Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW - 5 października 2006 r.

KRÓTKO:

  • Akta księży, tajnych współpracowników służb bezpieczeństwa PRL na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, są wybrakowane w 95 procentach - wynika z dotychczasowych prac komisji powołanej przez abpa Józefa Życińskiego do zbadania inwigilacji środowiska KUL przez SB. Zachowały się w całości jedynie teczki dotyczące ks. dr. Romualda Wekslera-Waszkinela. Wynika z nich, że został on zarejestrowany jako TW bez swojej wiedzy i zgody, i że jednoznacznie odmówił współpracy z SB. W ewidencji SB nauczyciel akademicki KUL figurował jako TW „Filozof” (zarejestrowany w 1971 r.) oraz TW „Roman” (1981 r.). SB chciała pozyskać ks. Waszkinela, gdyż był współpracownikiem ówczesnego rektora KUL ojca Alberta Krąpca. W teczce ks. Waszkinela znajdują się notatki służbowe z przeprowadzanych z nim rozmów. W roku 1982 ks. Waszkinel odmówił wszelkich kontaktów z SB, ale potem był jeszcze przez nią nękany. Jego teczki przesłano do departamentu wywiadu do Warszawy. W 1986 r. naczelnik tego departamentu napisał pismo z adnotacją, że w trakcie przeprowadzonej rozmowy ksiądz "jednoznacznie odmówił współpracy". Prof. Janusz Wrona, historyk UMCS i przewodniczący komisji powołanej przez metropolitę, podkreślał wczoraj: - To, że ta teczka się odnalazła, w moim odczuciu jest szczęściem dla człowieka, który dzisiaj mógłby zostać uznany za podwójnego agenta. Dzięki temu, że są te materiały, ta ocena może wyglądać zupełnie inaczej. Według mnie to jest ocena człowieka, który jak większość księży na KUL, poddany został bardzo brutalnemu naciskowi psychologicznemu, organizacyjnemu - związanemu głównie ze sprawami paszportowymi. Ale dodam, że ta teczka jest też dokumentem pewnej niefrasobliwości ze strony księdza. Choć musimy mieć świadomość, że wiedza ludzi, którzy spotykali się ze służbą bezpieczeństwa była wiedzą zupełnie inną niż nasza, wynikająca z tego, że od 2000 r. działa IPN i znamy mechanizmy i metody służby bezpieczeństwa. Abp Życiński podkreślał: - Nasza dotychczasowa praktyka wskazuje na to, iż to, że komuś nadano tytuł TW, nie świadczy, że napisał cokolwiek, podjął jakiekolwiek zobowiązanie, wiedział, jaki nadany jest mu pseudonim lub że jest zarejestrowany. To w istotny sposób rzutuje na kształt polskiej lustracji, bo nie jest to przykład jedyny. Komisja powołana przez abp Życińskiego sprawdziła do tej pory 300 osób związanych z KUL. Kilkunastu z nich zarejestrowanych jest jako TW. Problem polega na tym, że w 95 proc. teczki ich dotyczące zostały zniszczone. W Gazecie Wyborczej rozmowa z arcybiskupem Józefem Życińskim, lubelska Gazeta Wyborcza zamieszcza wywiad z ks. Wekslerem-Waszkinelem. PAP, KAI, Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, Gazeta Wyborcza Lublin, Nasz Dziennik, Życie Warszawy, Super Express 5.10.2006 r.
     
  • Przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Warszawie toczy się proces byłych śledczych Informacji Wojskowej (ówczesnego kontrwywiadu) i oficera UB Czesława Ś., oskarżonych o znęcanie się nad generałami Stanisławem Tatarem, Stefanem Mossorem, Józefem Kuropieską i płk. Marianem Utnikiem. W środę zeznawali córki i syn pokrzywdzonych. Minęło około pół roku, zanim żona generała Tatara uzyskała informację, co się z dzieje z jej mężem - zeznała przed sądem Hanna Tatar-Zaczeniuk, córka generała. Po zatrzymaniu ojca pani Hanna wraz z matką miały zakaz wychodzenia z domu przez trzy tygodnie. Natomiast osoby, które chciały się z nimi spotkać w tym czasie, były zatrzymywane. Córka generała poinformowała również, że wraz z matką przesiedlono je do lokalu, w którym zajmowały jeden pokój. Oceniając stan zdrowia ojca, stwierdziła, że po opuszczeniu więzienia był wyniszczony i miał rozedmę płuc. W domach poszkodowanych oficerów nie rozmawiano wiele albo wcale (tak było w przypadku płk. Utnika) o tamtych wydarzeniach. Interesujące jest to, że córka płk. Utnika, Anna, dowiedziała się o wszystkim z publikacji, które ukazały się po 1990 roku. Roman Mossor powiedział, że zdrowie jego ojca zostało zrujnowane w więzieniu. W chwili śmierci Stefan Mossor miał 61 lat. Wypuszczono go, bo obawiano się śmierci generała, który przeszedł w więzieniu zawał serca. - Przeżycia emocjonalne, których doświadczył, musiały mieć ewidentny wpływ na jego zdrowie i przedwczesną śmierć - dodał Roman Mossor. Kolejny termin rozprawy sąd wyznaczył na 18 października. PAP, Nasz Dziennik 5.10.2006 r.
     
  • Do 13 grudnia odroczył wczoraj Sąd Najwyższy kasację obrońców Józefa Oleksego od wyroków Sądu Lustracyjnego dwóch instancji, uznających go za "kłamcę lustracyjnego". SN postanowił uwzględnić nowe wnioski dowodowe obrony. Obrońcy byłego marszałka Sejmu, byłego premiera i byłego lidera SLD wnoszą o oczyszczenie go z tego zarzutu lub o zwrot sprawy do Sądu Lustracyjnego pierwszej instancji. SN może też oddalić kasację - wtedy wyrok stałby się ostateczny. Osoba uznana przez SN za "kłamcę lustracyjnego" nie może przez 10 lat pełnić funkcji publicznych. PAP, Rzeczpospolita, Dziennik, Nasz Dziennik, Trybuna, Fakt 5.10.2006 r.
     
  • Antoni Macierewicz był kolejnym świadkiem, którego przesłuchano wczoraj w procesie płk. Jana Lesiaka. Były pracownik UOP oskarżony jest o nielegalną inwigilację prawicy. Tak jak jego poprzednicy Macierewicz zeznawał przy drzwiach zamkniętych. - Mam wrażenie, że pułkownik Lesiak jest w trudnej sytuacji - powiedział później Macierewicz. Dodał, że pytano go m.in. o to, czy notatki z akt sprawy są zgodne z instrukcją operacyjną UOP. Proces przerwano do 25 października. Tego dnia w sądzie zostanie przesłuchany prezydent Lech Kaczyński. PAP, Rzeczpospolita, Nasz Dziennik, Życie Warszawy, Trybuna 5.10.2006 r.
     
  • Działająca przy Naczelnej Radzie Adwokackiej Komisja Praw Człowieka krytycznie odnosi się do zmian prawnych dotyczących postępowań lustracyjnych oraz propozycji przywrócenia kary śmierci. W uchwale podkreślono, że "stanowczy protest komisji budzą akty ustawodawcze naruszające podstawowe gwarancje procesowe jednostki, m.in. odnoszące się do postępowań o charakterze lustracyjnym". "Nie chodzi o samą zasadę, bo jesteśmy za lustrowaniem, tylko o procedury, które nie dają pełnych gwarancji procesowych" - podkreślił w rozmowie z PAP przewodniczący komisji, adwokat Piotr Sendecki. W ocenie adwokatów zmiany mogą - naruszając lub wyłączając prawo do rzetelnego procesu sądowego - prowadzić, w wyniku licznych skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, "do dalszego podważania autorytetu Polski jako państwa prawnego". PAP 4.10.2006 r.
     
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił w środę z powodów formalnych skargę byłego działacza opozycyjnego Włodzimierza Witaszewskiego na bezczynność IPN w udostępnianiu mu akt. W marcu WSA uchylił decyzję IPN, który nie przyznał Witaszewskiemu statusu pokrzywdzonego. Jak powiedział Witaszewski, po tym wyroku IPN nadal uniemożliwia mu wgląd w akta, dlatego złożył skargę na bezczynność Instytutu. Jak ustalił sąd, IPN otrzymał uzasadnienie marcowego wyroku 6 czerwca, a Witaszewski złożył skargę 30 czerwca - w ciągu niespełna miesiąca przed upływem, zwykłego w postępowaniach administracyjnych terminu. Decydująca jest ocena skarżonych działań w dniu złożenia skargi, a nie w dniu jej rozpatrywania - zaznaczył sąd w uzasadnieniu decyzji oddalającej skargę. Sąd dodał, że Witaszewski może ponownie złożyć skargę. Witaszewski nie zamierza odwoływać się od wyroku, zapowiedział natomiast złożenie nowej skargi, jeśli do końca miesiąca nadal nie otrzyma wglądu w akta IPN. Zdaniem Witaszewskiego i jego pełnomocnika, IPN odmawiając dostępu do dokumentów gra na czas, czekając na wejście w życie nowej ustawy. IPN odmówił Witaszewskiemu statutu pokrzywdzonego, uznając go za agenta na podstawie zeznań jednego oficera SB. W marcu WSA stwierdził, że IPN niestarannie zbadał sprawę i uchylił decyzję odmawiającą mu nadania statusu pokrzywdzonego. Witaszewski uskarża się, że mimo tej decyzji IPN udostępnił mu co najwyżej jedną czwartą dotyczących go materiałów, nie przedstawił też decyzji uzasadniających odmowę dostępu do pozostałych dokumentów. PAP 4.10.2006 r.
     
  • Instytut Pamięci Narodowej nie komentuje wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, który nakazał IPN ponowne rozpatrzenie wniosku niedoszłego ambasadora Polski w USA Henryka Szlajfera o nadanie mu statusu pokrzywdzonego. "Czekamy na pisemne uzasadnienie wyroku" - powiedział w środę PAP rzecznik IPN Andrzej Arseniuk. PAP 4.10.2006 r.
     
  • „Ujawnione w książce raporty Michała dowodzą według mnie, że to, co pisał, nie miało żadnego wpływu na nasze życie.[…] Nikomu nie zaszkodził, nikomu włos z głowy nie spadł za jego przyczyną. Był niezastąpionym organizatorem słynnych piwnicznych wydarzeń-jubileuszy, balów, wjazdu Księcia Józefa do Krakowa czy Jubileuszu Kraszewskiego, który Andrzej Kijowski nazwał zabawą stulecia. Dbał o zdrowie Piotra i w tragicznym czasie stanu wojennego zabiegał o jego los. Był dobrym, życzliwym i uczynnym przyjacielem. Nie wnikam w przyczyny, dla których Michał zaczął współpracę z SB. Żyliśmy w tamtym obrzydliwym czasie i wiemy, jakie metody stosowali funkcjonariusze SB. Miałam szczęście przeżyć ten czas nigdy nie poddana szantażowi. Nikt nie może z góry twierdzić, że szantażowany nie podpisałby zgody na współpracę! Nie mamy prawa nikogo skazywać na śmierć cywilną - a tak uczynili z naszym przyjacielem autorzy książki i niektóre media. Uważam to za głęboką niesprawiedliwość.” – pisze w liście zamieszczonym w Gazecie Wyborczej Krystyna Zachwatowicz-Wajda. Współzałożycielka Piwnicy pod Baranami odnosi się do sprawy Michała Ronikiera, jedynego ze ścisłego kręgu Piwnicy, którego SB zdołała zwerbować. Gazeta Wyborcza 5.10.2006 r.
     
  • W mediach szeroko komentowana jest sprawa Milana Suboticia z TVN, oskarżonego przez Gazetę Polską o współpracę z WSI. Telewizja TVN zawiadomiła prokuraturę o zniesławieniu przez "Gazetę Polską". Kierownictwo TVN chce, by śledczy wyjaśnili, skąd "Gazeta Polska" miała informacje na temat ich pracownika. Redaktor naczelny tygodnika Tomasz Sakiewicz mówił wczoraj o osobach, które widziały dokumenty świadczące o współpracy Suboticia ze służbami, ale nie chciał ujawnić nazwisk. Dyskusja o przeszłości Suboticia rozgorzała wśród byłych dziennikarzy TVP. Maciej Gawlikowski opisał w Internecie spotkanie w maju 1992 r. "Było nas kilku i każdy (...) widział papiery dowodzące niezbicie, że Milan S. został oddelegowany do pracy w komunistycznej telewizji przez "wojskówkę"" - napisał. Informowałem zarząd TVN o przeszłości Suboticia. Zbywali mnie żartem - mówi Rzeczpospolitej Gawlikowski. Politycy niemal wszystkich ugrupowań chcą odtajnienia raportu WSI i zaprezentowania go w całości opinii publicznej. Zdaniem PSL, premier i prezydent, bo to oni są władni podjąć taką decyzję, powinni doprowadzić do jak najszybszego odtajnienia danych dotyczących pozyskiwania przez WSI informatorów i współpracowników w mediach, partiach politycznych i spółkach Skarbu Państwa. Tymczasem "Gazeta Polska" nie wyklucza opublikowania nazwisk kolejnych - jak twierdzi - dziennikarzy-agentów. PAP, Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, Dziennik, Nasz Dziennik, Życie Warszawy, Trybuna, Super Express, Fakt 5.10.2006 r.
do góry