Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW – 7 lipca 2017

KRÓTKO

  • Symbol ofiar Obławy Augustowskiej: 266 krzyży stanęło na wzgórzu w Gibach – 266 dębowych krzyży stanęło w Gibach na wzgórzu, gdzie od lat są organizowane uroczystości rocznicowe związane z uczczeniem ofiar Obławy Augustowskiej, w której w 1945 roku zginęło co najmniej 592 działaczy podziemia niepodległościowego. 72 lata temu, 12 lipca 1945 r. oddziały NKWD i SMIERSZ rozpoczęły na Suwalszczyźnie operację, w której zginęło co najmniej 592 działaczy podziemia niepodległościowego. Operacja zwana Obławą Augustowską jest największą niewyjaśnioną zbrodnią popełnioną na Polakach po II wojnie światowej. Od ponad 20 lat w Gibach wspomina się tamte wydarzenia i poległych Polaków podczas rocznicowych uroczystości. Na początku lat 90. XX wieku wybudowano tam 10-metrowy krzyż na miejscu symbolizującym pochówek zaginionych, z napisem: „Zginęli, bo byli Polakami”. Na kamiennych tablicach wyryto nazwiska 592 zaginionych. – Ponadto na wzgórzu jest około czterysta dużych kamieni, obok każdego postawimy krzyż. Tak będzie wyglądała teraz symboliczna nekropolia ofiar Obławy Augustowskiej – powiedział ks. Stanisław Wysocki, naoczny świadek obławy, od lat działacz Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. W tym roku obchody 72. rocznicy Obławy Augustowskiej odbędą się 16 lipca. 12 lipca jest ustanowionym w 2015 r. przez Sejm Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej z lipca 1945 r. Od lat śledztwo w sprawie obławy prowadzi białostocki oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Dotyczy ono zbrodni komunistycznej przeciwko ludzkości. Przyjęto w nim, że w lipcu 1945 r., w nieustalonym dotychczas miejscu zginęło ok. 600 osób zatrzymanych w powiatach: augustowskim, suwalskim i sokólskim. Zatrzymali ich żołnierze sowieckiego Kontrwywiadu Wojskowego „Smiersz” III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej, przy współudziale funkcjonariuszy polskich organów Bezpieczeństwa Publicznego, MO oraz żołnierzy I Armii Wojska Polskiego. W śledztwie jest mowa obecnie o 592 ofiarach, ale w świetle najnowszych dokumentów można przypuszczać, że zamordowanych może być więcej. Główny cel śledztwa to ustalenie liczby ofiar i odnalezienie miejsca lub miejsc ich pochówku. Wciąż nie wiadomo, gdzie są groby ofiar. W ramach śledztwa IPN, biegli z zakresu kartografii, na podstawie analizy powojennych zdjęć lotniczych, wytypowali ponad 60 miejsc na terytorium Białorusi. Jednak Białoruś odmówiła pomocy prawnej w tej sprawie. Na razie prace sondażowe we wskazanych miejscach po stronie polskiej również nie dały odpowiedzi ws. miejsc pochówku. Znaleziono pojedyncze szczątki ludzkie, nie wiadomo czy mają związek z obławą. dzieje.pl, radiomaryja.pl, 6 lipca 2017; PAP, radio.bialystok.pl, augustow24.pl, najnowsze-wiadomosci.eu,  7 lipca 2017.
  • Sobota: koniec prac poszukiwawczych IPN na „Łączce” w Warszawie – Jutro będzie ostatni dzień działań poszukiwawczo-ekshumacyjnych na terenie Kwatery »Ł« na Cmentarzu Wojskowym – powiedział w piątek prof. Krzysztof Szwagrzyk, który kieruje Biurem Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu. Przypomniał, że pracownicy IPN wspólnie z wolontariuszami od 18 kwietnia prowadzili na warszawskiej Łączce prace poszukiwacze ofiar komunistycznego terroru w miejscach, w których w latach 80. powstały groby zasłużonych dla władzy ludowej. – I teraz możemy wreszcie powiedzieć, że w ziemi na Łączce, która w tej chwili jest równana, nie ma szczątków ludzkich –  podkreślił wiceprezes IPN. Prof. Szwagrzyk wyjaśnił, że prowadzone prace miały na celu odnalezienie „szczątków około 100 więźniów, których w poprzednich etapach (prac) realizowanych tutaj od 2012 r. jeszcze nie odnaleźliśmy”. – Myślę, że w ciągu tych ostatnich tygodni ten założony przez nas cel został osiągnięty – dodał. Szwagrzyk poinformował, że Łączce od kwietnia „odkryto ogromną ilość fragmentów szczątków ludzkich”, które są „bardzo zniszczone”. Wskazał, że największe trudności w pracach poszukiwawczo-ekshumacyjnych polegały na tym, że w latach 80. XX w. prowadzone były na tym terenie działania za pomocą koparki pod kwaterę dla zasłużonych dla władzy ludowej, a w ich wyniku zniszczono „wielką ilość szczątków ludzkich pochowanych na tym terenie”. Przypomniał, że aktualnie „oczekuje na wyniki badań genetycznych odkrytych szczątków ludzkich”. – Wierzę, że odnaleźliśmy wszystkich więźniów pogrzebanych tutaj w latach 40. i 50. – podkreślił. Poza odnalezieniem szczątków specjalistom IPN udało się precyzyjnie określić granice dawnego pola więziennego. Wciąż poszukiwane są szczątki m.in. gen. Augusta Emila Fieldorfa, rtm. Witolda Pileckiego, płk. Łukasza Cieplińskiego. PAP, dzieje.pl, dorzeczy.pl, rdc.pl, 7 lipca 2017.
  • W Rzeszowie jedno z rond nosi nazwę Rodziny Ulmów – rzeszowskie rondo łączące ulice Lubelską, Rzecha i Krogulskiego nazwano rondem Rodziny Ulmów. W piątek odsłonięto tablicę z jego nazwą. Rodzina Ulmów w czasie II wojny światowej ukrywała w swoim domu Żydów. Józef i Wiktoria Ulmowie przyjęli w czasie okupacji pod swój dach ośmioro Żydów z rodzin Goldmanów, Gruenfeldów i Didnerów. Zdradzeni przez granatowego policjanta, zostali bestialsko zamordowani w Markowej przez Niemców, 24 marca 1944 r, wraz z sześciorgiem własnych dzieci (z których najstarsze miało 8 lat). W momencie śmierci oczekiwali siódmego potomka. Wiceprezes IPN Mateusz Szpytma powiedział podczas otwarcia, że porty, lotniska, drogi i ronda łączą ludzi. – Służą do tego, aby można było się komunikować, zbliżają do siebie. Korzystając z nich chcemy, żeby nie było to bezrefleksyjne, dlatego nadajemy im różne nazwy – dodał. Szpytma zaznaczył, że obiekty noszą nazwy ludzi, którzy są zasłużeni dla kraju i regionu, których warto naśladować. Wiceprezes IPN zwrócił także uwagę, że w piątek przypada 82. rocznica ślubu Józefa i Wiktorii Ulmów. Wicewojewoda podkarpacki Piotr Pilch przypomniał w swoim wystąpieniu, że tylko w Polsce w czasie II wojny światowej groziła kara śmierci za pomoc Żydom. Natomiast wicemarszałek województwa podkarpackiego Bogdan Ramaniuk powiedział, że rondo im. Rodziny Ulmów to kolejny element na mapie regionu przypominający Ulmów. Od 2016 r. w Markowej koło Łańcuta istnieje Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej im. Rodziny Ulmów. Muzeum ma upowszechniać wiedzę o Polakach, którzy - mimo grożącej kary śmierci - pomagali ludności żydowskiej skazanej przez III Rzeszę na zagładę. Są w nim realizowane m.in. programy edukacyjne dla młodzieży. Na powierzchni 500 m kw. odtworzono dom Ulmów oraz wybudowano sale wystawową i wykładową. PAP, dzieje.pl, nowiny24.pl, rzeszow.onet.pl, 7 lipca 2017.
  • Dolnośląskie: Apel kresowiaków o uczczenie rocznicy rzezi wołyńskiej –  apel do samorządowców o włączenie syren i innych sygnałów dźwiękowych w południe 11 lipca, w 74. rocznicę rzezi wołyńskiej, wystosowały środowiska kresowe z Dolnego Śląska. W tym regionie mieszka wiele rodzin przesiedlonych z dawnych kresów RP. – Od zeszłego roku 11 lipca jest Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Został ustanowiony uchwałą Sejmu 22 lipca 2016 r. Chcemy, by ofiary okrutnych mordów na dawnych Kresach również miały taką minutę pamięci, jaką 1 sierpnia w całej Polsce oddajemy hołd warszawskim powstańcom – powiedział Jerzy Rudnicki, rzecznik prasowy Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej. Rzecznik podkreślił, że apel skierowany jest do instytucji w całym kraju, ale kresowiacy liczą, że do akcji włączą się przede wszystkim mieszkańcy Opolszczyzny, Lubuskiego czy Zachodniopomorskiego, gdzie mieszka najwięcej potomków rodzin przesiedlonych z Kresów. Obok stowarzyszenia akcję wspiera też Zarząd Główny Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. 11 lipca mija 74 lata od tzw. „krwawej niedzieli”, kiedy w 1943 r. UPA wymordowała ok. 11 tys. ludzi. 11 i 12 lipca UPA dokonano skoordynowanego ataku na Polaków w 150 miejscowościach w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim oraz łuckim. Wykorzystano fakt gromadzenia się w niedzielę ludzi w kościołach. Doszło do mordów w świątyniach m.in. w Porycku (dziś Pawliwka) i Kisielinie. Około 50 kościołów katolickich na Wołyniu zostało spalonych i zburzonych. Zbrodnia oddziałów UPA wspieranych przez miejscową ludność ukraińską z lat 1942-45 pochłonęła - jak szacunkowo podaje IPN - około stu tysięcy ofiar narodowości polskiej. Strona ukraińska szacuje swoje straty na 10-12 tys., a nawet 20 tys. ofiar, przy czym część ofiar zginęła z rąk UPA za pomoc udzielaną Polakom lub odmowę przyłączenia się do sprawców rzezi. PAP, dzieje.pl, tvp.info.pl, onet.pl, wroclaw.tvp.pl, 6 lipca 2017; radiomaryja.pl, 7 lipca 2017.
do góry