Nawigacja

Niezwyciężeni.
Czas próby

opowieść o niezłomnej
walce, poświęceniu, nadziei
i marzeniach.

Aktualności

„Z tamtego ziarna wyrosła Solidarność”. Obchody 48. rocznicy Grudnia '70 w Gdyni – 17 grudnia 2018

Prezes IPN dr Jarosław Szarek oddał hołd ofiarom komunistycznej zbrodni

W poniedziałek, 17 grudnia, minęło 48 lat od tragicznego czarnego czwartku. Z tej okazji w Gdyni, jak co roku, zaplanowano uroczyste obchody. Punktem kulminacyjnym uroczystości była Eucharystia sprawowana w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa pod przewodnictwem bp. Zbigniewa Zielińskiego. Wśród uczestników nabożeństwa nie zabrakło przedstawicieli władz państwowych i samorządowych. IPN reprezentowali prezes Instytutu dr Jarosław Szarek oraz prof. Mirosław Golon, dyrektor Oddziału IPN w Gdańsku. 

 

 

Po uroczystości wszyscy przeszli pod pomnik Ofiar Grudnia '70 przy Urzędzie Miasta Gdyni. Tam odbyła się się dalsza część obchodów. Odczytany został Apel Poległych, a żołnierze oddali salwę honorową. Prezes IPN w swoim przemówieniu przypomniał o zdarzeniach z grudnia 1970 roku, kiedy to robotnicy szli ulicami Gdyni, w tym ulicą Świętojańską, niosąc na drzwiach ciało jednego z zabitych kolegów – Zbigniewa Godlewskiego.

 Z tamtego ziarna, tu w Gdyni, wyrosła Solidarności. Droga do wolności, droga bycia Polakiem w tej części Europy, to jest często, to była często, droga naprzeciw czołgom. Dzisiaj doszliśmy, dzisiaj piękna Gdynia w ten mroźny dzień pamięta – powiedział J. Szarek.

– To od samorządu Gdyni mogą się uczyć dzisiaj inne samorządy w Polsce, które mają kłopot z historią. Tu każdy może zobaczyć, jak pamięta się dumną naszą przeszłość, przeszłość zwycięską. Dzisiaj idziemy w przyszłość. W którą stronę pójdziemy, czy pójdziemy pamiętając (…) czy odwrócimy się obojętnie? Myślę, że to doświadczenie odwrócenia się od przeszłości przeżywa dzisiaj bogata Europa. W Gdyni jest inaczej, wy pokazujecie, jak można szanować, jak można pamiętać o swojej przyszłości budując piękne nowoczesne miasto” – podkreślił prezes IPN, kończąc przemówienie słowami: „Chylę czoła przed tymi z Grudnia '70, chwała i cześć bohaterom”.

 

 

Prezes IPN złożył również wieńce przed gdyńskimi pomnikami ks. Hilarego Jastaka, kapelana Solidarności, oraz płk. Ryszarda Kuklińskiego, który w latach 1971–1981 przekazał na Zachód ponad 40 tys. stron dokumentów dotyczących Polski, Związki Sowieckiego i Układu Warszawskiego. 

 

 

Wcześniej prezes IPN upamiętnił także Antoniego Browarczyka, pierwszą ofiarę stanu wojennego w Gdańsku, który zginął od kuli 17 grudnia 1981 r. w czasie antykomunistycznej demonstracji.

 

 

Gdyńskie uroczystości rozpoczęły się wczesnym rankiem o godz. 6.00 przy pomniku Ofiar Grudnia '70 w okolicy przystanku SKM Gdynia Stocznia, gdzie zostały złożone wieńce i zapalone znicze. Oddano tym samym hołd niewinnym ofiarom, które straciły życie z winy decyzji ówczesnych władz PRL.

– Ta zbrodnia „bez kary”, jak się ją często określa, ma na pewno swoich sprawców. Jest ich bardzo wielu, na różnych poziomach władzy. W dniu popełnienia zbrodni władzę sprawował jeden ze współtwórców Polski Ludowej – polityk i zbrodniarz Władysław Gomułka. Ten komunistyczny działacz bez wątpienia musi zostać nazwany zbrodniarzem, gdyż w długim okresie politycznej aktywności i bardzo dużych wpływów, chociażby w latach 1944–1948, a następnie od jesieni 1956 roku po grudzień 1970 roku, należał do najważniejszych decydentów i to on współodpowiada za szereg zbrodni popełnionych w tych czasach. Grudniowa zbrodnia z 1970 roku na całym polskim Wybrzeżu okazała się ostatnią jaką popełnił, gdyż został wówczas całkowicie odsunięty od władzy przez ekipę nowego komunistycznego lidera, jakim z poparciem Moskwy został Edward Gierek – podkreśla obecny na uroczystości prof. Mirosław Golon, dyrektor IPN Gdańsk.

– Jednak Gomułka bezkarnie zmarł 1 września 1982 roku, czyli jeszcze za pełni rządów komunistów. Wymiar sprawiedliwości wobec zmarłych jest bezradny, ale historycy cały czas, od kilkudziesięciu już lat wystawiają zbrodniarzowi Gomułce coraz dłuższy rachunek. Nie był jedyny, nie był zapewne nawet najgorszy, gdy zestawimy go np. z „dorobkiem” zbrodniarza Bieruta, ale niewątpliwie ze względu na długi okres rządów (jeden z najdłuższych wśród komunistycznych dyktatorów) jest to długi katalog przestępczych i haniebnych czynów. Nie dziwi na tym tle, że taki człowiek był w stanie podejmować i takie decyzje, jak te z Grudnia 1970 – dodaje.

Warto jednak wspomnieć , że wymiar sprawiedliwości podjął próbę osądzenia grupy żyjących osób, które odpowiadały za śmierć i inne krzywdy niewinnych mieszkańców. Prokuratura Wojewódzka w Gdańsku pierwszy akt oskarżenia przygotowała w 1995 roku i skierowała go do Sądu Wojewódzkiego w Gdańsku. Te sądowe boje – bez większych realnych efektów – trwały ponad dwadzieścia lat, a wśród oskarżonych (czyli tylko osób, które dożyły tego czasu) znaleźli się: wicepremier PRL Stanisław Kociołek, ministrowie Wojciech Jaruzelski i Kazimierz Świtała oraz grupa komunistycznych wojskowych, dowodzących na różnych szczebla w grudniu 1970: Kazimierz Świtała, Tadeusz Tuczapski, Józef Kamiński, Stanisław Kruczek, Edward Łańcucki, Mirosław Wiekierka, Karol Kubalica, Bolesław Fajdasz, Władysław Łomot, Wiesław Gop.  

 

 

Należy podkreślić, że nadal trwają badania historyków nad genezą i przebiegiem protestów społecznych w Polsce w latach 1970–1971, ze szczególną koncentracją na grudniowej ich fazie na terenie Wybrzeża.

Wśród tych ważnych badań na szczególne podkreślenie zasługuje fundamentalne opracowanie profesora Jerzego Eislera, dyrektora Oddziału IPN w Warszawie. Na poziomie IPN Gdańsk tematykę Grudnia ’70 podjęli dr Piotr Brzeziński oraz Robert Chrzanowski, współautorzy książki „Pogrzebani nocą. Ofiary Grudnia '70 na Wybrzeżu Gdańskim”.


W proteście przeciw podwyżkom cen wprowadzonym przez władze PRL, w grudniu 1970 roku przez Wybrzeże przetoczyła się fala strajków i demonstracji. Aby stłumić protesty, władze zezwoliły milicji i wojsku na użycie broni. Według oficjalnych danych, na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od kul milicji i wojska zginęły 44 osoby a ponad 1160 zostało rannych.

do góry