Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW - 11-12 grudnia 2003 r.

KRÓTKO:

  • Osobom młodym, mającym nieskrępowany dostęp do Internetu, telewizji satelitarnej i wolnej prasy trudno zrozumieć, czym było jeszcze dwanaście lat temu zdobycie prawdziwej informacji ze świata i kraju. Dostęp do niej mieli tylko wybrani - 350 osób z nomenklatury partyjnej. Przez knebel cenzury, sieć zagłuszarek zachodnich audycji i czujność odpowiedzialnych towarzyszy redaktorów przedostawał się strzępek wiedzy o tym, co działo się wokół. Najwyższym przywilejem było obdarzonych kilku towarzyszy ze szczytu PZPR - w zalakowanych kopertach otrzymywali tajne informacje MSW oraz tzw. białe kartki. Szefowie Polskiej Agencji Prasowej w PRL pilnowali, by nawet w biuletynach dla wybranych nic "nie po linii" się nie pojawiło. (...)Biuletyn Specjalny wydawany był każdego dnia po południu i wieczorem w nakładzie kilkuset sztuk. Otrzymywali go wysocy funkcjonariusze partyjni i państwowi. Był cenzurowany przez samego prezesa Polskiej Agencji Prasowej.
    („trzeci obieg towarzyszy” Rzeczpospolita 11.12.2003r.)
     

  • Jedynie dwóch lat kary więzienia w zawieszeniu zażądał prokurator dla gen. Czesława Kiszczaka oskarżonego o przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników podczas pacyfikacji kopalni "Wujek" w trakcie stanu wojennego. W mowie końcowej w powtórnym procesie gen. Czesława Kiszczaka prokurator Zbigniew Zięba zażądał czterech lat, po zastosowaniu amnestii dwóch lat, w zawieszeniu na pięć dla oskarżonego. Wyjaśniając dziennikarzom, dlaczego domaga się tak niskiego wymiaru kary, stwierdził, iż działanie Kiszczaka było pośrednie, ponadto istotny też jest upływ czasu, dalsza postawa oskarżonego i - jak się wyraził - "zasługi" poczynione w organizacji Okrągłego Stołu w 1989 r. Oskarżyciel publiczny domaga się również zakazu pełnienia przez generała kierowniczych funkcji w administracji państwowej przez okres 8 lat.
    (, „Szantażowała groźbami”, „Tylko dwa lata dla Kiszczaka?” Nasz Dziennik, „Generał Kiszczak przed wyrokiem” Gazeta Wyborcza, „Dwa lata w zawiasach” Trybuna 11.12.2003 r.)
     

  • Stalinowski prokurator, oskarżony o przyczynienie się do śmierci bohatera podziemia niepodległościowego - rotmistrza Witolda Pileckiego, zachowywał się agresywnie i obrażał podsądnych. Zeznania takie złożył wczoraj kolejny świadek w procesie Czesława Ł.Córka jednego z podsądnych w procesie Pileckiego i towarzyszy Alicja Postawka zeznała wczoraj, że mowa oskarżycielska prokuratora Ł. była potworna i obrzydliwa. - Oskarżyciel zachowywał się okropnie, agresywnie, obrażał tych ludzi - stwierdziła A. Postawka. Zapamiętała również, że określił on Armię Krajową jako organizację przestępczą i współpracującą z Niemcami. - To było coś strasznego, wyszłam roztrzęsiona - dodała.Świadek zeznała, iż jej mama, odwiedzając ojca podczas procesu, zauważyła zmiany w jego wyglądzie - brakowało mu dwóch zębów, miał bliznę na czole, ponadto przeszedł zawał serca, co ustalono na podstawie sekcji złok - Ryszard Jamontt-Krzywicki zmarł dziewięć miesięcy po wyjściu z więzienia. Córka Krzywickiego zeznała również, że ojciec określił postawione mu zarzuty jako bzdurę, a cały proces jako z góry ustalony. Sfingowany proces rotmistrza Witolda Pileckiego - dobrowolnego więźnia Oświęcimia, członka AK, powstańca warszawskiego i żołnierza II Korpusu Wojska Polskiego gen. Władysława Andersa - odbył się w marcu 1948 r.
    („Obrażał polskich żołnierzy” Nasz Dziennik 11.12.2003r.)
     

  • - Świadkowie występujący w procesie znanego podlaskiego literata Aleksandra O. – funkcjonariusza UB z Suwałk oskarżonego o stosowanie po wojnie represji wobec zatrzymanych działaczy podziemia – pamiętają jego nazwisko i kojarzą go z wydarzeniami sprzed ponad pólwieku.
    („Nazwisko literata z czasów PRL – znane wśród ofiar UB” SerwisPAP 11.12.2003 r.)
     

  • - PRL – poprzez polskie komedie filmowe – pokazują młodym ludziom w Białystoku historycy z Instytutu Pamięci Narodowej. W ten nietypowy sposób chcą młodzieży przybliżyć czasy, które może znać ona tylko ze słyszenia.
    („IPN uczy historii PRL-u poprzez film” SerwisPAP 11.12.2003 r.)
     

  • Wystawę zatytułowaną ”Zgasło słoneczko ludzkości – reakcje społeczeństwa polskiego na śmierć Stalina” otwarto w bydgoskim Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa. Ekspozycję przygotował IPN. – Jedną z nieznanych szerzej ciekawostek są raporty sporządzane przez patrole aktywistów sprawdzające w Gdańsku, czy po śmierci Stalina wywieszano flagi narodowe z żałobnymi wstęgami ... – powiedział Kamil Rutecki z Gdańskiego IPN. („Zgasło słoneczko ludzkości” – wystawa IPN w Bydgoszczy SerwisPAP 08.12.2003 r.)
     

  • Z prof. Leonem Kieresem, prezesem Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Piotr Skura - Posłowie chcą obciąć planowany budżet IPN o 9,6 mln zł. W jaki sposób odbije się to na działalności Instytutu?- Na pewno nie utworzę oddziału IPN w Szczecinie, do czego będę zobowiązany przez prawo. Na ten cel w projekcie budżetu przewidziano kwotę 4,5 mln zł. Ponadto nie zatrudnię dodatkowych prokuratorów oraz nie dokończę rozbudowy archiwum w Katowicach. Chciałem też przyspieszyć proces udostępniania dokumentów poprzez informatyzację archiwum. (..) Czy w sytuacji, gdzie państwo oszczędza na wszystkim - służbie zdrowia, edukacji, bezpieczeństwie, nie należałoby zrezygnować z niektórych inicjatyw?- Bez przerwy rezygnujemy z rozmaitych inicjatyw. Gdybym przedstawił panu listę naszych zamierzeń, to okazałaby się ona co najmniej tak samo pokaźna jak lista realizowanych pomysłów. Każdą sytuację badamy pod kątem możliwości i celowości oraz sytuacji budżetu państwa. Na pewno nie będę się wdawał w spór z moim państwem, a spór z parlamentem jest sporem z państwem. Powiedziałem posłom, że przyjmę z pokorą każdą decyzję Sejmu w sprawach budżetowych, ale uświadamiałem też konsekwencję cięć budżetowych.
    („Każdy atom PRL” Trybuna 12.12.2003)
     

  • Posłowie chcą zmniejszyć planowany budżet Instytutu Pamięci Narodowej o 9,6 mln zł – do 85,3 mln zł. Niewiele brakowało, a IPN straciłby 40 proc. (...) Zwolennicy cięć twierdzą, że IPN może – bez szkody dla podstawowej działalności – zrezygnować z części pomysłów, które wydają się ekstrawaganckie.
    („Pomysły z kapelusza” Trybuna 12.12.2003 r.)
     

  • Z punktu widzenia obywatela „dobra administracja” to taka, która szybko, bez zbędnej zwłoki, uczciwie, bezstronnie i skutecznie, rozstrzyga sprawy, z którymi obywatel przychodzi do urzędu. (...) organy administracji publicznej są zobowiązane prowadzić postępowanie w taki sposób, aby pogłębi zaufanie obywateli do organów państwa oraz świadomość i kulturę prawną obywateli.
    (Ekspert odpowiada:„Jak należy rozumieć obowiązujące standardy określające prawo do dobrej administracji?” Gazeta Prawna 10.12.2003 r.)
     

  • - Kto prowadził politykę wyznaniową w PRL: partia czy też wolną rękę w tej materii dostali funkcjonariusze najpierw Urzędu Bezpieczeństwa, a potem Służby Bezpieczeństwa? - Zawsze, przez cały okres rządów komunistycznych, strategię i ideologię wobec Kościoła katolickiego wyznaczała partia, a decyzje zapadały podczas posiedzeń Biura Politycznego KC PZPR. Od wykonywania natomiast poleceń partii było kilka wyspecjalizowanych urzędów. Od strony politycznej politykę wyznaniową państwa koordynował Urząd ds. Wyznań. Rozpracowywaniem, inwigilowaniem oraz prowadzeniem gier operacyjnych przeciwko ludziom Kościoła zajmował się natomiast aparat bezpieczeństwa totalitarnego państwa. - Jakie zadania mieli do wykonania jego funkcjonariusze? - Przede wszystkim zajmowali się budowaniem sieci agenturalnej wśród duchowieństwa i osób świeckich związanych z nimi. Z dr. Janem Żarynem, historykiem - rozmawia Włodzimierz Knap
    („Kuszenie kapłanów” Dziennik Polski 05.12.2003 r.)
     

  • Zwolnieni z więzienia kapłani nadal stanowili zagrożenie dla władzy komunistycznej. Byli inwigilowani do swej śmierci. W styczniu 1953 r. w głośnej rozprawie nazywanej procesem kurii krakowskiej skazano za współpracę z emigracyjną Radą Polityczną siedem osób - m.in. czterech księży. Głównym oskarżonym był ks. Józef Lelito, wikary z parafii Rabka Zdrój, pozostali duchowni to jego przyjaciel ks. Franciszek Szymonek - z tej samej, co Lelito parafii, i dwaj notariusze Kurii Metropolitalnej w Krakowie, księża Wit Brzycki i Jan Pochopień. Księdza Lelitę skazano na karę śmierci, którą następnie złagodzono do więzienia dożywotniego, pozostałych księży na wieloletnie więzienie
    ( Krakowski oddział IPN i Dziennik Polski przypominają: „Życie pod nadzorem” Dziennik Polski 05.12.2003)
     

  • Czy jeszcze w 2000 r. w Poznaniu niszczono tajne akta służb specjalnych PRL? Instytut Pamięci Narodowej w Poznaniu, poszukując akt WUSW, znalazł informację, która może o tym świadczyć. - To niemożliwe - zapewnia Janusz Pałubicki, były minister koordynator do spraw służb specjalnych Ewa Staniewicz, redaktor naczelna wydawanego przez UAM „Życia Uniwersyteckiego”, w latach 80. pracowała jako dziennikarka poznańskiej prasy katolickiej. Kiedy w 1999 r. ruszył Instytut Pamięci Narodowej, Staniewicz zainteresowała się - zagwarantowaną w ustawie o IPN - możliwością wglądu w tajne akta SB na swój temat. - Po dwóch latach postępowania IPN powiadomił mnie, że przysługuje mi status osoby pokrzywdzonej, w rozumieniu Ustawy o ściganiu zbrodni przeciwko narodowi polskiemu - opowiada Ewa Staniewicz. - Niestety, tajne dokumenty wydziału IV Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych (do spraw Kościoła), które mnie dotyczyły, zostały w Poznaniu zniszczone.
    („Tajne zniknęły” Gazeta Wyborcza-Poznań, 04.12.2003 r.)
     

  • Jedną z najbardziej rozpoznawalnych cech rządów SLD-UP, poza aferami staje się coroczna batalia o ukatrupienie Instytutu Pamięci Narodowej. Staje się ona wręcz rytuałem. (...) IPN jest jedyną instytucję, która w sposób naukowy zajmuje się niedawną przeszłością. Zbrodnie przeszłości rozliczają powołani do tego prokuratorzy i sądy, a przeszłością zajmują się historycy. Dokładnie tak, jak kilka lat temu postulował Aleksander Kwaśniewski. Rok temu obcinano IPN-owi pieniądze w imię poprawy losu emerytów. Chciałbym zobaczyć choć jednego emeryta, który z tego powodu nieznacznie choćby odczuł poprawę swego losu.
    („Agonia pamięci” Nowiny Gazeta Codzienna 05/07.12.2003 r.)
     

  • Konstruując budżet rygorystycznie analizowaliśmy wszelkie wydatki i oszczędności. Odjęliśmy IPN, ale zmniejszono także wydatki Kancelarii Sejmu, premiera i prezydenta. Głosowałem za przyjęciem poprawki zmniejszającej budżet Instytutu o 9,6 mln zł. Jednak budżet ten jest na poziomie z ubiegłego roku, a nawet o 300 tys. zł większy, więc IPN może – moim zdaniem – w miarę normalnie prowadzić swoją działalność – mówi Aleksander Czyż z SLD.
    („Obcięli ale nie tak dużo” Kurier Lubelski 06.12.2003)
     

  • Na 2 lata więzienia w zawieszeniu i 4 tys. zł grzywny skazał Sąd Rejonowy w Częstochowie byłą oficer SB Barbarę W. Kobieta została oskarżona przez IPN o przekroczenie uprawnień funkcjonariusza publicznego wobec zatrzymywanych kobiet. Według IPN od grudnia 1981 do połowy 1984 roku Barbara W. miała dokonywać bezzasadnych rewizji osobistych połączonych z całkowitym obnażaniem kobiet, wywierać na nie presję psychiczną, grozić odesłaniem ich dzieci do domu dziecka i nakłaniać do podjęcia decyzji o wyjeździe za granicę. - Dla mnie największą satysfakcją byłoby, gdyby ta pani powiedziała nam "przepraszam". Cieszę się z tego wyroku, bo usłyszałam słowo "winna" - powiedziała po ogłoszeniu wyroku Anna Rakocz, jedna z pokrzywdzonych kobiet.
    („Częstochowa: skazana za stan wojenny”, Trybuna Śląska, „Za zbrodnie komunizmu” Dziennik Zachodni 06/07.12.2003 r.)

do góry