Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW – 4 sierpnia 2017

KRÓTKO:

  • Historycy o zbrodniach niemieckich: Bilans karania zbrodniarzy niemieckich w Niemczech trzeba ocenić negatywnie – Erich von dem Bach, Paul Otto Geibel, Ludwig Hahn, Oskar Dirlewanger, Reiner Stahel, Heinz Reinefarth to głowni kaci powstańczej stolicy. Za swoje czyny nie spotkała ich ziemska sprawiedliwość. PAP zapytał historyków, którzy zajmują się tą tematyką o procesy jakie zaszły w państwie niemieckim po II Wojnie Światowej i które doprowadziły do tego, że większość zbrodniarzy niemieckich nie została w powojennych Niemczech osądzona. Historyk z Biura Badań Historycznych IPN w Krakowie, dr Joanna Lubecka przypomniała, że zaraz po wojnie zbrodniarze „byli sądzeni przez aliantów, a więc głównie przez Anglików i Amerykanów”. – Jednak od 1947 r. mamy Zimną Wojnę. Zachodnie strefy okupacyjne Niemiec i powstała w 1949 r. Republika Federalna Niemiec stają się sojusznikiem Zachodu, gdyż na głównego wroga w bipolarnym świecie wyrasta Związek Sowiecki. W związku z tym sami alianci odstępują od sądzenia, a procesy się urywają – tłumaczyła dr Lubecka. – Wielu zbrodniarzy żyło po wojnie w spokoju, pod swoimi prawdziwymi nazwiskami. Bilans denazyfikacji i karania zbrodniarzy niemieckich w samych Niemczech trzeba ocenić negatywnie - podkreśliła Lubecka. Przypomniała też , że w samych Niemczech nie było wówczas osób, które mogłyby zająć się sądzeniem winnych. – Naród niemiecki w absolutnej większości popierał Hitlera. Rozliczenie jakichkolwiek zbrodni oznaczałoby często sądzenie własnego ojca, brata, dziadka, własnej matki itd. (…) Natomiast w sądownictwie w latach 50. nawet do 70 proc. sędziów i prokuratorów to byli ludzie z przeszłością w NSDAP – powiedziała Lubecka.  Zaznaczyła, że w Niemczech nie było woli do sądzenia winnych i „nawet kościoły: katolicki i protestancki nie podejmowały tych tematów". Na potwierdzenie tej tezy wskazała ankietę którą przeprowadzono pod koniec lat 40. gdzie 90 proc. Niemców zapytanych, czy jako Niemcy czują się winni, odpowiedziało, że „nie czują się winni”. PAP, dzieje.pl, gazetaprawna.pl, 4 sierpnia 2017.
  • Litwa: historycy z IPN zakończyli prace poszukiwawcze szczątków polskich żołnierzy – historycy i archeolodzy z IPN zakończyli prace poszukiwawcze i ekshumacyjne na terenie Litwy. Przez ostatnie trzy tygodnie sprawdzali miejsca, w których zostali pogrzebani obywatele Polski, którzy stracili życie wskutek zbrodni komunistycznych oraz niemieckich. – Szczątków porucznika Jana Borysewicza, ps. Krysia, nie udało się odnaleźć – powiedziała doktor Dominika Siemińska z Wydziału Kresowego IPN. Natomiast znaleziono miejsce po dawnej łaźni, gdzie według relacji świadków i jego żołnierzy został wrzucony do studni. Ekshumowano szczątki z grobu, w którym według opisu spoczywał kapral Edward Buczek, ps. Grzybek. Miejsce pochówku odnaleziono w lesie w miejscowości Kolonia Michnokiemie. Udało się także odnaleźć prawdopodobnie szczątki porucznika Wojciecha Stypuły, ps. Bartek. Jak mówi dr Dominika Siemińska, żeby to potwierdzić, trzeba wykonać jeszcze badania genetyczne. W pracach poszukiwawczych pomocne były wspomnienia świadków, zbierane przez historyków przez ostatnich kilka miesięcy. W przypadku szczątków porucznika Wojciecha Stypuły zadecydował też fakt, że został on pochowany tuż obok grobu sowieckich partyzantów, których szczątki zostały ekshumowane ponad 30 lat temu. – W tym miejscu było wgłębienie i założyliśmy, że być może byli to partyzanci, którzy zostali w latach 80. ekshumowani – powiedział dr Michał Nowak z Wydziału Kresowego IPN. Wydział Kresowy IPN prace poszukiwawcze na Litwie w okolicach miejscowości Ejszyszki, oddalonej od Wilna o około 80 km, prowadził wspólnie z litewską archeolog profesor Iloną Vaškevičiute. W prace zaangażowały się także władze rejonu solecznickiego oraz wolontariusze Stowarzyszenia Odra-Niemen. polskieradio.pl, tvp.info, wilnoteka.tvp.pl, pch24.pl, 4 sierpnia 2017.
  • Przenieść bolszewików pod Mińsk – do prezesa Instytutu Pamięci Narodowej wpłynął wniosek o przeniesienie szczątków żołnierzy bolszewickiej armii z Ossowa pod Mińsk Mazowiecki. – To sprawa, która powinna być załatwiona, gdy będziemy świętowali setną rocznicę odzyskania niepodległości – mówi Ryszard Madziar, przewodniczący Komitetu Obchodów Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości 1918–2018. Drugim wnioskodawcą jest Józef Radzio, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Oddział Wołomin. „Zwracamy się z prośbą o przeniesienie szczątków doczesnych żołnierzy armii bolszewickiej, spoczywających na polach Ossowa, jak również usunięcia pomnika, który był dedykowany najeźdźcom […]. Pomnik został usytuowany w miejscu bohaterskich walk 236. Pułku Legii Akademickiej, na której czele szedł i zginął od kuli sowieckiego żołnierza ks. Ignacy Skorupka – czytamy w piśmie skierowanym do Jarosława Szarka, prezesa IPN. – Od pokoleń ziemia ossowska kojarzyła się lokalnej społeczności i Polakom z bohaterstwem Legii Akademickiej. Po ponad 90 latach od tamtych wydarzeń przez dziwnie rozumianą poprawność polityczną, mimo sprzeciwu mieszkańców i środowisk patriotycznych został tu ustawiony pomnik najeźdźcom bolszewickim. gpcodziennie.pl, 4 sierpnia 2017.
do góry