Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW – 29 sierpnia 2017

KRÓTKO

  • Prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes IPN w „Naszym Dzienniku”: Pokonamy trudności – Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mogli odnaleźć wszystkie doły śmierci ze szczątkami zamordowanych w Ostrówkach i w Woli Ostrowieckiej w sierpniu 1943 roku. I że będziemy mogli już nie w danych szacunkowych, tylko używając precyzyjnych informacji, powiedzieć, kto został tutaj zamordowany. To bardzo ważny nasz obowiązek – powiedział w wywiadzie dla wtorkowego „Naszego Dziennika” prof. Krzysztof Szwagrzyk. – Byliśmy gotowi w tym roku, w kwietniu zawrócono nas praktycznie znad granicy. Kilka miesięcy zostało zmarnowanych, musieliśmy przeformułować kolejność naszych działań poszukiwawczych na Kresach. Wierzę jednak, że tutaj powrócimy, będziemy mogli kontynuować prace. Nie mogę wyobrazić sobie innej sytuacji. Pokonamy trudności bez względu na to, jakie one będą – zapewnił wiceprezes Instytutu. – Kiedy w tragicznych okolicznościach ginie kilkaset osób w wieku od kilku tygodni do późnej starości, kiedy wiemy, kto ich zamordował, jak to się stało, nie możemy dziś pisać, że oni „zginęli”. To tak, jakby zdarzyła się jakaś katastrofa naturalna, jakby oni wszyscy zginęli w jednym zdarzeniu losowym. A przecież tak nie było. Oni wszyscy byli ofiarami ludzi, którzy zaplanowali ich śmierć, zorganizowali ją z niezwykłą precyzją, z niewyobrażalnym okrucieństwem. Dlatego pisanie, że mieszkańcy Ostrówek i Woli Ostrowieckiej „zginęli”, jest nieprawdziwe – oni zostali zamordowani przez UPA. Taki napis powinien się znaleźć na pomniku – podkreślił prof. Szwagrzyk. Dodał także, że nie ma możliwości, żeby w Polsce były upamiętnienia poświęcone kureniom UPA, podobnie jak nigdy nie będą upamiętnienia poświęcone Gestapo czy NKWD. – To po prostu niemożliwe. Czym innym jest grób pojedynczego człowieka, który w Polsce zawsze był i będzie szanowany i chroniony przez prawo, a czym innym jest próba doprowadzenia do sytuacji, kiedy w Polsce buduje się pomniki ku czci UPA. Na to zgody nigdy nie będzie – dodał profesor. „Nasz Dziennik”, 29 sierpnia 2017.
  • IPN rozważy czy represje wobec Słomki to zbrodnie przeciwko ludzkości – w marcu br. IPN umorzył śledztwo, uznając że przestępstwa na szkodę pokrzywdzonego w myśl obowiązującego prawa przedawniły się. Słomka zaskarżył tę decyzję i 4 sierpnia Sąd Rejonowy Katowice-Wschód je uwzględnił. Zgodnie z jego wskazaniem, IPN ma rozważyć czy przestępstwa funkcjonariuszy aparatu PRL na szkodę Słomki nie były zbrodnią przeciwko ludzkości, które się nie przedawniają. Prokuratorzy IPN przypominają, że jeśli dana sprawa wyczerpuje znamiona zbrodni przeciwko ludzkości i prokurator IPN nadaje jej taką kwalifikację prawną, to przestępstwa z okresu PRL nie przedawniają się. – Sąd uchylił całe postanowienie, polecając prokuratorowi zbadanie, czy czyny te nie są równocześnie zbrodnią przeciwko ludzkości. Sąd zasugerował, że mamy przesłuchać pana Adama Słomkę w charakterze pokrzywdzonego i członków organizacji, do której należał – powiedziała w poniedziałek naczelniczka pionu śledczego w katowickim IPN Ewa Koj. Przypomniała, że dotychczas IPN nie kwalifikował znęcania się nad internowanymi jako zbrodni przeciwko ludzkości, a po uchwale SN umarzano tego typu sprawy. Przypomniała zarazem, że w 2013 r. szczeciński sąd rejonowy skazał na kary więzienia - od 1,5 roku do dwóch lat w zawieszeniu na trzy lata - 11 strażników z Wierzchowa Pomorskiego, m.in. za znęcanie się podczas stanu wojennego nad internowanymi działaczami Solidarności. Uznał wtedy, że były to zbrodnie przeciwko ludzkości, podobnie jak sąd później okręgowy, który utrzymał wyrok z I instancji. Prok. Marzena Matysik-Folga z katowickiego IPN – prowadząca sprawę, w której pokrzywdzonym jest Słomka - powiedziała, że zgodnie z decyzją sądu zostanie poszerzony materiał dowodowy oraz dokonana ocena kwestii ewentualnej zbrodni przeciwko ludzkości, także w oparciu o normy międzynarodowe. Przyjęcie takiej kwalifikacji mogłoby być zasadne zwłaszcza odnośnie znęcania się nad Słomką – uważa. Po decyzji sądu pion śledczy będzie ustalać czy odpowiedzialni za represjonowanie Słomki wciąż żyją. IPN będzie też chciał przesłuchać pokrzywdzonego – w trakcie śledztwa IPN był trzy razu wzywany na przesłuchanie, ani raz się nie stawił. Prok. Koj wskazała, że decyzja sądu być może skłoni IPN do przyjrzenia się ponownie podobnym, wcześniej umorzonym sprawom. W przyszłym roku katowicki IPN ma finalizować śledztwo w sprawie internowania ponad 1600 osób z regionu; w wielu przypadkach są informacje o znęcaniu się nad pozbawionymi wolności. – Może to być nowe otwarcie, ale będzie to zależało od wielu czynników - tego, czy uda nam się ustalić sprawców w sprawie pana Słomki, od ewentualnego skierowania aktu oskarżenia i tego, jak oceni go sąd –  zaznaczyła Koj. Słomka, który kierował organizacją młodzieżową Konfederacji Polski Niepodległej, był poddawany różnorakim represjom za działalność opozycyjną – znęcano się nad nim psychicznie i fizycznie. Słomka był jednym z najmłodszych opozycjonistów poddanych represjom – w chwili zatrzymania miał 17 lat. Według SN ustawa o IPN nie może samodzielnie regulować kwestii przedawnienia karalności wszystkich zbrodni komunistycznych i trzeba przy tym uwzględniać zapisy kodeksów karnych. Według polskiego prawa, bieg przedawnienia takich czynów, nie ściganych w PRL z przyczyn politycznych, zaczyna się od 1990 r. Ustawa o IPN wprowadziła inne okresy przedawnienia (2030 r. - dla zabójstw, 2020 r. - dla wszystkich innych zbrodni komunistycznych). Po uchwale Sądu Najwyższego IPN umorzył wiele śledztw o zbrodnie komunistyczne z powodu przedawnienia. PAP, dzieje.pl, niezalezna.pl, radiomaryja.pl, 28 sierpnia 2017.
  • Białystok: IPN przesłuchał świadka w sprawie zbrodni w Jedwabnem – we wtorek prok. Dariusz Olszewski z pionu śledczego IPN w Białymstoku, poinformował PAP, że IPN przesłuchał kobietę, która - według wnioskującej o to osoby - miała być naocznym świadkiem mordu Żydów w Jedwabnem w lipcu 1941 roku. Do przesłuchania doszło w miniony poniedziałek, w miejscu zamieszkania świadka. Został przesłuchany świadek, wskazany we wniosku o podjęcie śledztwa w sprawie Jedwabnego. Nie wypowiadam się ani co do treści (złożonych zeznań), ani co do daty rozpatrzenia wniosku o podjęcie tego śledztwa –  powiedział prok. Olszewski Dodał jedynie, że najwcześniej decyzja dotycząca wniosku o podjęcie śledztwa, będzie podjęta w przyszłym tygodniu. O przesłuchanie świadka, kobiety która ma obecnie blisko 90 lat, wnioskowała osoba prywatna, która domaga się też wznowienia postępowania i - jak napisała w udostępnionym mediom wniosku do IPN – „dokończenia przerwanej w 2001r. ekshumacji szczątków zamordowanych Żydów znajdujących się w stodole w Jedwabnem”. Już wcześniej IPN informował, że przesłuchanie wskazanej we wniosku kobiety zostanie przeprowadzone w trybie art. 327 par. 3 Kodeksu postępowania karnego, czyli bez wydawania postanowienia o podjęciu umorzonego śledztwa na nowo. W takim trybie kodeksowym (czyli bez wznawiania postępowania) w sprawie dotyczącej Jedwabnego wykonywano już w przeszłości niezbędne działania, w tym przesłuchiwano zgłaszających się świadków. Według dotychczasowych ustaleń śledztwa przeprowadzonego przez Instytut Pamięci Narodowej, 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem grupa polskiej ludności zamordowała co najmniej 340 żydowskich sąsiadów. Większość - kobiety, mężczyźni i dzieci - została spalona żywcem w stodole. W ocenie IPN, zbrodnia została dokonana z niemieckiej inspiracji, ale - jak podawał Instytut w komunikacie o końcowych ustaleniach śledztwa, wydanym w lipcu 2002 roku - jej wykonawcami było co najmniej czterdziestu polskich mieszkańców Jedwabnego i okolic. Śledztwo IPN umorzył w 2003r. Uzasadnił wówczas, że nie udało się znaleźć wystarczających dowodów na udział osób innych, niż osądzone za to już po II wojnie światowej. PAP, tvn24.pl, TVP3 Białystok, TVP 1, TVP Info, rmf24.pl, wpolityce.pl, interia.pl, onet.pl, radio.bialystok.pl, bstok.pl, radiomaryja.pl, 29 sierpnia 2017.
  • Mosiński: 60 tys. dawnych działaczy opozycji skorzysta z dożywotniego dodatku do emerytury – 31 sierpnia wchodzi w życie nowela ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych. – W Polsce jest blisko 60 tys. osób ze statusem poszkodowanego, jeśli chodzi o działaczy opozycji demokratycznej i osoby internowane. To jest ukłon państwa polskiego, rządu Prawa i Sprawiedliwości w kierunku tych ludzi. Platforma Obywatelska nie do końca rozumiała nasze intencje – podkreślił w poniedziałek na konferencji prasowej w Kaliszu poseł Jan Mosiński (PiS). Dotychczas na mocy ustawy z 2015 roku świadczenie pieniężne w wysokości 400 zł mogło być przyznawane tylko jednorazowo wyłącznie osobom posiadającym bardzo niskie dochody. Poseł PiS podkreślił, że dodatek emerytalny mogą otrzymać wszyscy pokrzywdzeni, spełniający warunki określone w ustawie, niezależnie od preferencji politycznych. Takich osób jest blisko 60 tys. W Kaliszu zgłosiło się już 12 osób. Szef ZR NSZZ „S” Wielkopolska Płd. Jarosław Wilner dodał, że osoba ubiegająca się o świadczenie musi wystąpić do IPN z wnioskiem o wydanie decyzji administracyjnej, potwierdzającej, że nie była działaczem na rzecz komunizmu. Następnie należy złożyć wniosek do Urzędu Kombatantów, z załączeniem wcześniej wydanego dokumentu z IPN oraz dowodów swojej działalności. – Z dowodami jest różnie, nie każdy z działaczy zbierał dowody i nie każdy stawał przed sądem, czy też został złapany. Wówczas należy złożyć inny wniosek do IPN, o zebranie i przedstawienie materiałów dowodowych, czy osoba była represjonowana, czy też była działaczem – wyjaśnił Wilner. Zapewnił, że pomoc w wypełnieniu dokumentów zostanie udzielona każdej osobie, która się zgłosi.Jak zaznaczył Mosiński data wejścia w życie znowelizowanej ustawy jest symboliczna, związana z rocznicą podpisania porozumień sierpniowych i powstania Solidarności. PAP,  dzieje.pl, rp.pl, gazetaprawna.pl, emerytury.serwisnieruchomosc24.pl, calisia.pl, 28 sierpnia 2017.
do góry