Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW – 22 sierpnia 2017

KRÓTKO:

  • Dyskusja w IPN na temat dekomunizacji – usunięcie symboli totalitaryzmu, w tym komunistycznych nazw ulic, jest konieczne – ocenili historycy podczas dyskusji o tzw. ustawie dekomunizacyjnej w stołecznym Centrum Edukacyjnym  IPN „Przystanek Historia”. W spotkaniu wzięli udział także przeciwnicy zmian, którzy protestowali w obronie m.in. „Dąbrowszczaków” – podały w środę media. – W nawiązaniu do uwag, które słyszymy dzisiaj bardzo często: „Po co zajmować się tą dekomunizacją? Tyle lat minęło od przemiany ustrojowej, to jest właściwie już nieistotne, wyrosły nowe pokolenia już w III Rzeczypospolitej, dla których ta sytuacja jest stanem niezmiennym (...). Dlaczego te pomniki mają teraz znikać?”. Odpowiadam – one powinny znikać, mówię o pomnikach, ale też oczywiście o patronach ulic, placów, obiektów przestrzeni publicznej, bo te zmiany są konieczne, jeżeli poważnie traktujemy nasze państwo, jeżeli na serio podchodzimy do naszej niepodległości, do naszej niezależności – przekonywał dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN Adam Siwek. O potrzebie usuwania symboli totalitarnych z przestrzeni publicznej w Polsce mówił również historyk dr Maciej Korkuć, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Krakowie. – Jeżeli chcemy być ludźmi wolnymi, musimy szanować tych, którzy o wolność walczyli. Jeżeli chcemy, żeby nasza armia nas broniła w chwili, która może być zagrożeniem wolności dla nas wszystkich, musimy pokazywać, że będziemy o nich pamiętać jako społeczeństwo, a możemy to pokazać tylko w ten sposób, kiedy pokażemy, że pamiętamy o tych, którzy walczyli o wolność i nie mieszamy ich z tymi, którzy walczyli przeciwko wolności. Nie mówimy, że nam wszystko jedno – podkreślił Korkuć. Przypomniał też, że po 1945 r. Polska była zniewolona przez Związek Sowiecki, m.in. przy pomocy Armii Czerwonej i NKWD. – Zagarnięto nam ziemie wschodnie, a my wciąż mamy za to dziękować? To dzisiaj możemy zadać pytanie: ile, jaki kawał terytorium Polski, jakaś obca armia mogłaby dzisiaj zająć, żebyśmy jej pomniki stawiali? – powiedział historyk, którego słowa przyjęto oklaskami. Dr Piotr Oleńczak, kierownik Oddziału Współpracy Instytucjonalnej w Biurze Wojewody Mazowieckiego, zgodził się, że obecna dekomunizacja w Polsce jest konieczna, i podkreślił, że jest ona kontynuacją procesu, który rozpoczął się już na początku lat 90. – Entuzjazm był wtedy ogromny i ta dekomunizacja była spontaniczna i nie było negatywnej reakcji społecznej na te zmiany – mówił Oleńczak, podając przykład zburzenia w Warszawie pomnika Feliksa Dzierżyńskiego. W dyskusji udział wzięli także historyk i publicysta Leszek Żebrowski oraz dr Daniel Czerwiński z IPN w Gdańsku. Dyskusję transmitował portal niezalezna.pl. O konieczności zdekomunizowania przestrzeni publicznej mówili w programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info historycy z IPN: dr Maciej i prof. Tomasz Panfil. Korkuć wyjaśnił, że ustawa nie dotyczy tylko nazw ulic nadanych w PRL, ale będzie można ją zastosować także w stosunku do ulic nazwanych po przemianach ustrojowych czy dzisiaj, kiedy ktoś postanowi nazwać ulicę imieniem np. Józefa Stalina. – To nie jest jednorazowa akcja – podkreślił. – Chodzi o to, aby w Polsce, suwerennym państwie, które wiele wycierpiało z rąk dwóch totalitaryzmów, nie było ani dzisiaj, ani w przyszłości możliwości oddawania publicznej czci ludziom, którzy ten system budowali – powiedział Korkuć. Zdaniem Tomasza Panfila fakt, że wciąż istnieją ulice i pomniki z tamtego okresu, świadczy o fiasku polityki edukacyjnej całej III RP. PAP, IAR, dzieje.pl, „Minęła dwudziesta” (TVP Info), tvp.info, Polsat News, polsatnews.pl, TVP3 Warszawa, Polskie Radio Pr.1, wiadomosci.com, warszawa.wyborcza.pl, 21 sierpnia 2017, „Gazeta Wyborcza” (Stołeczna), „Rzeczpospolita”, RadioMaryja.pl, Polskie Radio 24, 22 sierpnia 2017.
  • Konsultacje społeczne w sprawie pozostawienia nazwiska Ziętka – samorząd Chorzowa rozpoczął zbieranie opinii mieszkańców, czy główna promenada Parku Śląskiego nadal powinna nosić imię gen. Jerzego Ziętka – podała PAP. W świetle ustawy dekomunizacyjnej negatywnie postać tę zaopiniował IPN. Wojewoda zapowiedział, że wypełni ustawę. W poniedziałek chorzowski magistrat utworzył na Facebooku oraz na jednym z portali konsultacji ankietę zatytułowaną: „Czy gen. Jerzy Ziętek ma zostać w Chorzowie?”. Pytanie brzmi: „Czy główna promenada Parku Śląskiego w Chorzowie nadal powinna nosić imię jego twórcy – gen. Jerzego Ziętka?”. Akcja w Chorzowie ma trwać do 3 września. Wcześniej konsultacje społeczne ws. uhonorowania w przestrzeni miasta Edwarda Gierka przeprowadził samorząd Sosnowca. Zgodnie z ustawą dekomunizacyjną miasta w woj. śląskim w ostatnich miesiącach przegłosowały już zmiany mniej budzących emocje patronów. W wielu z nich nie głosowano dotąd ws. zmian nazw miejsc upamiętniających m.in.: b. wojewodę śląskiego gen. Jerzego Ziętka. W ostatnich tygodniach negatywnie o perspektywie usunięcia nazw związanych z gen. Ziętkiem z przestrzeni Katowic wielokrotnie wypowiadał się już w mediach prezydent tego miasta Marcin Krupa. Deklarował obronę upamiętnienia w przestrzeni publicznej gen. Ziętka, wobec zasług tej postaci dla regionu. Katowiccy radni nie przyjęli dotąd przewidzianej ustawą uchwały. Podobnej uchwały, dotyczącej zmiany nazwy Ronda Edwarda Gierka, nie przyjął też samorząd Sosnowca. Już wcześniej odbyły się tam (w pozaustawowym trybie) konsultacje społeczne, w których ponad 97 proc. spośród ponad 12 tys. uczestniczących mieszkańców opowiedziało się za uhonorowaniem Gierka w przestrzeni miasta. Wyniki konsultacji sosnowieccy samorządowcy przesłali – również w nieprzewidzianym ustawą trybie – wojewodzie śląskiemu Jarosławowi Wieczorkowi. Wojewoda deklaruje niezmiennie, że nie może działać z niezgodnie z ustawą; będzie zatem działał zgodnie z jej postanowieniami. PAP, 21 sierpnia 2017.
  • Wkrótce wejdzie w życie nowelizacja ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej – z końcem sierpnia byli działacze opozycji antykomunistycznej będą mogli składać wnioski o stałe świadczenie pieniężne. – Nowelizacja, która wchodzi w życie 31 sierpnia, ma fundamentalne znaczenie dla losów działaczy opozycji antykomunistycznej, dlatego że nadaje ustawie, która obowiązuje od 2015 r., godnościowy, a nie wyłącznie socjalny charakter – mówi w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” Jan Józef Kasprzyk, p.o. szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. – Głównym założeniem zmian było stworzenie przepisów, w myśl których wszyscy, którzy otrzymają status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych, będą traktowani tak samo, bez względu na to, jakie posiadają dochody. (…) Każdy, kto otrzyma status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych, będzie miał wypłacane do końca życia świadczenie pieniężne, które jest identyczne jak świadczenie wypłacane kombatantom – wyjaśnia Kasprzyk. Przypomina, że byli opozycjoniści otrzymają także prawo pierwszeństwa w obsłudze medycznej i farmaceutycznej, takie, jakie posiadają kombatanci. Będzie też możliwe udzielanie pomocy okresowej, którą zainteresowany będzie mógł zasilić swój budżet przeznaczony na zakup leków, środków rehabilitacyjnych, dostosowania mieszkania do potrzeby osoby niepełnosprawnej. Dawni opozycjoniści otrzymują także pierwszeństwo w ubieganiu się o pobyt w domach pomocy społecznej. Równolegle rząd przygotował projekt zmiany w przepisach, które stworzą możliwość zwolnienia całkowicie z opłat pobytowych w domach pomocy społecznych członków Korpusu Weteranów Walk o Niepodległość. Przy okazji nowelizacji zmieniona została również w sposób symboliczny, ale istotny, ustawa o kombatantach. Dotychczas przepisy mówiły, że kombatantem jest prowadzący walkę do 1956 roku. Rozszerzona została granica czasowa do 1963 roku, czyli do śmierci z bronią w ręku ostatniego Żołnierza Wyklętego, czyli Józefa Franczaka. – Aby uzyskać status, należy przedłożyć decyzję wydaną przez IPN, że nie było się współpracownikiem komunistycznych organów bezpieczeństwa. To zaświadcza o tym, że nie istnieją okoliczności, które wykluczają z ubiegania się o status. (…) Z tego obowiązku zwolnione są osoby posiadające Krzyż Wolności i Solidarności, ponieważ w stosunku do nich przeprowadzona już została lustracja. Wtedy wystarczy kopia legitymacji przyznającej Krzyż. Mając decyzję IPN lub potwierdzenie nadania Krzyża, należy wypełnić stosowny formularz dostępny na stronie naszego Urzędu (www.kombatanci. gov.pl). Trzeba w nim oczywiście opisać i możliwie najdokładniej udokumentować swoją działalność i rodzaje represji. Po wnikliwej analizie nadesłanego wniosku przyznawany jest mocą decyzji administracyjnej szefa Urzędu status działacza wraz z legitymacją i odznaką honorową – wyjaśnia p.o. szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. „Nasz Dziennik”, 22 sierpnia 2017.
  • Jesienią odbędzie się uroczysty pogrzeb trzech komandorów odnalezionych na „Łączce” – Godnego, z honorami wojskowymi, pogrzebu kmdr. Jerzego Staniewicza, kmdr. Zbigniewa Przybyszewskiego i mojego Ojca jeszcze nie było – mówi w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” dr Witold Mieszkowski, syn kontradmirała Stanisława Mieszkowskiego, odnalezionego na „Łącze” przez zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka z IPN. – Nasze marynarskie rodziny wstrzymały się bowiem z pochówkiem trzech komandorów do czasu ukończenia kompletnych, trudnych prac archeologicznych na powązkowskiej Łączce, na tym świętym dla Polaków miejscu. Jak wiemy, to nie przychodziło i nie przychodzi wciąż łatwo! Nie chcieliśmy również przechowywać drogich nam doczesnych szczątków naszych bliskich w pospiesznie zaaranżowanej tam tymczasowej budowli w kształcie gołębnika. Myślę, że temu szczególnemu miejscu leżącemu w Warszawie na styku alei Armii Krajowej i alei Prymasa Tysiąclecia, miejscu świętemu, o randze pierwszej nekropolii niepodległej Rzeczypospolitej, należy się znaczne poszerzenie przestrzenne i szczególnie zadbana oprawa architektoniczna. A każdemu z naszych pomordowanych bohaterów, sprofanowanych i wrzucanych potajemnie do wspólnych dołów śmierci, należą się choćby dwa metry przesiąkniętej ich krwią ojczystej ziemi! – podkreśla Mieszkowski i dodaje: „Mam wszakże pewność, że wypełniając choć po części wolę admirała Józefa Unruga, już tej jesieni w Kwaterze Pamięci na Oksywiu pochowamy z należnymi im honorami wojskowymi, odnalezione na Łączce i szczęśliwie zidentyfikowane doczesne szczątki trzech komandorów”. „Nasz Dziennik”, 22 sierpnia 2017.
  • Dr Patryk Pleskot o „operacji polskiej” NKWD w Polskim Radiu 24 – 11 sierpnia 1937 roku, w związku z rozkazem wydanym przez ówczesnego Ludowego Komisarza NKWD Nikołaja Jeżowa ruszyła wymierzona w Polaków akcja NKWD. Skazano 139 835 osób, z czego zamordowano bezpośrednio 111 091 obywateli ZSRR narodowości polskiej, a 28 744 skazano na pobyt w łagrach. O „operacji polskiej” w audycji „Historia Na Dziś” mówił dr Patryk Pleskot z Instytutu Pamięci Narodowej. Jak podkreślił operacja była ludobójstwem. Przyczyną zabójstw była narodowość. – Choć nie ginęli w niej tylko Polacy, zdarzali się też rdzenni przedstawiciele innych mniejszości, Niemcy czy Rosjanie oskarżani za kontakty z Polakami. Polskość traktowana była jako zaraza, którą trzeba ostro przeciąć – wyjaśniał. Dr Pleskot przypomniał, że w czasie Wielkiej Czystki osoba o narodowości polskiej była 36-krotnie częściej karana niż przedstawiciele jakiejkolwiek innej nacji. Rozkaz Nikołaja Jeżowa pozostawiał tylko dwie możliwości. Najbardziej zaangażowanych wrogów należało rozstrzelać, a innych skazać na co najmniej 5 lat pobytu w łagrze. W ocenie historyka, operacja polska mogła być zemstą za porażkę bolszewików w Bitwie Warszawskiej. „Historia Na Dziś” (Polskie Radio 24), 21 sierpnia 2017.
  • Dr Grzegorz Majchrzak o „Solidarności” w TVP Info – Myślę, że „Solidarność” potrzebuje jednego dobrego filmu na swój temat. Proszę spojrzeć na sprawę pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, wszelkie publikacje naukowe, książki i artykuły prasowe zrobiły dużo mniej niż jeden film Pasikowskiego. Ja z niecierpliwością czekam na film, który spopularyzuje „Solidarność” – stwierdził w programie „Gość poranka” dr Grzegorz Majchrzak, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej. W opinii dr. Majchrzaka czas „Solidarności” dopiero nadejdzie. – Niedawno na topie była Armia Krajowa, dzisiaj są Żołnierze Wyklęci, czas „Solidarności” nadejdzie niebawem – dodał Majchrzak. – To, co nie sprzyja popularyzowaniu „S”, to fakt, że żyją bohaterowie tamtych czasów, część z nich jest uwikłana w bieżącą politykę. Mam na myśli to, co ma się wydarzyć w Gdańsku, dwie demonstracje – jedna „Solidarności”, druga Komitetu Obrony Demokracji, który nagle zaczął się przyznawać do „Solidarności”. To wszystko nie sprzyja pamięci o tym ruchu – dodał dr Majchrzak. „Gość Poranka” (TVP Info), 22 sierpnia 2017.
do góry