku prowadzonego śledztwa ustalono, iż w czasie wojny i po jej zakończeniu Stanisław K. zamieszkiwał wraz z rodziną w Rejowcu Fabrycznym, gdzie prowadził zakład kowalsko – ślusarski. Już w czasie wojny i okupacji związany był z partyzantką AK. Po zakończeniu wojny w dalszym ciągu utrzymywał kontakt z partyzantami. Stanisław K. miał broń – pistolet, który trzymał pod poduszką. Poza tym posiadał i czytał nielegalne pisma. Koledzy ostrzegali go, że może zostać aresztowany, ale odpowiadał, iż będzie bronił się w ten sposób, że prowadzi zakład i „przychodzą do niego różni ludzie”. Prawdopodobnie w sierpniu 1946 r. o godz. 4.00 pod dom podjechał samochód ciężarowy w całości wypełniony funkcjonariuszami UB z Chełma, którzy następnie aresztowali Stanisława K. Gdy pokrzywdzony protestował mówiąc, że już się ujawnił, jeden z funkcjonariuszy odparł,  że odpowie za działalność przeciwko władzy, po czym chwycił Stanisława K. za koszulę  i uderzył go w twarz. Pokrzywdzonego zawieziono do aresztu w Chełmie. W domu przeprowadzono rewizję, ale nic nie znaleziono. W czasie śledztwa Stanisław K. był wiele razy przesłuchiwany, a w czasie tych przesłuchiwań był bity i torturowany. Funkcjonariusze państwa komunistycznego przewieszali go przez drąg i bili po piętach. Trzymali go też w celi z wodą po kolana.

Świadek Krystyna R. – córka pokrzywdzonego zaznaczyła, że ojciec nie wymieniał żadnych nazwisk spośród sprawców. Wiosną następnego roku Krystyna R. wraz z matką  i rodzeństwem udała się do sądu w Chełmie, gdzie miała odbyć się rozprawa przeciwko ojcu. Do procesu jednak nie doszło – na korytarz wyszła jakaś kobieta, która oświadczyła,  iż rozprawa nie odbędzie się, a Stanisław K. został uniewinniony. Wkrótce potem rzeczywiście wrócił on do domu. Był w okropnym stanie – bardzo słaby, nie mógł chodzić, miał niesprawną prawą dłoń. Były na niej zmiany w postaci obrzęku, który nie ustąpił aż do śmierci. Zmarł w szpitalu w Chełmie w dniu 7 listopada 1951 r., a przed śmiercią chorował na gruźlicę, wątrobę, nerki i serce. Zdaniem świadka choroby te były skutkiem aresztowania, bowiem wcześniej był okazem zdrowia.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 15 kwietnia 2019 r.

 

14. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej i zarazem zbrodni przeciwko ludzkości, polegającej na fizycznym znęcaniu się, daty bliżej nieustalonej w 1947 r.,      do dnia 17 kwietnia 1947 r., w Radomiu, województwa mazowieckiego, nad pozbawionym wolności Tadeuszem R., poprzez uderzanie po całym ciele, topienie  i krępowanie kablami, przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego, przekraczających w ten sposób swoje uprawnienia, wykonujących czynności służbowe w toku śledztwa prowadzonego w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego   w Radomiu, zakończonego wydaniem wyroku przez Wojskowy Sąd Rejonowy  w Kielcach, co stanowiło represje w związku z prowadzoną działalnością charakterze niepodległościowym. (S 76.2018.Zk)

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności  w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. W toku prowadzonego śledztwa przeprowadzono analizę akt Wojskowego Sądu Rejonowego w Kielcach na sesji wyjazdowej w Radomiu  o sygn. Sr 520/46 prowadzanej przeciwko Marianowi K., Edwardowi O. i Tadeuszowi R., oskarżonym z art. 86 § 2 kk WP. Ustalono, iż czynności w ich sprawie wykonywali funkcjonariusze MO i UB o danych personalnych: Jan B., Jan Z., Jan G., Jan P., Zygmunt W., Władysław M., Józef B., Władysław B. Zapoznano się również z materiałami archiwalnymi dotyczącymi Jana P., Władysława M., Józefa B. i Jana Z. Uzyskano ostateczne wyniki kwerendy z Centralnego Archiwum Wojskowego i częściowe w Archiwum IPN. Ustalono,  iż pokrzywdzeni Tadeusz R. i Marian K.już nie żyją.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,   co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 03 czerwca  2019 r.

 

15. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego,         z Powiatowej Komendy Milicji Obywatelskiej i Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Siedlcach, którzy w celu uzyskania zeznań o określonej treści stosowali przemoc fizyczną w postaci bicia, wobec pozbawionego wolności Zygmunta D., w czasie śledztwa prowadzonego od dnia 7 marca 1946 r. do dnia 19 kwietnia 1946 r., przy czym czyn ten stanowił represje ówczesnej władzy wobec osób przynależnych do określonej grupy o innych poglądach społeczno - politycznych. ( S 52.2018.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu  za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Na podstawie analizy akt sprawy ujawniono okoliczności wskazujące na stosowanie przemocy fizycznej wobec pozbawionego wolności Zygmunta D. w postaci bicia przez funkcjonariuszy PUBP i jednostki milicji   w Siedlcach. Działania te podjęte były w celu uzyskania zeznań o określonej treści, w czasie śledztwa prowadzonego przeciwko Henrykowi P. i Franciszkowi K. Nadto na podstawie analizy tych materiałów archiwalnych ujawniono, że w toku przesłuchania przez sędziego Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie w dniu 25 września 1946 r. świadek Zygmunt D. odwołał wcześniejsze zeznania, które złożył podczas śledztwa. Stwierdził, iż obciążył oskarżonych Henryka P. i Franciszka K. wyłącznie na skutek bicia go przez funkcjonariuszy milicji i Urzędu Bezpieczeństwa.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 5 czerwca 2019 r.

 

16. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na znęcaniu się fizycznym i psychicznym nad zatrzymaną Barbarą N., w okresie pomiędzy październikiem 1951 r., a styczniem 1952r., w Lublinie, przez funkcjonariuszy z Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie, którzy w celu zmuszenia jej do ujawnienia określonych informacji, bili ją pięściami po głowie i kopali po całym ciele, przy czym czyn ten stanowił represję z powodów politycznych. ( S 48.2018.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia śledztwa stały się materiały przekazane przez Prokuraturę Regionalną w Krakowie z toczącego się przed Sądem Okręgowym w Krakowie postępowania o przyznanie Barbarze N. zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, powstałą w trakcie pozbawienia jej wolności, przez funkcjonariuszy WUBP w Lublinie. Z treści dołączonych dokumentów, zawierających m. in. zeznania złożone przez Barbarę N. wynikało, że w trakcie studiów na UMCS w Lublinie pokrzywdzona włączyła się w działalność organizacji  o charakterze antykomunistycznym. W październiku 1951 r. została zatrzymana przez funkcjonariuszy WUBP w Lublinie i umieszczona w areszcie przy ul. Chopina, gdzie przebywała do stycznia 1952 r. W tym okresie została poddana wielokrotnym przesłuchaniom, podczas których funkcjonariusze, żądając informacji na temat wspomnianej organizacji, znęcali się nad nią, bijąc ją pięściami po głowie i kopiąc po całym ciele.

Pokrzywdzona została przesłuchana w charakterze świadka i potwierdziła opisane powyżej fakty. Dodała, że w trakcie pozbawienia wolności nie przedstawiono jej żadnych zarzutów, ani nie wręczono żadnych dokumentów na piśmie. Była bita i kopana po całym ciele, podczas każdego z ponawianych co kilka dni przesłuchań, bowiem odmawiała udzielenia jakichkolwiek informacji na temat organizacji oraz nazwisk jej członków. Wybito jej dwa zęby, uszkodzono lewe ucho, zdeformowano kręgosłup oraz próbowano zgwałcić. Nadto jeden ze sprawców groził jej śmiercią, przystawiając do głowy pistolet. Pokrzywdzona zaznaczyła, że funkcjonariusze, którzy ją przesłuchiwali i stosowali opisane metody, zmieniali się.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 26 czerwca 2019 r.

 

17. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, popełnionej przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego  z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Mławie oraz w Warszawie, którzy przekroczyli swoje uprawnienia w ten sposób, że znęcali się fizycznie  i psychicznie nad zatrzymanym Stefanem K., m. in. rażąc go prądem w trakcie prowadzonego przeciwko niemu śledztwa, w okresie od zatrzymania pokrzywdzonego w dniu 24 października 1946 r. przez czas bliżej nieustalony, prawdopodobnie do kwietnia 1947 r., przy czym czyn ten stanowił represję ówczesnej władzy wobec osób przynależnych do określonej grupy o innych poglądach społeczno – politycznych. (S 55.2018.Zk )

Postępowanie zostało wszczęte na podstawie materiałów wyłączonych z innego śledztwa prowadzonego w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu  w Lublinie w sprawie zbrodni komunistycznych będących zarazem zbrodniami przeciwko ludzkości, polegających na dokonywaniu zabójstw, bezprawnych pozbawień wolności oraz stosowaniu niedozwolonych metod śledczych wobec szeregu osób pokrzywdzonych,  w okresie od 1945 r. do 1949 r., przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Mławie.

Podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego były materiały, z których wynikało,  iż zatrzymania pokrzywdzonego dokonano podczas akcji przeprowadzonej przez PUPB w Mławie, podjętej w celu ujęcia i aresztowania miejscowego prezesa PSL - Stefana K. Mężczyzna został zatrzymany w dniu 24 października 1946 r. wraz z innymi członkami PSL, w tym wiceprezesem zarządu tej partii – Józefem P. i osadzony w siedzibie aresztu PUBP w Mławie, gdzie był szczegółowo przesłuchiwany. Podczas tych czynności funkcjonariusze państwa komunistycznego znęcali się nad nim fizycznie i psychicznie, poprzez m. in. rażenie prądem podczas długotrwałych czynności z jego udziałem.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 25 lipca 2019 r.

 

18. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na znęcaniu się fizycznym i psychicznym  ze szczególnym okrucieństwem i biciu go po całym ciele, między innymi tłukiem do kartofli, rażeniu prądem, wbijaniu drzazgi pod paznokcie, w okresie od dnia 19 grudnia 1945 r. to jest dnia zatrzymania, w miejscowości Chodel, woj. lubelskiego, do najpóźniej 7 czerwca 1946 r., nad pozbawionym wolności, pozostającym w stosunku zależności i nie mogącym się przeciwstawić Wacławem S., w toku prowadzonego przeciwko niemu postępowania karnego, przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego   w Lublinie, w celu wymuszenia od Wacława S. przyznania się do stawianych zarzutów oraz złożenia określonych wyjaśnień. ( S 70.2018.Zk )

Podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego były materiały zespołu Związku Bojowników o Wolność i Demokrację Zarządu Wojewódzkiego w Lublinie przekazanych przez Archiwum Państwowe w Lublinie, w wyniku której ujawniono podanie Marianny S. starającej się o zaopatrzenie emerytalne po tragicznie zmarłym synu. W swoim piśmie Marianna S. wskazała, że Wacław S. - członek AK - w dniu 18 grudnia 1945 r. został zatrzymany przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego i osadzony w więzieniu na Zamku w Lublinie, gdzie przebywał do dnia 8 czerwca 1946 r. przechodząc w czasie śledztwa "straszne tortury". Tuż przed śmiercią, z powodu "odbitych" nerek i wyczerpania organizmu przeniesiono go do szpitala im. Jana Bożego w Lublinie, gdzie zmarł. W toku prowadzonego śledztwa poddano oględzinom materiały archiwalne sprawy karnej Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie dotyczącej Wacława S., przesłuchano  w charakterze świadka siostrzenicę Wacława S., Małgorzatę K. oraz Piotra K., który jest związany rodzinnie z Hieronimem Dekutowskim, ps. "Zapora" i od 1987 r. gromadzi archiwum związane z jego działalnością, pomagając żołnierzom i rodzinom żołnierzy "Zapory" w procesach odszkodowawczych i rehabilitacyjnych. Zwrócono się  do poszczególnych oddziałowych archiwów IPN i do Wojskowego Biura Historycznego o teczki personalne funkcjonariuszy, którzy brali udział w postępowaniu prowadzanym przeciwko Wacławowi S. Nadesłane akta zostały poddane oględzinom.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 29 lipca 2019 r.

 

19. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na zabójstwie Władysława B. – osoby związanej            z ruchem oporu wobec ówczesnej władzy, do którego doszło w dniu 09 maja 1945 r. w Sadach, województwa lubelskiego, przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego z Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Zamościu i funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej ze Skierbieszowa, przy czym czyn ten stanowił represję  z powodów politycznych. ( S 118.2018.Zk )

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego było pismo z Biura Badań Historycznych w Warszawie informujące o ujawnieniu w zasobie archiwalnym Archiwum Państwowego w Lublinie teczki z zespołu archiwalnego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację Zarządu Wojewódzkiego w Lublinie. Dokumenty te zawierały informację  o osobach zamordowanych przez funkcjonariuszy NKWD, UB i MO na terenie Lubelszczyzny.

W toku prowadzonego śledztwa, na podstawie przesłuchanych świadków, w tym Zofii Marianny J. - siostry pokrzywdzonego ustalono, że Władysław B. oraz Jan K. byli członkami oddziału Armii Krajowej pod dowództwem Józefa Ś. ps. „Ciąg”. Prawdopodobnie  do zabójstwa Władysława B. doszło na polu za budynkami gospodarczymi należącymi do rodziny K. Świadkiem zdarzenia mógł być - Jan K., który w tym dniu został aresztowany wspólnie z braćmi Władysławem i Stanisławem. Wszyscy aresztowani przebywali  w więzieniu w Zamościu. Tam byli torturowani. Sprawcami zabójstwa pokrzywdzonego prawdopodobnie byli milicjanci z Skierbieszowa.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 31 lipca 2019 r.

 

20. Śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej będącej jednocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości, polegającej na znęcaniu się fizycznym i psychicznym w Lublinie     i Lubartowie, w okresie bliżej nieustalonym, pomiędzy dniem 19 grudnia 1946 r., i nie później niż do dnia 27 marca 1947 r., nad pozbawionym wolności, pozostającym w stosunku zależności i nie mogącym się przeciwstawić Czesławem A., w toku prowadzonego przeciwko niemu postępowania karnego, przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie  i Lubartowiektórzy przekraczając swoje uprawnienia i stosując represje z powodu przynależności do organizacji WiN, bili go po całym ciele powodując obrażenia ciała oraz prowadzili przesłuchania w nocy. ( S 99.2018.Zk )

 

Podstawą prawną do wszczęcia postępowania przygotowawczego były czynności  w przedmiocie badania wyroków Sądów Wojewódzkich w sprawach o stwierdzenie nieważności orzeczeń sądowych na podstawie ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. „o uznaniu     za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”. Z analizy ujawnionych dokumentów,  w szczególności z treści uzasadnienia postanowienia byłego Sądu Wojewódzkiego IV Wydziału Karnego w Lublinie z dnia 19 maja 1997 r. o zasądzeniu na rzecz Czesława A. odszkodowania i zadośćuczynienia wynika, że w toku śledztwa funkcjonariusze państwa komunistycznego stosowali wobec niego niedozwolone metody śledcze.  Z dokumentacji procesowej wynikało, że Czesław A., został zatrzymany w dniu 19 grudnia 1946 r., podczas operacji wojskowej w Motyczu.

W toku śledztwa ustalono i przesłuchano w charakterze świadka Helenę A. żonę Czesława A., który zmarł w 2000 r. Mąż niewiele opowiadał o swojej przeszłości, został aresztowany  w dniu 19 grudnia 1946 r., gdzieś pod Bełżycami. Był wtedy ranny, ślad po ranie na nodze został mu na całe życie. Utkwił mu również w płucu pocisk, który nigdy nie został wydobyty. Do więzienia przewożono go w odkrytej ciężarówce, nie ubranego. Początkowo został umieszczony w jakimś karcerze na ulicy Krótkiej w Lublinie, później trafił do więzienia na Zamku w Lublinie. Mówił, że w czasie przesłuchań był bity, ale nie podawał szczegółów. Wspominał, że do jedzenia był tylko czarny chleb i kawa.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 21 sierpnia 2019 r.

 

 

Zbrodnie nazistowskie.

1. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej w nieustalonym okresie od kwietnia 1941 r. do maja 1945 r., w Majdanku Kozienickim, województwa lubelskiego oraz w miejscowościach na terenie III Rzeszy, polegającej na pozbawieniu wolności  i przesiedleniu Stanisława A., Józefa P. i Stanisława J. z ludności cywilnej obszaru okupowanego. ( S 59.2018.Zn )

Podstawą podjętych czynności były materiały przekazane przez byłą Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie. Ustalono, że Stanisław A., Józef P. i Stanisław J., w kwietniu 1941 r. stawili się do urzędu w Piaskach, skąd skierowano ich na roboty przymusowe do gospodarstwa rolnego położonego w Saksonii, najprawdopodobniej  w pobliżu miejscowości Zwickau. W 1943 r. Stanisław A. został zabrany ze wskazanego gospodarstwa przez nieustalonego żołnierza niemieckiego i od tego czasu nie są znane jego dalsze losy. Stanisław J. i Józef P. wrócili do swoich domów po zakończeniu wojny.

Podstawą zatrudnienia Polaków nie była w tych przypadkach umowa o pracę, a skierowanie wystawione przez Arbeitsamt. Następstwem opisanej sytuacji był praktycznie bezterminowy pobyt polskich robotników w Rzeszy. Od pracy w Niemczech, wywiezionych mogła wybawić jedynie choroba. Faktyczny czas pracy zatrudnionych w rolnictwie niemieckim robotników przymusowych kształtował się w granicach od 13 do 16 godzin na dobę. Niejednokrotnie praca ta odbywała się również w niedziele i święta. Za tę pracę Polacy otrzymywali wynagrodzenie w wysokości od 12 do 25 marek miesięcznie. Dotkliwe dla wywiezionych były przy tym trudności z wyżywieniem. Żywność otrzymywali oni w miejscu zatrudnienia i często była ona niskiej jakości, a nawet zepsuta. Teoretycznie robotnicy przymusowi mogli kupić sobie żywność za zarobione pieniądze, lecz otrzymywane wynagrodzenia były tak niskie, że faktycznie na to nie wystarczały.

W celu wyjaśnienia okoliczności popełnienia, ustalenia pokrzywdzonych i sprawców, zbrodni stanowiących przedmiot prowadzonego postępowania wykonano szereg czynności procesowych i pozaprocesowych, w tym rozpytania ludności przez funkcjonariuszy właściwych miejscowo jednostek Policji oraz specjalistyczne badania historyczne. W toku śledztwa zwrócono się do Archiwum IPN w Warszawie o odnalezienie wszelkich informacji dotyczących pozbawienia wolności Stanisława A., Józefa P. i Stanisława J.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 28 listopada 2018 r.

 

2. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego, zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, dokonanej w dniu 26 czerwca 1943 r.  w miejscowości Kolonia Borów, województwa lubelskiego, z naruszeniem prawa międzynarodowego, polegającej na zabójstwie Mariana Ch., spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 89.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie rozstrzelania przez żandarmerię niemiecką w 1943 r. na terenie Kolonii Borów, powiatu bełżyckiego, Mariana Ch. W toku prowadzonego przez prokuratora IPN śledztwa zdołano ustalić, iż latem 1943 r. w Kolonii Borów, niemieccy żandarmi z nieustalonej jednostki otoczyli zabudowania Mariana Ch. Gdy tenże wyszedł z mieszkania, żandarmi otworzyli do niego ogień z broni maszynowej, zabijając na miejscu, po czym odjechali w nieustalonym kierunku. Z uzyskanego odpisu skróconego aktu zgonu Mariana Ch. wynika, że zginął on w dniu w dniu 26 czerwca 1943 r., a jako miejsce zgonu wskazana została miejscowość Ratoszyn. Przesłuchany w charakterze świadka Aleksander Ch. – syn Mariana zeznał, że chociaż był obecny na miejscu zdarzenia, nie posiada wiedzy opartej na osobistych spostrzeżeniach, gdyż miał wtedy niecałe dwa lata. Tego dnia, to jest 26 czerwca 1943 r. był w domu w Kolonii Borów, pod opieką cioci. Z jej przekazu wynikało, że ojciec był partyzantem AK, w oddziale "Opala". Niemcy pojawili się nieprzypadkowo, gdyż znali jego imię i nazwisko. Świadek nie potrafił wskazać ich organizacyjnego przydziału, mówiło się, że mogli wchodzić w skład jakiegoś oddziału, który stacjonował w Chodlu. Napastnicy otoczyli ich dom rodzinny. Marian Ch. podjął próbę ucieczki, lecz gdy był już na zewnątrz, został postrzelony w nogi i upadł. Ciotka świadka widząc to wzięła rannego za rękę                 i wyprowadziła na drogę, gdzie napotkany tam Niemiec zwrócił się do niej w języku polskim, z pytaniem o nazwisko postrzelonego mężczyzny. Gdy kobieta w odpowiedzi podała nazwisko ojca, Niemiec podszedł do niego i po krótkiej rozmowie zastrzelił serią z karabinu w klatkę piersiową. W tym czasie ciotka wraz ze świadkiem ukryła się u sąsiadów, skąd obserwowała całe zdarzenie. Po zamordowaniu Mariana Ch. żandarmi zrobili rewizję w ich domu, prawdopodobnie niczego nie znajdując po czym wsiedli do samochodu i odjechali  w kierunku Bożechowa. Ojciec został pochowany w rodzinnym Ratoszynie.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 12 grudnia 2018 r.

 

3. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej w dniu 12 lipca 1943 r.,  w miejscowości Olszanki, województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie Andrzeja G., Jana G. i Pauliny C., spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez żandarmów niemieckich z posterunku w Chotyłowie. ( S 62.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie zabójstw rodziny G. i Pauliny C, do których doszło w dniu 12 lipca 1943 r. Jak ustalono sprawcami zbrodni mieli być żandarmi z posterunku w Chotyłowie. Jednak przesłuchana w charakterze świadka Marcela B. stwierdziła, iż zabójstw dopuścili się nieznani żandarmi z Miechowa. Niemcy mieli dopuścić się również przestępstw na terenie pobliskiej wsi Potok.

W toku postępowania prowadzonego przez byłą Okręgową Komisję w Lublinie przesłuchano w charakterze świadków Teodora C., Sergiusza N., Mikitę P., Karola A., Konrada C., Andrzeja G., Aleksandrę J., Piotra K., Olgę N., Pawła P. oraz Potapa S. Z relacji procesowych świadków wynikało, iż w dniu zdarzenia żandarmi, najprawdopodobniej z Chotyłowa, przybyli do wsi od strony Kodenia. Świadkowie wskazują, iż udali się oni w kierunku zabudowań mieszkalnych Pauliny C. Wówczas na jej posesji mieli przebywać bracia Jan i Andrzej G., którzy widząc nadchodzących żołnierzy, podjęli próbę ucieczki chcąc schować się w zbożu. Wówczas zostali zastrzeleni. Paulina C. zamordowana została na swojej posesji. Zdaniem świadków prawdopodobnym motywem zabójstwa był fakt, iż udzielali oni pomocy oddziałowi partyzantów radzieckich. Z relacji Andrzeja G. wynikało, iż w tym dniu pasł krowy. Gdy zauważył idących Niemców pobiegł do stryjka Andrzeja G., u którego wówczas znajdował się jego ojciec Jan G. Poinformował ich o powyższym fakcie. Ojciec nakazał powrócić mu do krów. W pewnej chwili usłyszał strzały. Na drugi dzień dowiedział się, iż ojciec ze stryjkiem próbowali uciekać i wówczas zostali zamordowani. W zabudowaniach gospodarczych zamordowana została Paulina C. Nikt ze świadków przesłuchanych w sprawie nie identyfikował w sposób szczególny sprawców zbrodni.

Na podstawie materiałów zgromadzonych w toku kwerendy akt zespołu Żandarmeria Lublin ustalono nazwiska 23 funkcjonariuszy z Posterunku Żandarmerii w Chotyłowie.  W dokumentacji dotyczącej funkcjonariuszy żandarmerii z Chotyłowa brak jest jakichkolwiek informacji dot. ich udziału w akcji w miejscowości Olszanka, gmina Kodeń.

Prokurator IPN przesłuchał w charakterze świadka Aleksego M., która zeznał, iż aktualnie i podczas okupacji mieszkał w Olszankach. Jego dom znajdował się w odległości około 500 metrów od zabudowań Pauliny C. Pewnego dnia podczas okupacji świadek usłyszał strzały z broni maszynowej. Po jakimś czasie poszedł w to miejsce. W rowie przy zabudowaniach Pauliny C. znajdowały się zwłoki zamordowanych Jana G., Pauliny C. oraz jej konkubenta Andrzeja G. Z relacji osób będących na miejscu zdarzenia dowiedział się, iż do wsi przyjechało około 50 Niemców. Otoczyli oni posesję. W tym czasie bracia G. podjęli próbę ucieczki w zboże, znajdujące się w pobliżu zabudowań. Podczas ucieczki zostali zastrzeleni. Następnie Niemcy zamordowali Paulinę C. Z relacji osób będących na miejscu zdarzenia wynikało, iż Niemcy podejrzewali zamordowanych o dokonanie kradzieży w mleczarni. Świadek osobiście nie widział sprawców zbrodni i nie potrafi ich zidentyfikować.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 13 grudnia 2018 r.

 

 

4. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej w latach 1942 - 1944,         w miejscowości Róża Podgórna, województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie kilkunastu mieszkańców tej miejscowości, spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 64.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie, podczas którego przesłuchano w charakterze świadków Władysława B., Jana Z., Władysława O., Piotra Ł., Janinę P., Bronisława S., Genowefę S., Janinę P. Z relacji procesowej złożonej przez te osoby wynikało, że we wsi Róża Podgórna, w okresie okupacji niemieckiej, popełnionych zostało szereg przestępstw przez funkcjonariuszy państwa niemieckiego. Świadkowie wskazali, iż zabójstw dokonywali żandarmi z posterunku  z Łukowa oraz z posterunku ze Stoczka Łukowskiego i z Garwolina. Niemcy mieli zabić Jana B. w dniu 20 listopada 1942 r., a w dniu 09 kwietnia 1943 r. Annę P. i jej pięcioletnią córkę Celinę. Żandarmi z posterunku ze Stoczka Łukowskiego mieli również pozbawić życia Jana Z. w dniu 11 stycznia 1943 r. oraz Jana Z. w dniu 12 lutego 1944 r. Nadto w dniu 11 stycznia 1943 r. doszło do zabójstwa Jana S., jego żony Zofii oraz 11 - miesięcznej córki Sabiny,  a w dniu 01 listopada 1942 r. Mariana O. Świadkowie wskazali, iż sprawcami tych zbrodni byli nieznani żandarmi ze Stoczka Łukowskiego. Funkcjonariusze państwa niemieckiego zatrzymali i aresztowali Wiktora Z., którego następnie przewieziono do aresztu w Garwolinie. Wiktor Z. nie wrócił już do domu. Z kolei żandarmi z posterunku z Łukowa zatrzymali Bronisława O. i przewieźli pokrzywdzonego do aresztu w tej miejscowości. Z zeznań przesłuchanego w sprawie świadka wynika, że w dniu aresztowania Bronisława O. żandarmi z Łukowa dopuścili się również zabójstwa Jana B. Nadto funkcjonariusze państwa niemieckiego zatrzymali i wywieźli w nieznane miejsce Mariana Z. i Jana P., którzy już  do domu rodzinnego nigdy nie powrócili.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 17 grudnia 2018 r.

 

5. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej najprawdopodobniej w dniu 03 stycznia 1942 r., we wsi Bordziłówkawojewództwa lubelskiego, polegającej na zabójstwie Zygmunta M. i Jana B. – mieszkańców tej miejscowości, spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez żandarmów niemieckich. ( S 63.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie rozstrzelania w 1941 r. przez żandarmerię niemiecką z Wisznic, mieszkańców wsi Bordziłówka Zygmunta M. i Jana B. W toku prowadzonego postępowania przesłuchano w charakterze świadków Stanisława P., Zofię B., Wacława K., Weronikę W.   Z relacji procesowych tych osób wynikało, że zdarzenie miało miejsce w dniu 03 stycznia 1942 r. Wówczas do wsi, około godziny 10, przyjechali prawdopodobnie żandarmi z Wisznic. Natomiast świadek Wacław K. zeznał, iż byli to żołnierze formacji niemieckiej zakwaterowani w budynku szkoły we wsi Rossosz. Aresztowali oni Zygmunta M., i Jana B.  Z kolei z zeznań Weroniki W. wynikało, iż Niemcy którzy przyjechali do wsi zażądali od jej męża pełniącego funkcję zastępcy sołtysa, aby wydał osoby udzielające pomocy partyzantom radzieckim. Gdy ten przeciwstawił się funkcjonariuszom państwa niemieckiego wówczas zatrzymani zostali Zygmunt M. i Jan B., a następnie rozstrzelani na gościńcu w kierunku miejscowości Łomazy.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 20 grudnia 2018 r.

 

6. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, dokonanej w dniu 21 stycznia 1944 r.   w Olszance, województwa lubelskiego, z naruszeniem prawa międzynarodowego, polegającej na zabójstwie Tadeusza R. oraz usiłowaniu dokonania zabójstwa Stanisława K., spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez nieustalonych funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 85.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie zamordowania Tadeusza R. w dniu 21 stycznia 1944 r. w Olszance, powiatu bychawskiego. W toku prowadzonego przez prokuratora IPN śledztwa zdołano ustalić, iż w godzinach rannych w dniu 21 stycznia 1944 r. do wójta Krzczonowa, dwoma samochodami przyjechało ośmiu Niemców. Wójt w rozmowie z nimi zorientował się, że planują aresztować Władysława N., ps. "Boruta" - Komendanta Placówki BCh w Olszance. Wójt próbował zatrzymać Niemców proponując śniadanie i za pośrednictwem gońca ostrzec mieszkańców, lecz goniec przybył na miejsce za późno. W tym czasie u części gospodarzy Olszanki kwaterował oddział partyzancki. Nie zastawszy w domu "Boruty" Niemcy zaczęli chodzić po okolicy i natknęli się na zbiegłego z obozu na Majdanku Rosjanina, który na ich widok zaczął uciekać. Gdy wojskowi otworzyli za nim ogień, partyzanci zorientowali się  o ich obecności. Wywiązała się strzelanina, w wyniku której zginął jeden żandarm,  a pozostali uciekli. Tego samego dnia wieczorem do Olszanki przyjechała ekspedycja wojskowa lub policyjna z bliżej nieustalonych formacji, najprawdopodobniej z jednostek       w Lublinie. Wójt Krzczonowa widząc wcześniej gromadzące się wojska wysłał kolejnego gońca do Olszanki, aby partyzanci nie podejmowali walki tylko zajęli się ewakuacją ludności. Dzięki temu większość mieszkańców z domostw, gdzie kwaterowali partyzanci zdołała uciec przed przyjazdem Niemców. W odwecie, w ramach odpowiedzialności zbiorowej, za pomoc udzielaną przez mieszkańców wsi podziemiu niepodległościowemu, okupanci spalili 10 gospodarstw oraz zabili Tadeusza R.

Przesłuchany w sprawie jeden ze świadków zeznał dodatkowo, że w czasie zdarzeń miał 10 lat i wiedzę o pacyfikacji Olszanki uzyskał z opowiadań dziadków. Gdy żołnierze palili gospodarstwa, dwóch mieszkańców Olszanki Tadeusz R. i Stanisław K. nie uciekli razem z pozostałymi mieszkańcami wsi. Niemcy ich wypatrzyli. Mężczyźni zaczęli uciekać w stronę sąsiedniej miejscowości Żukowa. Stanisław K., pomimo oddawanych w jego kierunku strzałów z broni palnej zdołał uciekł do lasu,  a Tadeusz R. już nie zdążył. Niemcy złapali go i zabili.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 21 grudnia 2018 r.

 

7Śledztwo w sprawie nazistowskich zbrodni wojennych stanowiących zbrodnie przeciwko ludzkości naruszające prawo międzynarodowe, popełnionych przez funkcjonariuszy III Rzeszy, w celu wyniszczenia narodu polskiego, polegających  na pozbawieniu wolności i zmuszeniu do nieodpłatnego wykonywania pracyw okresie bliżej nieustalonym od początku września 1944 r., przez okres jednego miesiąca w tzw. obozie fortyfikacyjnym w miejscowości Wola Solecka, województwa mazowieckiego,  w którym stosowano przemoc i dopuszczano się indywidualnych zabójstw więźniów oraz stworzono warunki życia grożące biologicznym wyniszczeniem ciała, m.in. poprzez niezapewnienie żywności, odpowiednich warunków higieniczno-sanitarnych, dostępu     do pomocy medycznej. ( S 93.2018.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie licznych zbrodni zabójstwa i znęcania się nad osobami narodowości polskiej więzionymi w obozie, który mieścił się w budynku szkolnym w Woli Soleckiej, powiatu lipskiego, w okresie od dnia 5 sierpnia 1944 r. do dnia 13 stycznia 1945 r.,  a popełnionych przez hitlerowski aparat obozowy. W toku prowadzonego przez prokuratora IPN śledztwa zdołano ustalić, iż prawdopodobnie na początku sierpnia 1944 r. został utworzony obóz fortyfikacyjny, który zlokalizowano w budynkach szkoły podstawowej, leśniczówki oraz na terenie gospodarstw mieszkańców Woli Soleckiej. Do obozu trafiali mężczyźni i kobiety z wysiedlonych wsi oraz okolicznych miejscowości, zatrzymywani w czasie łapanek. Przymusowi robotnicy byli dozorowani podczas pracy przez żołnierzy Wehrmachtu. Pracowali również nocą na terenie zaminowanym oraz ostrzeliwanym. Wobec słabszych bądź mniej wydajnych więźniów stosowana była przemoc fizyczna. Jak wynika   z zeznań przesłuchanych świadków dochodziło do indywidualnych zabójstw. Tego typu obozy powstawały w celu fortyfikowania linii frontu wschodniego, po ofensywie Armii Czerwonej na Ukrainie. W miarę przesuwania się frontu w głąb ziem polskich, budowa linii fortyfikacyjnych obejmowała kolejne tereny. W dniu 17 maja 1944 r. dowództwo okręgu wojskowego Generalnego Gubernatorstwa wydało tajny rozkaz w sprawie dostarczenia siły roboczej do wykonania robót fortyfikacyjnych na linii San - Wisła. Zgodnie z zarządzeniem władz wojskowych i administracyjnych do robót fortyfikacyjnych kierowane miały być osoby w wieku 16 - 60 lat, zarówno mężczyźni jak i kobiety. Jednak w rzeczywistości znalazły się    w nich zarówno dzieci jak i osoby powyżej 60 roku życia. Cały pas fortyfikacji na terenach Generalnego Gubernatorstwa podzielony został na pięć odcinków, przy czym na terenie dystryktu radomskiego, od wideł rzek Wisła – San do linii ujście Radomki i Okrzejki, znajdował się odcinek IV. Na terenie dystryktu radomskiego do budowy fortyfikacji planowano skierowanie 20.500 robotników. W wyniku zatrzymania się w sierpniu 1944 r. Armii Czerwonej na linii Wisłoka – Wisła, władze zmuszone zostały do opracowania nowych planów, które przewidywały budowę na tyłach frontu dwóch ufortyfikowanych  i zaminowanych linii, które miały zabezpieczyć pozostałe pod panowaniem niemieckim ziemie, przed ofensywą Armii Czerwonej. Organizatorem przymusowych obozów pracy były jednostki poszczególnych armii. Na przyczółku sandomierskim i na linii Wisły od Czyżowa – Chrapanowa po Jasieniec Solecki, obozy pracy tworzyły jednostki 4 Armii Pancernej.  Na liczącym ponad 60 km pasie powstało 18 obozów, w tym obóz w Woli Soleckiej.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 21 grudnia 2018 r.

 

 

8. Śledztwo w sprawie dokonanej w okresie 1939 – 1944 r. w miejscowości Stawy, województwa lubelskiego, stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego, zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, w postaci zabójstw dokonanych przez Niemców z nieustalonej z przydziału organizacyjnego jednostki, co najmniej 83 osób spośród ludności cywilnej terenu okupowanego. ( S 108.2018.Zn )

Materiał dowodowy został wyłączony z innego śledztwa prowadzonego w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie, w sprawie zbrodni popełnionych przez hitlerowców w latach 1939 – 1944 na terenie powiatu ryckiego.

W toku prowadzonych czynności uzyskano informacje o dokonanej w dacie bliżej nieustalonej w czerwcu 1943 r. w miejscowości Stawy, gmina Ryki, na terenie składnicy amunicji, zbrodni w postaci zabójstwa przez Niemców około 50 osób pochodzenia żydowskiego o nieustalonych personaliach, oraz dokonanej w dacie bliżej nieustalonej  w styczniu 1943 r. w tej miejscowości w składnicy amunicji, zbrodni w postaci zabójstwa przez Niemców około 13 osób pochodzenia żydowskiego o nieustalonych personaliach. Przedmiotem prowadzonego śledztwa objęto również czyn polegający na dokonanej w dacie bliżej nieustalonej w okresie 1939 – 1944 r. w miejscowości Stawy, na terenie składnicy amunicji, zbrodni w postaci zabójstwa przez Niemców około 20 osób pochodzenia żydowskiego o nieustalonych personaliach.

Przesłuchany w sprawie świadek zeznał, że w czasie okupacji pracował w składnicy amunicji w niemieckiej jednostce wojskowej w miejscowości Stawy, powiat Ryki. Wskazał,   że administrację składnicy stanowili żołnierze Wermachtu. Świadek zaznaczył, że widział zabójstwo dokonane przez Niemców na około 20 osobach pochodzenia żydowskiego. Nie potrafił podać daty zdarzenia stwierdzając, że pewnego dnia widziała właśnie grupę około 20 kobiet i mężczyzn, którzy stali nad wykopanymi uprzednio dołami. Po chwili usłyszał strzały. Bał się patrzeć w tamtą stronę i nie widział samego momentu zdarzenia. Inny świadek zeznał, że w czasie okupacji niemieckiej pracował w składnicy amunicji. Pracowali tam Polacy i Żydzi. Niemcy często dowozili również do pracy jeńców radzieckich. Mężczyzna zaznaczył, że był świadkiem jak w czerwcu 1943 r. Niemcy rozstrzelali około 50 mężczyzn pochodzenia żydowskiego, a następnie pochowani w rowach, stanowiących okopy z okresu działań wojennych z 1939 r. Ponadto widział jak Niemcy zabili 13 osób pochodzenia żydowskiego, do którego to czynu doszło w styczniu 1943 r.

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 19 grudnia 2018 r.

 

9. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w dniu 12 listopada 1943 r. w miejscowości Kępice, województwa mazowieckiego, polegającej na pacyfikacji wsi, podczas której zostali pozbawieni życia Józefy B., Józef S. i Wacław W. ( S 6.2019.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Kielcach prowadziła postępowanie, podczas którego zebrano materiał dowodowy w postaci protokołów przesłuchania w charakterze świadków mieszkańców wsi Kępice, którzy potwierdzili fakty związane z przebiegiem akcji przeprowadzonej przez funkcjonariuszy III Rzeszy, prawdopodobnie z jednostki żandarmerii w Kozienicach. Ustalono, że spośród zatrzymanych wówczas kilkunastu  mieszkańców wsi Kępice zostali pozbawieni życia poprzez rozstrzelanie Józef S. i Wacław W. Ponadto zostały podpalone zabudowania gospodarcze i mieszkalne należące do rodziny B., a następnie dokonano zabójstwa przebywającej wówczas w domu Józefy B. Wśród zatrzymanych mężczyzn znaleźli się Antoni W. i Jan O., którzy  w mieszkaniu ówczesnego sołtysa wsi Stanisława G. byli przesłuchiwani i poddawani torturom. Z zeznań Stanisława G.  – ówczesnego sołtysa wsi Kępice wynikało, że w dniu 12 listopada 1943 r. do wsi przyjechało kilkudziesięciu żandarmów z Kozienic i żołnierze wermachtu. Funkcjonariusze niemieccy otoczyli wieś Kępice i Przewóz. Zażądali od sołtysa listy mieszkańców, wypytując jednocześnie o rodziny A. i B. Żandarmerii z zażądał, aby siedmioletni syn świadka zaprowadził ich do domu rodziny B. Na miejscu Niemcy spalili zabudowania, nie pozwolili wyjść z mieszkania Józefie B., która spaliła się wewnątrz budynku. Następnie z listy zostały wyczytane nazwiska 17 mężczyzn, wśród których znaleźli się Józef Sz., Wacław W., Jan O. i Antoni W. Z przesłuchania świadka Antoniego R. wynikało, iż w czasie okupacji niemieckiej był naczelnikiem Ochotniczej Straży Pożarnej   w Sieciechowie. W dniu 12 listopada 1943 r. w godzinach rannych razem z zastępem około 20 strażaków udał się do Kępic, gdzie paliły się stodoła i obora w gospodarstwie rodziny B. Świadek widział jak jeden z żandarmów niemieckich oddał trzy strzały w tył głowy właścicielki gospodarstwa, która stała wówczas w drzwiach do domu. Gdy kobieta upadła na łóżko, Niemiec podpalił słomę na łóżku, a następnie wszedł po drabinie na strych i podpalił strzechę. Okoliczności te potwierdził, przesłuchany przez prokuratora IPN w charakterze świadka Józefy B. - wnuk Bogusław B. Wskazał on, że babcia została pobawiona życia  w czasie pacyfikacji wsi Kępice. Z relacji rodzinnych wynikało, że Józefa B. została żywcem spalona w swoim domu, który został podpalony przez żołnierzy niemieckich. Jednakże wszyscy świadkowie nie byli oni w stanie wskazać żadnych okoliczności wskazujących na tożsamość sprawców zabójstw. Kwerendy przeprowadzone w Oddziałowym Archiwum IPN w Lublinie i w Archiwum IPN w Warszawie również nie przyniosły spodziewanych efektów.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 25 kwietnia 2019 r.

 

 

10. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, daty bliżej nieustalonej, w grudniu 1943 r., we wsi Cisownik, województwa lubelskiego, polegającej na egzekucji dwunastu osób narodowości polskiej, przez nieustalonych funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 12.2019.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postepowanie w sprawie egzekucji dwunastu osób narodowości polskiej w grudniu 1943 r., we wsi Cisownik, powiatu łukowskiego. W toku postępowania przesłuchano w charakterze świadków Tadeusza W. oraz Szymona P. Z relacji procesowej świadków wynikało, iż we wczesnych godzinach rannych wieś Cisownik została otoczona przez żołnierzy niemieckich. Po chwili do wsi wjechali żołnierze, którzy nakazali mężczyznom, aby udali się do budynku szkoły. Wówczas zastrzelony został Stanisław D. W budynku szkolnym żołnierze przesłuchiwali zatrzymanych. Podczas czynności przesłuchania bito zatrzymanych kijami. Wieczorem członkowie niemieckiego oddziału wyjechali do miejscowości Krzywda, zabierając z sobą następujących mieszkańców wsi: Jana W., Jana D., Mieczysława D., Romana D., Piotra S., Wacława H., Franciszka O. oraz Edwarda S. Jak ustalono Edward S. został zastrzelony podczas próby ucieczki. Pozostali zatrzymani przewiezieni zostali do Radzynia Podlaskiego. Dalszych ich losów nie zdołano ustalić.

W toku podjętych przez prokuratora IPN czynności ustalono, iż Mieczysław D. został zamordowany podczas egzekucji więźniów na Majdanku w dniu 07 kwietnia 1944 r.  W więzieniu na Zamku zginął Roman D., a miało to miejsce w dniu 22 lipca 1944 r. Natomiast Franciszek O., po dwóch dniach pobytu, został zwolniony z więzienia na Zamku. Nadto stwierdzano, iż Jan W. został przewieziony do więzienia na Zamku w dniu 05 kwietnia 1944 r., a następnego dnia zwolniony. Natomiast podczas egzekucji więźniów na Majdanku   w dniu 07 kwietnia 1944 r.  zamordowany został także Jan W.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 28 kwietnia 2019 r.

 

11. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w dniu 22 lub 23 czerwca 1943 r., w miejscowości Modecin, powiatu mińskiego, województwa mazowieckiego, polegającej na pozbawieniu życia Wiktora B., w wyniku oddania strzału z broni palnej, przez funkcjonariusza państwa niemieckiego.    ( S 30.2018.Zn )

Podstawą wszczęcia postępowania przygotowawczego było zawiadomienie złożone przez Wojciecha C., z którego wynikało, iż w miejscowości Modecin, gmina Dobre, powiatu mińskiego, został zatrzymany w dniu 22 lub 23 czerwca 1943 r., przez funkcjonariuszy niemieckiej żandarmerii, mieszkaniec wsi – jego dziadek Wiktor B. Zawiadamiający zeznał, że od zatrzymanego żądano okazania dowodu osobistego. Z uwagi na brak dokumentu żandarm niemiecki oddał do dziadka strzał z broni palnej, pozbawiając go na miejscu życia. Fakt zabicia Wiktora B. został potwierdzony przez przesłuchanych w sprawie świadków oraz na podstawie uzyskanego aktu zgonu. Z opracowań historycznych wynikało, iż w dniu,  w którym został zamordowany Wiktor B., zginęli także inni mieszkańcy wsi Modecin, m. in. Feliks C. W śledztwie przesłuchano również córkę zamordowanego, a matkę zawiadamiającego o przestępstwie – Irenę C., wówczas 6 - letnie dziecko. Zeznała ona,  iż we wsi ktoś strzelił w kierunku żandarmów niemieckich. W wyniku tego zdarzenia Niemcy przeszukiwali wieś i bili młodą dziewczynę. Wiktor B. obawiał się, że bita była jego siostra Adela. Poszedł w kierunku jej posesji, ale gdy został zauważony przez Niemców zaczął uciekać. Ukrywał się na polu w życie, lecz został odnaleziony. Niemcy prowadzili  go w kierunku domu, ale po drodze jeden z nich oddając pojedynczy strzał pozbawił go życia. Podała, że prawdopodobnie tego samego dnia we wsi został jeszcze zabity przez Niemców mężczyzna o nazwisku C. W toku śledztwa przesłuchano Bogusławę T. z domu C. która zeznała, że w 1943 r. jej ojciec Felicjan C. został zastrzelony w Modecinie przez funkcjonariuszy gestapo. Podała, że rano przybyli na ich posesję funkcjonariusze w czarnych mundurach i zaczęli krzyczeć. Jej ojca zabrali do stodoły, a jej matka, ona i rodzeństwo, pozostali w domu. W stodle ojciec został dotkliwie pobity. Świadek, przebywając w domu, usłyszała pojedynczy strzał. Potem, ona i jej rodzina, dowiedzieli się od sąsiadów, że na polecenie Niemców zakopali oni ciało Felicjana C. w ogrodzie.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 30 kwietnia 2019 r.

 

12. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w dniu 10 marca 1943 r. w miejscowości Wojciechów, województwa lubelskiego, polegającej na zabójstwach Józefa S. i Jana S. spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez nieustalonych funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 15.2019.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie nazistowskiej zbrodni wojennej dokonanej w dniu 10 marca 1943 r. w Wojciechowie na osobach Jana i Józefa S. Przesłuchani w toku prowadzonego śledztwa świadkowie zeznali, iż Józef S. i Jan S. należeli do bliżej nieustalonego oddziału partyzanckiego, prawdopodobnie do BCh. W dniu 9 marca 1943 r. podczas wesela u Józefa W. w Zalesiu, gmina Bełżyce, zostali pobici i zatrzymani przez Niemców i towarzyszących im Polaków, a następnie przewiezieni do gmachu posterunku policji granatowej lub żandarmerii niemieckiej w Wojciechowie. Według niektórych wersji, najpierw trafili do siedziby posterunku w Bełżycach. Następnego dnia, tj. 10 marca 1943 r. rozstrzelano ich za budynkiem urzędu gminy w Wojciechowie. Z kolei rozstrzelania, według jednej wersji dokonali niemieccy żandarmi, według innej, policjanci granatowi z Wojciechowa.

W toku podjętych przez prokuratora IPN czynności ustalono, iż Stanisław M. – jeden z Polaków pomagający Niemcom - został zatrzymany przez UB w Lublinie w dniu 6 września 1949 r. w związku z podejrzeniem o współpracę z niemieckim okupantem jako granatowy policjant, a następnie skazany na dożywotnie więzienie. Z kolei Ignacy C. – Polak narodowości żydowskiej - miał zostać zatrzymany 7 października 1949 r. przez PUBP w Kłodzku. Podejrzewano, że jako policjant granatowy na terenie powiatu Lublin współpracował z niemiecką żandarmerią biorąc udział w łapankach ludności żydowskiej  i polskiej, którą następnie rozstrzeliwano. Według tej dokumentacji zmarł w dniu 13 stycznia 1970 r.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 28 maja 2019 r.

 

 

13. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w nieustalonym bliżej czasie w listopadzie 1942 r.w miejscowości Zawadów, województwa lubelskiego, polegających na zabójstwie nieustalonego, zbiegłego z niewoli niemieckiej jeńca sowieckiego, przez funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 19.2019.Zn )

W toku prowadzonego śledztwa, na podstawie zeznań przesłuchanych świadków ustalono, iż daty bliżej nieustalonej do Zawadowa przybyło trzech nieznanych, umundurowanych  w zielone mundury funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. Niemcy prowadzili ze sobą, zatrzymanego w okolicy wsi, zbiegłego z niewoli, nieustalonego jeńca sowieckiego. Funkcjonariusze próbowali ustalić gdzie zatrzymany jeniec spał i kto we wsi ewentualnie udzielił mu pomocy. Po rozmowie w zabudowaniach rodziny J. funkcjonariusze niemieckiego państwa nazistowskiego wyprowadzili zatrzymanego mężczyznę za stodołę rodziny J. i tam go zastrzelili. Zwłoki zamordowanego zakopano na polu. Po wojnie szczątki zabitego jeńca ekshumowano i przeniesiono na nieznany cmentarz. 

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 24 czerwca 2019 r.

 

14. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w czasie bliżej nieustalonym jesienią 1942 r. w Ksawerynowiewojewództwa lubelskiego, polegających na zabójstwach rolnika Jana P., spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez funkcjonariusza niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 24.2019.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie powieszenia jesienią 1942 r., w Ksawerynowie, tamtejszego rolnika Jana P. W toku postępowania prowadzonego przez byłą Okręgową Komisję w Lublinie przesłuchano w charakterze świadków Stanisława P., Aleksandra S. oraz Jana Edmunda L. Z relacji procesowej świadków wynikało, iż do zdarzenia doszło jesienią 1942 r. Jan P. mieszkaniec wsi Ksawerynów, pomimo polecenia władz niemieckich nie udał się do wsi Lisikierz, aby przedstawić dokumentację dotyczącą kontyngentu. Po kilku dniach pojechał     do Garwolina, gdzie został zatrzymany. Po kilku kolejnych dniach został przewieziony         do posterunku żandarmerii w Żelechowie i tam powieszony.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 24 czerwca 2019 r.

 

15. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w czasie bliżej nieustalonym, w 1943 r. w Paczkowiewojewództwa lubelskiego, polegających na zabójstwach poprzez rozstrzelanie rolnika Wacława S., spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez funkcjonariusza niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 25.2019.Zn ).

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie rozstrzelania Wacława S., w Paczkowie, powiatu łukowskiego, do którego doszło w 1943 r. W toku postępowania prowadzonego przez byłą Okręgową Komisję w Lublinie przesłuchano w charakterze świadków Władysława G., Józefa Mariana G., Bolesława Jana C. oraz Pelagię Wiktorię K.. Z relacji procesowej świadków wynikało, iż nieustaleni żołnierze formacji niemieckiej, prawdopodobnie „Sschutzpolizei”,  aresztowali pokrzywdzonego oraz Mariana W. Wspólnie udali się w kierunku wsi Ciechomin. Przechodząc przez pobliski lasek Wacław S., został zastrzelony. Nie zdołano ustalić jakichkolwiek informacji o dalszych losach Mariana W.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 25 czerwca 2019 r.

 

 

16. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w dniu 21 lipca 1943 r., w Ciechankach, województwa lubelskiego, polegających na zabójstwie Władysława M., spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 18.2019.Zn )

W toku prowadzonego śledztwa, na podstawie zeznań przesłuchanych świadków ustalono,  iż wieczorem w dniu 21 lipca 1943 r., mieszkaniec wsi Ciechanki Władysław M. ze swoich zabudowań udał się w pobliże lasu, gdzie przy drodze rosło drzewo z uschniętą gałęzią.Po odcięciu tej gałęzi około godziny 22.00 Władysław M. ruszył z gałęzią w kierunku swoich zabudowań. Idącego drogą, w kierunku wsi pokrzywdzony spostrzegł nieustalony oddział umundurowanych funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. Jeden z nich miał wezwać Władysława M. do zatrzymania się, a kiedy ten nie zastosował się do tego plecenia, miał strzelić w jego kierunku z broni maszynowej. Jak wynikało z zeznań siostry pokrzywdzonego na jego zwłokach zauważyła ona ślady wskazujące na to, że ranny Władysław M. został dobity strzałem z pistoletu w głowę oraz, że ciało jego było kłute bagnetem. Po zamordowaniu Władysława M. funkcjonariusze niemieckiego państwa nazistowskiego wezwali do siebie strażników wiejskich. W ten sposób ustalili kto został zabity i polecili pilnowanie zwłok zabitego mężczyzny do rana. Następnie Niemcy udali się do zabudowań jednego z rolników, który furmanką miał ich odwieźć do Łęcznej.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 26 czerwca 2019 r.

 

17. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w nieustalonym bliżej czasie w listopadzie 1942 r.w miejscowości Zawadów, województwa lubelskiego, polegających na zabójstwie nieustalonego, zbiegłego z niewoli niemieckiej jeńca sowieckiego, przez funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. ( S 19.2019.Zn )

W toku prowadzonego śledztwa, na podstawie zeznań przesłuchanych świadków ustalono, iż daty bliżej nieustalonej do Zawadowa przybyło trzech nieznanych, umundurowanych  w zielone mundury funkcjonariuszy niemieckiego państwa nazistowskiego. Niemcy prowadzili ze sobą, zatrzymanego w okolicy wsi, zbiegłego z niewoli, nieustalonego jeńca sowieckiego. Funkcjonariusze próbowali ustalić gdzie zatrzymany jeniec spał i kto we wsi ewentualnie udzielił mu pomocy. Po rozmowie w zabudowaniach rodziny J. funkcjonariusze niemieckiego państwa nazistowskiego wyprowadzili zatrzymanego mężczyznę za stodołę rodziny J. i tam go zastrzelili. Zwłoki zamordowanego zakopano na polu. Po wojnie szczątki zabitego jeńca ekshumowano i przeniesiono na nieznany cmentarz. 

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 27 czerwca 2019 r.

 

18. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w dniu 2 marca 1944 r., w Wisznicach, województwa lubelskiego, polegającej na pozbawieniu życia 30 mężczyzn przywiezionych z więzienia w Białej Podlaskiej, przez funkcjonariusza państwa niemieckiego. ( S 4.2019.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie dokonanej w dniu 2 marca 1944 r. w Wisznicach publicznej egzekucji, w przebiegu której zastrzelono 30 mężczyzn przywiezionych z więzienia w Białej Podlaskiej oraz w sprawie innych zbrodni popełnionych przez żandarmów niemieckich stacjonujących w Wisznicach.

Po przeanalizowaniu zebranych w śledztwie dowodów, wydawnictwa byłej Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce „Rejestr miejsc i faktów zbrodni popełnionych przez okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich w latach 1939 - 1945. Województwo bialskopodlaskie” oraz informacji przedstawionych przez historyk tut. Komisji - ustalono,  że we wskazanym śledztwie wyjaśnić należy okoliczności zbrodni nazistowskiej dokonanej   w dniu 2 marca 1944 r. w Wisznicach i polegającej na rozstrzelaniu z karabinów maszynowych, w publicznej egzekucji, 30 więźniów, przywiezionych samochodami ciężarowymi z Białej Podlaskiej. Udało się ustalić nazwiska ofiar egzekucji i w niektórych przypadkach inne bliższe dane osobowe. Nadto przedmiotem prowadzonego śledztwa objęte zostaną czyny polegające na dokonanym, daty bliżej nieustalonej, w areszcie żandarmerii   w Wisznicach zabójstwie mężczyzny o nazwisku N. i jego syna oraz dokonanym przez żandarma niemieckiego, daty bliżej nieustalonej, na placu przed posterunkiem żandarmerii    w Wisznicach zabójstwa nieustalonego studenta pochodzącego z Rososza, jak również dokonanym przez żandarmów z Wisznic, daty bliżej nieustalonej, w pobliżu pracującego       na polu Jakuba W., zabójstwa nieustalonej kobiety narodowości żydowskiej, która niosła  w worku kartofle. W toku śledztwa ujawniono również materiały dotyczące dokonania przez żandarma niemieckiego, daty bliżej nieustalonej wiosną 1943 r., zabójstwa nieustalonej kobiety narodowości żydowskiej.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,  co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 28 czerwca 2019 r.

 

19. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, w czasie bliżej nieustalonym zimą 1942 r. w miejscowości Niedźwiadywojewództwa lubelskiego, polegających na zabójstwach trzech mężczyzn Franciszka M., Aleksandra B. i Szczepana P., spośród ludności cywilnej obszaru okupowanego, przez funkcjonariusza żandarmerii niemieckiej. ( S 22.2019.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postępowanie w sprawie egzekucji trzech mężczyzn – rolników z Niedźwiady – Franciszka M., Aleksandra B. i Szczepana P., dokonanej przez oficera żandarmerii niemieckiej, zimą 1942 r. W trakcie postępowania do wskazanego śledztwa dołączono materiały innych postępowań prowadzonych przez byłą Okręgową Komisję, a mianowicie egzekucji dwóch rolników – Piotra C. oraz Antoniego K., dokonanej przez oddział żandarmerii niemieckiej,      w dniu 19 stycznia 1942 r. w Brzeźnicy Książęcej, pow. lubartowskiego oraz zabójstwa 55 – letniej Tatiany B., dokonanego przez oddział żandarmerii niemieckiej, w styczniu 1942 r.,  w Zabielu, powiatu lubartowskiego, jak również egzekucji Wincentego K. oraz Michała Ż., dokonanej przez żandarmerię niemiecką, jesienią 1942 r., w Brzeźnicy Książęcej, powiatu lubartowskiego. Materiał dowodowy zawierał również informacje na temat pacyfikacji ludności żydowskiej zamieszkałej w Brzeźnicy Książęcej, pow. lubartowskiego, przeprowadzonej przez Niemców w listopadzie 1942 r.

W toku dotychczasowych czynności przesłuchano kilkoro świadków, w tym córkę Szczepana P. – Mariannę P., a z uzyskanych zeznań wynikało, iż powodem egzekucji wskazanych rolników był fakt, że pokrzywdzeni nie wywiązywali się z obowiązkowych dostaw kontyngentowych. Jednym ze sprawców zbrodni miał być żandarm o imieniu lub nazwisku H. Do akt dołączono też odpisy aktów zgonu dot. Aleksandra B., Franciszka M., Szczepana P., Piotra C., Antoniego K., Wincentego K. i Michała Ż.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 12 lipca 2019 r.

 

20. Śledztwo w sprawie stanowiącej pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni wojennej i zbrodni przeciwko ludzkości, popełnionej na rękę władzy państwa niemieckiego, daty bliżej nieustalonej, w kwietniu 1941 r., we wsi Wólka Cichomskiej, województwa lubelskiego, polegającej na rozstrzelaniu ośmiu mężczyzn o nieustalonej tożsamości, przez funkcjonariusza państwa niemieckiego. ( S 13.2019.Zn )

Była Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie prowadziła postepowanie w sprawie rozstrzelania w kwietniu 1941 r. w Wólce Cichomskiej, pow. Łuków ośmiu młodych mężczyzn o nieustalonych nazwiskach. W toku postępowania przesłuchano    w charakterze świadków Henryka K., Władysława Z., Henryka C., Jana Tadeusza M. Z relacji procesowych świadków wynikało, iż do zdarzenia doszło rankiem 26 kwietnia 1944 r. Wówczas do wsi przybyli żandarmi w liczbie około 15 osób, którzy zgromadzili mężczyzn    w wieku od 16 lat. Następnie dowódca nakazał, aby wszyscy wylegitymowali się posiadanymi kenkartami. Nazwiska osób sprawdzał z zapiskami z listy. Z grupy wybrał ośmiu mężczyzn - Kazimierza K., Stanisława P. s. Tomasza, Stanisława P. s. Ignacego, Mariana W., Wacława W., Piotra S., Franciszka S. i Kazimierza W. Wskazani odprowadzeni zostali do pobliskiego lasu, gdzie zostali zamordowani podczas egzekucji, strzałem w plecy. Zwłoki pochowane zostały na miejscu zdarzenia.

W toku podjętych przez prokuratora IPN czynności ustalono, iż zdarzenie miało miejsce, nie w dacie wskazanej przez świadków, lecz w kwietniu 1941 r. Pokrzywdzeni wyprowadzeni zostali do lasku znajdującego się obok wioski i tam zamordowani. Z polecenia Niemców pochowani zostali we wspólnej mogile. Rodziny zamordowanych, bez wskazania daty, przewiozły ciała ofiar na cmentarz parafialny w Wilczyskach. Zabójstwo niniejsze było odwetem za zabicie żołnierza niemieckiego naprawiającego linie telefoniczna oraz spalenie samochodu. Zdołano również stwierdzić, iż w egzekucji udział brali żandarmi z Żelechowa.

Pomimo podjętych w tym kierunku czynności, materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób,               co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 31 lipca 2019 r.

 

Inne zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości i zbrodnie wojenne.

                                                                                         

1. Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa, polegającej na zabójstwach szesnastu funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i dwudziestu ośmiu osób cywilnych, dokonanych przez członków Ukraińskiej Powstańczej Armii, w dniu 25 marca 1945 r. w Kryłowie, województwa lubelskiego. ( S 9.2015.Zi )

W toku prowadzonego postępowania ustalono, że w dniu 1 czerwca 1940 r., rozkazem Komendanta Żandarmerii Dystryktu Lubelskiego majora Hanzoga, w Kryłowie powołany został posterunek tak zwanej pomocniczej policji ukraińskiej. Obsada posterunku początkowo wynosiła 4 osoby, zaś docelowo miała wynosić 10. Wśród nich znajdował się ówczesny mieszkaniec Kryłowa Piotr ( Pietia ) M. Funkcjonariusze policji pomocniczej ściśle współpracowali z okupantem hitlerowskim. Po wkroczeniu wojsk radzieckich na teren Lubelszczyzny w 1944 r. funkcjonariusze posterunku wstąpili do Ukraińskiej Powstańczej Armii. W dniu 25 marca 1945 r., we wczesnych godzinach rannych do Kryłowa przybył oddział UPA dowodzony przez Mariana Ł. ps. „Jahoda” lub „Czernik”, który zajął wieś wystawiając posterunki na jej obrzeżach. Członkowie UPA przebrani w mundury Armii sowieckiej podeszli pod posterunek Milicji Obywatelskiej. Wprowadzili w błąd funkcjonariuszy MO udając żołnierzy sowieckich eskortujących rzekomo zatrzymanego, którym był Piotr M. Działając w błędzie, co do tożsamości członków UPA, funkcjonariusze MO wpuścili ich do pomieszczeń posterunku. Sprawcy obezwładnili wszystkich milicjantów znajdujących się na terenie posterunku, skrępowali im ręce i kazali położyć się na podłodze   w pozycji „na brzuchu”. Sprawcy do posterunku wprowadzili mjr Stanisława B., pseudonim „Ryś”, dowódcę Batalionów Chłopskich z okresu II wojny światowej, zatrzymanego wcześniej w jednym z domostw w Kryłowie. Został on postawiony w rogu sali, zdjęto          mu płaszcz i buty a następnie znęcano się nad nim bijąc po twarzy. Leżących na podłodze         i skrępowanych funkcjonariuszy MO sprawcy rozebrali z odzienia i butów. Następnie dokonali na nich egzekucji, zabijając strzałami z broni palnej 16 milicjantów. Rannych dobijano. Jeden z funkcjonariuszy, który przeżył, rozpoznał czterech sprawców z imienia         i nazwiska, wśród nich wspomnianego Piotra M. Świadek stwierdził, iż spośród napastników był on najaktywniejszy. Nadto na terenie wsi członkowie UPA dokonali kolejnych zabójstw, tym razem 28 cywilnych mieszkańców Kryłowa. Pozbawili ich życia strzałami z broni palnej. Następnie pod posterunek podjechały furmanki, powożone przez zmuszonych do tego, polskich gospodarzy. Sprawcy na furmanki załadowali zatrzymanych, skrępowanych mieszkańców Kryłowa. Na jednej z furmanek umieszczony został mjr Stanisława B. Jak zeznał jeden ze świadków, mjr Stanisława B. leżał na słomie na furmance konwojowanej przez czterech członkowie UPA. Jest to ostatnia dostępna, bezpośrednia relacja dotycząca losów mjr Stanisława B. Miał on – jak wynika z późniejszych, zasłyszanych przez poszczególnych świadków przekazów - być przez pewien czas przetrzymywany przez członków UPA w warunkach urągających godności ludzkiej. W takich warunkach został w bestialski sposób zamordowany w nieustalonym dotąd miejscu. Prawdopodobnie  do zabójstwa doszło we wsi Liski Waręskie lub Uhrynów.

W toku prowadzonego śledztwa zapoznano się z szeregiem dokumentów archiwalnych  w szczególności aktami postępowań karnych, dokumentami sporządzonymi przez MBP, WUBP, UBP i KBW oraz publikacjami naukowymi dotyczącymi działalności UPA na terenie powiatu hrubieszowskiego. Czynności te zmierzające do ujawnienia osobowych źródeł dowodowych, pozwoliły na ustalenie aktualnego miejsca zamieszkania szeregu osób, które zamieszkiwały w Kryłowie i w okolicach. Osoby te przesłuchane zostały w charakterze świadków. W ramach międzynarodowej pomocy prawnej wystąpienie z wnioskiem  o dokonanie czynności śledczych na terytorium Niemiec i Ukrainy zmierzających do ustalenia czy Piotr M. żyje i ewentualnie wskazania jego aktualnego miejsca zamieszkania. W tym zakresie nie zdołano ujawnić jakiegokolwiek materiału dowodowego, który pozwoliłby  na stwierdzenie, iż Piotr M.  nie żyje. Nie ustalono także aktualnych losów mieszkańców wsi Kryłów, którzy współdziałali w zabójstwie.

W śledztwie ustalono, iż Marian Ł. zginął w dniu 17 września 1945 r. podczas potyczki  z Wojskiem Polskim we wsi Żniatyn. Aleksander W. ps. „Huczawa” - żołnierz sotni Jahody, skazany został przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie w dniu 31 grudnia 1948 r.,  na karę śmierci, a następnie wraz z aktami sprawy deportowano go do ZSRR. Aleksander W. został oskarżony o udział w mordzie w Kryłowie.

W związku z pismem Janusza R., w którym poinformował o prawdopodobnym miejscu pochowania zwłok zamordowanego Stanisława B. pseudonim „Ryś” dokonano oględzin obszaru lasu państwowego Nadleśnictwa Mircze oraz przeprowadzono badania metodą chemiczną zawartości fosforanów w glebie w miejscach ujawnionych podczas czynności oględzin. Celem tych badań było stwierdzenie czy w jamach wskazanych w odczycie georadaru znajdują się szczątki organiczne. Czynności te dały wynik negatywny. W śledztwie w dalszym ciągu kontynuowane są czynności zmierzające do ustalenia bezpośrednich lub pośrednich świadków zdarzenia, do których następnie odbierane są relacje procesowe. Na bieżąco weryfikowanie i sprawdzane są informacje o miejscach prawdopodobnego pochówku zamordowanego Stanisława B. Nadto przeprowadzono weryfikacje materiału archiwalnego uzyskanego z Archiwum Państwowego w Lublinie w zakresie przedmiotu prowadzonego śledztwa.

Ponownie dokonano badań przy pomocy georadaru, których wynik również tym przypadku był negatywny. Wobec bezskuteczności tych przedsięwziąć, Sąd Rejonowy  w Hrubieszowie, działając na wniosek prokuratora Oddziałowej Komisji w Lublinie, uznał Piotra M. za zmarłego, przyjmując jako datę śmierci dzień 26 lutego 1946 r. Tego dnia najprawdopodobniej zginął on w starciu zbrojnym z jednostkami NKWD.

W dniu 29 grudnia 2017 r. zakończono śledztwo w sprawie i umorzono postępowanie karnego przeciwko ustalonemu sprawcy czynów – Piotrowi M., wobec stwierdzenie jego śmierci, przyjmując – za Sądem Rejonowym w Hrubieszowie – jako datę śmierci sprawcy dzień 26 lutego 1946 r. W pozostałym zakresie zakończono postępowanie przygotowawcze wobec niewykrycia sprawców czynów.

 

2. Śledztwo w sprawie stanowiących pójście na rękę władzy państwa niemieckiego zbrodni przeciwko ludzkości, inspirowanych i tolerowanych przez żołnierzy Armii Czerwonej i funkcjonariuszy NKWD, popełnionych przez obywateli polskich narodowości ukraińskiej, polegających na zabójstwach osób duchownych, członków Towarzystwa Świętego Franciszka Salezego: Stefana F., Mikołaja K. proboszcza Witolda M., a także organisty Władysława W. i sołtysa Bolesława P., do których doszło w dniu 25 września 1939 r., w pobliżu miejscowości Dub, pow. Zamość, województwa lubelskiego. ( S 23.2018.Zi )

Do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie wpłynęło pismo Józefa M., zawierające wniosek o przeprowadzenie postępowania karnego  w sprawie zabójstwa kleryków Stefana F. i Mikołaja K., którego sprawcami mieli być nacjonaliści ukraińscy, a nie jak do tej pory uznawano żołnierze Armii Czerwonej.

Przesłuchany w charakterze świadka zawiadamiający zeznał, że zbrodni w dniu 25 września 1939 r. w pobliżu miejscowości Dub dokonali miejscowi mieszkańcy narodowości ukraińskiej, podburzani przez syna popa. W ten sposób osoby te udzieliły pomocy Armii Czerwonej i ochotniczej Milicji. Józef M. nie był bezpośrednim świadkiem tych wydarzeń, natomiast prowadzi badania naukowe dotyczące represji stosowanych przez Ukraińców wobec duchowieństwa obrządku łacińskiego w latach 1939 - 1947, na południowo - wschodnich terenach II Rzeczypospolitej. Na podstawie tych badań świadek ustalił między innymi, że w pierwszych dniach września 1939 r., prawdopodobnie trzej lub czterej klerycy, członkowie Towarzystwa Świętego Franciszka Salezego, z powodu zbliżających się wojsk niemieckich na polecenie władz zakonnych, udali się z Oświęcimia bądź Krakowa na wschód kraju. W zamyśle chodziło o to, żeby młodzi mężczyźni uniknęli represji ze strony Niemców   i podjęli walkę czy też pracę lub naukę na Kresach Wschodnich. Po drodze dwaj z nich  Stefan F. oraz Mikołaj K. zatrzymali się w miejscowości Dub, gdzie przygarnął i zaopiekował się nimi tamtejszy proboszcz - Wiktor M. Proboszcz często udzielał pomocy rannym żołnierzom wycofujących się wojsk polskich. Z ustaleń Józefa M. wynikało, że we wrześniu 1939 r. w Dubie przebywali żołnierze polscy z różnych jednostek. Kiedy w tej miejscowości pojawili się Sowieci, przy kościele pomiędzy nimi, a wojskiem polskim doszło do wymiany ognia. Po zakończeniu potyczki, na plebanię przyszli żołnierze sowieccy razem z Ukraińcami i komunistyczną tzw. Milicją z czerwonymi opaskami. Świadek zetknął się z pisemnymi relacjami, w których pojawiała się osoba bliżej nieustalonego syna duchownego prawosławnego przewodzącego tej grupie Ukraińców i podburzającego przeciwko księdzu Wiktorowi M. Zatrzymanie księdza i kleryków na plebanii było następstwem złego nastawienia Ukraińców, wykorzystujących obecność Armii Czerwonej. Duchownych, a także organistę Władysława W. oraz kowala i zarazem sołtysa Bolesława P., sprawcy uprowadzili i w pobliżu Lasu Cześnickiego, po torturach, zamordowali. Dopiero po wycofaniu się Sowietów, około sześć tygodni po morderstwie, zwłoki zostały odnalezione i pochowane na miejscowym cmentarzu.

Jedyny ustalony bezpośredni świadek tamtych wydarzeń Franciszek K. zeznał, że w chwili wybuchu II wojny światowej był mieszkańcem Kazimierówki położonej kilka kilometrów    od Duba. Daty dokładnie nie pamiętał, ale w 1939 r., uczestniczył w mszy odprawianej w parafii Dub przez tamtejszego proboszcza. W pewnym momencie podeszło do proboszcza trzech mężczyzn z czerwonymi opaskami na rękach, wzięli go pod ręce i zaprowadzili  do "organistówki" znajdującej się po drugiej stronie drogi. Świadek pamiętał, że razem z księdzem w budynku tym przetrzymywano miejscowego sołtysa, wikarego i organistę. Nazwisk ich nie znał, gdyż nie był mieszkańcem Duba. Z tego, co później dowiedział się      od innych ludzi, proboszcz i pozostali zakładnicy zostali poprowadzeni do lasu w Cześnikach, tam byli torturowani, a następnie zastrzeleni i zakopani. Franciszek K. nie był w stanie wskazać sprawców zabójstw. Nieżyjący już Edwin B. z Duba opowiadał mu, że mężczyźni, którzy zatrzymali proboszcza i pozostałych pokrzywdzonych pochodzili z sąsiednich miejscowości: Kotlic i Przewala. Na temat walk pomiędzy wojskami polskimi i sowietami     w okolicach Duba świadek nie posiadał żadnych informacji. Zeznał, iż po jakimś czasie zwłoki ofiar zamordowanych w dniu 25 września 1939 r. wykopano i przeniesiono  na cmentarz w Dubie.

Zebrany w sprawie materiał dowodowy nie pozwolił na ustalenie tożsamości sprawców zbrodni dokonanych w dniu 25 września 1939 r. w pobliżu miejscowości Dub. Nie zdołano pozytywnie zweryfikować danych sprawców, które pojawiły się w literaturze źródłowej. W wyniku podjętych czynności potwierdzono, że mieszkaniec Kotlic - Kazimierz P., opuścił te tereny wraz z Armią Czerwoną w październiku 1939 r., ale materiał dowodowy, który umożliwiałby przypisanie mu odpowiedzialności za udział w mordzie proboszcza parafii Dub i pozostałych zakładników, był zdecydowanie niewystarczający i pozbawiony procesowych walorów. 

Materiał dowodowy zebrany w niniejszej sprawie nie pozwolił na wskazanie odpowiedzialności konkretnych żyjących osób, co spowodowało konieczność zakończenia śledztwa w dniu 29 sierpnia 2018 r. 

 

 

 

do góry