Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW - 17-19 grudnia 2003 r.

KRÓTKO:

  • Moją ambicja jest, aby w Szczecinie powstał oddział Instytutu Pamięci Narodowej - zapewnił w środę dziennikarzy na konferencji prasowej w tutejszym Urzędzie Miejskim prezes IPN prof. Leon Kieres. Kieres przyjechał do Szczecina na obchody 33 rocznicy tragicznych wydarzeń Grudnia 1970 roku. Otworzył też wystawę, na którą złożyły się m.in. unikalne, odkryte niedawno w archiwach IPN w Poznaniu, zdjęcia z tamtych dni, zrobione przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, z ich oryginalnymi podpisami. "Będzie ten oddział w Szczecinie bez względu na to, czy będę miał na to pieniądze, czy nie. Jeżeli pan minister (minister sprawiedliwości - PAP) zdecydował się na utworzenie tu Sądu i Prokuratury Apelacyjnej, a te decyzje są już pewne, bo przewidziane są na to środki, ja mam obowiązek utworzenia oddziału" - powiedział szef IPN.
    („Kieres: moją ambicją jest, aby w Szczecinie powstał oddział IPN” , „W Szczecinie uczczono rocznicę wydarzeń Grudnia 1970” SerwisPAP 17.12.2003)
     

  • W ciągu pół roku do sądu ma trafić akt oskarżenia przeciw prokuratorom, którzy w stanie wojennym utrudniali postępowanie w sprawie śmierci górników z kopalni "Wujek" - poinformował we wtorek szef pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej prof. Witold Kulesza. Uczestniczył on w uroczystościach 22. rocznicy pacyfikacji katowickiej kopalni. Jak dotąd podejrzanymi w tej sprawie są dwaj b. prokuratorzy wojskowi. Trzeciemu, z powodu złego stanu zdrowia, nie przedstawiono jeszcze zarzutów. "W ciągu sześciu miesięcy prokurator IPN przewiduje skierowanie aktu oskarżenia przeciwko nim - powiedział prof. Witold Kulesza. - To owi prokuratorzy, konfrontowani dziś z zarzutami udzielenia pomocy bezpośrednim sprawcom zabójstw w uniknięciu odpowiedzialności karnej, to oni wykonywali wolę ówczesnego państwa tolerowania tej zbrodni" - dodał.
    („Kulesza:w ciągu pół roku oskarżenie ws. matactw przy >Wujku<” Serwis PAP, „22 lata od tragedii w Wujku” Rzeczpospolita „22 rocznica Wujka” Gazeta Wyborcza, 17.12.2003 r., „kto strzelał w kopalni >Wujek<?” Dziennik Łódzki 16.12.2003 r.)
     

  • Zarzuty fizycznego i moralnego znęcania się w 1948 r. nad trzema przesłuchiwanymi członkami tajnej organizacji młodzieżowej "Skrusz kajdany" przedstawił łódzki IPN 78-letniemu Janowi M., b. funkcjonariuszowi UB w Kraśniku. Łódzki IPN ustalił, że podczas śledztwa funkcjonariusze UB z Jarocina i Kraśnika stosowali podczas przesłuchań niedozwolone metody śledcze wobec czterech byłych członków organizacji "Skrusz Kajdany" z Jarocina (czwarty zmarł przed rozpoczęciem śledztwa). Podstawą zarzutu są zeznania pokrzywdzonych i oględziny akt sądowych z lat 40. - poinformowała w środę PAP prok. Anna Gałkiewicz, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi.
    („IPN postawił zarzuty wobec b. funkcjonariusza UB z Kraśnika” SerwisPAP 17.12.2003 r)
     

  • "Mam wrażenie, że lista ofiar Grudnia '70 na Wybrzeżu na pewno jest większa" - powiedział we wtorek w Gdańsku wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Krupski, gość seminarium "Grudzień 1970 - zbrodnia nierozliczona", zorganizowanego w ramach obchodów rocznicy tragicznych wydarzeń sprzed 33 lat." Choć z drugiej strony nie przyjmuję stanowiska niektórych osób, że były to setki zabitych" - dodał. Według oficjalnych danych podczas krwawych pacyfikacji w Gdyni, Gdańsku, Szczecinie i Elblągu w grudniu 1970 roku zginęły co najmniej 44 osoby, a ponad 1160 zostało rannych. Od wiosny do grudnia 1981 r. Krupski był koordynatorem kilkuosobowej grupy Komisji Historycznej przy Zarządzie Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność", zbierającej wspomnienia od uczestników wydarzeń w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu. Podczas stanu wojennego udało się te dokumenty zachować. W 1986 r. ukazały się one jako książka "Grudzień 1970" w paryskiej "Kulturze".
    („Wiceprezes IPN: Lista ofiar Grudnia 70 jest większa” SerwisPAP 16.12.2003 r., „IPN: ofiar było więcej” Nasz Dziennik, „Lista ofiar Grudnia 70 większa” Gazeta Prawna 17.12.2003 r. )
     

  • W gmachu Sejmu odbyło się wczoraj seminarium poświęcone pamięci Józefa Franczaka ps. "Lalek", ostatniego żołnierza polskiego podziemia niepodległościowego. Ukrywał się on aż do śmierci poniesionej z rąk SB w 1963 r. Sesję poświęconą najdłużej ukrywającemu się partyzantowi podziemia zorganizował parlamentarny zespół ds. kombatantów i tradycji niepodległościowych. W ten sposób uczcił 40. rocznicę jego śmierci. - Był symbolem tego, co już zostało zniszczone, czyli podziemia niepodległościowego - powiedział o "Lalku" dr Stanisław Poleszak z lubelskiego oddziału IPN, przedstawiając jego sylwetkę. Władze komunistyczne dokładały wielu starań, próbując pojmać Franczaka - organizowały obławy, przeczesywały wieś po wsi w rejonie przypuszczalnego pobytu ukrywającego się partyzanta. Komunistyczne służby wpadły na jego ślad w październiku 1963 r. ZOMO i SB okrążyły wieś, gdzie przebywał "Lalek". Uciekającego Franczaka dosięgły kule bezpieki. Na jego grobie rodzina umieściła napis: "Poświęcił życie za wolność Ojczyzny, której nie doczekał".
    („Ostatni żołnierz”, Nasz Dziennik 17.12.2003 r.)
     

  • Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej z niepokojem, ale i oburzeniem obserwuje poczynania posłów z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, zmierzające do unicestwienia działalności Instytutu Pamięci Narodowej. Taki bowiem efekt przyniosłoby uchwalenie projektu tak znacznego obcięcia - i tak przecież skromnego, bo co roku po kawałku obcinanego - funduszu IPN.
    („Apel o zachowanie pamięci narodowej” Rzeczpospolita 18.12.2003r.)
     

  • Sześciu oficerów milicji i zomowców zgodnie twierdziło wczoraj przed stołecznym Sądem Okręgowym, że nie widzieli, by ktoś bił Grzegorza Przemyka. Wszyscy byli w krytycznych chwilach w komisariacie, gdzie maturzysta został śmiertelnie pobity.
    („Sześć razy nie widziałem” Rzeczpospolita 18.12.2003 r.)
     

  • Dziś Sąd Rejonowy w Katowicach rozpatrzy wniosek IPN o tymczasowe aresztowanie Salomona Morela, byłego komendanta obozu pracy UB w Świętochłowicach (Śląskie). Następnym krokiem będzie wystąpienie o ściganie go listem gończym i o ekstradycję z Izraela, gdzie żyje od blisko dziesięciu lat. Prowadzone obecnie przez IPN śledztwo przeciwko Morelowi to kolejna próba postawienia go przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Kilka tygodni temu prokurator Andrzej Majcher z oddziału IPN w Katowicach przedstawił Morelowi zarzuty popełnienia zbrodni komunistycznej, uznawanej za zbrodnię przeciwko ludzkości. Morel ma też odpowiedzieć za stworzenie w obozie w Świętochłowicach tak złych warunków, że spowodowały one śmierć ponad półtora tysiąca więźniów. Prokurator zarzuca byłemu komendantowi, iż działał w celu wyniszczenia więźniów. (...)Czy są szanse na to, aby Izrael wydał swego obywatela? Prokurator Andrzej Majcher nie chce spekulować na temat szans na ekstradycję Salomona Morela. Zauważa jednak, że mając postawiony zarzut zbrodni przeciwko ludzkości, Morel jest pierwszy raz ścigany na całym świecie.
    („Droga do ekstradycji Morela” Rzeczpospolita 19.12.2003 r.)
     

  • Sąd Okręgowy w Warszawie przychylił się do wniosków obrońców osób oskarżonych o masakrę robotników Wybrzeża w grudniu 1970 r. i zdecydował o przesunięciu terminu rozpatrzenia petycji prokuratury o ograniczenie liczby szeregowych świadków do osób bezpośrednio związanych z ośrodkami decyzyjnymi tej tragedii. Według prokuratury, zmniejszenie liczby świadków przyspieszy proces, który toczy się już od ponad dwóch lat. Sąd przesunął termin rozpatrzenia petycji prokuratora Bogdana Szegdy - ma to nastąpić dopiero w przyszłym roku. Prokurator Szegda wnioskował o ograniczenie liczby przesłuchiwanych osób z tysiąca do ok. 150 najważniejszych świadków, w tym o przesłuchanie jednego nowego - Lecha Wałęsy.
    („Przyśpieszyć proces” Nasz Dziennik, „Lech Wałęsa będzie świadkiem” Rzeczpospolita 19.12.2003 r.)
     

  • W białostockim sądzie miał być wczoraj ogłoszony wyrok w sprawie apelacji złożonej przez Pawła T., byłego pracownika UB, skazanego w lutym br. na 2,5 roku więzienia. Jednak zamiast ogłosić wyrok, sąd postanowił wznowić proces. Prokurator przedstawił nowe dowody w sprawie - tzw. księgę kontrolną osób aresztowanych przez PUBP w Ełku w latach 1947-1954 oraz sprawozdania i raporty szefa UB w Ełku za 1950 r. Do 13 stycznia 2004 r. oskarżony i jego obrońcy mają zapoznać się z tymi dokumentami.
    („powrót na lawę oskarżonych” Nasz Dziennik 19.12.2003 r.)
     

  • Wykluczając legalizację „Solidarności”, Mieczysław Rakowski już na etapie tworzenia swojego gabinetu podjął próbę pozyskania poparcia hierarchii kościelnej. Cztery wysokie stanowiska zaoferował osobom ze środowisk związanych z episkopatem (...) Rakowski nie był przeciwnikiem okrągłego stołu . dowodzi tego jego postawa w czasie sporów wewnętrznych w PZPR, do jakich doszło w następnych miesiącach w związku z rozpoczęciem rozmów z opozycją (...) – Chcielibyśmy powodzenia okrągłego stołu (...) ale jeśli Wałęsa i jego grupa odrzuci naszą propozycję, my również odniesiemy swojego rodzaju sukces w świadomości społecznej – mówił 21 października 1988 r. podczas rozmowy z Michaiłem Gorbaczowem. Oceniał równocześnie: - Odnowienie „Solidarności” oznaczałoby nasz koniec. (Fragment książki „Reglamentowana rewolucja...” Antoniego Dudka)
    („O co gotów był modlić się Rakowski” Gazeta Polska, nr51/2003r.)
     

  • Kilka dni przed Wigilią 1981 r. w Katowicach oraz w innych miejscach Polski, po cichu, pod czujnym okiem tajnej policji, odbyły się pogrzeby górników zabitych 16 grudnia tamtego roku w kopalni „Wujek” w Katowicach. Był stan wojenny. Pogrzebom towarzyszył strach i przerażenie, potęgujące samotność rodzin. Okazało się jednak, że zachowała się dokumentacja tamtych wydarzeń - zdjęcia z pogrzebów oraz tajne raporty funkcjonariuszy SB. Jest także zdjęcie pierwszego krzyża, który już 17 grudnia 1981 r. został postawiony na miejscu tragedii. Po kilku godzinach, w nocy, został zniszczony przez tzw. nieznanych sprawców. Materiały, które publikujemy jako pierwsi, znalazłem w zasobach katowickiego oddziału IPN. Zdjęcia przeleżały w zamkniętych kopertach ponad 20 lat. Zrobili je z ukrycia funkcjonariusze SB, towarzyszący żałobnym konduktom. Nie wiemy, jak miały być wykorzystane. Czy były jeszcze jedną formą upamiętnienia zwycięstwa nad górnikami z „Wujka”? A może miały służyć do dalszego tzw. rozpracowywania operacyjnego osób, które zdecydowały się uczestniczyć w ostatniej drodze swych bliskich? – pisze Andrzej Grajewski.
    („Oznaczyli tę czarną ziemię” Gość Niedzielny nr 51/2003 r.)
     

  • Konferencja IPN „Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża”. Odtworzenie historii Wolnych Związków Zawodowych pozwoli lepiej zrozumieć fenomen „Solidarności” – jej ówczesny sukces, ale również dzisiejszą jej porażkę, choć – miejmy nadzieję – nie klęskę (...) Nie zgadzam się z Lechem Wałęsą, ze SB udało się nas podzielić. To nie SB! Podzielił nas fundamentalnie „okrągły stół” – który był sprzeniewierzeniem „Solidarności” – mów Krzysztof Wyszkowski (...) Służbie Bezpieczeństwa, ale i ludziom nielojalnym z naszego własnego środowiska udało się tak pokierować pamięć społeczną, tak posterować świadomością społeczną – jak już wspominał prof. Kieres - że stanęli na czele „Solidarności” i podpisali z komunistami zdradziecki układ. Ten układ trwa do dziś.
    („U źródeł >Solidarności<” Głos nr 51/2003 r.)
     

  • Dekret o stanie wojennym, uchwalony 12 grudnia 1981 roku różni się jednym artykułem od dekretu opublikowanego 17 grudnia w dzienniku ustaw – odkrył Paweł Piotrowski historyk z wrocławskiego IPN. W pierwotnej wersji władze komunistyczne chciały mieć możliwość internowania niewygodnych księży i usuwania ich z kościelnych stanowisk.
    („Zadekretowany szantaż” Słowo Polskie Gazeta Wrocławska 12.12.2003 r.)
     

  • Po 12 latach były esbek stanie przed sądem za pobicie. To odprysk dużego śledztwa, które toczy się we wrocławskim IPN w sprawie zatrzymań uczestników solidarnościowych demonstracji Był 31 sierpnia 1982 roku. Z wrocławskich ulic zomowcy wyłapywali uczestników demonstracji, a na Politechnice Wrocławskiej kilku młodych naukowców podsłuchiwało milicyjne radiostacje. Siedzieli sobie w Instytucie Telekomunikacji i Akustyki i podsłuchiwali milicyjne linie radiowe. Nagle wpadli do nich esbecy. Zanim zatrzymali jednego z nich, Mariana K., dotkliwie go pobili. Jeden z esbeków uderzył go tak mocno w twarz, że złamał mu szczękę. Tomasz Rojek, naczelnik oddziałowej komisji i szef prokuratorów we wrocławskim IPN, powiedział nam, że na ślad tej sprawy natrafiono przy okazji innego toczącego się od roku postępowania przeciwko byłym milicjantom. Chodzi o demonstrację „Solidarności” 31 sierpnia 1982 roku. Wówczas ZOMO zatrzymało kilkaset osób. Byli wśród nich uczestnicy demonstracji, ale i przypadkowi przechodnie. A jedynym kryterium zatrzymywania i bezprawnego przetrzymywania tych osób były brudne ręce. Bo kto miał brudne ręce - dla zomowców oznaczało, że rzucał kamieniami.
    („Kto ma brudne ręce” Gazeta Wyborcza Wrocław 13/14.12.2003 r.)
     

  • Bogdan Borusewicz - marszałek województwa, legenda „Solidarności” - ma iskry w oczach, gdy spogląda na maszynę drukarską i sterty pożółkłych kartek papieru. Rozgląda się po piwnicy, w której 15 lat temu ostatni raz drukował bibułę. Diabeł, a tym bardziej esbek nie domyśliłby się, że w piwnicy domu przy ul. Piotrkowskiej w Małym Kacku drukowano w najczarniejszym czasie stanu wojennego nielegalne wówczas książki, gazety i ulotki, czyli tzw. bibułę. Mało tego - żaden milicyjny pies nie wywąchałby wejścia do piwniczki, w której Bronisław Sarzyński, pseudonim „Mateusz”, drukował nielegalne wydawnictwa. Świat za ścianą. Drukarnia została przygotowana z zachowaniem najwyższego kunsztu konspiratorskiego - maszyny, papier, stół zecerski i wszystko, co potrzebne do druku, znajdowało się w skrytce za betonową ścianą. - Żeby wejść do środka, trzeba było znać patent - mówi Bogdan Borusewicz, który wczoraj (czyli dwa dni przed 22. rocznicą ogłoszenia stanu wojennego) zdekonspirował drukarnię. - W ścianie widać mutry. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak elementy półki. Tylko jedna z nich jest kluczem, umożliwiającym wejście. Trzeba ją delikatnie przyciągnąć do siebie i lekko przekręcić.
    („Tak rodziła się bibuła” Gazeta Wyborcza Trójmiasto, „Cichy konspirator” Dziennik Bałtycki + Wieczór Wybrzeża 12.12.2003 r.)
     

  • Wiele lat minęło od tamtego tragicznego zdarzenia. Tkwi ono w pamięci rodzin żołnierzy, którzy ponieśli śmierć w czołgu jadącym w kolumnie z Elbląga do Gdańska przez most na rzece Linawie. Pozostałym o dramacie przypomina ustawiony przy moście krzyż, na którym widnieją nazwiska ofiar i palące się często pod krzyżem znicze. W wojskowych kronikach zdarzenie zapisane jest lakonicznie. Można w nich przeczytać, że miało miejsce 16 grudnia 1981 roku w godzinach porannych. W czołgu, który spadł z mostu do rzeki Linawa zginęło 4 żołnierzy, stanowiących załogę czołgu. Zginęli: dowódca czołgu kpr. podchor. (podporucznik) Marian Pudlak, działonowy kpr. (sierż.) Wiesław Stankiewicz, kierowca mechanik st. szer. (sierż.) Roman Tofiluk i ładowniczy st. szer. (sierż.) Henryk Krosno. Stopnie wojskowe podane w nawiasach nadane zostały żołnierzom pośmiertnie. Jeden z nich, Wiesław Stankiewicz, był elblążaninem, pozostali pochodzili z innych miejscowości. Gdański oddział Instytutu Pamięci Narodowej nie prowadził żadnych badań dotyczących tego zdarzenia. Tragiczna historia czołgu i jego załogi miała szansę ujrzeć światło dzienne dzięki Markowi Formeli, który będąc dyrektorem gdańskiego ośrodka TVP zdecydował o rozpoczęciu prac nad dokumentem przybliżającym tę historię.
    („Grudniowe krzyże” Głos Wybrzeża 12/14.12.2003 r.)
     

  • Polska wystąpiła do Kostaryki o ekstradycję Bohdanausa Kozija. Instytut Pamięci Narodowej oskarżył go o zamordowanie w 1943 r. 15 Żydów w miejscowości Łysiec, leżącej wówczas w Polsce. Kostaryka zgodziła się wydać zbrodniarza, zanim minister Kurczuk podpisał wniosek ekstradycyjny .
    („Kozij, czyli Koziy” Czas nr 51-52/2003)
     

  • Po latach odnalazłem komunistycznego sędziego, który skazał mojego ojca. Ale co mógłbym uczynić poza opublikowaniem jego nazwiska. Pochodzę z rodziny, którą przez dziesięciolecia dotykały komunistyczne prześladowania. (...) dziś w przekonaniu , że i mój ojciec, i ja mieliśmy rację, utwierdzają mnie m.in. materiały publikowane przez Instytut Pamięci Narodowej, w tym dokumenty dotyczące procesu mojego ojca. Opublikowanie prawdy - to chyba jedyna sprawiedliwość, jaką można oddać temu dzielnemu człowiekowi i jaką można wymierzyć jego oskarżycielom. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że działacze SLD, dążąc do faktycznej likwidacji Instytutu, sami przyznają, iż nadal solidaryzują się z tamtymi oprawcami – pisze Benedykt Czuma działacz opozycji niepodległościowej współtwórca Solidarności w Łodzi.
    („Nie chcę się mścić” Newsweek nr 51-52/2003 r)
     

  • - Pytają o wzorce postaw prospołecznych nie miałem na myśli polityków, ale osoby, organizacje, od których można się uczyć tego, co nazywa Pan „obywatelskimi cnotami.” Tego co, jak Pan pisze, tworzy charakter państwa. – Tu z przykładami jest lepiej. Jest masę wartościowych ludzi, wykonujących świetną robotę. Pewnie mam wymienić? Prof. Andrzej Zoll, Leon Kieres, Ojciec Zięba, Irena Koźmińska... Mnóstwo organizacji pozarządowych. Rozmowa z Tomaszem Lisem z TVN
    („Co z tą Polską?” Gazeta Krakowska 12.12.2003 r.)
     

  • W sobotę po mszy św. w intencji ojczyzny w Bazylice oo. Jezuitów przy ul. Kopernika 26 odbył się Apel Poległych przy tablicy pamięci ofiar stanu wojennego. Ułożono krzyż z gałęzi choiny, harcerze ZHR palili pochodnie, składano kwiaty. Nad grupą uczestników widniał m.in. transparent Zarządu Regionu Małopolska NSZZ "Solidarność '80", głoszący, iż "Kończy się era gangu Millera". Obchody XXII rocznicy wprowadzenia stanu wojennego zorganizowała Międzyzakładowa Komisja NSZZ "Solidarność" Szpitala Uniwersyteckiego CM UJ. W przedsionku bazyliki można jeszcze przez miesiąc oglądać wystawę poświęconą wydarzeniom stanu wojennego, przygotowaną przez Instytut Pamięci Narodowej. - Prezentowane są zdjęcia już znane, jak też odkryte w archiwach SB przez nas przejętych. Ukazane są strony konfliktu, budowanie "Solidarności", wielkie nadzieje i zimny prysznic 13 grudnia, uprawiane przez władze metody, które miały obezwładnić ruch - wymienia dr Janusz Kurtyka, dyrektor Oddziału Krakowskiego IPN.
    („Pochodnie przy tablicy” Dziennik Polski, „Nie wszyscy pamiętali” Gazeta Krakowska 15.12.2003)
     

  • Na środę zaplanowane są uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod pomnik Grudnia 70 - Sierpnia 80. Prezydent Marian Jurczyk zaprosił już wielu gości. Tymczasem radni od „Głosu” dowiedzieli się, że muszą podjąć decyzję o zatwierdzeniu nowej lokalizacji. Marian Jurczyk powołał swojego pełnomocnika do budowy pomnika. Został nim Marian Jasiński, prezes Stowarzyszenia Grudzień 70-Styczeń 71. Jak zapewnia, ma upoważnienie 20 innych organizacji kombatanckich. W środę do Szczecina przyjedzie prof. Leon Kires, prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Wraz z abp. Zygmuntem Kamińskim ma podpisać akt erekcyjny pod budowę pomnika. Jak twierdzą organizatorzy uroczystości pod dokumentem swój autograf będzie mógł złożyć każdy szczecinian. Zaproszeni są przedstawiciele władz województwa oraz korpusu Północny-Wschód.
    („Skandal z pomnikiem” Głos Szczeciński 15.12.2003 r)
     

  • Do obrońców projektu przyszłorocznego budżetu IPN, w którym miały być cięte wydatki na uruchomienie z początkiem 2005 r. – wraz z powołaniem Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, dołączyła Liga Polskich Rodzin. Jej radni w sejmiku województwa zamierzają skłonić dziś podczas sesji radnych wszystkich klubów do przyjęcia uchwały, by zaprotestować wobec planów uszczuplenia funduszy dla IPN.
    („Oddział być musi” Kurier Szczeciński 15.12.2003 r.)
     

  • Przeszłość wróciła do Barbary W. nagle. Przerwała jej świetnie rozwijającą się karierę. Być może nawet złamała życie. Tego jednak nie wiadomo, bowiem od ponad dwóch lat Barbara W. konsekwentnie unika kontaktu z dziennikarzami. W ubiegły piątek nie pojawiła się nawet w Sądzie Rejonowym w Częstochowie na ogłoszeniu wyroku w pierwszej sprawie przeciwko funkcjonariuszowi komunistycznej Służby Bezpieczeństwa za prześladowania opozycji w latach 80. Choć w ostatnim słowie Barbara W. prosiła o uniewinnienie, twierdząc, że nie złamała obowiązującego przed laty prawa i tylko wykonywała rozkazy, sąd - po dwuletnim procesie i 34 rozprawach - przyznał rację oskarżycielom i skazał byłą funkcjonariuszkę SB na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz 4 tysiące złotych grzywny. - Oskarżona nie stosowała przymusu fizycznego. Precyzyjnie stosowała przymus psychiczny - podkreśla Przemysław Piątek, oskarżyciel, prokurator z Instytutu Pamięci Narodowej. - Ustawa o IPN również takie przestępstwa kwalifikuje jako zbrodnie komunistyczne, dlatego po wielu latach możliwe jest wreszcie ich ściganie.
    („Funkcjonariusz >Basieńka<”, „Pani oficer SB” Dziennik Polski, „Sprawiedliwość po latach” Dziennik Zachodni 12.12.2003)
     

  • W bełchatowskim Muzeum Regionalnym otwarto wczoraj wystawę poświęconą 22. rocznicy wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Poza zdjęciami i dokumentami, sprowadzonymi dzięki współpracy z łódzkim oddziałem IPN można zobaczyć cle z aresztu w Piotrkowie Trybunalskim.
    („Prycze i koksowniki na wspomnienie stanu wojennego” Dziennik Łódzki 13/14.12.2003 r.)
     

  • W Bydgoszczy na 49 osób umieszczonych na liście proskrypcyjnej, 40 zostało internowanych w ramach akcji >Jodła< już pierwszej nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. Do 17. tego miesiąca przeprowadzono w naszym mieście (akcja „Klon”) 410 tzw. Rozmów operacyjnych z działaczami „Solidarności”, w wyniku których pozyskano 83 tajnych współpracowników. Miesiąc później zaczął się „Renesenas” – wchodzenie bezpieki do nielegalnych struktur podziemnej „S”. W holu Biura Wystaw Artystycznych w Bydgoszczy dyrektor gdańskiego oddziału IPN, Edmund Krassowski, w obecności prezydenta miasta Konstantego Dombrowicza, otworzył wystawę „Stan wojenny - spojrzenie po dwudziestu latach.”
    („Opór dławiony >Jodłą<, >Klonem< i >Renesansem<” Express Bydgoski, „Stan wojenny po latach ” gazeta Pomorska 13/14.12.2003 r.)
     

  • Gwiazda Kaukazu, Promienny Syn Kolchidy, Generalissimus Pokoju, Geniusz Troski o człowieka, Przyjaciel Polski, Tytan Myśli i czynu, Prawodawca Sumień, Wcielona Wola i Rozum, Nasz Kochany Nauczyciel – to tylko nieliczne przykłady określeń, którymi obdarzano Jóżefa Stalina. W Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa polskiego przy Akademii Bydgoskiej otwarta została wystawa IPN „Zgasło Słoneczko Ludzkości. Reakcje społeczeństwa polskiego na śmierć Stalina”.
    („Zgasło słoneczko ludzkości” Ekspress Bydgoski, „Zgasł maszynista” Gazeta Wyborcza Bydgoszcz, „Gdy zgasło Słoneczko” Gazeta Pomorska 11.12.2003 r.)
     

  • Od wczoraj trwa przygotowana przez białostocki oddział IPN konferencja poświęcona stosunkom polsko-białoruskim województwie białostockim w latach 1939-1956 Adam Minta: Po co organizować taką konferencję? Dr Jerzy Milewski, naczelnik Biura edukacji Publicznej Białostockiego Oddziału IPN: Stosunki polsko-białoruskie w naszym regionie to bardzo ważny problem, obie społeczności mają do siebie jakieś pretensje i czasem one się uzewnętrzniają. Konferencja ma wyjaśniać to, co nie zostało wyjaśnione. A co takiego robili Polacy, że Białorusini nie darzą ich sympatią? Np. sprawa działalności podziemia niepodległościowego. Jest taka interpretacja historii, że Białorusinów atakowało bez przyczyny. Tymczasem często represje były odpowiedzią na działania konkretnych osób, choć zdarzało się, że z rąk podziemia ginęli ludzie niewinni. Trzeba mówić o jednych i drugich przypadkach. Nie można uogólniać.
    („Nie utajniać przeszłości” Gazeta Wyborcza Białystok, „Zbrodni nie dokonują narody”, „Trudne stosunki dwóch narodów” Kurier Poranny 12.12.2003 r.)
     

  • Przed Sądem Rejonowym w Suwałkach odbyła się kolejna rozprawa w procesie Aleksandra O. Białostockiemu literatowi Instytut Pamięci Narodowej zarzuca kilkanaście przestępstw popełnionych w latach 40-tych, gdy był funkcjonariuszem powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Suwałkach. Z 24 świadków w sądzie pojawiło się w środę zaledwie siedmiu. Jak się okazało, jeden z wezwanych już nie żyje. Dobrą formę tradycyjnie zademonstrował 80-letni obwiniony. – Mój brat był zatrzymany w Smolnikach przez UB – relacjonowała Leokadia S. – Po latach O. przyjechał do naszej wsi na spotkanie autorskie. Brat nie wytrzymał i rozpędził imprezę. Na to oświadczenie żywo zareagował oskarżony. Sięgnął po notatnik. – Miałem ponad pięć tysięcy spotkań autorskich. W Smolnikach byłem 18 maja 1969 roku. Przyszło 79 osób. Później – 17 maja 1987 roku i 65 osób. Nie zdarzyły się żadne incydenty – zaprzeczał. Poza tym oskarżony milczał przez całą rozprawę. Żaden z przesłuchanych wczoraj świadków nie zetknął się bezpośrednio z Aleksandrem O., gdy ten był funkcjonariuszem PUBP.
    („Pamięć literata” Gazeta Współczesna, „Ręka jak bochen” Kurier Poranny 11.12.2003)

do góry