Poniedziałek, 21 maja 2012, data aktualizacji serwisu: 21.05.2012
Szukaj w serwisie

Wspomnienia

Piotr Gajewski, IPN

Zorganizował pracę na wzór wojskowy

„Polskie społeczeństwo, my wszyscy wciąż jeszcze mamy w sobie gen niewolnictwa, mamy w sobie gen zaszczepiony przez komunizm. Powinniśmy ten gen jak najszybciej z korzeniami wyrwać”. Te słowa 9 czerwca 2008 r. wypowiedział Janusz Kurtyka, prezes IPN, w Senacie RP, podczas konferencji poświęconej rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu.

Odkłamywanie polskiej historii stało się jednym z głównych celów prezesury Janusza Kurtyki. Jak bardzo Mu na tym zależało potwierdza determinacja, z jaką działał. Był w pełni oddany temu, w co wierzył, a co najważniejsze, wiedział, do czego został powołany IPN i jak powinien funkcjonować. Misja, służba, obowiązek – to hasła częściej podkreślane podczas akademickich dysput, niźli realizowane w trudzie publicznej służby. Dla Pana Prezesa nie były to puste słowa. Nie w Jego przypadku.

Pan Prezes zorganizował pracę na wzór wojskowy. Ma to swoje wytłumaczenie, gdyż umiłował sobie żołnierzy antykomunistycznego podziemia. Znajomość życiorysów, postaw i dokonań Żołnierzy Wyklętych musiała się odcisnąć na sposobie Jego postępowania. I tak, jeśli już Prezes prosił, to tylko raz. Najczęściej wydawał polecenia służbowe z sugestią natychmiastowego wykonania. Wymagał dobrej orientacji i oglądu wielu spraw. Mówił z mocą. Była w Jego słowach siła. Nie każdy ma tę cechę.

Był cholerykiem, lecz czyż nie takie osobowości skutecznie zmieniają rzeczywistość? Potrafił udzielić ostrej reprymendy, ale ta najczęściej mobilizowała do jeszcze większego wysiłku i pracy nad sobą. Była to dobra lekcja pokory, zwłaszcza dla młodego człowieka, który rozpoczynał na poważnie pracę. Prezes nie rozpieszczał swoich pracowników. Wręcz przeciwnie. Wskazywał każdemu jego miejsce w hierarchii, wychowywał nas… Czasem wystarczyło spojrzenie, gest, niepotrzebne były słowa. „Proszę przyjąć pana Piotra z życzliwością, ale bez zbędnej czułości” – tak przywitał mnie w zespole swojego sekretariatu Pan Prezes. Stawiał nam wysokie wymagania, którym nie zawsze byliśmy w stanie sprostać. Odstawaliśmy, tak po ludzku, bo czasem zwyczajnie brakowało tchu…

Pan Prezes wykonywał tytaniczną pracę. Jego chód – dynamiczny, szybki – najlepiej odzwierciedlał to, z jaką intensywnością wykonywał obowiązki. Dziś dopiero w pełni sobie to uświadamiam, że Pan Prezes działał nie dla samej idei, ale dla mnie również, dla całego mojego pokolenia – by nie ogarnęła nas amnezja, byśmy wiedzieli, kim byli i czego dokonali żołnierze pokroju rotmistrza Witolda Pileckiego, por. Jana Rodowicza „Anody”, ppłk. Łukasza Cieplińskiego, płk. Franciszka Niepokólczyckiego, mjr. Józefa Kurasia „Ognia”, mjr. „Łupaszki” czy gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”. O tym ostatnim Komendancie Armii Krajowej przygotowywany jest w IPN album i strona internetowa. Było to życzenie Pana Prezesa wyrażone po promocji albumu i prezentacji wystawy o rotmistrzu Pileckim w Brukseli.

Panie Prezesie, zdążył Pan już dokonać wyboru okładki i koncepcji albumu, a także zdjęcia generała na stronę tytułową. Dziś my zmuszeni jesteśmy wybrać Pana najlepsze zdjęcie. Do nekrologu. Tak nie powinno być!
 

Powrót
Drukuj
Generuj plik PDF
Poleć stronę znajomemu
Adres do korespondencji
Instytut Pamięci Narodowej, ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
©2000-2012 Instytut Pamięci Narodowej. Wszelkie prawa zastrzeżone.