Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW – 12 lipca 2017

KRÓTKO

  • W Dniu Pamięci Ofiar Ludobójstwa upamiętniono 74. rocznicę rzezi wołyńskiej w południe, na Skwerze Wołyńskim w Warszawie, rozpoczęły się w główne stołeczne uroczystości 74. rocznicy rzezi wołyńskiej i ustanowionego w ub. roku przez Sejm Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Wziął w nich udział  prezes IPN dr Jarosław Szarek oraz członkowie rządu RP, parlamentarzyści, duchowni i przedstawiciele środowisk kresowych. – Rzeź wołyńska pozostaje wciąż bolesną raną w naszej polskiej pamięci, tym bardziej, że bardzo długo była przemilczana i nieobecna – napisał prezydent Andrzej Duda w liście skierowanym do uczestników uroczystości. Dodał, że „ojczyzna nigdy nie zapomni o swoich wiernych obywatelach, zamordowanych jedynie za to, że byli Polakami”. – 11 lipca 1943 r., o tej porze padał deszcz, a ludzie szli do kościoła, żeby się modlić. Te msze św. zostały przerwane, w setkach wiosek napadnięto na niewinnych ludzi – przypomniał we wtorek prezes IPN Jarosław Szarek podczas Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa. – Złamano nie tylko to, co jest istotą naszej cywilizacji od wieków, że świątynia jest miejscem świętym (...), ale ten nasz odwieczny kodeks rycerski, że człowiek bezbronny, że dziecko, że kobieta nie mogą uczestniczyć w walce – powiedział Jarosław Szarek. –To wszystko podeptano. (...) Skala tej zbrodni jest niewyobrażalna – dodał prezes IPN. Przypomniał, że „to jest ból nie tylko tych, którzy ginęli w cierpieniach, ale tych, którzy przeżyli - byli świadkami jako dzieci”. – I do tego bólu doszedł jeszcze jeden - to, że wam odebrano domy. Musieliście porzucić tamte ziemie (...) zostaliście wypędzeni z waszej ziemi ojczystej – podkreślił prezes Szarek, dodając, że „przez dziesiątki lat musieliście z tą pamięcią żyć sami (...) i z tą pamięcią niestety żyliście sami już po 1989 r.”. – Nie można budować przyszłości na półprawdzie, na kłamstwie, na przemilczeniu – powiedział Szarek. Zwrócił uwagę, że „nie ma winnych narodów”, ale „obwiniamy ludzi, obwiniamy ideologie, obwiniamy systemy”. „Nie zgodzimy się na kłamstwa, bo to jest droga donikąd” – dodał prezes IPN. Przy Pomniku Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej odsłonięto tablicę informacyjną. Odbył się także Apel Pamięci, oddano salwę honorową i odmówiono modlitwę ekumeniczną. Złożono również wieńce przy pomnikach Ofiar Ludobójstwa i 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Cześć ofiarom zbrodni oddali też członkowie pułku Azow walczącego z rosyjskimi separatystami na wschodzie Ukrainy. Żołnierze ukraińscy złożyli kwiaty pod pomnikiem na Skwerze Wołyńskim. PAP, dzieje.pl, rp.pl, dorzeczy, wpolityce.pl, naszdziennik.pl, „Wiadomości” TVP, tvp.info, tvn24.pl, telewizjarepublika.pl, polskieradio.pl, wnet.fm, niezalezna.pl, 11 lipca 2017; se.pl, 12 lipca 2017.
  • Prof. Krzysztof Szwagrzyk w rocznicę zbrodni wołyńskiej – wiceprezes IPN, a zarazem p.o. dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji prof. Krzysztof Szwagrzyk, był gościem w  programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info. – Cieszę się, że mamy dziś sytuację, że możemy publicznie mówić o zbrodni wołyńskiej. Mamy bardzo jasną postawę władz państwa polskiego, które mówi o zbrodni ludobójstwa. To zupełnie inna sytuacja niż kilka czy kilkanaście lat temu, gdy o tym co działo się na Kresach w ogóle nie mówiono, tę sprawę bardzo długi czas przemilczano. Jeżeli dziś mówi się o tym z tak wielkimi emocjami, to jest to skutek zaniedbań przez wiele lat w Polsce – stwierdził Szwagrzyk. Wiceprezes IPN poinformował też, że rozpoczęcie ekshumacji ciał ofiar zbrodni wołyńskiej (planowane na koniec kwietnia) jest blokowane przez państwo ukraińskie. – (…)  strona ukraińska wstrzymała nam zezwolenie na wjazd na Ukrainę, wstrzymała wszelkie prace poszukiwawcze. Do dziś nie możemy powrócić na Ukrainę i prowadzić tam żadnych działań. Strona ukraińska jako powód swoich działań podała fakt zdarzeń, które miały miejsce w Hruszowicach, gdzie kilka miesięcy temu został zburzony pomnik upamiętniający Ukraińską Powstańczą Armię – powiedział Szwagrzyk. – To jest coś, czego nie potrafimy zrozumieć. Musimy wierzyć w to, że znajdziemy rozwiązanie tej trudnej sytuacji. Naszym obowiązkiem jest powrót na Kresy i odnalezienie mogił pomordowanych przez UPA – dodał. „Minęła dwudziesta” TVP Info, wpolityce.pl, 11 lipca 2017; „Nasz Dziennik”, 12 lipca 2017.
  • Dr Popek: na Ukrainie są tysiące zapomnianych dołów śmierci – dr Leon Popek naczelnik Wydziału Kresowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN podkreślił, że większość pomordowanych podczas rzezi wołyńskiej Polaków, na terenie dzisiejszej Ukrainy, nie ma grobów. – Dzisiaj leżą w zapomnianych dołach śmierci, bez katolickiego pochówku, bez krzyża na mogile. Tysiące dołów śmierci (…) dosłownie tysiące dołów śmierci, w których spoczywają nasi najbliżsi, Polacy – powiedział Popek. – Przed nami olbrzymi problem odnalezienia ich. Obliczamy, że tylko na Wołyniu mamy szacunkowo około 10 tys. dołów śmierci. Drugie tyle jest w Małopolsce wschodniej, lwowskie, stanisławowskie, tarnopolskie. Obliczamy, że potrzeba dla ekipy 20-osobowej około 20-30 lat działań (poszukiwawczych), przy dobrych relacjach polsko-ukraińskich – zaznaczył. Tymczasem z powodu demontażu nielegalnego pomnika UPA  w Hruszowicach (Podkarpackie) strona ukraińska zablokowała wszystkie poszukiwania, ekshumacje i pochówki. – Póki co, jest sytuacja patowa. Właściwie rola IPN została wyczerpana. W tej chwili czekamy na jakieś decyzje dyplomatyczne ministerstwa spraw zagranicznych – dodał historyk. Jego zdaniem na terenach, gdzie ginęli Polacy, trzeba wykonać bardzo dużo pracy - poszukiwań i gromadzenia dokumentacji. Przypomniał, że 1,5 tys. miejscowości, gdzie mieszkali wymordowani Polacy zniknęło z mapy. – Tych miejscowości nie ma, tam są pola, łąki, lasy, bagna –  zaznaczył. Podkreślił też, że odchodzą już ostatni świadkowie tamtych wydarzeń, których nikt wcześniej „nie pytał, nie woził, żeby pokazywali te miejsca, bo nie było takiej możliwości”. W ocenie Popka należy się liczyć z tym, że część dołów, w których zakopano ofiary rzezi wołyńskiej nie zostanie odnaleziona. – Wiele mogił prawdopodobnie się już nie odnajdzie, dlatego że czas i źli ludzie zatarli wiele śladów – powiedział. PAP, polskieradio.pl, radiomaryja.pl, 11 lipca 2017.
  • IPN: Niemcy prawdopodobnie wysypywali ludzkie prochy obok KL Birkenau –  na terenie przy byłym niemieckim obozie Auschwitz II-Birkenau, na którym stoi poobozowy budynek tzw. małych ziemniaczarek, Niemcy mogli podczas wojny wysypywać prochy swoich ofiar – wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie krakowskiego oddziału IPN. Łukasz Gramza, prokurator oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu z Krakowa, powiedział we wtorek, że naukowcy w próbkach pobranych z „małych ziemniaczarek” potwierdzili obecność elementów organicznych, które zostały poddane działaniu wysokiej temperatury. Są to najprawdopodobniej rozdrobnione kości. – Wydobyty materiał jest jednak zbyt mocno zdegradowany, by można jednoznacznie rozstrzygnąć, czy jest on ludzki, czy też nie – powiedział prokurator. Gramza zaznaczył, że ekspertyza naukowców niczego nie rozstrzyga, ale też niczego nie wyklucza. – Wpisuje się ona jednak w to, co Muzeum Auschwitz wie w oparciu o dokumenty i relacje byłych więźniów. (…) Stanowi pewne potwierdzenie, że są tam szczątki ludzkie, choć metodą naukową nie udało się tego rozstrzygnąć – wyjaśnił. Naukowcy pobierali próbki z wnętrza „małych ziemniaczarek” jesienią ub.r. – Na dziedzińcu budynku są dwa pasy wybetonowane, a pomiędzy nimi nawierzchnia gruntowa. Wykonano dziewięć wykopów sondażowych. Na całym terenie, pod kilkunastocentymetrową warstwą darni, znajdowała się kilkunastocentymetrowa warstwa organiczna, wyraźnie odróżniająca się od gleby – powiedział Łukasz Gramza. Z relacji byłych więźniów wynika, że Niemcy do utwardzania, wyrównywania lub osuszania terenu wokół obozu, używali popiołów ofiar, którymi byli głównie Żydzi mordowani na masową skalę w komorach gazowych Birkenau. Wielkie krematoria w tym obozie funkcjonowały od wiosny 1943 r. Część prochów Niemcy wysypywali do rzeki Wisły. PAP, dzieje.pl, polsatnews.pl, gazetaprawna.pl, dziennik.pl, 11 lipca 2017, wprost.pl, radiomaryja.pl, 12 lipca 2017.
  • Ekspozycja sowieckich pomników w Podborsku zostanie otwarta w połowie 2018 r. – ekspozycja sowieckich pomników zostanie otwarta dla zwiedzających w połowie 2018 r., zapowiedział we wtorek starosta kołobrzeski Tomasz Tamborski. Wystawa powstanie we współpracy z IPN na terenie Muzeum Zimnej Wojny w Podborsku (Zachodniopomorskie). – Chcielibyśmy w obiektach po byłym magazynie armii sowieckiej, gdzie przetrzymywane były głowice jądrowe, nie tylko umieścić pomniki, ale też pokazać trudne relacje polsko-radzieckie, m.in. wojnę w latach 1919-1921, inwazję z 11 września 1939 r. czy zbrodnię katyńską – powiedział dyrektor oddziału IPN w Szczecinie dr Paweł Skubisz. – Chcemy pokazać, że Polska była terenem zewnętrznym imperium sowieckiego, gdzie były lokowane obiekty, na które Polacy nie wyrażali zgody. Było tak zarówno w przypadku schronów atomowych, jak w Podborsku, ale też dotyczy to pomników i obelisków sowieckich – dodał.  Jak mówił „wielokrotnie Polacy rozbijali pomniki przy użyciu środków pirotechnicznych, szczególnie w latach 40., kiedy istniało podziemie niepodległościowe, ale i później”. – Kontestowano ich obecność w przestrzeni publicznej, oblewano farbą i benzyną, urządzano akcje happeningowe, ulotkowe. Chcemy pokazywać to przez indywidualne losy, często młodych ludzi, którzy zapłacili bardzo poważną cenę za swoją antysowiecką postawę – wyjaśnił Skubisz. – Chcielibyśmy mówić w tym miejscu o takich bohaterach jak Emil Barchański, który w lutym 1982 r. w Warszawie na pl. Konstytucji oblał farbą i benzyną, a następnie podpalił pomnik Feliksa Dzierżyńskiego, kata różnych narodów słowiańskich. W czerwcu 1982 r., kilkanaście tygodni po tym zdarzeniu, Barchański został wyłowiony martwy z Wisły, a był chłopakiem, który bał się wody. Niektóre fakty z toczącego się śledztwa wskazują, że mogli mu w tym pomóc funkcjonariusze służby bezpieczeństwa – powiedział dyrektor oddziału IPN w Szczecinie. PAP, dzieje.pl, 11 lipca 2017.
do góry