Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW - 15-16 grudnia 2003 r.

KRÓTKO:

  • Rozpracowanie i pozyskiwanie przywódców związkowych, przenikanie do ogniw związku tajnych współpracowników, inspirowanie działań spotykających się z dezaprobatą społeczeństwa oraz wzmaganie antagonizmów osobistych i międzynarodowych - takie zadania postawiła sobie Służba Bezpieczeństwa, by rozbić "Solidarność". W sierpniu 1980 r. władze komunistyczne nie zdecydowały się na rozwiązanie siłowe (proponowane m.in. przez resort spraw wewnętrznych) i ostatecznie strajki na Wybrzeżu zakończyły się "mniejszym złem", czyli kompromisem (notabene nieco ponad rok później dla władz "mniejszym złem" była konfrontacja - stan wojenny). Wytyczne dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych były jasne - powstająca "Solidarność" musi zostać "rozbrojona" i poddana kontroli PZPR – pisze Grzegorz Majchrzak z Biura Edukacji Publicznej IPN
    („Przywracanie >normalności<” Rzeczpospolita 13/14.12.2003 r.)
     

  • Prof. Ryszard Kaczmarek, historyk z Uniwersytetu Śląskiego, znalazł w wojskowym archiwum we Freiburgu (RFN) meldunki hitlerowskiego generała, który we wrześniu 1939 r. zajmował Katowice „ poinformowaliśmy 31 października na katowickich stronach „Gazety”. I dodaliśmy: „Jeśli materiały okażą się wiarygodne, trzeba zmienić oficjalną wersję wojennych dziejów miasta. Prawdopodobnie obrona Katowic wyglądała inaczej, niż do tej pory myśleliśmy”. Rozpętała się burza. Historyk dr Andrzej Grajewski, redaktor katolickiego tygodnika „Gość Niedzielny”, napisał do Adama Michnika, szefa „Gazety”, list otwarty. Podpisało się pod nim 66 mieszkańców regionu: kombatantów, samorządowców, uczonych. Zarzucili nam manipulowanie historią, niekompetencję, nierzetelność, kłamstwo, a nawet „kwestionowanie polskiego charakteru Katowic” i obrony miasta we wrześniu 1939 r. Miasto się broniło „ przyznaje. Jego wojsko ostrzelano m.in. ze stojącej w podmiejskim parku wieży spadochronowej, na której przed wojną śląscy harcerze rozpoczynali szkolenia lotnicze. Wystarczyło jednak, by działa przeciwpancerne ostrzelały wieżę” i ogień ustał. Niemcy szybko uporali się również z obrońcami ukrytymi w parku. Zdaniem Neulinga Polacy uciekli, zabierając ciężko rannych. Prokurator Ewa Koj, naczelnik pionu śledczego w katowickim Instytucie Pamięci Narodowej (wszczęto tam śledztwo w sprawie zbrodni niemieckich popełnionych na harcerzach podczas obrony Katowic): „ Meldunki Neulinga to dla nas cenne uzupełnienie zebranych już zeznań, ale nie traktowałabym ich jako rewelacji, za sprawą której trzeba będzie zmieniać podręczniki historii.
    („W cieniu wieży” Gazeta Wyborcza Katowice 12.12.2003 r.)
     

  • "Służba Bezpieczeństwa wobec opozycji w Łodzi w latach 1976-1980" - na wykładzie pod tym tytułem, przygotowanym przez pracownika łódzkiego IPN, opisane zostały metody pracy bezpieki w walce z opozycją w tym mieście. Referent - historyk Leszek Próchniak, pracownik IPN - powiedział, że stan etatowy SB liczył 422 osoby w 1976 r., a na początku 1980 r. już 460 osób. Oprócz funkcjonariuszy działali też tzw. tajni współpracownicy, których miało być niemal 1,2 tys. Takie dane IPN otrzymał z archiwów SB, jednak zdaniem prelegenta liczby te należy wielokrotnie zwiększyć, aby mieć prawdziwy obraz aparatu bezpieczeństwa, jaki działał w prawie milionowym mieście. Metody SB polegały m.in. na działaniach mających wyczerpać psychicznie członków opozycji i doprowadzić do podważenia wzajemnego zaufania.
    („Inwigilowali opozycję”, Nasz Dziennik 13/14.12.2003)
     

  • Jednym z istotnych filarów władzy komunistów w PRL-u był monopol informacyjny. Z tego też powodu zaraz po powstaniu PKWN zostało utworzone Ministerstwo Informacji i Propagandy. Choć żywot tego organu był krótki (tylko do 1947 r.), to zasada, że monopol na informację posiada wyłącznie władza, a do społeczeństwa może docierać tylko propaganda, przetrwała do końca PRL-u. Nad tym, aby ogół ludności znał wyłącznie jedną - "poprawną" wersję wydarzeń, czuwał utworzony w 1946 r. Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. 12 kwietnia 1982 r. o godzinie 21.00 mieszkańcy Warszawy usłyszeli z odbiorników radiowych: "Tu Radio 'Solidarność'". Pierwsza audycja podziemnego radia wyemitowana została na falach UKF i trwała osiem i pół minuty. Od tego momentu podziemne radiostacje "Solidarności" wyrastały jak grzyby po deszczu. (...)Bardzo szkoda, że z perspektywy wspomnień z tamtego okresu Radio "Solidarność" wydaje się czymś epizodycznym i na ogół łączy się je z mocno nagłaśnianym procesem małżeństwa Romaszewskich. Większość informacji dotyczących Radia "Solidarność" została zaczerpnięta z referatu Przemysława Zwiernika, wygłoszonego na sesji naukowej IPN pt. "Media w PRL, PRL w mediach".
    („Pirackie radiostacje reakcyjnego podziemia” Nasz Dziennik 13/14.12.2003r)
     

  • Sąd Okręgowy w Elblągu zasądził od Skarbu Państwa 80 tys. zł zadośćuczynienia dla internowanego, który został inwalidą w wyniku pacyfikacji obozu w Kwidzynie. (...)Jednak sąd nie dopatrzył się związku przyczynowego między urazami doznanymi podczas pacyfikacji a ograniczeniem zdolności zarobkowych Janusza Olewińskiego w późniejszych latach, chociaż podczas procesu biegły lekarz uznał związek przyczynowy nieodwracalnych zmian pourazowych z jego pobytem w zakładzie karnym i faktem pobicia. Dlatego też zadośćuczynienie dotyczyło pobicia, a nie uwzględniono strat później poniesionych, wynikłych z niemożności podjęcia pracy w związku z trwałym inwalidztwem. Ponadto sąd ograniczył się do zdarzenia w Kwidzynie, odsyłając do Instytutu Pamięci Narodowej kwestie dalszych represji, jakim po wyjściu z więzienia był poddany Janusz Olewiński.
    („Zadośćuczynienie za pobicie w stanie wojennym” Nasz Dziennik 15.12.2003 r.)
     

  • Pamiętam ten dzień, 13 grudnia 1981 roku, kiedy ogłoszono stan wojenny. Byliśmy wtedy przerażeni. Przygnębienie ogarnęło cały Naród. Wtedy przyszedł mi do głowy pomysł, żeby całą niedzielę mówić kazanie o nadziei. Gdyby nam ją wtedy zabrali, bylibyśmy pogrzebani - powiedział w sobotę w bazylice OO. Jezuitów ks. prałat Antoni Sołtysik, podkreślając, że nadzieja jest nam, Polakom, potrzebna także dziś i w żadnym wypadku nie wolno nam dać się zastraszyć. Ważną częścią krakowskich uroczystości był wykład Marka Lasoty z krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej pod tytułem "Stan wojenny - dobre i złe strony?". Pracownik IPN, przypominając fakty związane z ogłoszonym dwadzieścia dwa lata temu stanem wojennym, przekonywał zebranych, że wojna z Narodem miała i swoje dobre strony. - Od tego momentu nikt w świecie nie miał już złudzeń, czym jest komunizm, czym jest władza pod przewodnictwem generała Jaruzelskiego - mówił Marek Lasota. - Zatrważające jest to, że dziś, po tak długim czasie, kiedy są dowody na to, że nie było mowy o interwencji Moskwy, są ludzie, którzy wciąż mówią o jakimś "złu koniecznym", że są ludzie, którzy pokazują generała Jaruzelskiego jako bohatera narodowego - zakończył swoje wystąpienie naukowiec z IPN.
    („Nigdy nie straciliśmy nadziei” Nasz Dziennik 15.12.2003 r.)
     

  • Uroczystą Mszą Świętą oraz pochodem uczczono w Poznaniu pamięć pomordowanych w stanie wojennym. Na placu Wolności w centrum miasta grupa młodzieży ułożyła z tysięcy zniczy symboliczny napis "13 grudnia 1981 - Pamiętamy". Podczas stanu wojennego w Poznaniu zamordowano co najmniej cztery osoby. Najmłodsza z nich miała 19 lat.
    („To były krwawe dni” Nasz Dziennik 15.12.2003 r.)
     

  • Terenowy Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku zapowiedział weryfikację tablic pamiątkowych na Podlasiu, których treść nie zawsze jest zgodna z prawdą historyczną. IPN planuje też przygotowanie mapy takich historycznych miejsc w województwie podlaskim, które nie są jeszcze odpowiednio upamiętnione. Rzecznik Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku Tomasz Danilecki powiedział, że chodzi przede wszystkim o wydarzenia z lat 1944-1956, ponieważ walka niepodległościowego podziemia z siłami UB i NKWD jest dotychczas słabo upamiętniona. Natomiast istniejące od czasów powojennych tablice lub pomniki mają być przez pracowników IPN zweryfikowane pod kątem zgodności treści napisów, jakie na nich widnieją, z prawdą historyczną. Weryfikacja treści zawartych na tablicach jest niezbędna, zważywszy na fakt, że wiele z nich zafałszowuje prawdę.
    („Tablice muszą mówić prawdę” Nasz Dziennik 15.12.2003r.)
     

  • 87-letni Władysław Kochan, były wysoki stopniem oficer, przez pewien czas szef Informacji Wojskowej (kontrwywiadu wojskowego z okresu stalinowskiego), zeznawał w piątek jako świadek przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Warszawie w procesie Henryka O., oskarżonego o znęcanie się nad pułkownikiem Franciszkiem Skibińskim, który służył w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, a po wojnie wrócił do kraju. Głównym materiałem obciążającym O. są odnalezione przez Instytut Pamięci Narodowej jego notatki z przesłuchań Skibińskiego. Pisał w nich o Skibińskim m.in.: "dwa razy rozpłakał się"; "przez 11 godzin nic nowego nie podał"; "jest chory, ma wyraźną gorączkę"; "stosowałem metodę bezwzględnego przygniatania jego psychiki"; "potem tłumaczyłem mu możliwość powrotu do normalnego życia"; "pogłębia się jego załamanie psychiczne"; "jest już kompletnie rozłożony"; "wyraził zamiar samobójstwa"; "żąda śmierci". Wcześniej Henryk O. oświadczył przed sądem, że "notatki są wynikiem jego wyobraźni, a nie faktów".
    („Były szef Informacji Wojskowej: notatki z przesłuchań fałszowano” SerwisPAP 12.12.2003 r.)
     

  • - Niewielu przedstawicieli władz PRL osądzono za przestępstwa z okresu stanu wojennego. Do dziś trwa kilka procesów. Pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej prowadzi 56 śledztw. Według ustaleń sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do Zbadania Działalności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w okresie X kadencji Sejmu RP (1989-1991), skutkiem działań funkcjonariuszy MSW w okresie od wprowadzenia stanu wojennego do 1989 roku było 91 przypadków zgonów; zdecydowana ich większość nastąpiła w stanie wojennym. Jednak niewiele spraw trafiło do sądów. W 1991 r. Sąd Wojewódzki w Krakowie skazał byłego kapitana SB Andrzeja Augustyna na 8 lat więzienia... Na kary od 3,5 do 5 lat więzienia Sąd Wojewódzki w Toruniu skazał w 1991 r. sześciu byłych funkcjonariuszy SB za bezprawne pozbawienie w 1984 r. wolności czterech działaczy "Solidarności"... Od 1993 r. trwa proces trzech byłych oficerów MO, oskarżonych o nieumyślne spowodowanie śmierci trzech manifestantów w Lubinie w stanie wojennym w 1982 r.... Od 1994 r. przed warszawskim sądem trwa proces dwóch byłych milicjantów - Edwarda Misztala i Janusza Smugi - oskarżonych o uprowadzenie z kościoła św. Marcina pracowników prymasowskiego Komitetu Pomocy Uwięzionym... Obecnie pion śledczy IPN bada, kto z ówczesnych władz utrudniał wyjaśnianie śmierci Przemyka... W 2001 r. katowicki IPN wszczął śledztwo, które ma wyjaśnić, czy w czasie śledztwa prowadzonego zaraz po masakrze przez Prokuraturę Garnizonową w Gliwicach utrudniano i udaremniano to postępowanie (nie zabezpieczono wtedy wielu ważnych dowodów, m.in. łusek). Są już zarzuty wobec niektórych prokuratorów... W pierwszej sprawie wszczętej z oskarżenia IPN o przestępstwa stanu wojennego w grudniu 2003 r. 46-letnia Barbara W., oficer SB z Częstochowy, została skazana na 2 lata więzienia w zawieszeniu.
    („Tylko nielicznych osądzono za przestępstwa stanu wojennego” SerwisPAP 12.12.2003r.)
     

  • - Zdaniem gen. Wojciecha Jaruzelskiego, w latach osiemdziesiątych "Solidarność" była "jak pociąg jeżdżący po Polsce bez rozkładu jazdy", co groziło katastrofą. Według niego, w świadomości społecznej utrwalono taki obraz, że "wszystko rozpoczęło się od wystąpienia ponurego generała, a potem były już tylko czołgi, pałki i horror". Podkreślał, że ten sposób myślenia to efekt deformowania historii m.in. przez media, historyków i polityków.Wątek o fałszowaniu historii pojawiał się wypowiedzi Jaruzelskiego kilkakrotnie. Powołując się m.in. na książkę prof. Paczkowskiego "Pół wieku historii Polski 1939-1989", wskazywał przykłady nieprawdziwego, jego zdaniem, przedstawiania wydarzeń. "Paczkowski napisał, że Jaruzelski był zdenerwowany w czasie spotkania z papieżem, który powiedział mu, że Polska jest wielkim obozem koncentracyjnym. Czy papież Polak mógłby coś takiego powiedzieć, obrazić miliony Polaków, którzy czekali na wprowadzenie stanu wojennego, czy obraziłby polskich żołnierzy" - grzmiał generał.
    („Jaruzelski: >Solidarność< była jak pociąg bez rozkładu”, „Obchody 22. rocznicy stanu wojennego” SerwisPAP 13.12.2003 r.)
     

  • Osądzenia winnych zbrodni stanu wojennego domagali się we wtorek uczestnicy obchodów 22. rocznicy pacyfikacji kopalni "Wujek" w Katowicach. "Generale Jaruzelski - może uda się panu uciec przed prawem, ale nie uda się panu uciec przed własnym sumieniem" - powiedział z kolei przewodniczący Społecznego Komitetu Pamięci Górników Poległych 16 Grudnia Krzysztof Pluszczyk. Zwrócił się on do obecnego na uroczystościach szefa pionu śledczego IPN prof. Witolda Kuleszy o pomoc w wyjaśnieniu sprawy śmierci górników z "Wujka". Sam Kulesza powiedział po uroczystościach dziennikarzom, że ciągu pół roku do sądu ma trafić akt oskarżenia przeciw prokuratorom, którzy w stanie wojennym utrudniali postępowanie w sprawie śmierci górników z "Wujka". Jak dotąd podejrzanymi w tej sprawie są dwaj b. prokuratorzy wojskowi. Trzeciemu, z powodu złego stanu zdrowia, nie przedstawiono jeszcze zarzutów. "To owi prokuratorzy, konfrontowani dziś z zarzutami udzielenia pomocy bezpośrednim sprawcom zabójstw w uniknięciu odpowiedzialności karnej, to oni wykonywali wolę ówczesnego państwa tolerowania tej zbrodni" - powiedział Kulesza.
    (22. rocznica pacyfikacji kopalni >Wujek<”,
     

  • Przeciwko ograniczaniu budżetu Instytutu Pamięci Narodowej protestowała w sobotę w centrum Łodzi w 22. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego grupa działaczy Stowarzyszenia Młode Centrum. „Chcieliśmy zaprotestować przeciwko kolejnemu obcinaniu budżetu IPN, który ma dbać o świadomość narodową i historycznąPolaków. SLD dąży do wybielania hiostorii i pokazania że PRL nie był taki zły”.
    („Happening Młodego Centrum”, SerwisPAP 13.12.2003 r.)
     

  • Najpierw były krzyki, szamotanina i wołanie o pomoc. Kilkanaście minut później zwłoki mjr. Rudolfa Majewskiego, dowódcy 25. Pułku Piechoty Armii Krajowej, wyniesiono z celi więzienia we Wronkach, gdzie odsiadywał wieloletni wyrok za "działalność antypaństwową". Zeznania świadków wskazują, iż Majewskiego zamordowali funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Jednak kulisy jego śmierci wyjaśni dopiero śledztwo poznańskiego Instytutu Pamięci Narodowej. - Z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika, iż mjr Rudolf Majewski został prawdopodobnie zamordowany w więzieniu we Wronkach. Świadczy o tym treść zeznań złożonych przez kilku świadków, którzy wskazali, iż krytycznego dnia doszło w celi do szamotaniny między majorem a ewentualnymi sprawcami. Prawdopodobnie Majewski się bronił, po jakimś czasie te krzyki ustały i wyniesiono ciało Majewskiego z celi - mówi prowadzący postępowanie prokurator Mirosław Więckowiak z poznańskiego IPN. Dlaczego komunistom tak zależało, by mjr. Rudolfa Majewskiego pozbawić wolności a wreszcie zabić?
    - Major Rudolf Majewski, słynny dowódca 25. Pułku Piechoty AK, to bardzo ciekawa postać. Urodził się w Tomaszowie Mazowieckim. W szeregach 4. Pułku Artylerii Ciężkiej walczył z najazdem bolszewickim pod Białymstokiem, Grodnem i Baranowiczami. We wrześniu 1939 r. walczył pod Hrubieszowem już w stopniu kapitana, a na przełomie lipca i sierpnia 1941 r. został mianowany szefem sztabu w okręgu ZWZ Stanisławów, gdzie występował pod pseudonimem "Feliks" i nazwiskiem Ejsmond, i tam też został awansowany do stopnia majora. W późniejszym okresie został ściągnięty do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie w sierpniu 1944 r. powierzono mu dowództwo 25. Pułku Piechoty AK, który jesienią tegoż roku liczył już 1,2 tys. partyzantów. Działalność bojowa dowodzonego przez niego 25. Pułku Piechoty AK Ziemi Piotrkowsko-Opoczyńskiej to 29 starć z nieprzyjacielem w ciągu 113 dni istnienia oddziału. Oznacza to, że średnio co cztery dni dochodziło do walki z wrogiem. Wyniki tych działań to ponad tysiąc poległych żołnierzy niemieckich i funkcjonariuszy służb pomocniczych, prawie stu jeńców i niemal taka sama liczba zlikwidowanych konfidentów i zdrajców.
    („Sfingowane samobójstwo”, „Nie dawał się zastraszyć” Nasz Dziennik 16.12.2003 r.)
     

  • Powstanie grudniowe 1970 roku pozostawiło w pamięci mieszkańców Trójmiasta niezatarte ślady. Stało się cząstką historii "mówionej", bardziej dramatycznej i trwalszej niż historia pisana, nadzorowana przez cenzurę. Już w trakcie powstania komuniści przeprowadzili wielokrotnie praktykowaną w różnych krajach operację pacyfikacyjną, polegającą na wymianie grupy rządzącej, ograniczonej krytyce poprzedniej ekipy i stworzeniu pozorów wielkich zmian. Edward Gierek zadał stoczniowcom dramatyczne pytanie: "Pomożecie!?", i wielu uwierzyło w jego dobre intencje. Zadbano też o "właściwy", oficjalny obraz tego, co się wydarzyło. "Słuszny" protest stoczniowców został wykorzystany przez "chuliganów i wichrzycieli", którzy "szli na rękę" nie tylko różnym "elementom antysocjalistycznym", lecz także "rewizjonistom niemieckim". Głównymi ofiarami mieli być milicjanci, których regionalna Telewizja Gdańsk pokazywała w szpitalach. Zafałszowano najważniejsze fakty i liczbę ofiar, a wszystko nazwano eufeministycznie "wydarzeniami grudniowymi". Pisze Piotr Szubarczyk z Gdańskiego IPN.
    („Pamięć Grudnia” Nasz Dziennik 16.12.2003 r)
     

  • Poszkodowani na skutek wysiedleń w okresie II wojny światowej byli przede wszystkim Polacy – to jednoznaczne przesłanie otwartej w Zamościu wystawy przygotowanej przez Instytut Pamięci Narodowej. Jest to odpowiedź na pomysł utworzenia niemieckiego Centrum Wypędzonych, który stanowi klasyczny przykład pomylenia kata z ofiarą. – Projekt Eriki Steinbach utworzenia Centrum w Berlinie wyjmuje z historycznego kontekstu i uwypukla doświadczenia wysiedlonych Niemców. Właściwe znaczenie słowa „wypędzenie” odkrywamy w historii takich ziem, jak Zamojszczyzna, która miała być, według hitlerowskich planów geopolitycznych, etnicznie niemieckim obszarem. Tysiące wysiedlonych ostatecznie zginęło na Majdanku i w Auschwitz – podkreślał w Zamościu Leon Kieres prezes IPN. Otwartą w Zamościu wystawę IPN poświęcił najmłodszym ofiarom totalitarnej rzeczywistości.
    („Zapomniani wypędzeni” Tygodnik Solidarność nr 51/2003 r.)
     

  • Od wielu tygodni istniała obawa, że sejmowa Komisja Finansów Publicznych, wzorem poprzednich lat, zgodzi się na znaczące ograniczenie budżetu Instytutu Pamięci Narodowej. Ze wszystkich istniejących oddziałów IPN najbardziej ucierpi katowicki. Zdominowana przez lewicę komisja wyraziła zgodę na pozbawienie go 3.350 tys. zł, przewidzianych na budowę archiwum. „brak własnego magazynu archiwum znacznie utrudnia nam pracę” – wyjaśnia Andrzej Sikora dyrektor katowickiego IPN.
    („Zagrożone archiwum” Dziennik Zachodni 09.12.2003 r.)
     

  • Gdyńska posłanka SKL wystosowała list otwarty do parlamentarzystów w którym apeluje by oszczędzali na działalności swoich biur poselskich, a uzyskane w ten sposób środki przekazali na cele statutowe Instytutu Pamięci Narodowej. (...) według wyliczeń Doroty Arciszewskiej – Mielewczyk gdyby wszyscy parlamentarzyści poszli w jej ślady IPN mógłby otrzymać dodatkowe 6 milionów.
    („Ksero pamięci” Dziennik Bałtycki+Wieczór Wybrzeża 10.12.2003 r.)
     

  • Wykłady o stanie wojennym w wielkopolskich szkołach. – Pkiet o stanie wojennym powstał w odpowiedzi na częste pytania nauczycieli, aby przybliżyć uczniom najtrudniejsze i kontrowersyjne tematy z najnowszej historii – wyjaśnia Tomasz Rochatka z Biura Edukacji IPN w Poznaniu.
    („Zomo na lekcjach” Głos Wielkopolski 10.12.2003r.)
     

  • Otwartą na początku listopada wystawę „Wypędzeni, przypędzeni” od czasu otwarcia (tj. 12 listopada) odwiedzają tłumy. - Nie liczymy odwiedzających, ale mogę stwierdzić, że zainteresowanie wystawą przeszło nasze najśmielsze oczekiwania - przyznaje Norbert Kasparek, naczelnik delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Olsztynie. - Każdego dnia „Wypędzonych, przypędzonych” ogląda przynajmniej kilka szkolnych klas i dziesiątki osób prywatnych. Niektórzy, zwłaszcza starsi, spędzają w sali wystawy całe godziny: wspominają, dyskutują z innymi albo w milczeniu kontemplują. Renata Gieszczyńska, kustosz wystawy z ramienia IPN, dodaje, że bardzo wiele osób prosto z sali wystawowej idzie na piętro Archiwum do pracowni naukowej i tam próbuje szukać korzeni swojej rodziny. - Wiele osób, zwłaszcza młodych, podczas oglądania wystawy zdaje sobie sprawę z tego, jak niewiele wie o historii własnej rodziny i próbuje od razu te braki uzupełniać - mówi pani kustosz. Mówi, że tego typu reakcje są dla organizatorów „bardzo pozytywnym zaskoczeniem”.
    („Od wzruszeń do szukania korzeni” Gazeta Wyborcza Olsztyn 09.12.2003r)
     

  • Józef Gargasz, oficer Armii Krajowej z Małopolski, zginął w 1953 r. zastrzelony z zimną krwią przez milicjantów - ustalił krakowski Instytut Pamięci Narodowej, badając dwa śledztwa umorzone przez komunistyczne władze - To było zwykłe zabójstwo. Nic nie wskazuje, by zastrzelony kapitan AK atakował funkcjonariuszy podczas zatrzymania - mówi prokurator Krzysztof Urbaniak z pionu śledczego IPN w Krakowie. Sprawę badał od zeszłego roku na wniosek wdowy po zabitym. Starsza kobieta przez pół wieku dochodziła sprawiedliwości. Jeszcze w PRL-u wygrała z milicją proces o odszkodowanie za śmierć męża i doprowadziła do jego pośmiertnego awansu na majora. Mimo to zabójcy pozostawali bezkarni, ponieważ ówczesna prokuratura dwukrotnie umorzyła śledztwo.
    („Kula w głowę” Gazeta Wyborcza Kraków 10.12.2003 r.)
     

  • 16 grudnia mija 33. rocznica krwawej pacyfikacji robotniczych protestów na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku. Podczas masowych wystąpień przeciw siłom wojska i milicji zginęły 44 osoby, a ponad 1160 zostało rannych.Po ogłoszeniu 13 grudnia 1970 roku podwyżek cen na żywność doszło do spontanicznych protestów w wielu miastach Wybrzeża, m.in. w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Elblągu i Słupsku. Według szefa Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej Pawła Machcewicza, to sam ówczesny I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka podjął decyzję o wzroście cen i jej terminie, bo sądził, "że sukces zawartego właśnie układu o granicach PRL-RFN zminimalizuje złe nastroje wywołane podwyżką".
    („33. rocznica pacyfikacji na Wybrzeżu” SerwisPAP 15.12.2003 r.)

do góry